o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
  Strona główna» forum Po 30-tce - poznajmy się
 » Odpowiedz na ten temat

chciałabym, żeby ktoś mnie kochał...

    1 «   26 27 28 29 30   » 107 Strony tematu:
[14.09.2009] 10:07
vilkowy
One. (09.09.14 01:11):
Cokolwiek pan o tym powie, będzie to prawdą i fałszem. Słowa bowiem nie sięgają poza umysł.
Jak można doświadczyć absolutu ?
Absolut nie jest przedmiotem, który można zobaczyć i zarejestrować w pamięci. Dany jest on raczej w odczuciu. Bardziej pasuje do niego formuła \"jaki\" niż formuła \"co\". Należy go szukać w jakości, w wartości. Będąc źródłem wszystkiego, przebywa on w każdej rzeczy.
Z niego rodzi się świadomość ludzka. A w świadomości znajduje się wszystko inne.

To co mówisz, jest nieuchwytne, filozoficzne i poetyckie, przepojone głęboką wiarą religijną. Ta wiara przesłania ci jasność myślenia i rzeczywistość bierzesz tak, jak sobie ją wyobrażasz. To jest piękny sposób rozumowania, lecz nie odpowiadający prawdzie o naszej rzeczywistości. Aby ją zrozumieć, nie wystarczy siedzieć w fotelu i kombinować, lub medytować i modlić się do Boga. Tą rzeczywistość należy badać metodami naukowymi i tym sposobem dochodzić do prawdy. Możemy odkryć rzeczy, które będą tłumaczyć najbardziej złożone zjawiska uznane przez wielu za cudowne.
Jest nieprawdopodobne, by w ogóle był jakiś absolut - co to jest absolut? Nawet nie można go zdefiniować, a jedynie opisowo przedstawić, nadając mu coraz wspanialszych cech.
Ja z wielu rzeczy mogę zrobić absolut dokonując abstrakcji. Jeśli cię to interesuje, zrobię tak i wyjdzie jakaś doskonałość, astralność, sacrum. Ale czy to będzie maiło jakąkolwiek wartość poznawczą? Jedynie tyle, że uzmysłowi nam o naszej psychice mającej początki w magii, szamaństwie i innych religijnych zachowaniach. Nasza świadomość jest współczesna, ale emocje krążą jeszcze gdzieś w jaskiniach. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[14.09.2009] 12:57
One.
vilkowy (09.09.14 10:07):
One. (09.09.14 01:11):
Cokolwiek pan o tym powie, będzie to prawdą i fałszem. Słowa bowiem nie sięgają poza umysł.
Jak można doświadczyć absolutu ?
Absolut nie jest przedmiotem, który można zobaczyć i zarejestrować w pamięci. Dany jest on raczej w odczuciu. Bardziej pasuje do niego formuła \\\"jaki\\\" niż formuła \\\"co\\\". Należy go szukać w jakości, w wartości. Będąc źródłem wszystkiego, przebywa on w każdej rzeczy.
Z niego rodzi się świadomość ludzka. A w świadomości znajduje się wszystko inne.

To co mówisz, jest nieuchwytne, filozoficzne i poetyckie, przepojone głęboką wiarą religijną. Ta wiara przesłania ci jasność myślenia i rzeczywistość bierzesz tak, jak sobie ją wyobrażasz. To jest piękny sposób rozumowania, lecz nie odpowiadający prawdzie o naszej rzeczywistości. Aby ją zrozumieć, nie wystarczy siedzieć w fotelu i kombinować, lub medytować i modlić się do Boga. Tą rzeczywistość należy badać metodami naukowymi i tym sposobem dochodzić do prawdy. Możemy odkryć rzeczy, które będą tłumaczyć najbardziej złożone zjawiska uznane przez wielu za cudowne.
Jest nieprawdopodobne, by w ogóle był jakiś absolut - co to jest absolut? Nawet nie można go zdefiniować, a jedynie opisowo przedstawić, nadając mu coraz wspanialszych cech.
Ja z wielu rzeczy mogę zrobić absolut dokonując abstrakcji. Jeśli cię to interesuje, zrobię tak i wyjdzie jakaś doskonałość, astralność, sacrum. Ale czy to będzie maiło jakąkolwiek wartość poznawczą? Jedynie tyle, że uzmysłowi nam o naszej psychice mającej początki w magii, szamaństwie i innych religijnych zachowaniach. Nasza świadomość jest współczesna, ale emocje krążą jeszcze gdzieś w jaskiniach.
Odrzućmy ten potok słów - i co zostanie ? .. Zostanie prawda.
[14.09.2009] 19:31
li.ly
vilkowy (09.09.13 17:04):
Moja wiedza z fizyki jest mała, a właściwie to \"wiem, że nic nie wiem\".
Moja wiedza i świadomość uzmysławia mi, ile jeszcze zostało do poznania. Materia jest tak złożona i dziwaczna iż ma się wrażenie, że z nas kpi. Dorobiliśmy się Modelu Standardowego, gdzie są opisane znane nam cząstki i oddziaływania między nimi. Tam jest, jak w krainie czarów i właściwie nie można się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. Model standardowy niewiele tłumaczy, ale lepsze to, niż nic. Może teoria strun/M-teoria coś wyjaśni.
Chyba jednak \"Bóg gra w kości\", a na dodatek te kości wykonane są z tworzywa, którego nie ma.
Absolut, Bóg i inne idealne byty są wytworem ludzkim i mają charakter rozpaczy z niewiedzy. Strach i chęć wytłumaczenia niezrozumiałych zjawisk każe nam tworzyć byty idealne i uznawać je za rzeczywiste. Ale czy tak jest? Tego nikt nie wie, a jeśli jest święcie przekonany, to nie potrafi udowodnić.
Rzeczywistość może być bardziej skomplikowana, niż nam się może wydawać, że wszelki absolut tak rozumiany, jest ułomnością. I tak na to patrze, że ułomny Stwórca nie mógł stworzyć świata. On musiał być kimś znacznie potężniejszym i lepszym, niż ten, w którego wierzymy.
Poznamy go, gdy osiągniemy wiedzę absolutną. A że nie osiągniemy jej, to absolutu nie poznamy.
Należy postawić jeszcze pytanie, czy jest jakiś absolut? Może to wszystko się nam wydaje i jest jakąś projekcją. A Ty jak sądzisz?

Powiadasz, że Bóg 'gra z nami w kości' i że są wykonane z tworzywa, którego nie ma? Nie bardzo wiem jak mam to rozumieć, ale jeśli właściwie zrozumiałam, jeśli materia w swej istocie nie istniejącą się zdaje, to czyż to nie dowodzi, że iluzja nas otacza?
Cały czas po głowie kołacze mi się pytanie, czy aby to co nas otacza nie jest złudzeniem tylko... Czy przypadkiem nie jesteśmy bohaterami snu jakiegoś i jeśli tak, to czyjego? Też mam takie poczucie, że istnienie tego wszystkiego jest absurdalne i irracjonalne...
Kto wie czy przypadkiem ten wyśmiany trochę przez Ciebie solipsyzm nie zawiera trochę prawdy, oczywiście tylko i wyłącznie pod warunkiem istnienia najwyższego podmiotu.
Absolut nie może być ułomnością. Jeśli jest ułomny nie może być absolutem. Absolut to istota, samowystarczalna i idealna, niezależna od wszystkich pozostałych istot. Czy Bóg w którego 'wierzymy' jest absolutem? Trudno stwierdzić... Być może nasze umysły właśnie są zbyt ułomne, żeby wystarczająco ogarnąć jego doskonałość... oczywiście pod warunkiem, że istnieje.
[14.09.2009] 19:38
li.ly
One. (09.09.14 01:11):
Cokolwiek pan o tym powie, będzie to prawdą i fałszem. Słowa bowiem nie sięgają poza umysł.
Jak można doświadczyć absolutu ?
Absolut nie jest przedmiotem, który można zobaczyć i zarejestrować w pamięci. Dany jest on raczej w odczuciu. Bardziej pasuje do niego formuła \"jaki\" niż formuła \"co\". Należy go szukać w jakości, w wartości. Będąc źródłem wszystkiego, przebywa on w każdej rzeczy.
Z niego rodzi się świadomość ludzka. A w świadomości znajduje się wszystko inne.

Tak One słowa nie sięgają poza umysł, ale po co słowa poza umysłem, czy istnienie świata miałoby sens gdyby nie człowiek. Kto niby miałby ten świat postrzegać i doświadczać gdyby nie ludzki umysł?
A teraz z innej strony ... Absolut jeśli jest, jest właśnie przedmiotem wszystkiego, reszta to podmioty. Jeśli już w tych kategoriach prawdy szukamy to ludzka świadomość tchnieniem absolutu się wydaje być i tu masz rację jest on źródłem wszystkiego i wszystko jest jednią, ale pod warunkiem oczywiście, że On istnieje...
[14.09.2009] 20:35
One.
li.ly (09.09.14 19:38):

Tak One słowa nie sięgają poza umysł, ale po co słowa poza umysłem, czy istnienie świata miałoby sens gdyby nie człowiek. Kto niby miałby ten świat postrzegać i doświadczać gdyby nie ludzki umysł?
A teraz z innej strony ... Absolut jeśli jest, jest właśnie przedmiotem wszystkiego, reszta to podmioty. Jeśli już w tych kategoriach prawdy szukamy to ludzka świadomość tchnieniem absolutu się wydaje być i tu masz rację jest on źródłem wszystkiego i wszystko jest jednią, ale pod warunkiem oczywiście, że On istnieje...
[19.10.2019] 04:36
[14.09.2009] 20:37
One.
Zraniwszy się, płacze pani. Dlaczego ? .. Ponieważ kocha pani siebie. Niech pani nie zawęża swej miłości przez ograniczanie jej. Proszę ją szeroko otworzyć - niech się stanie miłością dla wszystkiego. Gdy człowiek odrzuca wszelkie fałszywe samoidentyfikacje, to pozostaje wszystko ogarniająca miłość. Niech pani uwolni się od wszelkich ideii o charakterze osobistym, nawet od myśli, że pani jest Bogiem. Utożsamianie się z czymkolwiek nie ma żadnej wartości. Proszę być otwartą i cichą - to wystarczy.
[14.09.2009] 21:52
Zwracasz się do innych
pań, panów, piszesz zawsze o nich byleby tylko nie o sobie, stoisz ponad wszystkim i usilnie starasz się, żeby nikt nie rozjątrzył rany jaką jesteś...na własnym umyśle. Dajesz rady, z których sam pewnie nigdy nie zaczerpnąłeś pełnym haustem, próbujesz manipulować innymi i z siłą wodospadu szukasz bezwiednej lalki do swojego ulicznego teatrzyku, ciesząc się, że ktoś przystanie, nawet by przypalić papierosa...tobie to nie przeszkadza... jest potencjalna ofiara, którą można spróbować ukształtować na podobny, chory i podobny do ciebie wizerunek. "Proszę być otwartą i cichą"... człowieku, pisz sobie nadal, bo nie jestem tutaj stałym bywalcem, więc moja ocena jest subiektywna. Przyznaję, nie przeczytałem twoich wszystkich wcześniejszych postów, więc pozostaje mi tylko domysł, że podobne w treści jałowej. Mogę się mylić, ale to pozostawię dla tych, którzy już cię bardziej poznali.
One. (09.09.14 20:37):
Zraniwszy się, płacze pani. Dlaczego ? .. Ponieważ kocha pani siebie. Niech pani nie zawęża swej miłości przez ograniczanie jej. Proszę ją szeroko otworzyć - niech się stanie miłością dla wszystkiego. Gdy człowiek odrzuca wszelkie fałszywe samoidentyfikacje, to pozostaje wszystko ogarniająca miłość. Niech pani uwolni się od wszelkich ideii o charakterze osobistym, nawet od myśli, że pani jest Bogiem. Utożsamianie się z czymkolwiek nie ma żadnej wartości. Proszę być otwartą i cichą - to wystarczy.

[14.09.2009] 22:02
vilkowy
One. (09.09.14 12:57):
Odrzućmy ten potok słów - i co zostanie ? .. Zostanie prawda.

Domyślam się, że uważasz, iż istnieje jakiś byt absolutny i jest czymś zewnętrznym wobec naszego materialnego świata. Jeśli odrzucimy ten świat, pozostanie COŚ. To COŚ jest przed nami zakryte i nie możemy go żadnymi receptorami poznać, ani przyrządami. o istnieniu bytu absolutnego możemy się dowiedzieć pośrednio za pomocą medytacji i przeżyć religijnych.
Sądzę, że na człowieka patrzysz, jako połączenie symbiotyczne świata absolutnego (ducha) ze światem materialnym (gnijącym).
Fajnie to wygląda, ale skąd wiemy, że istnieje jakiś stan absolutny, idealny, duchowy, Bóg?
Ja odrzucam wszelkie stare księgi i potężne siły społeczne, które te księgi wykorzystują. Mnie mogą przekonać jedynie namacalne dowody, które można powtórzyć i zbadać w każdej chwili.
Ja też szukam prawdy, lecz robimy to różnymi drogami. Ty właściwie znalazłeś swoją prawdę, a ja chyba jej nigdy nie znajdę. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[14.09.2009] 22:49
vilkowy
li.ly (09.09.14 19:31):
Powiadasz, że Bóg \'gra z nami w kości\' i że są wykonane z tworzywa, którego nie ma? Nie bardzo wiem jak mam to rozumieć, ale jeśli właściwie zrozumiałam, jeśli materia w swej istocie nie istniejącą się zdaje, to czyż to nie dowodzi, że iluzja nas otacza?
Cały czas po głowie kołacze mi się pytanie, czy aby to co nas otacza nie jest złudzeniem tylko... Czy przypadkiem nie jesteśmy bohaterami snu jakiegoś i jeśli tak, to czyjego? Też mam takie poczucie, że istnienie tego wszystkiego jest absurdalne i irracjonalne...
Kto wie czy przypadkiem ten wyśmiany trochę przez Ciebie solipsyzm nie zawiera trochę prawdy, oczywiście tylko i wyłącznie pod warunkiem istnienia najwyższego podmiotu.
Absolut nie może być ułomnością. Jeśli jest ułomny nie może być absolutem. Absolut to istota, samowystarczalna i idealna, niezależna od wszystkich pozostałych istot. Czy Bóg w którego \'wierzymy\' jest absolutem? Trudno stwierdzić... Być może nasze umysły właśnie są zbyt ułomne, żeby wystarczająco ogarnąć jego doskonałość... oczywiście pod warunkiem, że istnieje.


Możliwe, że zyjemy w jakimś Matrix i wszystko jest ułudą.To byłby wszechświat fałszywy i jako taki mi się nie podoba. Zakłada bowiem istnienie stwórcy i pod tym względem się nie różni od inteligentnego projektu. Taki wszechświat Ma wadę w postaci kwestionowania wysiłku naukowego. To jest wielkie oszustwo więc po co go badać.
Ja optowałbym za wszechświatem absurdalnym.Ten wszechświat jest, jaki jest i tylko przypadkiem umożliwił powstanie życia. Gdyby losy potoczyły się inaczej, nie byłoby nas. Nie ma żadnego Boga, projektanta, przeznaczenia. Życie i istoty inteligentne są ozdobą niezmierzonego, pozbawionego sensu kosmosu.W takim wszechświecie nie ma sensu poszukiwać związku między kosmosem, życiem i rozumem. Tego związku nawet nie ma, kiedy wiemy, że życie wyłoniło się z kosmosu, a rozum wyłonił się z życia. To mógł być tylko przypadek. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[14.09.2009] 23:20
One.
Zwracasz się do innych (09.09.14 21:52):
pań, panów, piszesz zawsze o nich byleby tylko nie o sobie, stoisz ponad wszystkim i usilnie starasz się, żeby nikt nie rozjątrzył rany jaką jesteś...na własnym umyśle. Dajesz rady, z których sam pewnie nigdy nie zaczerpnąłeś pełnym haustem, próbujesz manipulować innymi i z siłą wodospadu szukasz bezwiednej lalki do swojego ulicznego teatrzyku, ciesząc się, że ktoś przystanie, nawet by przypalić papierosa...tobie to nie przeszkadza... jest potencjalna ofiara, którą można spróbować ukształtować na podobny, chory i podobny do ciebie wizerunek. \"Proszę być otwartą i cichą\"... człowieku, pisz sobie nadal, bo nie jestem tutaj stałym bywalcem, więc moja ocena jest subiektywna. Przyznaję, nie przeczytałem twoich wszystkich wcześniejszych postów, więc pozostaje mi tylko domysł, że podobne w treści jałowej. Mogę się mylić, ale to pozostawię dla tych, którzy już cię bardziej poznali. Moje szczęście może stać się również Twoim, ale trzeba go pragnąć; Ty zaś je odrzucasz.
Gdy miłość przeradza się w żądzę, prowadzi do zguby.
[14.09.2009] 23:42
One.
vilkowy (09.09.14 22:02):
One. (09.09.14 12:57):
Odrzućmy ten potok słów - i co zostanie ? .. Zostanie prawda.

Domyślam się, że uważasz, iż istnieje jakiś byt absolutny i jest czymś zewnętrznym wobec naszego materialnego świata. Jeśli odrzucimy ten świat, pozostanie COŚ. To COŚ jest przed nami zakryte i nie możemy go żadnymi receptorami poznać, ani przyrządami. o istnieniu bytu absolutnego możemy się dowiedzieć pośrednio za pomocą medytacji i przeżyć religijnych.
Sądzę, że na człowieka patrzysz, jako połączenie symbiotyczne świata absolutnego (ducha) ze światem materialnym (gnijącym).
Fajnie to wygląda, ale skąd wiemy, że istnieje jakiś stan absolutny, idealny, duchowy, Bóg?
Ja odrzucam wszelkie stare księgi i potężne siły społeczne, które te księgi wykorzystują. Mnie mogą przekonać jedynie namacalne dowody, które można powtórzyć i zbadać w każdej chwili.
Ja też szukam prawdy, lecz robimy to różnymi drogami. Ty właściwie znalazłeś swoją prawdę, a ja chyba jej nigdy nie znajdę.
Pragnienie prawdy jest najlepszym ze wszystkich pragnień, a jednak i ono jest jeszcze pragnieniem. Urzeczywistnienie wymaga odrzucenia wszystkich pragnień. Proszę pamiętać o tym, że pan j e s t. Oto pański roboczy kapitał. Niech pan go użyje, a przyniesie wiele korzyści.
[15.09.2009] 11:00
vilkowy
One. (09.09.14 23:42):
Pragnienie prawdy jest najlepszym ze wszystkich pragnień, a jednak i ono jest jeszcze pragnieniem. Urzeczywistnienie wymaga odrzucenia wszystkich pragnień. Proszę pamiętać o tym, że pan j e s t. Oto pański roboczy kapitał. Niech pan go użyje, a przyniesie wiele korzyści.

Ale dlaczego mam odrzucać wszystkie pragnienia? Mając pragnienia i ciekawość, motywuje mnie do działania i tam się realizuję. To mi przynosi satysfakcję i czuję się szczęśliwy. A więc stan korzystny z punktu wiedzenia psychologicznego. Mam istnieć tylko dla samego istnienia? Ależ to jest strasznie nudne, choć wygodne. To jest czysty nihilizm.
Taka postawa nie przyniesie mi korzyści, ale przynieść może innym, którzy na mnie będą zyskiwać. Muszę jeść, pić i jakoś mieszkać, więc kupować, pracować i rozmnażać się. To powoduje, że ktoś na mnie będzie biznes robić.
Żeby tego uniknąc, należałoby umrzeć i być idealnym w twoim rozumieniu. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[15.09.2009] 20:34
One.
Dobrze. Jeżeli pan tak myśli, to niech pan według tego postępuje. Niech pan żywi swojego Boga wszelkimi sposobami. W pańskim świecie byłbym najbardziej nieszczęśliwy. Budzić się, jeść, mówić, pisać, znowu spać - co za udręka! Pragnienie samo w sobie nie jest dobre ani złe. Jest ono po prostu dążeniem do szczęścia. Utożsamiając się z drobiną ciała, czuje się pan zagubiony i rozpaczliwie poszukuje sensu życia. Nazywa pan to szczęściem. Ale przychodzi dzień, kiedy okazuje się, że dosyć już pan nagromadził i trzeba zacząć budować. Wtedy selekcja i odrzucenie staje się bezwzględnie koniecznenie. Wszystko musi być dokładnie zbadane i to co zbędne, należy bezwzględnie usunąć.
[16.09.2009] 06:50
li.ly
vilkowy (09.09.14 22:49):
Możliwe, że zyjemy w jakimś Matrix i wszystko jest ułudą.To byłby wszechświat fałszywy i jako taki mi się nie podoba. Zakłada bowiem istnienie stwórcy i pod tym względem się nie różni od inteligentnego projektu. Taki wszechświat Ma wadę w postaci kwestionowania wysiłku naukowego. To jest wielkie oszustwo więc po co go badać.
Ja optowałbym za wszechświatem absurdalnym.Ten wszechświat jest, jaki jest i tylko przypadkiem umożliwił powstanie życia. Gdyby losy potoczyły się inaczej, nie byłoby nas. Nie ma żadnego Boga, projektanta, przeznaczenia. Życie i istoty inteligentne są ozdobą niezmierzonego, pozbawionego sensu kosmosu.W takim wszechświecie nie ma sensu poszukiwać związku między kosmosem, życiem i rozumem. Tego związku nawet nie ma, kiedy wiemy, że życie wyłoniło się z kosmosu, a rozum wyłonił się z życia. To mógł być tylko przypadek.


Pisałam Ci już Vilku o tym, że targają mną sprzeczności i jedyne co wiem to, to, że nic nie wiem. Mogę tylko rozważać i snuć domysły. Znów wydajesz się być święcie przekonany o tym, że znalazłeś prawdę, a to chyba nie jest możliwe...
Może to też trochę z przekory i z jakiejś chęci ogromnej znów stanę w opozycji do tego, co napisałeś. Owszem trudno się z tym nie zgodzić. Każdy racjonalnie myślący człowiek stwierdzi, że masz rację. Ja właściwie też z niewielkim strachem przyznaję Ci ją...
No właśnie... strachem, bo wyrażenia - brak sensu, przypadek, właśnie strachem mnie napawają. Zatem jedynym celem istnienia jest po prostu samo istnienie i ewentualne przekazanie genów? Trochę mnie to niepokoi, bo wychodzi na to, że nie ma sensu żyć wcale, jeśli jest się tylko nośnikiem genów. Zatem wolę już te moje rozterki i skłanianie się raz ku jednemu, a raz ku drugiemu niż taką pewność. Wolę w tych moich rozważaniach jednak doszukiwać się jakiegoś sensu i choć trochę łączyć spojrzenie materialistyczne i idealistycznym.
[16.09.2009] 09:23
adminuss
sensem istnienia jest zdobywanie doświadczeń

różnych: i tych dobrych i tych złych - obie mozliwości daja nam okazje do porównywania i wyciagania wnisków a tym samym rozwój, jest takie chyab przysłowie chińskie: wraz z wiekiem ilość błędów maleje

pokłosiem tego jest przekazywanie genów: dna jest mozliwe do zmiany wiec jako nośnik informacjimoże przenosić równiez w pewnyms ensie nasz bagaż doświadczeń (np. charakter mamy podobny troche do rodziców)

tak myśle ale też nie jestem pewny czy to sensowna i prawdziwa hipoteza na zycie ...umówiłem się z Tobą by się zestarzeć ...
[16.09.2009] 09:30
Le Etoile.
Jak pisze mój przyjaciel One, karma Was gnębi, stąd życie jak w Matrixie.
[16.09.2009] 10:17
li.ly
Le Etoile. (09.09.16 09:30):
Jak pisze mój przyjaciel One, karma Was gnębi, stąd życie jak w Matrixie.

Mam nadzieję, że nie wierzysz mu na słowo? One to mądry człek, ale chyba czasem przesada z tą swoją duchowością. Odrzuca całkowicie materialność i żyje w jakimś wyimaginowanym świecie ducha...
[16.09.2009] 10:28
vilkowy
One. (09.09.15 20:34):
Dobrze. Jeżeli pan tak myśli, to niech pan według tego postępuje. Niech pan żywi swojego Boga wszelkimi sposobami. W pańskim świecie byłbym najbardziej nieszczęśliwy. Budzić się, jeść, mówić, pisać, znowu spać - co za udręka!

Pragnienie samo w sobie nie jest dobre ani złe. Jest ono po prostu dążeniem do szczęścia. Utożsamiając się z drobiną ciała, czuje się pan zagubiony i rozpaczliwie poszukuje sensu życia. Nazywa pan to szczęściem. Ale przychodzi dzień, kiedy okazuje się, że dosyć już pan nagromadził i trzeba zacząć budować. Wtedy selekcja i odrzucenie staje się bezwzględnie koniecznenie. Wszystko musi być dokładnie zbadane i to co zbędne, należy bezwzględnie usunąć.

To co mówisz jest filozofią starca przykutego do łóżka. On już nic nie może i sobie podsumowuje całe życie szukając w nim sensu. I nie znajdzie, bo dla niego sens się już skończył i niedługo zacznie się nicość. A więc stan neutralny, naturalny. Tam rzeczywiście wszystko jest usunięte i nie ma żadnych dążeń. Tam tylko można sobie budować wolność, jak w grobie.
Człowiek jest mieszaniną różnych dążeń, namiętności i narzuconych sobie trudów. Dlaczego mamy wybierać tylko jedną nudną opcję? Wówczas nie będziemy ludźmi, tylko jakimiś aniołami czyniącymi bezczynność. Ja chcę być człowiekiem ze wszystkimi nawet negatywnymi zachowaniami. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[16.09.2009] 10:43
vilkowy
li.ly (09.09.16 06:50):
Pisałam Ci już Vilku o tym, że targają mną sprzeczności i jedyne co wiem to, to, że nic nie wiem. Mogę tylko rozważać i snuć domysły. Znów wydajesz się być święcie przekonany o tym, że znalazłeś prawdę, a to chyba nie jest możliwe...
Może to też trochę z przekory i z jakiejś chęci ogromnej znów stanę w opozycji do tego, co napisałeś. Owszem trudno się z tym nie zgodzić. Każdy racjonalnie myślący człowiek stwierdzi, że masz rację. Ja właściwie też z niewielkim strachem przyznaję Ci ją...
No właśnie... strachem, bo wyrażenia - brak sensu, przypadek, właśnie strachem mnie napawają. Zatem jedynym celem istnienia jest po prostu samo istnienie i ewentualne przekazanie genów? Trochę mnie to niepokoi, bo wychodzi na to, że nie ma sensu żyć wcale, jeśli jest się tylko nośnikiem genów. Zatem wolę już te moje rozterki i skłanianie się raz ku jednemu, a raz ku drugiemu niż taką pewność. Wolę w tych moich rozważaniach jednak doszukiwać się jakiegoś sensu i choć trochę łączyć spojrzenie materialistyczne i idealistycznym.

A może sensem i celem życia są memy Dawkinsa, a my tylko ich nośnikami. Może jesteśmy etapem przejściowym w jakimś nieznanym nam celu istnienia. Istnienia czego?
My nadużywamy swoich mózgów, one są za duże. Po co natura w tak duże mózgi wyposażyła, przecież z mniejszymi też byśmy sobie doskonale radzili. Zwierzęta mają mniejsze i w wielu sprawnościach są lepsze od nas. Może niepotrzebnie rozmyslamy i poszukujemy sensu życia, bo w tym czasie można by było coś bardziej przydatnego zrobić. Czy nasz zbyt duży rozum nie jest przeszkodą w naszym rozwoju cywilizacyjnym?
Jeśli hipoteza termiczna rozwoju mózgu jest prawdziwa, to rzeczywiście on powstał w innym celu, niż zwiększenie naszej świadomości i ta świadomość może nam szkodzić.
Ale z drugiej strony, czy chciałbym mieś świadomość o połowę mniejszą? Na pewno nie, ale gdybym planował urodzić się jeszcze raz to kto wie.
A Ty jaką świadomość chciała byś mieć po ponownym narodzeniu? http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[16.09.2009] 10:47
vilkowy
adminuss (09.09.16 09:23):
.....wraz z wiekiem ilość błędów maleje

Bo coraz mniej możemy. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[16.09.2009] 10:48
vilkowy
Le Etoile. (09.09.16 09:30):
Jak pisze mój przyjaciel One, karma Was gnębi, stąd życie jak w Matrixie.

Ja w tym Matrixie cieplutki kącik sobie urządziłem. http://www.youtube.com/watch?v=Ra5yC_IqPFw
[16.09.2009] 15:09
One.
vilkowy (09.09.16 10:48):
Le Etoile. (09.09.16 09:30):
Jak pisze mój przyjaciel One, karma Was gnębi, stąd życie jak w Matrixie.

Ja w tym Matrixie cieplutki kącik sobie urządziłem.
To co zostało osiągnięte, może być utracone.
Dopiero wówczas, gdy osiągnie pan prawdziwy spokój, spokój, którego nigdy pan nie stracił, pozostanie on z panem, nigdy bowiem gdzie indziej się nie znajdował. Nowe stanie się dawnym, początek będzie kresem. Tylko to, co nigdy nie miało początku, nie będzie również miało kresu. Zamiast szukać tego, czego pan nie ma, niech pan odkryje to, czego nigdy pan nie utracił. Istniało to przed początkiem wszystkiego i będzie istniało zawsze, gdyż nie rodzi się ani nie umiera. Musi pan odkryć ten nienaruszalny stan, na który nie maja wpływu narodziny ani śmierć ciała, ani też umysł.
[16.09.2009] 15:24
One.
adminuss (09.09.16 09:23):
sensem istnienia jest zdobywanie doświadczeń

różnych: i tych dobrych i tych złych - obie mozliwości daja nam okazje do porównywania i wyciagania wnisków a tym samym rozwój, jest takie chyab przysłowie chińskie: wraz z wiekiem ilość błędów maleje

pokłosiem tego jest przekazywanie genów: dna jest mozliwe do zmiany wiec jako nośnik informacjimoże przenosić równiez w pewnyms ensie nasz bagaż doświadczeń (np. charakter mamy podobny troche do rodziców)

tak myśle ale też nie jestem pewny czy to sensowna i prawdziwa hipoteza na zycie
Doświadczenia pozostawiają po sobie tylko ciąg wspomnień, pomnażając i tak już ciężkie brzemię. Nie potrzeba panu więcej doświadczeń. Ale jeśli pan pragnie ich mimo wszystko, proszę zajrzeć w serca ludzi żyjących wokół pana. Znajdzie pan taką różnorodność doświadczeń, że nie przebrnie przez wszystkie nawet w ciągu tysiąca lat. Niech pan uczy się na cudzych niepowodzeniach, oszczędzając sobie takich przeżyć.
[16.09.2009] 15:29
One.
Ale pieprzycie głupoty (09.09.15 23:28):



Czyżbyś poznała siebie ponad i poza tym, co zmienne i nietrwałe, jako cichego świadka wszelkich zdarzeń ?
[16.09.2009] 15:47
One.
vilkowy (09.09.16 10:28):

To co mówisz jest filozofią starca przykutego do łóżka. On już nic nie może i sobie podsumowuje całe życie szukając w nim sensu. I nie znajdzie, bo dla niego sens się już skończył i niedługo zacznie się nicość. A więc stan neutralny, naturalny. Tam rzeczywiście wszystko jest usunięte i nie ma żadnych dążeń. Tam tylko można sobie budować wolność, jak w grobie. Wcale tak być nie musi. Śmierć może być piękna i spokojna. Gdy rozumie pan, że śmierć dotyczy tylko ciała, obserwuje pan jak ono ginie, niby niepotrzebne już ubranie.
Co chwilę ktoś umiera, strach i śmiertelna udręka wiszą nad światem jak chmura. Nic więc dziwnego, że i pan żyje w lęku. Człowiek jest mieszaniną różnych dążeń, namiętności i narzuconych sobie trudów. Dlaczego mamy wybierać tylko jedną nudną opcję? Wówczas nie będziemy ludźmi, tylko jakimiś aniołami czyniącymi bezczynność. Ja chcę być człowiekiem ze wszystkimi nawet negatywnymi zachowaniami.
[16.09.2009] 15:50
One.
Jak długo będzie pan zdrowy, żyć pan będzie dalej.
[16.09.2009] 23:59
Le Etoile.
vilkowy (09.09.16 10:48):
Le Etoile. (09.09.16 09:30):
Jak pisze mój przyjaciel One, karma Was gnębi, stąd życie jak w Matrixie.

Ja w tym Matrixie cieplutki kącik sobie urządziłem.


A apetyt rośnie w miarę jedzenia i coraz smaczniejszych kąsków się poszukuje, a jakież to przykre gdy w tym kąciku ich brak, a jeszcze bardziej przykre rozstać się z tym kącikiem.

Najsammilszego w tym kąciku i aby był zawsze wspaniały.
[17.09.2009] 08:32
li.ly
vilkowy (09.09.16 10:43):

A może sensem i celem życia są memy Dawkinsa, a my tylko ich nośnikami. Może jesteśmy etapem przejściowym w jakimś nieznanym nam celu istnienia. Istnienia czego?
My nadużywamy swoich mózgów, one są za duże. Po co natura w tak duże mózgi wyposażyła, przecież z mniejszymi też byśmy sobie doskonale radzili. Zwierzęta mają mniejsze i w wielu sprawnościach są lepsze od nas. Może niepotrzebnie rozmyslamy i poszukujemy sensu życia, bo w tym czasie można by było coś bardziej przydatnego zrobić. Czy nasz zbyt duży rozum nie jest przeszkodą w naszym rozwoju cywilizacyjnym?
Jeśli hipoteza termiczna rozwoju mózgu jest prawdziwa, to rzeczywiście on powstał w innym celu, niż zwiększenie naszej świadomości i ta świadomość może nam szkodzić.
Ale z drugiej strony, czy chciałbym mieś świadomość o połowę mniejszą? Na pewno nie, ale gdybym planował urodzić się jeszcze raz to kto wie.
A Ty jaką świadomość chciała byś mieć po ponownym narodzeniu?

Owszem... z tą teorią memów Dawkins mógł mieć rację. Jednakże nie sądzę, by informacje kulturowe zapisywały się w mózgu, bo każdy z nas rodzi się z umysłem białym jak tabula rasa i w miarę nabywania doświadczeń dopiero ta przestrzeń się zapełnia. Zgadzam się z teorią memów jako jednostek informacji przekazywanych już po narodzeniu.
Tak jak napisałam w poprzednim poście Vilku, boję się braku sensu. Boję się właśnie tego co wtedy napisałeś, że wszystko jest przypadkiem i że nasze istnienie jest tylko czymś w rodzaju bonusa na łonie natury. Wszystko po troszę za tym przemawia, a my na siłę szukamy wytłumaczenia dlaczego istniejemy. Tak... pewnie jesteśmy jakimś przejściowym etapem, a matka natura sprawdza naszą przydatność.
I albo zastąpi nas innymi istotami, albo uposaży w jakieś inne jeszcze zdolności, by udoskonalić swoje dzieło.
A propos matrixa... myślę, że każdy z nas żyje w jakimś swoim prywatnym subiektywnym matrixie. Każdy z nas śni jakiś swój własny subiektywny sen o świecie i postrzega go przez pryzmat własnych doświadczeń. Tylko w tym rozumieniu można rozpatrywać ten termin jako wiarygodny.
Musimy jako ludzie wciąż rozmyślać i poszukiwać, bo taka już nasza ludzka natura. Gdybyśmy przestali poszukiwać, stracimy jeden z wyznaczników naszego człowieczeństwa.
Tak... zapewne nasz rozum jest jakąś przeszkodą na drodze rozwoju cywilizacyjnego, bo powoduje, że jako istoty myślące czujemy swoją odrębność od innych jednostek i to indywidualne postrzeganie świata stoi na przeszkodzie współdziałaniu. Myślę, że im bardziej intensywna samoświadomość tym poczucie dystansu do świata większe i to chyba jest dla nas destruktywne. Bardziej wyodrębnia nas to od całej reszty i powoduje, że chcemy działać na własną rękę, a nie w imię dobra ogółu i razem z nim.
Wiesz Vilku... trudno mi odpowiedzieć na Twoje pytanie... bo nie wiem czy chciałabym się narodzić po raz drugi... zresztą jeśli przyjmiemy, że światem rządzi jedynie materia i natura, to jest to chyba pytanie złe. Żeby chcieć ponownych narodzin trzeba umieć być szczęśliwym. Trzeba rzeczywiście kochać świat i odczuwać to co nasz One odczuwa, czyli jakąś jedność z nim. Ja czuję się trochę jak outsider. Moja wrażliwość na bodźce z zewnątrz jest tak olbrzymia, że niejednokrotnie ból sprawia. Jeśli już musiałabym narodzić się po raz drugi, to chyba chciałabym być pozbawiona samoświadomości żeby nie odczuwać bólu istnienia....
[17.09.2009] 08:34
li.ly
* by memy zapisywały się w genach, oczywiście, że zapisują się w umyśle, ale później...
[17.09.2009] 23:21
kuba172
W takim razie szukaj. Jeśli będziesz szukać to znajdziesz
Spróbuj skorzystać z pomocy internetowego biura matrymonialnego: http://iduo.pl , z którego korzystają już tysiące osób z całej Polski.

    1 «   26 27 28 29 30   » 107 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat