o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Poznam dziewczynę
 » Odpowiedz na ten temat

Stwardnienie rozsiane i miłość... czy to możliwe?

    1 2 3 4   » 8 Strony tematu:
[05.08.2003] 11:55
rennie
Wiesz Bursa - tak czytam co napisalas.
Czuje sie jakbys pisala troche do mnie .
Moj facet zachorowal 3 lata temu .
On jest za granica . ja tutaj .
Zeby nie ta choroba- na pewno latwiej byloby mi sie zdecydowac.
To nie ejst moze jakas szalona milosc ale na pewno przyjazn.
Jednak to chyba za malo w obliczu tej choroby.
Nie ma widocznych sladow choroby .
Ale ja sie boje o przyszlosc.
I jak ktos chce to niech osadza mnie .
Mam to gdzies.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1079945]
[05.08.2003] 13:11
Bursa
Renni - bo to jest wielka odpowiedzialnośc....a przyszłość nie wiadomo,co przyniesie...sa osoby,u których ta choroba przebiega łagodnie,ale są też takie przypadki,o których pisałam powyżej .Niestety i musisz się z tym liczyć. A jeśli to jest przyjaźń,a nie prawdziwe uczucie,to lepiej pozostań w takiej relacji do niego.Nie ma sensu się wiązać z litości...bo taki związek na pewno nie przetrwa...a potem tylko niepotrzebne łzy i dodatkowe cierpienie.
A przyjaźń to co innego .Przecież zawsze będzie mógł w razie czego na Ciebie liczyć I pamietaj,że on będzie ciebie potrzebował...przynajmniej twojego duchowego wsparcia.
Nikt Cię nie osądza...chyba,że ktoś niedojrzały emocjonalnie,kto nigdy nie spotkał się z nieuleczalnie chorym człowiekiem.
Trzymaj sie ciepło i niech ci serce podpowie jak postąpić.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1080142]
[07.08.2003] 17:40
kasia_sosnowiec
witaj
czytlam wszystkie wypowiedzi i tylko nie ktore krecoa sie kolo twojego pytania
ja mam w rodzinie2 przypadki SM i moge smialo powiedziec ze z ta choroba mozn znalezc swoja droga polowke. moja ciocia zachorowala 2 lata po slubie i sa w wujkiem juz 35 lat - u ich najstarszego syna wykrtyo SM jak mial 8 lat a dzis jest szczesliwym mezem ( od 2 lat).
mysle tak sobie ze to zalezy czy sie trafi an taka osbe ktora bedzie umialm zaakceptowac cie takim jaki jestes
miejmy nadzieje ze kiedys to anstapi
pozdrowionka i glowa do gory

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1087461]
[07.08.2003] 19:44
tianon
Gwarancji na miłość nigdy nie masz, stan zdrowia obojętny. W rodzinie nie mam takich przypadków ale bliski kolega - coś w Twoim stylu: rekord szkoły na 100m, SM przed maturą, on nie chciał się wiązać, po paru latach mu przeszło jak trafił 19nastkę zakochaNĄ PO USZY, dzieci nie mieli, ona znalazła sobie innego jak on zaczął chodzić na czworaka i nic nawet eksperymentalne leczenie w Niemczech nie pomagało. Ale gwarancji nie ma nigdy i nie tylko chorzy się rozwodzą. Wnioski we własnym zakresie;((


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1087819]
[12.08.2003] 13:25
Boliwia
Mam podobny problem...ale czy to kogoś obchodzi????? Ludzie na topicach zajęci są "dupa Maryny" a nie poważnymi sprawami.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1101570]
[25.07.2017] 18:50
[12.08.2003] 15:46
Puszysta.................
pewnie że obchodzi np mnie!uważam że każdego problem jest bardzo ważny ale napewno ten który się boryka z nim sam uważa że jego problem jest najważniejszy i największy ......ale są ludzie którzy ptrafią słuchać ja do nich należę i powiem wam że wszyscy są tak do tego przyzwyczajeni że przychodzą do mnie się wypłakać ale ja się nie liczę tylko moja pomoc i rada ,to jest dla nich ważne ja nie nawet nie pytają co u mnie.tylko wykorzystują mnie do swoich celów a że ja nie potrafię odmówić to już tak jest.i nie stawiam siebie ponad innych ,codziennie sobie powtarzam inni mają większe problemy i są ważniejsi niz ja i już się do tego przyzwyczaiłam choć jest mi źle z samotnością to się nie skarżę ........a jeśli mi nie wieżycie to więcej o mnie wypowiedzi jest w temacie.......''Uważajcie zanim nie jest zapóźno''pozdrawiam was i pa pa

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1101952]
[13.08.2003] 08:39
Boliwia
Puszysta - dzięki..Wiesz,ja jestem podobna...też każdy wpada i gada i gada i gada i gada...i nawet nie zapyta ,co u mnie,bo co może byc słychac u kaleki,nieprawdaż ??

