o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
  Strona główna» forum o2.pl / Opinie czytelników do artykułów
 » Odpowiedz na ten temat

Jak się żyje w psychiatryku?

    1 «   3 4 5 Strony tematu:
[07.10.2015] 15:36
a........j!!!
Jestem uzależniony od benzodwuazepin. Leki te zalecił mi psychiatra w latach 80-tych ubiegłego wieku z powodu nerwicy lękowej. W tym czasie były one stosowane powszechnie. Każdy chyba słyszał o Relanium leku z tej grupy znanym najlepiej. Nikt w tym czasie nie brał pod uwagę, że leki te uzależniają pacjenta gorzej niż alkohol czy narkotyki do końca życia. Jest to straszna choroba z której praktycznie trudno się wyleczyć. Po około 40 - latach przyjmowania benzo trafiłem do lekarza.
Psychiatra, który nie miał o tym zielonego pojęcia odstawiał mi Lorafen przyjmowany w dawkach ok 15 mg na dobę w ciągu 10-ciu dni. Skończyło się to hospitalizacją w oddziale F-3 lub OLZA w IPiN w Warszawie przy ul. Sobieskiego 9. Ordynatorem jest tam pani doktor, która stworzyła lub przejęła z zagranicy ( tego nie wiem na pewno) metodę odstawiania BZD polegającą na stosowaniu wstępnym dużych dawek diazepamu ( Relanium), który to lek wydala się z organizmu przez 8 tygodni co daje w efekcie efekt odstawiania stopniowego. W okresie tych dwóch miesięcy pacjent otrzymuje różne leki ( diphergan, hydroxyzynę, chlorprotiksen, tritico,asentrę lub inne SSRI, propranolol, depakinę, magnez, vit.B6) w zależności od upodobań lekarza prowadzącego. W moim przypadku była to duża garść tabletek. Moja lekarka prowadząca,chyba nie lubiła swojej pracy bo miała lekceważący stosunek do chorych. Większość pacjentów także i ja po prostu bała się jej. Stosowała wiele sankcji w stosunku do ludzi, których nie lubiła ( zakaz odwiedzin, redukcja wieczornej porcji tabletek co powodowało bezsenność, przeniesienia na kilka miesięcy do oddziału psychoz itd. itp.) Warunki w oddziale F-3 były skandaliczne: brud w łazience i w toaletach, grzyb na ścianach, przepełnienie sal, mikroskopijne porcje żywnościowe ( nie wszystkich odwiedzała rodzina i nie wszyscy mieli pieniądze na zakupy w sklepie), brak możliwości spacerów na zewnątrz, zły stosunek personelu ( w tym lekarzy)do pacjentów,brak opieki specjalistów innych dziedzin ( internista, chirurg, stomatolog itd.)co owocowało pogarszaniem się stanu zdrowia fizycznego u wielu często starszych pacjentów ( rekordzista zakwalifikowany przez panią ordynator do leczenia w OLZA miał 93 lata i w efekcie zmarł na zapalenie płuc). Te złe warunki tylko częściowo można tłumaczyć niedofinansowaniem. Wiele rzeczy przede wszystkim brud wynikało z braku sprzątania przez leniwych salowych i sanitariuszy oraz ze złej woli pozostałego personelu. Pani ordynator zwalczała palenie papierosów przez pacjentów. Obowiązywał zakaz palenia na terenie oddziału, jednocześnie nie było palarni dla pacjentów i personelu. Chorzy palili w toaletach wystawiając czujki alarmujące w przypadku zbliżania się pani doktor. Złapani przez nią na paleniu lub posiadaniu papierosów byli karnie wydalani niezależnie od ich stanu zdrowia. Przypominało mi to polowania nauczycieli w szkole na palącą młodzież. Ja sam nie palę, ale rozumiem ludzi, którzy wyrzekli się BZD i przeżywali piekło odstawienia, którym kazano w dodatku rzucić palenie. Personel demonstracyjnie, grupowo wychodził na dymka na zewnątrz przed oddział mimo , że na terenie IPiN obowiązywał zakaz palenia. W innych oddziałach były palarnie i nikt nie musiał ścigać palaczy i nie było smrodu w toaletach. Inną plagą dla lekomanów byli alkoholicy, którzy stanowili połowę pacjentów. Często byli to ludzie skazani na przymusowe leczenie, kryminaliści wprowadzający zasady grypsery terroryzujący innych słabszych, często okradający ich i lżący w ordynarny sposób. W takich przypadkach lekarze udawali, że nic nie widzą. Udało mi się wytrzymać 2 miesiące. Po spadku do zera poziomu BZD w surowicy zostałem wypisany w bardzo złym stanie na Ketrelu po którym źle się czułem. Miałem zaburzenia widzenia, słuchu, węchu, bezsenność, drżenia mięśniowe a w zakresie psychiki lęk, agorafobię, regresję do poziomu 4-5 latka, zaburzenia pamięci. Pani doktor prowadząca nie zauważała oczywiście mojego stanu a ja ze strachu nie mówiłem o tym. Skończyło się to źle. Próba S i krótki pobyt w oddziale depresji. Miałem szczęście bo tam trafiłem na bardzo młodego lekarza, stażystę, który zastosował u mnie leki z grupy SSRI co w cudowny sposób po 2 tygodniach zlikwidowało większość moich objawów. Generalnie od tego czasu leczę się upani doktor psychiatry w mojej dzielnicy, która jest specjalistką z zakresu leczenia uzależnień lekowych i przeciwniczką leczenia zamkniętego ( w szpitalu). Miałem dużo szczęścia, że do niej trafiłem. Obecnie jestem już w dobrej formie. Pracuję, ale po nocach śni mi się pobyt w psychiatryku, którego o mało co nie przypłaciłem życiem.
[10.11.2015] 18:55
doczka77
Życie bardzo mnie zawiodło. Wyobrażałam sobie tą całą dorosłość inaczej.
rzucił mnie chłopak, na studiach wszyscy mieli mnie za kompletnego śmiecia, nikt nie doceniał czegoś, co robiłam przez ponad pół roku, nie miałam przyjaciół, miałam problemy z odżywianiem, koszmarny trądzik...
Nie miałam też siły na nic. Ostatnio obudziłam się rano i nie mogłam znaleźć powodu, dla którego powinnam wstać.
A przecież... zawsze starałam się być dobrym człowiekiem. I zawsze za swoją dobroć dostawałam prędzej czy później po głowie. Zaczęłam szukać pomocy dosłownie wszędzie. W ten sposób trafiłam na stronę http://moc-energii.pl i zamówiłam tam oczyszczenia aury na odległość. Wiem że dla wielu wydaje się to rozpaczliwym szukaniem pomocy, ale moja sytuacja zyciowa po rytuale zaczęła się zmieniać. Powoli bo powoli, ale jednak jest coraz lepiej. Coraz częściej wstaję z uśmiechem na twarzy.
[13.11.2015] 19:27
olaza
witam jestem młodą osobą która była w miejscu zwanym szpital psychiatryczny. Warunki tam są okropne.. lekarze tak naprawdę nie wiedza co się dzieje w takim miejscu nocą gdy wszyscy idą spać ... wszyscy nie do końca ktoś to napisał że gwałty, bicie i tym podobne sytuacje są na początku dziennym ..
To prawda niestety tak jest .. A jedynym źródłem informacji są raporty pisane przez pielęgniarzy będących na dyżurach ... Ja przeżyłem koszmar w takim miejscu na szczęście obecnie jestem osobą zdrową, ale nikomu nie udowodnię tego co mnie spotkało.
[26.12.2015] 20:49
nikola2001  nikola@tlen.pl
moja 16 letnia siostra od dnia 25.12.2015 (upłyneły już 23h) do dnia dzisiejszego (27.12.2015) leży zapięta w pasach za ucieczke ze szpitala psychiatrycznego w kielcach.Od rana próbujemy sie skontaktować jednak lekarze dyżurujący i pielęgniarki utrudniają nam to ( nawet po wielokrotnej próbie kontaktu aczeli odkłdac odrazu słuchawke). Tata prosił o pomoc policjantów z 4 komisariatu w kielcach jednak oni odmówili mu pomocy tłumacząc że lekarze mają prawo zapiać dziecko w pasy jeżeli jest agresywne (gdzie tu agresja w próbie ucieczki od tych faszystów? nie wiem). Po kolejnej próbie zaangażowania policji dostał odpowiedz że inny komisariat się tym zajął informacja ta została sprawdzona przez ojca i jak przypuszczaliśmy okazała się być fałszywa.
[24.01.2016] 13:38
czarna718
Ludzie !!! ale o czym wy mówicie ? fakt ja tez tam wylądowałam .... 2 lata temu .... wspomnienia mizerne .... ale jak tam ma być inaczej , jeżeli już na izbie jest porażka .... człowiek który tam pracuje jest człowiekiem karanym , wytatuowany nawet na twarzy , przez przypadek wiem ... po 6 klasach podstawówki ... hm .... może wszyscy tam są na takim poziomie , lubelskiej patologii ?? bo dyrekcja sądzi że wariaci i tak sie nie połapią ? swoją drogą jakim cudem tacy ludzie otrzymują tam pracę przy tzw pierwszym kontakcie z pacjentem , jaki on by nie był ? ale cóż znajomości .....
nikola2001 (15.12.2015.26 20:49):
moja 16 letnia siostra od dnia 25.12.2015 (upłyneły już 23h) do dnia dzisiejszego (27.12.2015) leży zapięta w pasach za ucieczke ze szpitala psychiatrycznego w kielcach.Od rana próbujemy sie skontaktować jednak lekarze dyżurujący i pielęgniarki utrudniają nam to ( nawet po wielokrotnej próbie kontaktu aczeli odkłdac odrazu słuchawke). Tata prosił o pomoc policjantów z 4 komisariatu w kielcach jednak oni odmówili mu pomocy tłumacząc że lekarze mają prawo zapiać dziecko w pasy jeżeli jest agresywne (gdzie tu agresja w próbie ucieczki od tych faszystów? nie wiem). Po kolejnej próbie zaangażowania policji dostał odpowiedz że inny komisariat się tym zajął informacja ta została sprawdzona przez ojca i jak przypuszczaliśmy okazała się być fałszywa.
[21.03.2019] 09:18
[16.02.2016] 17:50
marrecczzek445
Dobry spis fachowców, lekarzy, szpitali, placówek medycznych z całej Polski http://hotmed.pl/szpitale w katalogu Usług Medycznych.
[10.05.2016] 14:49
hesia
W związku z projektem badawczym dotyczącym jakości świadczeń zdrowotnych udzielanych przez podmioty lecznicze, zwracam się do Pani/Pana z uprzejmą prośbą o wypełnienie anonimowej ankiety. Otrzymane wyniki zostaną wykorzystane do analizy sytuacji podmiotów wykonujących działalność leczniczą oraz jakości oferowanych przez nie usług (link poniżej)
https://docs.google.com/forms/d/1AOnDP_Kp-qb 9ZhSw6BzSZrAt-aBxK1KzYwxuvwjSKRA/viewform?c=0&amp ;w=1
[10.06.2016] 09:42
anka1200
Byłam przeżyłam i co zła diagnoza
Byłam i jestem zdrowa
[27.10.2016] 19:23
dodo pppp
W szczecinie byłem, SPSK1 PUM, taki akademicki psychiatryk, byłem na całodobowym i jestem teraz na dziennym, W skali od 1 do 10, dąłbym temu szpitalowi spokojnie ocenę "8", a to dlatego że trochę biednie tam, noży nie było na stołówce ile trzeba, ponadto jedzenie trochę skromne, można schudnąć tam po miesiącu jak się nie dokarmia.
Lecz poza tym nie narzekam, codziennie studenci chodzą rano i odwiedzają pacjentów, pielęgniarki i personel generalnie wyrozumiały, pilnują zasad, nie spotkałem się w ciągu miesiąca z takimi sytuacjami jak wyzywanie pacjentów przez osoby tam pracujące, choć zdarzały się czasami nie w humorze...
po 10 dniach przeważnie jak nie ma się jakiś większych zaburzeń, idzie się z oddziału zamkniętego na otwarty, tj, można na spacer nawet wyjść po powiadomieniu i nie chodzi się w piżamie, tylko ma się normalne ubranie.
drzwi tam bły bez klamek ale tylko do oddziałów, bo z pokoi do toalety można pójśc, czy porozmawiać z personelem. Teraz mają zabezpieczenia szyfrowe, tj, trzeba wpisać kod cztero literowy aby drzwi się otworzyły.
Nie polecam przynajmniej z opowieści, szpitala na mącznej w Zdrojach, podobno patologia tam jest.
[27.10.2016] 19:27
dodo pppp
ten spsk1 PUM to na Broniewskiego jest.
[28.10.2016] 15:09
@barba
Moje zdanie jest takie, że jeśli wydaje nam się, że diagnoza została źle postawiona, to warto się udać do innego specjalisty. Tutaj http://psychomedic.pl/psychiatra-warszawa/ są namiary na świetną klinikę. Złe leczenie może przynieść nieodwracalne skutki.
[11.11.2018] 19:56
pan.k
mleko (12.08.2012.28 15:36):
przestańcie @@@ić głupoty o tym ,zę w psychiatryku jest tak źle, bo zapewne większość tych osób na oczy takiego szpitala nie widziała. Ja byłam zamknięta przez 2 miesiące w szpiatlu przy ul.Sobieskiego w Warszawie i było mega spoko, ludzie całkiem ok, pielęgniarki pocieszały rozmawiały,owszem pare rzeczy do zmiany, ale nie przesadzajmy

Wg mnie psychiatrzy to idioci a leki otumaniaja po rozmowie z konowalem stwierdzil on ze mam schizofrenie bo kiedys bralem narkotyki , resztki amfy byly w zatokach 10 lat . wyleczylem sie tabaka i dalej mnie zbieraja do warjatkowa bo w nfz cie w pc wpisane wariat 28x
[16.01.2019] 17:25
Izka21
Uwaga przeczytaj mój komentarz,a unikniesz poważnych problemów!!!
Nigdy,przenigdy w najgorszej nawet chorobie nie idźcie do szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych w Lubiążu. Tam znęcają się nad pacjentami wszystkie pielęgniarki i lekarze maszeruje lekami wedle własnego uznania i najgorsze,ze przetrzymują bezprawnie pacjentow i nie wiadomo jak wejdziesz to czy nie zostaniesz tam do końca życia. Byłam tam sama na oddziale6kobiecym u ordynator
[16.01.2019] 18:26
symfoniadlaslonia
UWAGA!!!PRZECZYTAJ UWAŻNIE MÓJ KOMENTARZ,JEŚLI CHCESZ OCALIĆ WŁASNE ŻYCIE I UNIKNĄĆ POWAŻNYCH PROBLEMÓW!!!
NIGDY, PRZENIGDY NIE IDŻCIE W NAJGORSZEJ NAWET CHOROBIE DO SZPITALA DLA NERWOWO I PSYCHICZNIE CHORYCH W LUBIĄŻU. PACJENTA TRAKTUJE TAM JAK ŚMIECIA BEZ ŻADNYCH PRAW I JAK TAM PÓJDZIESZ TO NIE WIESZ NAWET CZY KIEDYKOLWIEK WYJDZIESZ STAMTĄD BO PRZETRZYMUJĄ CIĘ TAM BEZPRAWNIE! lECZYŁAM SIĘ TAM CAŁKIEM NIEDAWNO U ORDYNATOR AGATY S. NA ODDZIALE 6.LUB 4. MUSZĘ SPRAWDZIĆ W WYPISIE. BYŁ TO MÓJ NAJDŁUŻSZY POBYT 2,5 MIESIĄCA LEKARKA,KTÓRA NIE POWINNA NIĄ BYĆ-ORDYNATOR ODDZIAŁU, WYMYŚLAŁA CORAZ TO NOWE POWODY, ABYM NIE WYSZŁA ZE SZPITALA.MOI RODZICE TEŻ JĄ PROSILI O MOJE WYJŚCIE Z TEGO MASAKRYCZNEGO SZPITALA. POZA TYM TA WSTRĘTNA BABA FASZEROWAŁA MNIE LEKAMI DO UPADŁEGO NIE ZWAŻAJĄC NA MOJE SKARGI NA ICH EFEKTY UBOCZNE ORAZ NA PATOLOGICZNY PERSONEL I PRZEMOC PSYCHICZNA WOBEC MNIE,KTÓRA STOSOWAŁA JEDNA SALOWA, KTÓRA WYZYWAŁA MNIE I BYŁA CHAMSKA I ZŁOŚLIWA,JAK I WSZYSTKIE PIELĘGNIARKI. PO MOJEJ SKARDZE ORAZ KOLEŻANKI,KTÓRA SIĘ ZA MNĄ WSTAWIAŁA, ORDYNATOR ZBYŁA NAS TWIERDZĄC,ŻE NIE ZNA TAKIEJ SALOWEJ I NIE WIE KTÓRA TO Z JEJ WŁASNEGO ODDZIAŁU!POZA TYM ORDYNATOR ZWYCZAJNIE KŁAMAŁA I WYMYŚLAŁA CORAZ TO NOWE POWODY,ABY JAK NAJDŁUŻEJ MNIE PRZETRZYMYWAĆ. KAŻDA DOSŁOWNIE ZAŚ KAŻDA PIELĘGNIARKA BYŁA CHAMSKA I ZA KAŻDE NIEPOSŁUSZEŃSTWO FASZEROWAŁA MNIE LEKAMI I MIAŁA NAD PACJENTAMI WŁADZĘ ABSOLUTNA. INNA SPRAWA,ŻE TE PIELĘGNIARKI WYŻYWAŁY SIĘ NA PACJENTACH, DOKUCZAŁY IM SŁOWNIE,A JAK KTOŚ MIAŁ DO NICH JAKĄŚ SPRAWĘ,TO ZAMYKAŁY CI UPORCZYWIE PRZED NOSEM DRZWI! POZA TYM KAŻDA Z NICH ODWALAŁA FUSZERKĘ NP.CZYTAJĄC GAZETY W NOCY I BRONIŁA JEDNA DRUGIEJ JAK JEDNA Z NICH POSTĄPIŁA NIEETYCZNIE! PSYCHOLOG"NA DYWANIKU" STRASZYŁA MNIE TEZ GAZEM PIEPRZOWYM I TEZ ORDYNATORKA NIE ZAREAGOWAŁA JAK NALEŻY UDAJĄC,ŻE O NICZYM NIE WIE! POZA TYM NIE POWINNA TA PATOLA BYĆ PSYCHOLOGIEM,A ZRESZTĄ WSZYSCY PACJENCI JA WYŚMIALI I STANĘLI W MOJEJ OBRONIE I NIKT NIE CHCIAŁ DO NIEJ CHODZIĆ NA TERAPIĘ, WIĘC CAŁE SZCZĘŚCIE,ŻE JAK JĄ ZWYZYWAŁAM, TO POWIEDZIAŁA,ŻE JESTEM NIEGOTOWA,ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W TERAPII I SAMA ZREZYGNOWAŁA ZE MNIE. POTEM MOI RODZICE ZACZĘLI RAZ PRZY NIEJ MÓWIĆ O MNIE ZŁE RZECZY I ZWŁASZCZA MÓJ PATOLOGICZNY OJCIEC OPOWIADAŁ NIESTWORZONE RZECZY NA MNIE TO TA ZACZĘŁA MNIE WYZYWAĆ I POŚPIESZNIE SCHOWAŁA GAZ PRZED NIMI.RAZ ZAMKNĘŁA MNIE W GABINECIE TO ZACZĘŁAM SZARPAĆ ZA KLAMKĘ,KRZYCZEĆ,WOŁAĆ POMOCY,AŻ PRZYSZŁY PIELĘGNIARKI I POWIEDZIAŁAM CO SIĘ STAŁO. NA SZCZĘŚCIE NIE UŻYŁA GAZU, CHOĆ PROWOKOWAŁA MNIE,ŻEBYM JĄ WYZYWAŁA CZY UDERZYŁA W CELU JEGO UŻYCIA.INNA SPRAWA,ŻE PO TYM WYSTĘPIE I "DYWANIKU" NA KTÓRE SOBIE WYMYŚLIŁA MOJE PÓJŚCIE JEDNA Z DEBILNYCH I NIC NIE ROZUMIEJĄCYCH CHAMSKICH PIELĘGNIAREK ONA MI,MOJEJ RODZINIE I PATOLOGICZNEMU OJCU NIE MÓWIŁA NAWET DZIEŃ DOBRY NA SCHODACH I BYŁA CHAMSKA. OGÓLNIE W LUBIĄŻU TAKIE INCYDENTY MIAŁY MIEJSCE CODZIENNIE PRZEWAŻNIE W SŁOWNYCH PROWOKACJACH CHAMSTWIE PIELĘGNIAREK,KTÓRE UWZIĘŁY SIĘ NA MNIE,A BRAK REAKCJI, NIEROZMAWIANIE Z NIMI I PODDANIE SIĘ BYŁO POWODEM MOJEGO FINALNEGO OPUSZCZANIA TEGO KOSZMARNEGO I SKRAJNIE BIEDNEGO SZPITALA, GDZIE BYŁO ZIMNO,A NIEWYGODNE I STARE ŁÓŻKA,NISKA TEMPERATURA I STARE ZIMNE OKNA ORAZ ZAPCHANE TOALETY PRZELEWAŁY TYLKO CZARĘ GORYCZY. PACJENT BYŁ TAM POMIATANYM ŚMIECIEM BEZ ŻADNYCH PRAW, A PERSONEL MIAŁ NAD NIM WŁADZE ABSOLUTNA.INNA SPRAWA,ŻE NIEKTÓRE PACJENTKI W PODESZŁYM WIEKU BYŁY BARDZO AGRESYWNE. WIELE RAZY TAM PŁAKAŁAM I MIAŁAM MYŚLI SAMOBÓJCZE,A PRZED RODZINĄ NA NIC ZDAWAŁY SIĘ MOJE PRÓBY STAWIANIA GRANIC PRZED PIELĘGNIARKAMI BO ONE I TAK WSZYSTKO SPRYTNIE TUSZOWAŁY I ZASŁANIAŁY MOJĄ CHOROBA.MAM TRAUMIE PO TYM PO DZIŚ DZIEŃ, JAK ZROBIONO ZE MNIE KOZŁA OFIARNEGO ŻAŁUJE SWOJĄ DROGĄ,ŻE MAM TAKA RODZINĘ. ZRESZTĄ MOJE POZOSTANIE W SZPITALU W DZIEŃ WYJŚCIA CHCIAŁA SPROWOKOWAĆ JESZCZE SALOWA,KTÓRA NAS WYPUSZCZAŁA MÓWIĄC,ŻEBYŚMY WIĘCEJ TAM NIE PRZYJEŻDŻALI, BO POŻAŁUJEMY I OGÓLNIE DOGADUJĄC MOIM RODZICOM. ZOSTALIŚMY POTRAKTOWANI JAK INTRUZI, CHOCIAŻ MOJA DURNA RODZINA NIE WIDZIAŁA CO SIĘ DZIEJE I JESZCZE DAŁA PREZENT PIELEGNIARKOM I ORDYNATORCE AGACIE S., CHOĆ MOŻE TO TEŻ ZAWAŻYŁO O WYPUSZCZENIU Z TEGO"SZPITALA",KTÓREGO NIE POWSTYDZIŁBY SIĘ NAWET SAM QUENTIN TARRANTINO W SWOICH HORRORACH.PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I LITERÓWKI I DZIĘKUJĘ,ŻE DOTARLIŚCIE DO KOŃCA MOJEJ HISTORII.OCZYWIŚCIE CHĘTNIE PODZIELĘ SIĘ SWOJA HISTORIĄ Z MEDIAMI/PRASĄ, JEŻELI BĘDZIE TAKA MOŻLIWOŚĆ A OGÓLNIE TO PROSZĘ O KONTAKT PRACA19841@GMAIL.COM. MAM WYPIS ZE SZPITALA JAKO DOWÓD I NIE TYLKO...OBECNIE JESTEM W STANIE REEMISJI SWOJEJ CHOROBY,A W SZPITALACH PRZEBYWAŁAM 9 RAZY,Z CZEGO TYLKO JEDEN RAZ PRZEŻYŁAM TRAUMĘ W LUBIĄŻU NA ODDZIALE 6 LUB 4 ZAMKNIĘTYM KOBIECYM, NIE PAMIĘTAM DOKŁADNIE NUMERU.PROSZĘ ZATEM O EWENTUALNE KOMENTARZE I JAKIEŚ MĄDRE PORADY.

    1 «   3 4 5 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat