o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
  Strona główna» forum o2.pl / Opinie czytelników do artykułów
 » Odpowiedz na ten temat

Warto być dziś prymusem?

    1 2 3   » 6 Strony tematu:
[11.02.2008] 17:19
Redakcja o2.pl
Zapraszamy do komentowania artykułu:

Czy w dzisiejszym systemie oświaty jest jeszcze miejsce dla pilnych i pracowitych uczniów zwanych niegdyś prymusami - takich, którzy zawsze mają porządek w piórniku i teczce, nigdy nie ubrudzą sobie rąk flamastrami i grzecznie odpowiadają na pytania nauczycieli?

http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=10490 --
Redakcja o2.pl
[11.02.2008] 17:27
czarny papiez
wykształcenie jest dziś dostępne także za pieniądze, status tytułu magistra strasznie podupadł od czasu wprowadzenia zarządzania i marketingu i tym podobnych "rewelacyjnych" kierunków, oczywiście dawniej też takie były, ale zdecydowanie mniej, dziś spotykam nieomal upośledzonych intelektualnie "kolegów" z podstawówki z wyższym wykształceniem (zaoczne, płatne, sponsorowane przez zakłady pracy studia)
[11.02.2008] 17:48
Zlotousty
Nie wiem co chce osiagnac p.Rafal tym artykulem ,stwierdzic tylko fakt,czy moze cos wiecej powiedziec, ale nie chcial sie narazic systemowi?
Jezeli przyjmniemy,ze sa na swiecie cztery rodzaje ludzi,czyli kon, dzokiej,dyrektor i wlascicel toru wyscigowego,system szkolnictwa przygotowywuje tylko konie by byly coraz lepsze i bardziej pozyteczne dla dyrektora i wlasciela toru wyscigowego,ci dwaj to Zydzi,dzokiej to polkrwi Zyd a goj to ten przeszkolony kon.Mysle,ze ludzie powoli to pokapowali,ze bycie prymusem Fanatykiem chorych ambicji (to jest chorba manii wielkosci,realna przez caly czas egzystencji,tylko dzieki dobrej pamieci,poniewaz w tym systemie europejskim myslenie jest kategorycznie nie preferowane i tych co umieja myslec tepi sie od pierwszej klasy szkoly podastwowej, bo sa niebezpieczni na wyzszych stanowiskach dla Zydow,ktorzy sobie te zarezerwowali.
By stac sie prymusm potrzena tylko pamiec , gdby papuga miala te pamiec wieksza tez bylaby prymusem,nawet prymusem profesorem.
Myslacy ludzie wycofywuja sie z systemu nauczania.
Przyklady mozna mnozyc,ewidentnym jest np Bill Gates,albo Ted Turner,czy Buffet.Prymus nie umie myslec dlatego nigdy nie osiagnie tego co Zyd jako wlasciciele stajni,jedynie to zdobedzie zloty medal,za mistrzostwo
i dostnie do Zydow blaszke na tasiemce,ktora wolno mu nosic z duma.
Taki juz jest ten kolchoz europejski.
Zdecydujecie sami czy lepiej byc szybkim koniem czy wlascicielem toru zatrudniajacym szybkie konie.Za mnie robi wszystko prawie sekretarka prymuska po studiach.(teraz pisze sam,nawet niegramatycznie i nieortograficznie ,ale to juz wynika z czegos innego).
[12.02.2008] 00:07
vhjfjfg
"ma u mnie 5+ i nigdy wyżej nie podskoczy" hehe
[12.02.2008] 00:16
duzy daniel
Oby nasze dzieci uczyly sie tego co powinny i tego co beda chcialy, oby mialy wlasciwe wzorce. Chcialbym w to wierzyc. mgr.inz.
[25.06.2019] 22:43
[12.02.2008] 00:21
maximooo
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane "pieniazki" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!
[12.02.2008] 00:24
pimpus
ja wam moge powiedz tylko tyle ze szkola jest dla pedalow , i tyle mam do powiedzenia
[12.02.2008] 00:38
dymalem pimpusia sadełko
pimpus (08.02.12 00:24):
ja wam moge powiedz tylko tyle ze szkola jest dla pedalow , i tyle mam do powiedzenia


a co tak cie tam rzneli w kakao??
[12.02.2008] 00:43
asdfffff
pimpus (08.02.12 00:24):
ja wam moge powiedz tylko tyle ze szkola jest dla pedalow , i tyle mam do powiedzenia

teraz za 10 zł na godzine go jada
[12.02.2008] 00:44
john wilkes
maximooo (08.02.12 00:21):
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane \"pieniazki\" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!