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1103876]
[13.08.2003] 08:45
FOCKEWULF
Nie łudz się na ta chorobe jeszcze nie ma lekarstwa, chory umiera w strasznych męczarniach, trwa to tygodniami, najpierw nie będziesz mógł chodzic, potem juz tylko pozostanie Ci leżenie - BĘDĄC Z TA DZIEWCZYNĄ SKAZUJESZ JĄ NA DOZYWOTNIĄ OPIEKĘ NAD TOBA , jestes wyjatkowym egoistą, ja wiem co to jest SM, matka mojej dziewczyny umiera na tą chorobą. NIE PSUJ DZIEWCZYNIE ZYCIA MYŚLĄC TYLKO O SOBIE I PISZĄC ŻE TU CHODZI O MIŁOŚĆ. nIE SŁUCHAJ LUDZI KTÓRZY PISZA ŻE TAK MOZNA ZYĆ,powtórze to raz jeszcze nie psuj swojej dziewczynie zycia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1103891]
[13.08.2003] 09:04
Puszysta...........-
Boliwia-nie masz za co dziękować.nie możesz mówić a nawet myśleć o sobie jak o kalece ,nie powinnaś jesteś normalnym człowiekiem jak my wszyscy każdemu coś dolega albo nie lubi siebie bo coś mu się nie podoba..............pozdrawiam serdecznie i trzymaj się

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1103917]
[26.08.2003] 17:07
T
FOCKEWULF nie pisz głupot! Po pierwsze ta choroba u każdego przebiega inaczej i jak już zresztą wcześniej inni pisali wiele ludzi zyje z tym normalnie wiele lat! Po drugie to moim zdaniem decyzja o ewentualnym rozstaniu nie należy tylko do osoby chorej, nie mozna powiedzieć "słuchaj, to nie ma sensu, ja jestem chory, ty zdrowa, znajdź sobie "normalnego" faceta i bądź szczęśliwa, ze mną tylko zmarnujesz sobie zycie". Przecież ta druga osoba tez ma coś do powiedzenia! Jesli kogoś na prawdę kochasz nie bedzie dla Ciebie najważniejsze czy ta osoba jest zdrowa czy nie! Najważniejszym bedzie dla Ciebie bycie przy niej, wspólnie spędzone dni, uczucie..itp. A co jeśli diagnoza pada juz po ślubie? Wtedy też tylko rozwód? Przecież to ma być "na dobre i na złe". Więc FOCKEWULF zanim coś napiszesz pomyśl..przeciez gdyby każdy robił tak jak radzisz to miliony chorych ludzi (nie tylko na SM, ale wszelkie inne nieuleczalne choroby) byłyby same....im nie należy sie miłość? Cos tu jest nie tak...!!
Ps. Tak na marginesie jeszcze to też spotkałam sie z przypadkiem zachorowania na SM. Pierwsze objawy u chłopaka wystapiły juz w wojsku, potem był ślub, dziecko, w miedzy czasie diagnoza...i zaczyna się....delikatne niedomaganie, leki, uzdrowiciele...stan coraz gorszy, uzdrowisko...jeszcze gorzej...w końcu wózek inwalidzki......niestety ta historia nie konczy sie dobrze poniewaz konczy sie smiercia...Jednak czlowiek ten byl szczesliwy, mial kochajaca zone, dziecko, troskliwą rodzine....Osobiscie jestem pełna podziwu dla kobiety która przezyla to wszystko, ktora nie była ze swoim chorym mężem z litości, ale dlatego ze naprawde go kochała..tym bardziej że ta kobieta jest moja mama....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1155478]
[27.08.2003] 13:21
Asa
FACKEWULF Ty się lepiej zastanów co piszesz,wg.mnie kazdy człowiek ma prawo do miłości i nie zyczę Ci zadnej choroby ale Ciebie osobiscie tez moze to spotkac.Osobiście nie znam tej choroby bardzo dobrze i nie mogę się z wami podzielić doświadczeniami ale pięknie piszecie o niej.Parę historii wzruszyło mnie do łez.Wierzę DePe znajdziesz tą właściwą osobę,KAŻDY MA PRAWO DO MIŁOŚCI.pozdrawiam wszystkich mocnoooo

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1161704]
[02.09.2003] 18:19
szpak
Przeczytaj jeszcze raz słowa PPUSI, ANI i TIANONA.
Całość składa się do kupy i wszystko jest jasne, a od siebie:

Gdy ANI pisze o swoim przyjacielu zastanowiłam się, czy to nie o mnie.
Jestem starszy od Ciebie.
Parę lat temu poszedłem do szpitala z duperelem (tak mi się zdawało) i ... rezonans nie kłamie (nikt mi nie musiał tłumaczyć o czym mowa - kiedyś załatwiałem szkolnej przyjaciółce żony, którą trafiło SM, trudne wówczas do zdobycia lekarstwa, cewniki itp).
Moja reakcja ? Świat zawalił mi na łepetynę: wyszedłem do toalety, włożyłem głowę pod strumień zimnej wody i ryczałem jak bóbr, aż zmarzłem.
Po wyjściu ze szpitala byłem w szoku: najczarniejsze myśli i pomysły, przed których realizacją uchroniła mnie tylko myśl, że mam i długie lata będę miał jeszcze kupę spraw do załatwienia.
Zamiast siedzieć na zwolnieniu poszedłem do pracy i ... żyję normalnie.
Mało kto wie (a właściwie: prawie nikt), że jestem chory i ... staram się tego nie rozpowiadać.
Życie - życiem: ludzie potrafią być bezwzględni.
Mam w nosie, czy mnie to kiedyś powali. Żyć, funkcjonować i nie martwić się, co będzie potem - to podstawa. Dla SM nie ma żadnych reguł: jednych trafia i męczy innych trafia i straszy, więc bądź dobrej myśli.
Miłość - ?
Partnerce życiowej trudno nie powiedzieć, a innym ................... ?
Bądź sobą i nie pękaj, ciężkich nóg nie widać.
Jeśli kobieta odejdzie "z powodu SM", zrobiłaby to także z innych przyczyn. Powód zawsze się znajdzie, jeśli się chce.
To nie choroba decyduje o związku: jeśli druga połowa jest wartościowa, jest prawdziwe uczucie, miłość, przyjaźń, to i SM w niczym nie przeszkodzi.
Krótko sumując: myśl i postępuj, jakbyś był ZDROWY !

Trzymaj się dzielnie, wizyty u medyków ogranicz do niezbędnego minimum i myśl
o przyjemnych aspektach życia: nadmiar przemyśleń o chorobie wyzwala skłonność do wiązania z chorobą zdarzeń nie mających z nią żadnego związku.

mike
[nie mam nic do powiedzenia]

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [1185389]
[14.11.2005] 08:33
Hate
SM powinno sie tlumaczyc jako sado-macho . koncentruja uwage na tym jak bardzo ktos jest chory i czy ktos ich takich zechce zamiast na poprostu byciu z kims. ciagle pytania i zameczanie siebie i innych czy to ten/ta czy on sie nie przestraszy chroby czy mu powiedziec od razu po czasie czy wogole , czy jest ze mna z milosci czy z litosci , jak sie zachowa gdy nastepny rzut posadzi mnie na wozku , czy zdecydowac sie na dziecko choc to moze skrocic mi rzycie o ladnych pare lat itd w kolo macieju do wyrzygania z kazdym dniem popadajac w grsza depresje . nie dochodzac do niczego gubiac sie we wlasnych pytaniach i obawach. tak wyglada moja przyjaciolka z SM . i podejrzewam ze tak wyglada wielu ktorzy dostalo od zycia gratis jakas powazna chorobe. kiedy sie mnie pyta kiedy ma powiedziec jakiemus nowemu facetowi o chorobie to drazni mnie to juz bo slysze to setny tysieczny raz i jedyne co moge jej odpowiedziec przez zeby to sarkazm nie do powstrzymania 'Czesc jestem X mam SM . boisz sie?' na wszystkich bogow chaosu zycie jest zyciem i co z tego ze mam szanse siasc na wozek kiedys inni maja wieksza a i tak zyja potrafia zyc pelnia usatysfakcjonowani z tego co robia. pieeeeeerdolenie o szopenie jeszcze nikomu nie pomoglo . za to umiejetnosc myslenia o rzeczach waznych tak. to nie waazne czy kts ma SM, raka czy inna straszna chorobe . choc moz epowinienem urzyc slowa powazna , bo strach jest tutaj najwiekszym zlem . zastanowcie sie cobyscie zrobili gdybyscie jutro mieli umrzec . jeden dzien i nic wiecej nie wazne czy jestes chry czy nie to by nie robilo znaczenia jutro i tak mialbys umrzec i juz. i co plakalbys czego to juz nie zrobisz czy moze wstalbys spokojny jak niemowle wypil kawe moze zapalil . przespacerowal sie po miesice wstapi gdzies na pizze poflirtowal z kelnerka. to jest wazne zeby kazdy dzien byl tym ostatnim a jak dostaniemy koleny to tylko gratis . czy jak jestes zdrowy jak ryba to nic ci nie jest i nie mozesz umrzec? nieprawda zawsze mozesz i nigdy nie wiesz co sie stanie moze pijany kierowca?? tylko czy z tego powodu nie masz sie ruszac z domu?? idac dalej powietrze jest tak zanieczyszczone ze najlepiej sobie namiot tlenowy postawic tylko co ci to da spacerniak 80 m2??? dlatego zanim ktos mnie zjedzie za ostre slowa i brak glaskania po glowce niech przeczyta jeszcze raz i sie zastanowi o czym mowie bo pytanie z tematu z zalozenia jest glupie. I'M THE TEENAGE GIRL YOU JERKED OFF IN THE CHATROOM WITH

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5495505]
[04.12.2005] 18:55
xxxxxxxxxxxxx
Witaj, przeczytałam o Twoim problemie ... i trzymam mocniutko za Ciebie kciuki, życze zdrowia ... wierzę, że jeszcze wszystko będzie dobrze ... łepek do góry ... a co do Twojej kobiety, jeśli naprawde kocha to zostanie i będzie kochać dalej i to ze zdwojoną siłą ... ... ja bym tak kochała ... Ona teraz pewnie jest przerażona bardziej od Ciebie tą chorobą, a decyzja o odejściu to pewnie tylko pierwsze emocje ... pozdrawiam Cię gorąco, trzymaj sie cieplutko.
Ps. gdybyś kiedykolwiek potrzebował wsparcia, kliknij do mnie, chętnie poświece Tobie swój czas

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5686792]
[11.01.2006] 13:23
kakabalbina
\"Mogę mieć ręce kalekie,
kalekie nogi i biodra,
mogą mi zęby wyrywać, mogę mieć garb na grzbiecie - póki
życie trwa, dobrze jest\" - fragment z \"Listów moralnych do lucylisza\" Seneki - mam go na w miarę widocznym miejscu przy biurku w pracy, nieraz pomaga.Jestem SM-owcem od 9 lat, nadal pracuję, mam trójkę dzieci w tym 1 urodziło się po rozpoznaniu choroby. W pracy o chorobie wie tylko 1 koleżanka, która niekiedy mi pomaga.Szef uważa, że jak ktoś jest chory to powinien zmienić pracę odpowiednią do stanu zdrowia. Dieta optymalna chyba pomaga - przeszłam na nią 8 lat temu. Dobrze jednak jest nie łamać jej zasad. Zrobiłam to i po jakimś czasie miałam rzut. Stwierdzam, że można nie wstać z łóżka rano, pomimo, że dzień wcześniej nic na to nie wskazywało ( poza tym, że dzień wcześniej nastąpiła wielka poprawa w chodzeniu-czułam się \"normalnie\") Mam wspaniałego i kochającego męża, wspaniałe dzieci. Najbardziej jednak boję się, aby któreś z dzieci nie zachorowało na SM.
Wszystko przed Tobą w tym na pewno dużo dobrego. Pozdrawiam.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6015737]
[14.01.2006] 23:32
sooll
MOZLIWE!!!!!! Wszystko jest mozliwe a zycie --to wielka niewiadoma...medycyna nigdy nie wie wszystkiego.Z ta choroba mozna zyc przez wiele lat...trudno z nia zyc i trudno o niej zapomniec ale co to ma wspolnego z miloscia??Kiedy jest prawdziwa naprawde nie ma znaczenia nic wiecej a wiec zyj,KOCHAj i korzystaj z kazdego dnia zycia najlepiej jak to mozliwe.ZYCZE WIELU WIELU LAT WSZCZESCIU ZDROWIU I MILOSCI>>>RADOSCI ZYCIA.!!! .

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6048853]
[29.01.2006] 15:36
Megi B
Mam faceta który wiedział o moojej chorobie przedemną jesteśmy już ze sobą prawie cztery lata .Ze mną jest coraz gorzej a my z każdym dniem kochamy sie coraz bardziej!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6172022]
[14.02.2006] 21:07
kociaaaaak
Megi do Boga będę się modliła, błagała na kolanach żebyś jeszcze nie jedno z Twoim ukochanym mężczyzną przeżyła ...
Trzym się mocnitko i ciepluteńko. Wierzę, że jeszcze bedzie taki czas, że cud się stanie, który sprawi, iż choroba przynajmniej przestanie postepować. Trzymam za Ciebie kciuki

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6322331]
[16.02.2006] 14:25
redorange  redorange@tlen.pl
Rada (02.09.05 18:34):
A ja wam mowie ze czytalem o przypadkach cudownego wyleczenia lub przynajmniej zatrzymania postepu SM przy paleniu marihuany lub wstrzykiwaniu THC.
Rada poczytaj najpierw dokładnie zanim zaczniesz udzielać rad. THC w znacznym stopniu łagodzi objawy i bóle i ogranicza postęp ale raczej go nie zatrzymuje w pełni ani nie było jeszcze przypadków cudownego uzdrowienia. Co do wstrzykiwania to chyba czytałeś jakiś debilny artykuł w stylu " zaawansowani narkomani wstrzykujują sobie marichuanę pod powiekę dla uzyskania lepszego efektu" THC się nie iniekuje, a nawet nic by to nie dało bo nie rozpuszcza się we krwi. To tak na marginesie jakby ktoś chciał sobie robic krzywde .PS. Fenomenem każdej nieuleczalnej choroby jest to, że wszyscy znają na nią lekarstwo A co do miłości to każdy nawet nieuleczalnie chory ma szanse na miłość i nawet bardziej zdrowy związek niż mają niektórzy co są zdrowi. A prawdziwa miłość nie konczy sie gdy partner zachoruje. Powodzenia

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6335611]
[16.02.2006] 16:49
jaaaaaaaa 0
nieprzesadzaj, nic nie trwa wiecznie, a miłosc wczesniej czy później sie kończy.. i zastępuje ja nienawiśc.. w ten sposób beziesz miał co wspominac, same dobre chwile.. pozostana wspomnienia które sa najpeikniejsze, bo zycie pod współnym dachem w pewnym momencie zamienia sie w koszmar!
poza tym z ta choroba mozna zyc całe zycie, wiec czym ty sie martwisz?

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6336884]
[27.05.2006] 17:33
andziak
szpak (03.09.02 18:19):


Hej Mike.
Bardzo podoba mi sie to co napisałeś o sobie.Podziwiam Cię za to.Mam szwagierkę chorą na sm i uważam,że gdyby miała Twoje podejście do życia to żyłoby jej się lepiej.Jest madrą kobietą,matką dwójki dzieci,ale mam wrażenie,że żyje jak roślinka.Bogu dziękować ma męża,który bardzo ją kocha.Jest z nią na dobre i na złe....choroba ta jest paskudna,ale trzeba być silnym,cieszyć się życiem,bo myslę,że dla większości z nas nie jest usłane różami...Głowa do góry...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7149494]
[20.06.2006] 14:00
jagoda1234
http://www.mazurkiewicz.com.pl/sm.html

wejdzcie na te strone, wiem ze sm potrafi byc bardzo okrutna i nieprzewidywallna choroba, ze jej przebiegu nie da sie przewidziec do konca, nie wiadomo co sie stanie jutro, pojutrze. DePe trzymaj sie cieplo i uwierz w ludzi wiem ze jest Ci bardzo trudno, ale nie mozesz sie poddac masz cale zycie przed soba. pozdrawiam cieplo

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7354312]
[24.06.2006] 18:48
gosmisia
znam osobiście 36-letniego meżczyzznę ktory nadal ma żonę i wychowuje dziecko. a przede wszystkim ja rowniez bylam zauroczona w kimś z SM, a choroba pozpstawila na jego ciele znaki( u niego szybko choroba postąpiła, ale to nie znaczy ze tak jest u każdego) tylko że on miał już zonę i dziecko...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7395139]
[25.06.2006] 05:29
zonka chorego
dwa i pół roku temu dowiedzielismy sie,że mój mąż jest chory właśnie na sm.SZOK!!!neurolog w naszym miescie "na wszelki wypadek"przepisał tabletki przeciwdepresyjne,które miały odwrotny skutek!nastąpiło takie załamanie,że ktoś,kto tego nie przeszedł nie potrafi sobie tego wyobrazić!
Jednak trafiliśmy do dr.Selmaja w Łodzi w szpitalu przy ul.Barlickiego.Jest On jednym z najlepszych specjalistów w Polsce.W prawdzie na tą chorobę nie ma leku ale mąż uczestniczy w programie sponsorowanym przez zagraniczną firmę testującą lek nie dopuszczonuy na rynek.
Nie wiem czy dzieki temu lekowi(brał juz dwa razy,raz w roku),czy może u niego akurat ta choroba nie daje znaków o sobie,że sie tak wyrażę.
ale wiecie co jest NAJWAŻNIEJSZE? PSYCHIKA!!!!
jaesli ona siądzie to choroba postępuje.Zyczę wszystkim chorym na tę chorobę mocnej psychiki!Trzymajcie się.
A gdyby kogos interesowało mój mąż ma teraz 34 lata.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7398808]
[04.10.2006] 11:13
Miraaa
jeszcze patriota (02.09.05 22:22):
SM to jedno z gorszych goowien tego swiata . w wielkim uproszczeniu to tfooj wlasny uklad odpornosciowy zaczyna cie wykanczac od srodka . niszczac po trochu uklad nerwowy zaczynasz sie potykac miec problemy z rownowaga i wzrokiem , mroczki i zawroty problemy z chodzeniem mowieniem czymkolwek . do tego o ile zachorujesz w wieku starszym to choroba raczej ma lagodniejszy przebieg w weiku mlodszym okolo 20 lat jerst gwaltwna i wecej nisz 15 lat raczej nie spotyka sie zeby ludzie zyli . co do tematu to milosc i SM nie nic do sie nie widze niczego coby mialo byc przeszkoda moze jedynie czas ,smutne ale qwa niestety prawdziwe. bardzo bliska mi osoba niedawno dowiedziala sie ze ma SM jusz zaczyna miec problemy z rownowaga , potykac sie mroczki. bardz kce kochac ale nie ma zbytnio szczescia co do odpowiednich osob . chetnie zamienilbym sie z a osoba miejscami ale niestety nie moge . Bozia zabiera najlepszych . tych najgorszych zostawiajac w spokoju .

Mam 33 lat i SM, na szczęście(a Tak) jest coraz lepiej.Znajomi, ba mąż nawet myślą , że udaję.Bo staram się być ładna, zadbana etc....jak kiedyś.Strasznie spodobała mi się Twoja wypowiedź!!!!!!!,
pozdrawiam
mirka

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8363696]
[18.10.2006] 13:04
ANIA 23
PYTASZ CZY TO MOŻLIWE? A DLACZEGO NIE? MÓJ MĄŻ JEST CHORY JUŻ OD PIĘCIU LAT. OD ROKU JESTEŚMY MAŁŻEŃSTWEM. KIEDY SPYTAŁ CZY ZA NIEGO WYJDĘ ŚWIAT STANĄŁ MI PRZED OCZAMI... MYŚLAŁAM CZY SOBIE PORADZĘ, CZY DAM RADĘ, CZY BĘDĘ W STANIE GO WSPIERAĆ, CZY WARTO TAK SIĘ POŚWIĘCAĆ? TAK WARTO! NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA BEZ NIEGO. PRZYJACIÓŁKA POWIEDZIAŁA MI ŻE JESTEM GŁUPIA, ŻE NIE POWINNAM BRAĆ SOBIE TAKIEGO CIĘŻARU,ALE JA GO KOCHAM I NIGDY NIE PRZESTANĘ. WIEM ŻE BĘDZIE CORAZ GORZEJ, ALE JA SIĘ NIE PODDAM. NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA BEZ NIEGO.JEST DLA MNIE KIMŚ WYJĄTKOWYM. JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWA, ZA PÓŁ ROKU URODZI NAM SIE MALEŃSTWO I JUŻ NIC MI NIE TRZEBA DO SZCZĘŚCIA. PRAWDZIWA MIŁOŚĆ ZAWSZE ZWYCIĘŻY!!!!!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8483116]
[23.10.2006] 10:20
MagosiaMagosia
FOCKEWULF
Mam nadzieje, że to, co napisałeś nie było na poważnie...Wyobraź sobie, że to Ty jesteś chory (np. na SM).Chory, ale to nie znaczy, że zapomniałeś o innych rzeczach: miłości, przyjaźni, trosce innych o Ciebie itd.Ludzie chorują, ale ich potrzeby nie \\\\\\\"chorują\\\\\\\" i nie znikają. Każdy ma prawo kochać i być kochanym- gruby, chudy, zdrowy, czy chory- to nie ma znaczenia. Miłość zawsze wymaga poświęcenia- nie tylko w chorobie. Ale kto znas jest na to gotów? Kto z nas jest gotów pokochać \\\\\\\"na dobre i na złe\\\\\\\"? Tymbardziej kochać- jeszcze bardziej w chorobie i szczerze troszczyć o tę Osobę? Kto z nas potrafi nie być egoistą i nie szukać tylko na własnego szczęścia? Tak bardzo chciałabym potrafić kochać i nie oczekiwać niczego w zamian. Tylko kochać... \\\\\\\"Miłość wszystko zniesie, wszystko przetrzyma... Jest wieczna.... \\\\\\\". Powodzenia tym, którzy potrafią tak kochać, a są tacy .

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8523359]
[23.10.2006] 10:23
kiciusss
Pepe wszystko jest możliwe , musisz w to uwierzyć... " To kobieta wywiodła mężczycznę z raju i tylko ona może Go tam zaprowadzić..."

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8523376]
[06.11.2006] 04:12
dodunia25
Witam wszystkich!
Opisze po krotce moja historiePierwszy rzut mialam 2,5 roku temu, jak przylotywalam do Stanow, gdzie obecnie mieszkam.Objawil sie on dretwieniem rak, nie calkowitym ani nie bolesnym ale dosc irytujacym.Myslalam ze samo minie, wywnioskowalam ze przylot do New Yorku byl stresujacy i uciezliwy, minely 3 tygodnie a nadal rece dokuczaly.Rodzina wziela mnie do lekarza rodzinnego ktory dal mi jakis zastrzyk i odeslal do domu.Na szczescie dretwienie minelo i wrocilam do codziennosci.6 miesiecy pozniej dostalam kolejnego ataku, tym razem ciezszego.Zdretwialy mi rece, nogi bylam strasznie oslabiona i wystraszona. Stan ten sie utrzymywal okolo 2 tygodni.W miedzyczasie dostalam numer od znajomego do chiropractor ( po polsku kreglarz- lekarz ktory zajmuje sie kregoslupem , nastawia go i kark w stanach bardzo popularny), pomyslalam ze to moze byc ucisk na kregoslupuie, jesli tak to ten lekarz byl idealnym pomyslem. Umowilam sie na wizyte. Lekarz okazal sie cudownym wspanialym czlowiekiem z ogromna charyzma. Wymasowal mnie kilka razy nastawil kark i bylam jak nowa.Niestety tylko na kilka miesiecy pozniej rzut znowu wrocil, i tak jeszcze 2 razy... stracilam kilka razy prace, zaoszczedzone pieniadze a najgorsze bylo to ze nie wiedzialam co mi jest.Moj lekarz pewnie podejrzewal ale nie chcial zapewne stawiac diagnozy nie majac badan. Ciagle wysylal mnie do neurologa ale nigdy nie poszlam bo nie mialam ubezpieczenia ( w stanach wizyty i szpitale sa strasznie drogie, wizyta u specjalisty moze kosztowac nawet 400 $ szpital tysiace dolarow.Kazdy kolejny rzut pojawial sie kiedy bylam w duzym stresie,z biegim czasu rzuty sie utrzymywalay dluzej i byly bardziej uciazliwe ale wkoncu przechodzily i wracalam do 100% normalnosci.W miedzyczasie poznalam mojego obecnego narzyczonego, moja wielka milosc... Znajac moje problemy ze zdrowiem pomogl mi starac sie o ubezpieczenie ( w miedzyczasie mialam kolejny rzut).Minelo kilka szczesliwych miesiecy, malam cudownego czlowieka u mojego boku dostalam super prace na manhattanie, zaczelam pracowac w moim zawodzie jako makijarzystka dla agencji modelek i.. kolejny rzut
dokladnie 1,5 miesiaca temu.Rzut byl bardzo powazny, nie moglam chodzic, bylam kompletnie bez sily. Moj chiropraktor umowlil mnie w przyspieszonym tepie do lekarza rodzinnego, ten odrazu wypisal mi skierowanie do neurologa.Poszlismy do neurologa.Opukal mnie obstukal i stwierdzil ze jestem w tragicznym stanie neurologicznym i sie bardzo zdziwil ze jeszcze chodze ( ale optymistycznie? Skierowal mnie na MRI( przeswietlenie mozgu i karku) dostalam zdjecia tego samego dnia.Wrocilismy do lekarza. Strasznie sie balam bo lekarz ten byl bardzo powazny, robil grozne miny a gabinet byl sterylny i chlodny.Oczywiscie weszlam do srodka z moim narzyczonym. Przekraczajac prog wiedzialam ze to stwardnienie rozsiane ( moj tata tez ma stwardnienie rozsiane, ale to oddzielna historia)Diagnoza sie potwierdzila, zrobilo mi sie slabo,reszty nie pamietam siedzialam jak w letargu moj narzyczony,( wtedy jeszcze chlopak)rozmawial z lekarzem.Wrocilismy do domu strasznie sie poplakalam on tez.Nie wiedzialam co myslec, co czuc, co z soba zrobic, fizycznie tez sie okropnie czulam, rece brzuch i nogi mialam zdretwiale ledwo chodzilam.Nastepnego dnia juz bylam w szpitalu ( poniewaz moj stan uwarzano za ciezki). Zaczelam dostawac 125 ml sterydow co 6 godzin kroplowka.Darryl( tak ma na imie moj narzyczony) siedzial ze mna po 10 ,12 godzin szedl do pracy spal troche i wracal do szpitala.Pytal sie mnie czy jest mi lepiej chcialam zeby sie cieszyl, wiec mowilam ze lepiej wstawalam i czlapalam sie z nim po korytarzu szpitalnym tylko zeby pokazac ze mi lepiej.Chyba od poczatku wiedzialam ze sie nie poddam, bylam w dobrym humorze, z nudow chodzilam w odwiedziny do innych pacjetow, smialam sie z pielegniarkami i CHODZILAM mimo ze bolalo i bylo mi bardzo ciezko utrymac rownowage.Darryl znajdowal na internecie informacje o stwardnieniu, zamowil kilka ksiazek zapisal mnie do stowarzyszenia, dzwonil do dietetykow, rozmawial z znajomymi...Po 5 dniach wrocilam do domu ,( mialam rowniez pobrabie szpiku z kregoslupa, wcale nie boli to bajki, nalezy po tym lezec 5 godzin plasko)Bylo troche poprawy ale nie moglam nic w domu robic, nie moglam nawet kubka herbaty utrzymac.MImo wszystkiego bylam bardzo pozytywnie nastawiona, bawilam sie z moim szczeniakiem, chodzilam po mieszkaniu, staralam sie troche cwiczyc, rozciagac i podstawowa sprawa DIETA najwazniejsza!!!!!Lekaze dosc delikatnie podchodza do tematu diety bo sa nauczeni przepisywac lekarstwa i mowic okropne rzeczy...Zmiana trybu zycia. Sniadanie o tej samie poze, kaszki dietetyczne z owocami rano, cwiczenia, relax, wszystko na spokojnie powoli, pozniej kolo 12 lunch, salaty warzywa.. obiad wszysko nisko kaloryczne, bez oleju, najlepiej wykluczyc miesa( kurczak bez skory ok od czasu do czasu) Szczegoly jedzenia jak by ktos byl zainteresowany opisze w mailu) duzo usmiechu i pozytywnego nastawienia i nie czytac o stwardnieniu na polskich stronach bo deprechy mozna dostac, nie wiem dlaczego wszystko jest opisane tak tragicznie i beznadziejnie....? Zmienilam neurologa bo byl tak pesymistyczny ze nie moglam ze stresu oddychac u niego w gabinecie.... wszystko jego zdaniem bylo tragicznie za pozno, szybko trzeba podawac leki, zero informacji na temat choroby...tragedia.MOj nowy lekarz jest kochany i cudowny. Wszystko mi pokazal wytlumaczyl, pokazal na zdjeciu gdzie mam plamki ( 3 w karku i dwie na mozgu)Zdjal mnie z leku przeciwbolowego i powiedzial ze nie bede dostawac ciezkich lekow ani tez nie wroce do szpitala...Dostalam male dawki sterydu prediston co drugi dzien.Chodze nawet tancze, biegam ( narazie powoli wrocilam do pracy na razie na pol etatu.95% objawu minelo zostalo mi laskotanie w dloniach i jak mam gorszy dzien dretwienie nogi ktore po kilku minutach przechodzi, czasmi czuje sie zmeczona wiec ucinam sobie mala drzemke. Minal miesiac odkoad jestem w domu.Ma

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8643520]
[08.11.2006] 11:36
monia_s
Witaj, o ile dobrze zrozumiałam chorujesz na sm. Ja od pł roku mam podejrzenie o ta chorobę. Jestem w trakcie badań, i potwierdza się jestem prawdopodobnie chora. Fajnie, ale inaczej nie umiem napisać. Jak masz ochotę odezwij się moj e-mail mjskar@tlen.pl numer gg 8832380.
Pozdrawiam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8663080]

    1 2 3 4   » 8 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat