o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
  Strona główna» forum O kobietach
 » Odpowiedz na ten temat

czy można być z kimś kogo się nie kocha ?

    1 2 3
[24.01.2009] 19:02
mcflurry
Bo z jednej strony wydaje się że to oczywiste, że nie. A jednak mam wątpliwości. Jest facet, który zrobiłby dla mnie wszystko, szanuje mnie, dba o mnie, mogę na niego liczyć, daje mi poczucie bezpieczeństwa. Już długo bo około pół roku zabiega o moje względy, spotykamy się czasem, nigdy między nami do niczego nie doszło. Dobrze mi z nim, jednak wiem też na pewno że go nie kocham, ale nie kocham też nikogo innego a nie chcę być sama, a on traktuje mnie jak księżniczke, kocha mnie i mówi mi to. Wiem że nie jestem jego chwilowym kaprysem bo nie miał wielu dziewczyn w swoim życiu i jest bardzo wrażliwy i wiem że nigdy by mnie nie skrzywdził. I jeszcze to że przy nim czuję się naprawde spokojna i bezpieczna... tylko nie wiem czy dla spokoju i bezpieczeństwa mozna zrezygnować z uczucia które powoduje że mamy motyle w brzuchu i zupełnie się w nim zatracamy... powiedzcie co o tym myślicie, bo ja sama nie jestem w stanie podjąć decyzji
[24.01.2009] 19:21
to zależy
ile masz lat?
[24.01.2009] 19:23
mcflurry
to zależy (09.01.24 19:21):
ile masz lat?


22
[24.01.2009] 19:33
Forsssycja
Jasne, że można być z kimś, kogo się nie kocha... Tylko po co? Po co unieszczęśliwiać samego siebie? Pewnie dobrze wiesz, że mimo wszystko będziesz się męczyła. Okazywać czułość facetowi, do którego się nic nie czuje... jest naprawdę trudne. Z czasem on będzie chciał więcej i więcej... a Ty będziesz czuła się coraz bardziej beznadziejnie. Stracisz szacunek do siebie. Niestety wiem, co mówię. Ja też byłam w takim związku i bardzo starałam się poczuć coś do tego faceta. Nigdy się nie udaje. Serce nie sługa
No i wchodzi kolejna kwestia... kiedyś spotkasz faceta, który Tobą zawładnie. Rzuci na kolana i omami całkowicie Twoje serce. I co wtedy? Jak wyobrażasz sobie rozstanie z tym ówczesnym, niekochanym? Zranisz go... co ja mówię... cholernie skrzywdzisz. Może teraz o tym nie mówi... ale na pewno liczy na to, że w końcu... kiedyś... po jego długich staraniach będziesz w stanie poczuć do niego coś więcej. A to niestety nierealne... chyba, że zrodzi się w Tobie miłość platoniczna, a przecież nie o to chodzi
Uwierz, igranie z uczuciami to naprawdę ryzykowna gra. To, co wydaje nam się początkowo niewinne... może zaowocować czymś naprawdę paskudnym.

Życzę przemyślanych i słusznych wyborów
[24.01.2009] 19:41
Friday.
Pomyśl nie o sobie (przecież jest Ci dobrze) a o tym chłopaku. Zapewne z nim zostaniesz, bedzie Ci z nim dobrze, az do czasu kiedy kogoś spotkasz i pokochasz, wiec rzucisz tego który tak wiele Ci dawał i daje. i co z nim? Ty bedziesz szczesliwa, kochana, bezpieczna. On zostanie sam. Zostajac z nim odbierasz mu własnie ta szanse która trymasz dla siebie. Badz fair wobec niego, daj mu możliwosc spotkania kogoś kto go pokocha tak naprawde. miłość albo jest albo jej nie ma, pół roku to dużo, wystarczajaco aby się przekonać kocham czy nie. Porozmawiaj z nim, porzuć egoizm który w każdym z nas siedzi. Masz szanse zwrócic to co Ci dał, niekoniecznie mówiac słowo kocham.
[31.03.2020] 19:20
[24.01.2009] 20:21
mcflurry
ale obawiam się że ciężko mi będzie z niego zrezygnować
[24.01.2009] 20:28
Forsssycja
...bo niestety. Ludzie to egoiści. I dla własnych kilku chwil przyjemności są w stanie zniszczyć drugiej osobie naprawdę wiele... bez zawahania. Kobiety mają jeszcze tę przypadłość, że uwielbiają wręcz być adorowane, zapewniane o swoich wdziękach, wielkiej miłości i kochają, kiedy faceci łechtają ich próżność. Nieważne, czy ten facet ma dwie ręce, czy też jedną... to bez znaczenia w takiej sytuacji
[24.01.2009] 20:44
mcflurry
a jeśli go zostawię to nie zniszczę mu nic ? myśle że nie byłby zadowolony ;]
[24.01.2009] 20:51
Forsssycja
To Ty z nim jesteś, czy nie? Trochę się gubisz chyba...
[24.01.2009] 20:59
mcflurry
Nie jestem, ale spotykam się z nim, mamy wspolnych znajomych, nie dałam mu jasno do zrozumienia że nie chcę z nim być, bo tego nie wiem...
[24.01.2009] 21:03
Forsssycja
No to jak teraz mu powiesz, że nic z tego... prócz koleżeństwa, czy tam 'przyjaźni', to raczej się nie zabije... Ale jeśli powiesz mu po tym, jak już zdecydujesz się z nim być i zmienisz zdanie... zrobisz chłopakowi sieczkę z mózgu, że tak to nazwę...
Wykaż się inteligencją.
[24.01.2009] 21:10
Friday.
Inteligencją ale i empatią. Chciałabyś Ty być formą przechodnią tak jak on dla Ciebie jest? Poczułabyś się wtedy przedmiotowo nawet jeśli argumentowałby to w sposób: ok, byłem z Toba bo byłabyś niezadowolona gdybym odmówił. Przecież to śmieszne, a pomyśleć ze jesteś starsza odemnie a takie głupoty piszesz...

Szkoda cokolwiek tłumaczyć, to zwykły przypadek psa ogrodnika. Dojrzej, wyzbadz sie egoimu a potem szukaj miłości i motyli, bo miłość to odrzucenie swojego ja.
[24.01.2009] 21:40
Forsssycja
No i właśnie... Pan wyżej ma rację
[02.02.2009] 21:30
latek09
Dla kasy mozna zrobic wszystko nawet wyjsc za mąż i meczyc sie w nieudanym zwiazku.
[22.03.2009] 18:25
angela111996
oczywiście że nie ja mogłam chodzić już z 4 chłopakami których mnie kochali i kochają ale ja ich nie i odmawiałam za każdym razem wiedząc że mogę ich ranić ale bym ich zraniła jakbym podczas którejś kłótni nie chcący wykrzyczała że nigdy go nie kochałam ii że chodziłam z nim tylko dlatego że było mi go żal to dopiero by było nie fair dlatego odmawiałam
[21.04.2009] 02:45
Ala26_6
mcflurry i co wyszło u Ciebie z tym chłopakiem ? opowiedz...

ja miałam bardzo podobną historię, w sumie to identyczną... zdecydowałam, że spróbuję i może odnajdę uczucie do niego po czasie... i udało się...
Jak będziesz chciała to opowiem Ci moją historię, która jest potwierdzeniem tego, że warto zaryzykować... .
[22.04.2009] 00:36
Madzzia21
Własnię, ja też proszę autorkę tematu, aby opowiedziała co z tego wyniknęło? Sama jestem w podobnej sytuacji... .
[25.04.2009] 19:56
słomiana żona
I jak skończyła się ta historia?
[01.05.2009] 01:04
Ala26_6
Ponawiam prośbę, o przedstawienie tego jak się skończyła ta historia.
[01.05.2009] 08:02
notohoop1
można być ale po co... szkoda czasu i po co ranic siebie i druga osobe.
[04.05.2009] 13:56
metallaw
Moja najbliższa przyjaciółka była z kimś, kogo nie kochała. Przez ponad rok. Potem, nie wiadomo jaki i dlaczego, zakochała się w nim na zabój. Facet ma szczęście Można być z kimś takim ,ale trzeba się nastawić na to, że można się w końcu w KIMŚ zakochać, Niekoniecznie w swoim partnerze. Ryzyko jest spore. www.alleaukcje.pl -> Markowe produkty w NAJLEPSZEJ CENIE!!!
[07.05.2009] 19:06
Olaa27
Ja miałam podobnie. Miałam przyjaciela, który się we mnie zakochał, ale dla mnie był tylko i wyłącznie przyjacielem po prostu nic nie czułam do niego. Az pewnego dnia wszystko sie zmieniło... az sama w to nie wierzyłam, ze wcześniej tego nie chciałam...

CZASAMI MAMY TEGO JEDYNEGO NA WYCIAGNIĘCIE RĘKI, ALE TEGO NIE DOSTRZEGAMY A JAK JUZ BEDZIE ZA POZNO... DOPIERO WTEDY DO NAS DOCIERA !!!

Czasami jednak warto się 2x zastanowić czy naprawdę jednak nie warto spróbować...w końcu co tracimy? nic
[15.05.2009] 22:41
Aguss244444
Gdzie jest autorka tematu ? Tez bardzo chce sie dowiedziec jak sie to skonczylo
[16.05.2009] 15:43
car-in-ka
Demonizujesz...zakochanie się te całe motyle w brzuchu to zwykła reakcja chemiczna na kogoś kto nam się podoba fizycznie, a prawdziwa miłość to długotrwały proces, aby powiedzieć, że kochamy kogoś lub/i on nas to potrzeba coś razem przeżyć. W wielu różnych sytuacjach i okolicznościach. A właśnie w dzisiejszych czasach większość związków oparte są na pewnej powierzchownej relacji, chemii mózgu i zwyczajnej atrakcyjności fizycznej i też trochę osobowościowej. Typu facet wybiera sobie laskę bo mu odpowiada wiekiem, wzrostem, urodą, że ma studia ukończone etc. A motyle w brzuchu z czasem mijają. I jak pozostaje proza życia to okazuję się, jak bardzo ludzie do siebie nie pasują i stąd tyle rozwodów. Bo to są płytkie związki, nie sprawdzające się w chwilach kryzysu, gdzie trzeba wykazać się mądrością i dojrzalością. I wiek nie ma tu za wiele do rzeczy. Z tym się rodzimy, kobiety częściej z mądrością. A, że ludzie obecnie do mądrych nie należą, to jest co to jest. Ja raczej bałabym sie takiego nagłego uczucia do kogoś, to sa raczej miłostki albo uzależnienie od konrketnego typu psychiki. Miłość buduje się a nie ma na zawołanie. Ty mając 22 lata powinnaś już to wiedzieć, bynajmniej intuicyjnie. Ale to twoja sprawa, nikt ci na forum nie da jednoznacznej odpowiedzi. Skoro masz wątpliwości to może coś ci jednak świta, podświadomie
Pozdrawiam i życzę samych mądrych decyzji
[31.12.2009] 09:37
Gosia_32lata
car-in-ka chyba ma racje. Ja nie wiem sama jak to jest z tym. Jestem 5 lat po ślubie, mąż mnie kocha, ale nie jest wylewny, nie ma tez zbyt duzych potrzec seksualnych (mniejsze ode mnie), ja jestem bardziej żywiołowa, chciałabym zaszaleć, on jest typem domatora. Sama próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie. Bo chocby się teraz ktoś pojawił, to jednak nie da się cofnąć czasu. Mąz jest sprawdzony w trudnych sytuacjach, jest to solidna firma i nie wiem czy dla samej rozrywki i miłego spędzania czasu jest sens rezygnować z wartościowego człowieka. A czy ktoś się zastanowił nad tym, że zostawiając takiego mężczyznę można sie potem owszem zakochać, ale może sie okazać, że ten ktos nowy jest lowelasem i bylismy jedynie dla niego zabawką. Polecam wszystkim film o Marii Callas, mnie ten film dał mocno do myślenia. Callas miała nudnego ale bardzo porządnego mężczyzne i była dla niego wszystkim. Zostawiła go dla Onazisa, który zostawił ją po 4 latach, gdy juz mu się znudziła. A tacy byli zakochani na zabój. Może byc jednak i tak, że zwiążemy się z kims z rozsądku a potem pojawi się nasza prawdziwa druga połówka i wtedy może być dramat. Z drugiej strony podobno takich drugich połówek jest wiele. To takie moje przemyślenia. Życie często pokazuje, że wygrywa tem kto mocno stąpa po ziemi a nie gdzie rządzi tyłek (za przeproszeniem). A jeżeli wiemy, ze ktos nas prawdziwie i szczerze pokochał i dla kogo nie jesteśmy zabawką, to czy też można to odrzucić i przejśc obojętnie?
[20.03.2010] 14:19
iskierkaMA
Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje.
[20.03.2010] 20:45
mango_21
iskierkaMA (10.03.20 14:19):
Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje.
Dokładnie...można być z kimś...ale jednocześnie czuć pustkę, że jednak czegoś nam brakuje. Ja mam właśnie tak teraz.. jestem z chłopakiem który kocha mnie jestem o tym przekonana...jesteśmy ze sobą prawie 3 lata...mieliśmy niejeden kryzys..ja nie raz nie dwa zachowałam się nie w porządku w stosunku do niego...jest mi z tym źle i to cholernie.. ale on mnie kocha, ja tez go kochałam/ kocham.. nie wiem- czy to normalne ze uczucia potrafią być tak zmienne? ciągle czuje ze mi czegoś brakuje.. Czy to może jakiś znak, że to jednak nie TEN jedyny...????
[08.12.2010] 21:58
Ola188
Powiem Ci tak: nie podejmuj pochopnych decyzji ale pamietaj,ze jjesli on troszke odpusci i juz nie bedzie Cie tak traktowal jak dotychczas to dopiero do CIebie dojdzie co stracilas ze,stracilas najwiekszy Skarb na swiec..ja na Twoim miejscu sprobowalabym,poniewaz bylam w takiej samej sytuacji tylko ona trwala prawie 4 lata...! i pamietaj,ze leiej nie ryzykowac bo ja jestem teraz w nim zakochana a on chce byc sam nie chce sie spotykac ze mna juz tak czesto i wiem ze to ja popelniam blad... ja nie moge Ci powiedziec jaka decyzje masz podjac,bo to Twoja i wylacznie decyzja.. poprostu chce zebys wiedziala zebys pozniej nie zalowala tak jak ja... bo kocham go nad zycie i oddalabym wszystko zebysmy teraz byli razem pozdrawiam i zycze szczescia
[09.12.2010] 09:16
to jaaaa
Mała, decyzja zawsze należy do ciebie ale pamiętaj że motyle w brzuchu często zamydlają oczy a w prawdziwym związku chodzi właśnie o przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa. Namiętna miłość to tylko chemia która kiedyś przestanie działać. Wiem coś o tym bo sama odrzuciłam kiedyś chłopaka który mnie kochał a związałam się z kimś kogo pokochałam. Teraz jestem sama, mam dwoje dzieci z małżeństwa które tylko przez chwile było udane. tamten chłopak też nie ułożył sobie życia ale nie mam już z nim kontaktu.
[14.02.2011] 20:59
dark-haired
eh/i ja też w takiej sytuacji
[29.03.2011] 12:41
lolipops
Ehhh z tą miłością. U mnie jest podobnie, poznałam pewnego czlowieka, który się we mnie zakochał na zabój, nie chce mi odpuścic, a ja go nie kocham. Nie wyobrażam sobie życia z nim. Gdybym kiedys nie poznała wyjątkowego człowieka, który zawładnął moim sercem,może umiałabym przyjąc tą miłośc, a tak ciągle myśle o tamtym chopaku którego rozum i serce nie chce zapomnieć,a musi bo on ma swoja dziewczyne (nigdy tez nie byliśmy parą, byliśmy/jesteśmy przyjaciółmi z tym że moje serce zawsze więcej czuło i wciąz czuje). Niedawno obiecałam sobie, że jeśli sie z kimś zwiąże to bedzie to ktoś podobny do tego pierwszego, ale boje sie że nie znajde kogoś takiego, albo że taki ktoś nie pokocha mnie. A ten obecny "szaleniec" nie jest ani troche podobny do mego ideału. A na siłe też nie chce z nim być, bo nie na tym rzecz polega by kogoś nie potrzebnie ranić, a on nie chce przyjąc mojego odrzucenia. Ciężko mi z tym wszystkim do tego dochodza jeszcze inne zyciowe problemy i czasami mam już tego wszystkiego dośc

    1 2 3
 » Odpowiedz na ten temat