Myślę że odrobinę przesadzasz. Owszem, zjawisko 'sprzedawania' tytułów jest obecne, natomiast nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem że prywatne szkoły to wylęgarnie 'debili'. Ja studiuję filologię na państwowej uczelni, a mam przyjaciela który studiuje na WSB w Poznaniu oraz znam kilka osób z jego grupy i muszę powiedzieć że prezentują dość wysoki poziom, no i mają naprawde sporo nauki. Pozdr.
[12.02.2008] 00:52
asdfffff
john wilkes (08.02.12 00:44):
maximooo (08.02.12 00:21):
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane \\\"pieniazki\\\" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!


Myślę że odrobinę przesadzasz. Owszem, zjawisko \'sprzedawania\' tytułów jest obecne, natomiast nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem że prywatne szkoły to wylęgarnie \'debili\'. Ja studiuję filologię na państwowej uczelni, a mam przyjaciela który studiuje na WSB w Poznaniu oraz znam kilka osób z jego grupy i muszę powiedzieć że prezentują dość wysoki poziom, no i mają naprawde sporo nauki. Pozdr.

w porównaniu do filologi to każdy ma sporo nauki!!
jka byś był(a) na normalnych studiach to bys wiedział(a) ile czasami przeba sie uczyć
[12.02.2008] 00:56
antyzielony
asdfffff (08.02.12 00:52):
john wilkes (08.02.12 00:44):
maximooo (08.02.12 00:21):
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane \\\\\\\"pieniazki\\\\\\\" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!


Myślę że odrobinę przesadzasz. Owszem, zjawisko \\\'sprzedawania\\\' tytułów jest obecne, natomiast nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem że prywatne szkoły to wylęgarnie \\\'debili\\\'. Ja studiuję filologię na państwowej uczelni, a mam przyjaciela który studiuje na WSB w Poznaniu oraz znam kilka osób z jego grupy i muszę powiedzieć że prezentują dość wysoki poziom, no i mają naprawde sporo nauki. Pozdr.

w porównaniu do filologi to każdy ma sporo nauki!!
jka byś był(a) na normalnych studiach to bys wiedział(a) ile czasami przeba sie uczyć

[12.02.2008] 01:00
wierząca w przyszłość
Zacznę od tego, że jestem w tak zwanej elitarnej szkole. Prymusa praktycznie idealnie pasującego pod ten wzór mamy jednego i kilku prawie. Dziwnie wygląda i takoż się zachowuje, więc jest obśmiewany. Jeśli chodzi o nauczycieli to stosunek doń mają różny, ale nie stawiają go za wzór...

A ja? Powiem tak, miałam gdzieś sto lat temu, jeszcze w SP średnią 6,0, ale nie jestem lizuską ani nic z tych rzeczy.

"Czasy, kiedy młody człowiek będzie uczył się sam dla siebie i nie będzie oglądał się na rodziców i ich zachcianki, na pewno kiedyś nadejdą. ... w nagrodę za swój trud i wieloletni wysiłek będą mieli zapwnione dobre zarobki w najlepszych firmach. Trzeba tylko w to uwierzyć."

A więc ja wierzę. Moi rodzice NIE mają żadnych niespełnionych ambicji, które chcieliby na mnie zrzucić, a ja NAPRAWDĘ UCZĘ SIĘ DLA SIEBIE! A poza tym chodzę na imprezy, nie noszę okularków itd... I co wy na to? Czy ktoś pomyślał o jeszcze jednej kategorii: ludzi ZDOLNYCH I AMBITNYCH? A znam takich jeszcze kilku. I wyglądają i zachowują się normalnie. Tylko oceny mają ponad przeciętnej, co nie jest niczym złym, prawda?

A np. osoby, które "zakuwają" jeżyk by wyjechać i być KIMŚ w innym kraju? Czy one też nie mają przyszłości? Zarobki na zachodzie spore, jeśli się tam skończy studia to już w ogóle, więc jakby nie patrzeć NAUKA JEST OPŁACALNA! I co wy na to?
[12.02.2008] 01:11
Barbarzyńca1
Albo autor tego artykułu tefiniuje inaczej prymusa niż ja, albo mieszkamy w dwóch różnych krajach o - zapewne przypadkowo - podobnej nazwie.

Dla mnie prymus, to po prostu najlepszy uczeń (w klasie np), a nie debil gotów wryć na pamięć cały podręcznik (lub książkę telefoniczną w razie potrzeby) - to drugie, to po prostu "kujon".
Prymusem - także w szkole masowej - może być osoba inteligentna. W takim przypadku motorem zmuszającym ją do nauki (choć czynność zdobywania wiedzy wcale nie jest wtedy odbierana jako nauka) moga być zainteresowania. W takim przypadku uczeń jest najlepszy w jednej grupie przedmiotów i zazwyczaj nie przez cały program szkoły (np. pasjonuje go zoologia, ale nie cierpi cytologii). Człowiek taki zdobywa wiedzę, bo chce wiedzieć, bo go to bawi, bo (czasem) mu to imponuje).

Jak reagują "koledzy" (samo określenie zwykle nie oddaje rzeczywistości) z klasy?
Różnie, to zależy od środowiska. W liceum (średnim i lepszym) dobrze, część z nich ma też swoje pasje. W podstawówce taki człowiek jest outsiderem, bo jest inny (a w podstawówce "inny" to obelga). Z drugiej strony staje się bardzo cenny na kartkówkach i sprawdzianach, jesli podpowiada, daje odpisać itp.

Jak reagują nauczyciele?
Też różnie - zależy od nauczyciela. Po tym też można poznać tych wartościowych.
Dobry nauczyciel rozpoznaje opasjonata, pomaga mu w dostępie do literatury i mobilizuje.
Słaby - nie zauważa.
Mierny - boi się takiego ucznia, bo wie, że dzieciak może ukazać jego niewiedzę; zaczyna więc go prewencyjnie zwalczać. W takim przypadku, jesli cieciak ma słabą psychikę - źle się to dla niego kończy, jesli mocną, podejmuje walkę niszcząc autorytet nauczyciela.
[12.02.2008] 01:15
Tiaaaaaaa
Idiotyczne spojrzenie z krytycznego punktu widzenia.
Co to jest w ogóle za słowo \"prymus\"? \"Piękny\" zwrot nadający się jedynie na wyrzucenie do kosza, bądź symbolizujący powrót do epoki PRL-u. Osobiście uważam za beznadziejną teorię, że wiedzę zdobywa się po to by w przyszłości mieć pieniądze. Autor artykułu posłużył się wyświechtanymi skrajnościami. Jeżeli ktoś się uczy \"bo tak trzeba\", to co najmniej nie wie jak sobie dać radę ze swoim życiem. Wiedza zdobyta przez siebie samego jest w swej istocie bezcenna. I nie obchodzi mnie co sobie napiszecie na tym forum, ale osobiście wolę się zadawać z biednymi, ale za to wartościowymi ludźmi, niż z tymi z wyższych sfer, którzy nie potrafią nawet tabliczki mnożenia. I uwierzcie mi, nie należę do osób, które nic nie mają i przemawia przez nie frustracja z powodu masy \"straconego\" czasu na siedzenie przy książkach.
Wasz wybór: pieniędzy można dorobić się zawsze, więc czy warto rezygnować dla nich z intelektualnego rozwoju? Moim zdaniem jest to po prostu droga ucieczki do wszechmocnego i cudownie się jawiącego lenistwa.
[12.02.2008] 02:10
KRZYNIU_3MI-AST-0
pimpus (08.02.12 00:24):
ja wam moge powiedz tylko tyle ze szkola jest dla pedalow , i tyle mam do powiedzenia
[12.02.2008] 02:44
kulamżółwia
mnie się podobała ocena prymusa jednej z nauczycielek, która opowiadała, że najpierw uczy, potem podsuwa ksiązki, a w końcu jest tylko do robienia ksero, bo uczeń wie już więcej niz ona
Barbarzyńca1 (08.02.12 01:11):
Albo autor tego artykułu tefiniuje inaczej prymusa niż ja, albo mieszkamy w dwóch różnych krajach o - zapewne przypadkowo - podobnej nazwie.

Dla mnie prymus, to po prostu najlepszy uczeń (w klasie np),
Jak reagują nauczyciele?
Też różnie - zależy od nauczyciela. Po tym też można poznać tych wartościowych.
nauczyciel
Mierny - boi się takiego ucznia, bo wie, że dzieciak może ukazać jego niewiedzę; zaczyna więc go prewencyjnie zwalczać. W takim przypadku, jesli cieciak ma słabą psychikę - źle się to dla niego kończy, jesli mocną, podejmuje walkę niszcząc autorytet nauczyciela.

[12.02.2008] 05:33
Dzanek
jesli jeste sie prymusem bo tak ukształtowała nas matka natura,dała nam talent to wszystko jest OK.
Ale bycie na "siłe" prymusem to chore,obłęd
znam inżyniera dyslektyka,wielu takich co to mature "zdali" a cholerka pisac nie potrafia ani sie wysławiac
Za duzo jest pseudo magistrów za cielaki,na siłe ludziska studiuja. Sprzedam puste dni bez wyjsciowych drzwi
[12.02.2008] 06:15
natteskikkelse
Człowiek, który pisał ten artykuł nie powinien już nigdy więcej nawet pomysleć o napisaniu czegokolwiek o edukacji. Z tekstu wynika jawnie, że ambicje mogą mieć tylko uczniowie szkół prywatnych, a w szkołach publicznych albo są pod presją rodziców, albo ci rodzice wstawiają się za nich. Artykuły na o2 zawsze były przebarwione, ale teraz to już jest szczyt.
Ja sam, chociaż za prymusa nie mogę się uznawać, czerpię przyjemność z nauki, z tego że coś mi wychodzi i że coś rozumiem. Pewnie dla autora jest to niemożliwe, ale tak właśnie jest. Mickiewicza, chociaż nie nalezy do moich ulubionych poetów doceniam,, ale wolę np. literaturę średniowieczną, Schillera czy Herberta. Poza materiałem Nietzsche i Kant. Dziennie na nauce i pracach domowych spędzam ok 10-15min. Efekt to trzecia śrdnia w klasie w jedny z najlepszych liceów w Trójmieście. Ponadto mam czas na zainteresowania, prowadzę kapelę metalową i mam projekt ambientowy. Poza tym w sezonie kolarstwo szosowe. Jak widać można mieć w dzisiejszych czasach w szkole publicznej chęć do nauki i nie rezygnować z zainteresowań.
[12.02.2008] 06:46
Olkaaaaaaaaa
maximooo (08.02.12 00:21):
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane \"pieniazki\" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!
Zgadzam się.
Jestem na SWPS i 3/4 ludzi, sprawia wrażenie jakby przyszła tylko po papier.. byle do przodu, byle zaliczyć... ale wiesz, jest też ta 1/4, której naprawdę zależy na wiedzy. Mają ambicję i chcą zostać kimś w dziedzinie, którą obecnie poznają i eksplorują ^^ Tak wiec obrażasz takich ludzi, pisząc to co piszesz.
A w ogóle... to szkoły prywatne dzielą się na gorsze i lepsze. My mamy wykładowców z UW, którym lepiej u nas płacą niż na państwowych, a więc i oni są u nas pogodniejsi, radośniejsi, mniej sfrustrowani i może dlatego "łatwiej" zaliczyć (co też nie do końca jest tak, jak się wydaje tym wszystkim "ważniakiom", którzy dostali się na państwowe)

Pozdrawiam
[12.02.2008] 07:50
maximooo
Olkaaaaaaaaa (08.02.12 06:46):
maximooo (08.02.12 00:21):
moja odpowiedz na ten artykuł sprowadza sie do smiechu... aktualnie studiuje na PW dziennie i musze przyznac, że to jest czas na nauke... gim, LO to tylko przechowalnie... Jesli czlowiek chce coś szczerze osiągnąc to idzie się dalej kształcić na publiczną uczelnie gdzie nie dostaje sie ocen za pieniądze. Oceny to nie jest wykładnik stanu wiedzy, bardzo często to tylko przypadek, szczęscie czy też widzimisie wykładowcy. Prawda jest taka, że jesli jesteś w czymś bardzo dobry to bedziesz miał przez wszystkich kochane \\\"pieniazki\\\" co bys nie robił... studia są po to by mieć papier w dzisiejszych czasach, ja osobiście studiuje na PW dla zaspokojenia wlasnych ambicji i wiedzy, której nigdzie indziej nie zdobędę na takim poziomie. Jestem dumny z tego, że skonczę tą uczelnie... dzisiaj mało jest osób, ktore idą na studia dla wiedzy i zaspokojenia ambicji... wiekszosci zalezy na papierku:/... a uczelnie prywtane są po to by im to SPRZEDAć!!! Według mnie powinni zlikwidować uczelnie prywtane bo w 3/4 przypadków to tylko wylęgarnie debili i pralnie pieniędzy!!! . Poruszcie cwaniaczki ten temat bo poki co to cisza... a jest o czym pisać, oj jest!!!


Zgadzam się.
Jestem na SWPS i 3/4 ludzi, sprawia wrażenie jakby przyszła tylko po papier.. byle do przodu, byle zaliczyć... ale wiesz, jest też ta 1/4, której naprawdę zależy na wiedzy. Mają ambicję i chcą zostać kimś w dziedzinie, którą obecnie poznają i eksplorują ^^ Tak wiec obrażasz takich ludzi, pisząc to co piszesz.
A w ogóle... to szkoły prywatne dzielą się na gorsze i lepsze. My mamy wykładowców z UW, którym lepiej u nas płacą niż na państwowych, a więc i oni są u nas pogodniejsi, radośniejsi, mniej sfrustrowani i może dlatego \"łatwiej\" zaliczyć (co też nie do końca jest tak, jak się wydaje tym wszystkim \"ważniakiom\", którzy dostali się na państwowe)

Pozdrawiam


no moze 1/4 faktycznie chce sie tam uczyc z tym sie zgodze... Jest popyt na szkoły prywatne bo mało kto potrafi sie dostac na publiczne dzienne,a czasem jak sie dostanie na farcie nie jest tam w stanie sie utrzymać i po semestrze odpada... Mamy czasy "wykształciuchów" jeszcze pare lat i w Polsce będą sami mgr chodzili po ulicach... Kiedys czlowiek po studiach naprawde sobą coś reprezentował, majac mgr było wiadomo, ze dostał go za posiadana wiedze i porzadne lata nauki... dzis mgr moze miec kazdy:/ Powinni wprowadzić zmiany w systemie edukacji bo ten tytuł już stracił na znaczeniu przez instytucje finansowe, dla których kazdy "student" to skarbonka. Przydałaby się redukcja szkół prywatnych bo smiech czlowieka ogarnia jak ma doczynienia z mgr, który nawet ułamków dodawac nie umie... niestety takich przypadkow jest duuuuzo.
[12.02.2008] 07:56
Wito53
Czy w tym artykule nie ma jakiejś tęsknej pochwały lizusostwa. Dzisiaj \\\" wie to nawet mały Jasio z IIIb,że bycie lizusem.... nawet bardzo zdolnym jest czymś kompromitującym i moralnie podejrzanym.
To prawda, że ktoś kto ma oparcie w rodzinie może być prymusem nowej generacji... ale włąśnie dlatego, że może mieć właściwy dystans do szkoły.
Szkoła nie jest wartością sama w sobie, wartościowa szkoła jest wartością i to rozumieją prymusi nowej generacji.
Wydaje mi się, że w szkole barzdo istotny jest kryzys nauczyciela, który przestał mieć sensowne propozycje, który został z boku, a szkoła za sprawą uczących się w niej ludzi poszła do przodu... zmieniła się... ciągle się zmienia... dlatego już nawet klasowe niedorajdy nie wpatrują się w nauczyciela, który nawet dla siebie nie jest już atrakcyjny
nauczyciel od 25 lat [ ale nie przede wszystkim na szczęście]
[12.02.2008] 08:01
Extremal
A ja w tej chwili poprę niepaństwowe uczelnię.
Co Wy widzicie złego w tych uczelniach?? To, że już studiujecie na uniwerkach czy politechnikach to wyrażacie się o prywatnych szkołach jako o "wylęgarni" debili, najbardziej głupim z głupich wymysłów.
To czemu tak wiele osób ZDOLNYCH i AMBITNYCH idzie do prywatnych?? Dlatego, że wymagania np. na dziennikarstwo na uniwerku są straszne, co roku się rosną w siłę te wymagania, a matura z roku na rok coraz trudniejsza. Co, myślicie, że uniwersytet czy politechnika to wzór postępowania? A ile osób zostaje przyjętych na państwowe uczelnie po prostu przez korupcję?? Trochę tych osób jest.
Dobra, pomijam już rekrutację. Dalej....same studia. Niedawno był poruszany tutaj artykuł o szkolnictwie, nie pamiętam już tytułu, ale pamiętam trafny komentarz jednej z internautek. Opowiedziała ona historię jednej z "wytipsowanych, blond-laleczek, która w piątek, przed sobotnią imprezą przyjdzie posłuchać wykładu. Nic z niego nie zrozumie, ściągnię od kogoś notatki, skseruje do formy mini i zjedzie na zaliczeniu". Po drugie, jeśli już mowa o samych studiach. Studenci szkół państwowych to albo imprezowe lwy, które w większości wylatują po I-II roku(lub też zostają jak tatuś czy mamusia rzuci kopertę) albo zestresowani studenci, którzy z dnia na dzień muszą przeczytać całą książkę i nikt za nich tego nie zrobi. Najpierw taki student, jeszcze w liceum walczy o dobrą średnią, stresuje się bo różni są nauczyciele i czasem uwielbiają patrzeć jak ten czy ta zachowuje się jak pies u ich nóg, a potem znowu walczy, żeby dostać się na studia, ale zostaje odepchnięty(nie ze względu na to, że za słabo napisał maturę) ale ze względu na to, że wyprzedził go koleżka z kupioną maturą i kupionymi studiami.
Ja wiem, że w uczelni prywatnej jest to samo, ale tam przynajmniej istnieją różne barwy. Taki zestresowany student może wyjść sobie na imprę w środku nauki i wrócić zrelaksowany bez żadnych strat w nauce, a student państwowej uczelni od razu będzie miał lekko przerypane.
[12.02.2008] 08:02
marudnik
Hahaha ale sie usmialem ostatnim zdaniem W tym kraju niegdy juz nie bedzie jak w bajce, to jest logicznie nie mozliwe. Kumoterstwo jest jak lawina, i caly czas przyspiesza. Trzeba by pozbyc sie calej politycznej elity i wiekszosci ludzi piastujacych stanowiska kierownicze i zastąpic ich ludzmi wychowanymi w takich zasadach, by moc powiedziec, ze dzieki nauce w Polsce mozna sie dorobic, i tylko dzieki temu. A to jest nie realne.
Odebralem ten artykuł jako dobry żart
[12.02.2008] 08:09
maew
Ja jakos nigdy nie przywiazywalem duzej wagi do szkoly. Skonczylem (jak na razie) tylko zawodowke i powoli koncze technikum zaoczne. czy narzekam na brak pracy czy pieniedzy? Raczej nie.. Tuz po zawodowce (jestem kucharzem) zaczalem pracowac i to mi pomoglo, bo zdobylem doswiadczenie w zawodzie. Dlatego moim zdaniem szkola nie przydaje sie do niczego.. Jezeli nie jestes dobry w jakims zawodzie to i tak cie nie przyjma nawet jezeli masz papierek z renomowanej uczelni. Wybiora tego z wiekszym doswiadczeniem, a nie z lepszym dyplomem. Tak przynajmniej bylo w moim przypadku. Jezeli pojde kiedys na studia to tylko po to zeby sobie powiesic fajny dyplom na scianie, bo "bezrobotnym magistrem" i tak nie bede. Pozdro dla wszystkich ktorym sie wydaje ze studia pomoga im w dalszej karierze.
[12.02.2008] 08:15
Gimnazjalistka
No wiecie Państwo... Prawie poczułam się urażona. W sumie można by mnie było nazwać prymuską (średnia ocen w okolicach 5.5), ale to nie jest tak jak to zostało opisane. Ja się uczę dla siebie. Lubie coś wiedzieć i dla przyjemności czytam Fausta, Dziady, Mistrza i Małgorzatę... Ludzie mnie lubią, mam grono kolegów w podobnej sytuacji - oni też uczą się dla siebie. My po prostu wiemy po co nam to. I zaznaczam - to wcale nie jest prywatna szkoła, albo jedno z najlepszych gimnazjów: Jest przeciętne i jak najbardziej publiczne.

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście Państwo uwzględnili jeszcze takie osoby jak ja - sądząc po kilku szkołach jakie znam to osób takich jak ja jest mnóstwo.

Dziękuję
[12.02.2008] 08:25
lovepol
Prsymus, to ktoś, kto nie musi się uczyć, by mieć dobre oceny. Po prostu ma to wrodzone-dobrą pamięć, koncentrację, logiczne myślenie...
Według mnie dopiero taką osobę można nazwać prymusem.
A to, że do tego by się dobrze uczyć, trzeba mieć warunki, np pieniądze, to już w ogóle ręce mi opadly jak to przeczytałam. Bzdura totalna.
Zawsze miałam najtańsze przybory, książki odkupywane od kogoś, czasem kserowane, a zdarzało się, że w ogóle nie posiadałam podręcznika od danego przedmiotu, bo po prostu nie było nas na to stać. I podstawówkę z gimnazjum przeszłam zawsze z czerwonym paskiem. Dostałam się do dobrego liceum, teraz studiuję, i to bez żadnej pomocy pieniędzy czy naciski rodziców-oni akurat to olewali, w liceum byli na jednym zebraniu tylko przez 3 lata...
[12.02.2008] 08:34
1980
Żaden uczeń korzystający z doświadczeń, jakie niesie szkoła i wiedzy nabywanej od rówieśników, nie chce być prymusem. No bo właściwie po co mu to?

Ano po to jakby mu przyszło czytać bzdury to żeby się w porę zorientował baran jeden...
[12.02.2008] 08:34
allinoe
czarny papiez (08.02.11 17:27):
wykształcenie jest dziś dostępne także za pieniądze, status tytułu magistra strasznie podupadł od czasu wprowadzenia zarządzania i marketingu i tym podobnych \"rewelacyjnych\" kierunków, oczywiście dawniej też takie były, ale zdecydowanie mniej, dziś spotykam nieomal upośledzonych intelektualnie \"kolegów\" z podstawówki z wyższym wykształceniem (zaoczne, płatne, sponsorowane przez zakłady pracy studia)
nic dodać nic ująć. Kiedyś bycie studentem - absolwentem studiów wyższych nobilitowało; dziś - to raczej standard. patrząc na ludzi którzy studiują ze mną(dziennie) lub na zaocznych scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera.
[12.02.2008] 08:53
kubusiowaxx
czarny papiez (08.02.11 17:27):
wykształcenie jest dziś dostępne także za pieniądze, status tytułu magistra strasznie podupadł od czasu wprowadzenia zarządzania i marketingu i tym podobnych \"rewelacyjnych\" kierunków, oczywiście dawniej też takie były, ale zdecydowanie mniej, dziś spotykam nieomal upośledzonych intelektualnie \"kolegów\" z podstawówki z wyższym wykształceniem (zaoczne, płatne, sponsorowane przez zakłady pracy studia)

[12.02.2008] 09:02
kot ma ale
Zalezy jeszcze w jakiej szkole i czy to sie przeklada na wiedze.
Ja tam zawsze olewalam nauke, bylam inteligentna ale leniwa, studiowalam historie w Polsce, bo nie wiedzialam co chce robic w zyciu. Wyjechalam za granice, teraz studiuje na Oxford Brookes finanse i pracuje dla duzej firmy w London City.
Moj chlopak jest jednym z najlepszych na roku tutaj w Anglii, jak skonczy 3 lata to tez moze liczyc na dobra prace.
Jak sobie pomysle o kujonach z mojej podstawowki, LO czy studiow w Polsce to prawie wszyscy zostali nauczycielami i na tym sie ich ambicje skonczyly.

    1 2 3   » 6 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat