o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
  Strona główna» forum Forum o książkach
 » Odpowiedz na ten temat

Rozwód rodziców-dramat?

    1 2 3
[13.03.2004] 12:21
karioka1
Czy jeśli rodzice się rozchodzą to cały świat się wali?
Gdy to już nastanie dzieci są jak "rozdarte sosny".Nie wiedzą z kim zostać.Przecież każdy kocha każedego rodzica ogromnie!!!
Lecz gdy rodzina się rozpada, To jest to straszne dla każdego dziecka.
[10.04.2004] 12:07
Lauriki
Karioka powiedz mi czy jestes dzieckiem rozstajacych sie rodzicow czy tez jestes rodzicem?
powiem szczerze ze bardzo interesuje mnie ten temat bo mam w bardzo bezposredniej bliskosci kogos kto rozstal sie z zona zostawiajac jej synka. To straszna sytuacja dla calej rodziny a najbardziej krzywdzaca dladziecka. Chociaz powiem Ci ze ja zkolei jestem dzieckiem rodzicow ktorzy mysleli o rozwodzie ale nie zdecydowali sie na to ze wzgledu na dzieci. Wierz mi, nie jest to dobre rozwiazanie.
Napisz...
[10.04.2004] 18:32
Polak Mały
Uważam że ludzie nie rozwodzą sie bo nagle sie pokłócili... raczej z którymś jest coś nie tak (np jest alkoholikiem który nie chce słyszeć o leczeniu, jest nieodpowiedzialny, stosuje przemoc) i czy to koszmar dla dziecka? Znam to z doświadczenia, nazwałbym to "mniejsze zło".
Źle jest wtedy gdy dwie strony są porządne tylko doszły do wniosku że sobie nie odpowiadają... porządni ludzie mogą sie rozstać i zachować dobry kontakt z dzieckiem więc może świat sie nie wali, ale właśnie: jak dziecko ma wybrać z kim chce zostać...
[10.04.2004] 21:08
vons
moi rodzice rozwiedli sie z jakies piec lat temu i nie widzie powodu do płaczu - wręcz przeciwnie - ojciec wieczny tyran (po przyjściu do domu z pracy - a był murarzem - nei wolno nam było sie odezwać bo "ojciec był zmęczony")wojna była odczuwalna na każdym kroku... efekt finalny był taki że krótko po rozwodzie wprowadził sie facet starszej... a ze starym zycie mi sie ukłąda dzisiaj tak że jedziemy w końcu do niego (jutro) na święta a starsza pojechała do rodziny tamtego - niestety według mnei powinni poczekać z tym rozwodem chociazby do teraz czyli te pięć lat - a to z racji takiej że moje rodzeństwo trudno jest już wychowac - zwłaszcza jak mają świadomosć iż ów pan mamy nei jest w stanie im nic zrobic - a matka w stanie zupełnie odwrotnym od ojca - nei bije swoich dzieci.... (na czym zostałem wychowany przez ojca) każdy wie że wychowanie rodzeństwa jest już niemożliwością.... to jest właśnie ten cały mankament tego związku i jego rozłąki.... polecam szukać sobie partnera/kochanki dopiero gdy dzieci skończą powiedzmy 15 lat
[16.04.2004] 20:54
karioka1
Może najpierw odpowiedziałabym do lauriki
[25.04.2019] 18:18
[16.04.2004] 20:59
karioka1
Ja tak naprawdę równierz jestem dzieckiem rodziców, którzy kiedyś myśleli o rozwodzie, ale na szczęście się rozmyślili myśląc właśnie o mnie.No bo co ja miałabym wtedy zrobić?Ja bardzo kocham moich rodziców!!!
Lecz gdyby moi rodzice chcieli to zrobić, próbowałabym jakoś to załagodzić mówiac im, że może gdy poczekają jakiś czas to sprawa się załagodzi.Jeżeli twoja jakaś bliska ci może osoba ma podobną sytuację, to ja obawiam się, że nic zrobić nie może, bo to nie ona, a rodzice podjęli taką decyzję.Myślę, że ta osoba powinna spróbować załagodzić sytuację nawet jeśli to miałoby oznaczać, że ma sie specjalnie rozpłakać i tłuc wszystko co popadnie ( :] ), wrzeszzczeć itd.itp.
To moje zdanie
[16.04.2004] 21:07
karioka1
Ale dlaczego piszesz, że pozostanie ze względu na dzieci to nie jest dobre rozwiązanie?Czy masz na myśli to, ze sytuacja w domu staje się napięta, wymuszona i męcząca dla wszystich na dłuższą metę?
[19.04.2004] 14:29
Lauriki
Karioka sam fakt, ze piszesz, swiadczy o tym, ze ten temat nadal cie niepokoi.Nie wiem jak ulozyli sobie zycie Twoi rodzice, czy nadal jest tak, jak wtedy kiedy mysleli o rozwodzie czy tez udalo im sie jakos dojsc do porozumienia, odnalezc z powrotem uczucie jakie mieli do siebie kiedys. Mam nadzieje, ze tak jest. Dziecko potrzebuje poczucia bezpieczenstwa i milosci od swoich rodzicow. I ma do tego swiete prawo. To tak bardzo silna potrzeba, ze jest w stanie nawet szantazowac na rozne sposoby swoich rodzicow czyli jak piszesz "probowac zalagodzic sytuacje".
W idealnym swiecie kazdy odnalazlby swoja "druga polowe"mieliby dzieci i zyli wszyscy dlugo i szczesliwie... ale tak nie jest, niestety.
I trzeba sobie jakos z tym radzic.
Dlaczego mowie, ze pozostanie w zwiazku ze wzgledu na dziecko nie jest rozwiazaniem? No coz po czesci sama sobie odpowiedzialas.
Ja mamjuz 36 latek (hi hi), od rodzicow wyprowadzilam sie zaraz po maturze, ulozylam sobie zycie ale....
Mniej wiecej rok temu zadzwonila do mnie mama.... rozmawialysmy a potem powiedziala mi, ze "dzis jest smutna rocznica". Wiesz o co jej chodzilo? O 40 rocznice slubu z moim ojcem.
To byla dobra okazja zeby z nia szczerze pogadac. powiedziala mi, ze myslali o rozwodzie nie raz ale wciaz mieli na wzgledzie dobro dzieci, potem juz bylo za pozno bo bali sie samotnej starosci.... A mnie przypomnialy sie te wszystkie dni kiedy godzinami siedzialam w swoim pokoju z glowa w poduszce, zeby nie slyszec ich klotni, i kiedy modlilam sie zeby to juz sie wreszcie skonczylo, czujac, ze ich obydwoje nienawidze z calego serca.
Co to ma wspolnego z poczuciem bezpieczenstwa i milosci, ktorego potrzebuja dzieci? Niewiele.
To co ja widzialam w moim rodzinnym do mu to:
1. jak sie NIE kochac
2. jak sie NIE szanowac
3. jak (bezskutecznie) udawac, ze wszystko jest w porzadku, bo przeciez jestesmy "normalna" pelna rodzina.

Karioka, mam nadzieje, ze u ciebie w domu potrafi sie rozmawiac o trudnych sprawach, mam nadzieje, ze twoi rodzice dojda do porozumienia. zycze ci tego z calego serca
[24.04.2004] 01:16
mareboro
swiat sie nie wali, ale to juz inny swiat...
[26.04.2004] 17:22
karioka1
Taaak.....
[02.09.2004] 21:15
KotMacieja
Drodzy Rodzice!
Nie ciągnijcie głupoty dalej i rozwodźcie się, jak dziecko ma góra trzy lata. Uzna ono to wtedy za normalne, a jeżeli jeszcze ojciec lub matka będzie je odwiedzało, to będzie z tego miało same korzyści. Najgorsze jest bowiem przebywanie z dwoma idiotami na raz.
[03.09.2004] 14:50
Mateuszek
A ja czekam z niecierpliwoscia na rozwod moich rodzicow , moze moja mama wkoncu zrobi ten krok , moj tata jest fee pozdrawiam !!
[05.09.2004] 00:06
KotMacieja
Mateuszku, znam Cię z innego Forum i nawet polubiłem. No to powiedz rodzicom, że tęsknisz za ich rozwodem i niech ci zrobią tę przyjemność, za co obiecujesz mieć dobre stopnie na koniec roku.
[29.10.2004] 17:02
Lauriki
chlopaki zgadzam sie z wami na 100%
ja nie mieszkam z moimi rodzicami od 16 lat a wciaz mnie ciarki przechodza jak mam ich odwiedzic. Nie rozwiedli sie i zrobili mnie i mojemu bratu kuku na cale zycie.
nie mowiac juz o tym, oczywiscie kocham ich bardzo oboje i chce mi sie plakac jak widze pare staruszkow nienawidzacych sie coraz bardziej z uplywem lat.

Pozdrawiam
Lauriki
[29.10.2004] 23:21
diablona
jestem przed rozwodem...decyzja podjęta, na wykonanie chce jeszcze poczekać. Moja córka ma teraz 6 lat i staram się mysleć przede wszystkim o niej...Sama nie wiem czy to dobrze??
[03.11.2004] 19:34
skarbek82
Mateuszku to chyba jestesmy w podobnej sytuaci
pozdrawiam Cie serdecznie
ahas i czekam na sok z pomidorkow
[05.11.2004] 20:46
beatka_35
Rozwód to jeszcze nie koniec świata. I jest to indywidualna sprawa rodziców. Nie ma nic gorszego od tyranizujących rodziców dzieci i szantażu.: Jak sie rozstaniecie to sobie cos zrobie... Życie w zakłamaniu jest dużo gorsze. Moi rodzice rozstali sie bardzo dawno. Założyli nowe rodziny i też sie rozstali. I tak kilkakrotnie. A wiecie jaka jest zaleta takiej sytuacji? Mam dużo rodzeństwa z którym jestem mocno związana. I mój brat nie jest bratem mojej siostry jeśli rozumiecie o czym mówie. A w chwili obecnej mój mały braciszek młodszy o 33 lata jest u mnie w rodzinie zastępczej bo wkład w ojcostwo mojego taty kończył sie zwykle na wytrysku. Ale lubie i szanuje prawie wszystkie jego byłe żony i jesteśmy jedną zwariowana rodziną. Wole to niż patrzenie jak moja matka była maltretowana
[nie mam nic do powiedzenia]
[27.11.2004] 16:15
Niegroźny_wariat
Osobiście wolałbym żeby moi starzy się rozwiedli, a u nich tylko w kółko scenariusz: awantura, groźba rozwodu, miesiąc ciszy, tydzień normalności i znowu awantura... i tak w kółko. Jak się nie mają o co kłócić to wtedy wsiadają na mnie :/ Żyć się z nimi nie da - wolałbym żeby się rozwiedli bo męczy mnie ta sytuacja w domu
[03.12.2004] 00:40
Rutinoscorbinek

No to taki temat rzeka..........moznaby duzo mowic.
Moi rodzice rozwiedli sie 8 lat temu.......mialam wtedy 13 lat. Ojciec mial kogos na boku. Hmmmmmm........ gdyby wtedy zalatwili to miedzy soba i nie wciagali w to mnie to pewnie nie byloby to takie okropne. Dopiero teraz zauwazylam jak bardzo boje sie zwiazku na stale.......................taki "głośny" rozwod naprawde moze wplynac na psychike dziecka.

Poza tym lepiej jest sie rozwiesc niz byc ze soba do konca " bo są dzieci".........to jest chore bo my "dzieci" nie mozemy myslec tylko o sobie i ludzic sie ze bedzie dobrze------------- bo nie bedzie . Wazne jest abysmy nie czuli sie winni za to co sie stalo i aby rodzice nie wciagali w swoje klotnie dzieci............

Ja teraz ucze sie "BYCIA RAZEM"---------------------mam nadzieje ze sie uda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
[04.12.2004] 19:07
Lilith596
Dramat? hmmm...czasem wręcz przeciwnie to wybawienie?Wiadomo,że nie będzie nigdy juz tak samo ale czy to lepiej jak cała rodzina gnije od środka tylko dla tego,że rodzice nie chcą się rozstać z fałszywego poczucia przywiązania?
[05.12.2004] 19:17
deskjeta
mam 18 lat,mature w tym roku..i niestety ten fakt jest argumentem dla moich rodzcow na "nie"."nie teraz"-bo mas zmature,musisz miec spokoj,etc..ALE
moi rodzice kloca sie od chyba 10 lat(na pewno wiecej ale tyle pamietam)i nieprawda jest,ze dziecko nie rozumie,ze dziecko powinno miec oboje rodzicow 24h/dobe.nieprawda.
bo ich ciagle klotnie i krzyki sprawily mi wieksza krzywde niz rozwod.
a to,co sie dzieje teraz u mnie w domu wcale mi w nauce nie pomaga.
pomijajac fakt,ze jestem,jak to okreslil moj przyjaciel"zwiazkowfobem"-uciekam po prostu kiedy czuje ze zaczynam kochac,bo wole zerwac znajomosc niz sprawaic potem bol drugiej osobie(co jest bzdura bo i tak tak jest).

rozwod rodzicow nie jest dramatem,a moze byc blogoslawienstwem. --
____
wieczorem przed mym domem wystawię ekran i wyświetlę film..
[04.02.2005] 19:37
KaRossaNY
Prosze wez pod uwage to ze czasem lepiej jest dla dziecka jesli rodzice beda zyli szczesliwie osobno niz w nieszczesliwym zwiazku razem. Moze to nie prawdopodobne ale prawdziwe. Psychika dziecka odbiera wszystkie bodzce z otoczenia wiec wazne jest aby w domu w ktorym sie rozwija panowala stabilnosc i nieudane malzenstwo nie jest tu oznaka stabilnosci. Samotna kochajaca matka, czy ojciec jest lepszym zrodlem rownowagi dla dziecka niz dom przepelniony nienawiscia. Pamietajmy, ze rodzice zwykle maja powazne powody do rozwodu! Jedyna rzecza jaka mozna dla dziecka wowczas zrobic to z nim duzo rozmawiac i przekonywac je o milosci OBOJGA rodzicow - jednego dnia dorosnie i zrozumie ze to bylo najlepsze wyjscie z sytuacji. Ojca i matke ma sie tylko jednych i bez roznicy czy sa w jednym domu czy nie - to nic tego faktu dla nas nigdy nei zmieni.
[12.07.2005] 11:37
aniusia13-13
Hym..wczoraj jak się kąpałam usłyszałam rozmowe rodziców... najpierw było o podzieleniu konta na pół z pieniędzmi a potem padło hasło rozwód...Eh.. zdjae mi sie że to moja wina ponieważ wczoraj późno wróciłam na rowerze i jadąc jeszcze przez ulice mama była wściekła na mnie i pewnie dlatego spraa powiodła się tak a nie inaczej... oh mam nadzieje że rodzice się nie rozwiodą ;(! a jeśli tak? to do kogo mam pójść? przeciez ja kocham i mame i tate ;(! a czy jest wtedy możliwy dom dziecka?
[15.07.2005] 09:45
martusia
Zwiazek moich rodzicow wypala sie po 20 latach...Moja mama jest zawiedziona tata.Powiem wam,ze przyzwyczajona jestem do nich cale zycie razem,jakby nie bylo,dobrze czy zle.I...i mi zal.Jeszcze sa razem,ale mama nie wie czy dlugo wytrzyma.Jej decyzja,kazdy ma prawo do szczescia.Skoro sie przy nim nie realizuje co ma robic.Stara jeszcze nie jest,wyglada dobrze.Z drugiej strony szkoda mi ojca.On ja kocha,ale nie rozumie,nie umie z nia rozmawiac,nie daje tego czego ona oczekuje.I nie mowie tu o rzeczach materialnych.Zyja pod jednym dachem,ale mijaja sie na korytarzu bez slowa.
Szkoda tego jakos.Jeszcze fakt sie nie dokonal ale nawet jesli to zostaje cos w sercu.Mimo,ze nie jestem malym dzieckiem... --
'aby byc niezastapionym zawsze trzeba byc odmiennym'
[15.07.2005] 09:56
martusia


deskjeta (13-03-2004 12:21:00) napisał/a:mam 18 lat,mature w tym roku..i niestety ten fakt jest argumentem dla moich rodzcow na "nie"."nie teraz"-bo mas zmature,musisz miec spokoj,etc..ALE
moi rodzice kloca sie od chyba 10 lat(na pewno wiecej ale tyle pamietam)i nieprawda jest,ze dziecko nie rozumie,ze dziecko powinno miec oboje rodzicow 24h/dobe.nieprawda.
bo ich ciagle klotnie i krzyki sprawily mi wieksza krzywde niz rozwod.
a to,co sie dzieje teraz u mnie w domu wcale mi w nauce nie pomaga.
pomijajac fakt,ze jestem,jak to okreslil moj przyjaciel"zwiazkowfobem"-uciekam po prostu kiedy czuje ze zaczynam kochac,bo wole zerwac znajomosc niz sprawaic potem bol drugiej osobie(co jest bzdura bo i tak tak jest).

rozwod rodzicow nie jest dramatem,a moze byc blogoslawienstwem.

--
____
wieczorem przed mym domem wystawię ekran i wyświetlę film..
[/cytat
[nie mam nic do powiedzenia]

KaRossaNY (13-03-2004 12:21:00) napisał/a rosze wez pod uwage to ze czasem lepiej jest dla dziecka jesli rodzice beda zyli szczesliwie osobno niz w nieszczesliwym zwiazku razem. Moze to nie prawdopodobne ale prawdziwe. Psychika dziecka odbiera wszystkie bodzce z otoczenia wiec wazne jest aby w domu w ktorym sie rozwija panowala stabilnosc i nieudane malzenstwo nie jest tu oznaka stabilnosci. Samotna kochajaca matka, czy ojciec jest lepszym zrodlem rownowagi dla dziecka niz dom przepelniony nienawiscia. Pamietajmy, ze rodzice zwykle maja powazne powody do rozwodu! Jedyna rzecza jaka mozna dla dziecka wowczas zrobic to z nim duzo rozmawiac i przekonywac je o milosci OBOJGA rodzicow - jednego dnia dorosnie i zrozumie ze to bylo najlepsze wyjscie z sytuacji. Ojca i matke ma sie tylko jednych i bez roznicy czy sa w jednym domu czy nie - to nic tego faktu dla nas nigdy nei zmieni.



NIC DODAC NIC UJAC!Moi rodzice tez sie wiecznie klocili i czasem mysle czy nie byloby lepiej jakby sobie dali spokoj wczesniej.A nie wieczna frustracja i wszystko sie odbijalo na nas.

W klasie maturalnej tez mi sie wszystko zawalilo,zyc mi sie nie chcialo tak wiec cie Deskjeto doskonale rozumiem.. --
'aby byc niezastapionym zawsze trzeba byc odmiennym'
[15.07.2005] 20:37
carottka
Rozwód to często poważna sprawa. Moim zdaniem jeśli para decyduje sie na rzwód to oznacza ze pomiedzy nimi jest ju zbardzi zle.Mim zdaniem lepej jest sie rozwieść i to własnie wczesniej niz za póżno.Wiem ze dobro dzecka jest najważnejsze ale własnie rozwód moze mu pomóc. Dziecko nie bedzie zyło w ciągłym strachu, w rodzinie która stale obwinia o wszystko siebie na wzajem. Nie jest5 to łatwe ale im wcześniej tym lepiej. Takie rozwiązane ułatwia póżniejsze życie. Jedno z rodziców które przejmuje opiekę nad dzieckiem jest w stanie zaoferowac dziecku nowe zyciw pełne miłości bez strachu i stałych kłótnie. Gdyby rodzice mjego faceta erozwiedi sie wczesnej zaoszczedzili by mu wiele cierpienia i przykrych sytuacji.Facet nie musiałby przejmować kontrol nad całą rodziną.Nie przejmowałby kłopotów innych na siebie.Byłby dziś inny niż jest. Byłby bardziej szczęśliwy...
[15.07.2005] 23:28
Apocalips
Z tego co czytałem to większość opisanych rozwodów jest spowodowanych tym że rodzice do siebie "nie pasowali". Ja mam inną sytuacje- u mnie ojciec odszedł, a właściwie to mama go wyrzuciła z domu gdyż znalazł sobie kochanke i ma z nią dziecko. Wszystko wydarzyło sie jakieś 2 lata temu (miałem wtedy 17 lat). Cała rodzina ze strony ojca nienawidzi mojej mamy za to że go wyrzuciła i kazała przepisać wszystko (mieszkanie i działke) na siebie. A zrobiła to dlatego że ta franca co se ją mój stary znalazł zapewne zarządała by mieszkania i wszyskiego co mamy więc sie zabezpieczyliśmy. Teraz ojciec płaci alimenty na mnie i moich dwóch braci. Ludzie sie z niego śmieją ze porzucił to wszystko co miał na rzecz takiej dz***i. Najgorsze jest to że jak ide z wizytą do babci (jego matki) to wszyscy udają że nic sie nie stało i że jest ok. Teraz to nawet on chodzi do swojej siostry i matki ze swoją "nową" rodziną na kawke. Dopiero teraz widze jacy ludzie potrafią być fałszywi...
[16.07.2005] 11:05
gooru
Rozwod rodzicow jest smutnym okresem w zyciu wielu ludzi, szczegolnie dzieci, ktore przejmuja sie tym faktem chyba najbardziej.

Jestem juz doroslym facetem, mam 20 lat, jeszcze studiuje i mieszkam z rodzicami. Od dobrych 12 lat zaczeli sie klocic, trwalo to bardzo dlugo, niekiedy dni ciagnely sie przepelnione wzajemnymi pretensjami i niedorzecznymi oskarzeniami, to bylo chore, czulem sie jak osoba w ktorej niebawem cos peknie. { Na nieszczesnie, sie nie mylilem } Wtedy myslalem ze wina lezy po obu stronach i jak sie pozniej okazalo grubo sie mylilem. Przestalem wierzyc w wartosci takie jak: milosc, szacunek do drugiego czlowieka czy tez wspolczucie. Izolowalem sie od swiata, ludzi i otaczajacej mnie rzeczywistosci. Teraz jak juz jestem dorosly, zrozumialem ze wina lezala po jednej stronie - moja matka byla i jest nadal wariatka, psychopatka, ktora zniszczyla zycie mojemu ojcu, mnie i mojej siostrze. Niechciala sie leczyc - nikt nie zmusil ja do pojscia do lekarza, wygadywala gupoty cyt.:" Ze trujemy ja cyjankiem i olowiem", robila sceny przed sasiadami, udawala wielka arystokratke ze staropolskiej dynastii arystoktratycznej - uzywala wyszukanych slow, ukrywala swoja twarz, podczs gdy ktos z rodziny nas odwiedzil - dobrze sie kmuflowala. Nadal to robi, tylko w mniejszym stopniu.

Planowalem z ojcem, siostra odejsc od matki, ale nie mielismy do kad sie udacc, mamy tylko jeden dom, na miejscu prace - nie jest to takie proste jak sie wydaje. Jedno wiem napewno, w przyszlosci jak siostra zda mature, zacznie studiowac i stanie sie dojrzalsza - to wtedy zostawimy tego szatana - omena wcielonego, ktory nie odwiedzil mamy mojego taty juz od 4 lat.

Napiszcie czy ktos z was mial podobny przypadek, bo zycie nie jest uslane rozami a rozwod w niktorych wypadkach moze okazac sie ukojeniem dla duszy i pozwolic na bucie szczesliwym.

PROSZE O OPINIE CO ZROBILIBYSCIE NA MOIM MIEJSCU.
[16.07.2005] 15:43
amica
Z moimi rodzicami było podobnie. Kiedyś również się kłócili, ale sporadycznie, krótko, prędko się godzili i było wszystko w porządku. Dopiero rok temu, pamietam - to był początek czerwca - pokłócili się naprawdę poważnie. Mama płakała, tata nic wtedy nie zrobił, aby ją pocieszyć. Ja próbowałam - zawsze to robię - ale nie wytrzymałam i wyszłam z domu. I tak było przez cały rok. Kłocili się, było wielodniowe milczenie, kłótnia mająca na celu pogodzenie się, jakiś czas spokoju i znów kłótnia i tak cały czas. Wiedzieliśmy z bratem, że oni kiedyś sie rozwiodą, że muszą się rozwieść, bo przecież nikt nie wytrzyma tak na dłuższa metę. Kilka tygodni temu wrócili po imprezie do domu. Tata trochę wypił, pokłócili się, była noc, lało, tata wyszedł i ... Nie wiedziałam co robić. Poszłam go szukać, potem wzięłyśmy z mama samochod i szukałyśmy go razem - nie znalazłyśmy... Wrócił po jakiejś godzinie naszego odchodzenia od zmysłów. Była kłotnia, 2 tygodnie milczenia, kłótnia, zgoda... aż do kolejnej wspólnej imprezy. Tym razem wrócili oboje trzeżwi, ale tam - na grillu u znajomych coś sie wydarzyło, co stało się przyczyną najgorszych tygodni w moim życiu. Milczenie, nienawiść, już nie kłótnie, ale obojętność. Nie było ich dlugo w domu, to tata zostawał w pracy, to mama gdzieś wychodziła. Wreszcie każdemu z osobna powiedziałam co o tym myślę. Następnego dnia oznajmili mi, że rozmawiali do białego rana i już jest... dobrze (!!) Pogodzili się. Stało się coś niesamowitego, nigdy tak nie było, ja i mój brat jesteśmy pozytywnie przerażeni - czy można ta@@@ się zmienić. Naprawdę im zależy... do wczoraj... Do mamy dotarła jakaś informacja, nie wiem, o co chodzi, zachowywała się dosłownie jak nienormalna, napisała tacie list (bo był wówczas w pracy), wyszła z domu, wrócił ojciec, był przerażony, tym co mu żona napisała, wziął rower i pojechał jej szukać. Nie było ich kilka godzin, a kiedy wrócili znów było jak w niebie. Nie wiem, o czym sie mama dowiedziała i dlaczego to tak ojca przeraziło, ale sie pogodzili, znów sie kochają, to widać... Może ja tylko na tym ucierpiałam, wczoraj bie byłam w stanie wziąc do ręki szklanki wody. Dzis chyba własnie z nerwów nie zdałam egzaminu na prawo jazdy... Zależało mi, a teraz strasznie mi z tym źle. Ale cieszę się - mama obiecała mi, że w tym domu nie będzie więcej kłotni. Ze chyba musieli osiągnąc prawdziwe dno, aby móc się od niego odbić, aby znów zacząć żyć...
[16.07.2005] 20:11
małgorzataweronika
Piszecie tak jakby był tylko wybór rozwód lub wieczne kłótnie w rodzinie, a przecież możliwe jest też trzecie wyjście, nauczenie się współżycia razem, to nie łatwe, ale jest mnóstwo instytucji naprawdę pomocnych (choć oczywiście bez chęci obu stron nikt nie rozwiąże problemów kogokolwiek), ale naprawdę można poprawić jakość swojego związku, to oczywiście należy do dorosłych, bo zafundowanie dziecku piekła rozwodu lub piekła bycia razem to trauma na całe życie. Wiem coś o tym
[16.07.2005] 20:20
Tomsz
Jestem pewnien jednego.Na rozwodzie rodziców najbardziej cierpi dziecko.Sam za kilka dni mam pierwszą sprawę rozwodową.Niestety to już przesądzone i wiem,że tak będzie lepiej.Ale nie wiem co zrobić ,by moje dziecko tak nie cierpiało.Mam 5letnią córeczkę,którą kocham nad życie i która powoli zaczyna mnie nienawidzieć...Dlaczego?Bo jej kochana mamusia wmawia jej,że jestem niedobry,że ich już nie kocham,że mam inną kobietę (co jest bzdurą) ,że niedługo inne dzieci tatusia będa się bawić jej zabawkami,a ona z mamusią pójda pod most- i tego typu bzdury.Nie mam juz wpływu na wychowanie mojego dziecka.I wiem,że moje dziecko,które jest moim największym Skarbem nigdy ne będzie miało normalnego domu.Ale nie wiem co mogę na to poradzić.Walczę o nią.Każdego dnia,wciąż na nowo.W sądzie też będę walczył,choć pewnie przegram.Sam wychowałem się w domu dziecka i kidys przysięgłem sobie,że moje dzieci będą szczęśliwe...A teraz...Teraz jestem w sytuacji w której nie widzę wyjścia.Nie poddam sie,bo mam dla kogo żyć....
Może trochę sie rozpisałem i niekoniecznie na temat.Ale może jest tu ktoś na forum,kto spotkał sie z podobym problemem i będzie mógł coś doradzić.Powiem tyle,że z moja żona nie idzie sie dogadać i na nic ida tłumaczenia,że takim zachowaniem krzywdzi tylko Małą.Ona przecież wie lepiej.
I kto najbardziej cierpi przez to,że ludzie nie potrafią sie dogadać? Mała ,niewinna Istotka...Dorośli wiedzą co robią i to ich wybór,a takie Dzieciątko tylko cierpi.........
Czuję ból pisząc te słowa...Bo kocham moje Dziecko...Ale taka tragedia rozgrywa się każdego dia w setkach rodzin...Przykre,ale prawdziwe...

    1 2 3
 » Odpowiedz na ten temat