o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Związki: wszystko na temat
 » Odpowiedz na ten temat

Nie radzę sobie po rozstaniu

[17.05.2011] 12:01
evelynnn
minęlo juz pol roku od rozstania, a bol wciąz jest nie do zniesienia.
Boli tak bardzo, ze miewam problemy ze snem i jedzeniem.. nie zdawalam sobie sprawy, ze będzie tak cięzko.
Nie mogę przestac myslec o nim - ciągle analizuję dlaczego mnie rozkochal. Czuję się taka winna.. ze go zawiodlam, ze nie zrobilam go najszczęsliwszym..napewno by nie odszedl, nie nalezy do takiego typu facetow.
Boli kazdy kontakt z nim. Stara się byc opryskliwy i niemily, chodz gdzies w duszy wiem, ze takim nie jest. Ze to wszystko falszywa gra.
Wiem, ze rowniez strasznie przezywal nasze rozstanie, nawet byla nadzieja, ze powrocimy.. ale ten stres, lęk i bol sprawily swoje. Juz kilka miesięcy czuję się jak obląkana. Wciąz blądzę gdzies w przeszlosci, wspominam mile chwile.. jak niegdys nam bylo razem dobrze. Jak lezelismy razem na trawie i cieszylismy się sobą jak male dzieci.. Nie wiem jak mam przezyc ten etap zycia. Nie wyobrazam siebie bez niego. Chociaz gdyby powrocil, balabym się ponownie wkroczyc w ten związek i znowu go zawiesc.. Wiem, banalne to wszystko.
I tak strasznie za nim tęsknię.. brakuje slow by to przekazac. Blagam o byle jakąs pomoc, chociazby o slowa wsparcia..

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[17.05.2011] 19:31
kika
chciałabym Ci pomóc, wiem jak jest Ci ciężko po rozstaniu Jestem w podobnej do ciebie sytuacji..Mnie też brakuje słów, które mogłyby opiać jak strasznie tęsknie i nie mogę zapomnieć

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18391901]
[18.05.2011] 11:59
z drugiej strony
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394041]
[18.05.2011] 12:34
evelynnn
z drugiej strony (11.05.18 11:59):
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.
Chodzi o to, ze mu przestalo w koncu zalezec. Niby twierdzil odwrotnie ale widzialam, ze cos się zmienilo.
Niestety przy rozstaniu powiedzial, ze chcial zaprosic mnie na rozmowę, ale w koncu doszedl do wniosku, ze to bez sensu. Po tych slowach czulam się fatalnie, bo zawsze twierdzilismy, ze za malo rozmawiamy o naszych problemach.
Po 2 miesiącach pierwsza się odezwalam, spotkalismy się. Widzialam po nim, ze strasznie tęsknil, ze przezywal rozstanie. Niestety nie wiem, co nam zaszkodzilo - strach? Bol? Lęk? ale nie doszlismy do wniosku. Po prostu się splawil, zacząl mnie olewac.
Minęlo pol roku, a wciąz we mnie rozpiera te przykre uczucie, ze gdybym się bardziej postarala, mozliwie bylibysmy teraz razem..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394151]
[18.05.2011] 13:06
kika
z drugiej strony (11.05.18 11:59):
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.
lubie szczerość i zdecydowanie. Chciałabym bardzo porozmawiać, i wyjasnic wszelkie watpliwości. już całkiem jestem głupia jak to zorganizować. On jest taki zamknięty w sobie, nie chce mnie wpuścić do swojego świata..co mam robić, on nie daje znaku życia pomóż mi, proszę cię

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394271]
[29.03.2017] 05:14
[18.05.2011] 13:16
evelynnn
kika (11.05.18 13:06):
z drugiej strony (11.05.18 11:59):
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.
lubie szczerość i zdecydowanie. Chciałabym bardzo porozmawiać, i wyjasnic wszelkie watpliwości. już całkiem jestem głupia jak to zorganizować. On jest taki zamknięty w sobie, nie chce mnie wpuścić do swojego świata..co mam robić, on nie daje znaku życia pomóż mi, proszę cię
Kiko, a utrzymujesz z nim kontakt ?
jezeli tak, to masz spore szanse. Po prostu zapros go gdzies na miasto, spędzcie wesolo dzien. Odnos się do niego jak do przyjaciela, w zadnym wypadku nie narzucaj mu się, bo najczęsciej to ma uboczny skutek.. to chyba i jest bląd, ktory popelnilam..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394325]
[18.05.2011] 14:03
kika
nie mam z nim żadnego kontaktu i on rówiez nie odzywa sie do mnie chętnie bym się z nim umówiła, ale nie mam jak.. A z tym żeby się nie narzucać to chyba masz rację

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394464]
[18.05.2011] 15:25
evelynnn
kika (11.05.18 14:03):
nie mam z nim żadnego kontaktu i on rówiez nie odzywa sie do mnie chętnie bym się z nim umówiła, ale nie mam jak.. A z tym żeby się nie narzucać to chyba masz rację
jezeli chcialabys porozmawiac,
pisz mi na maila : lonelyblackswan@o2.pl
z chęcią bym pomogla. Moze u Ciebie jeszcze nie wszystko stracone..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394771]
[18.05.2011] 15:51
z drugiej strony
kika (11.05.18 14:03):
nie mam z nim żadnego kontaktu i on rówiez nie odzywa sie do mnie chętnie bym się z nim umówiła, ale nie mam jak.. A z tym żeby się nie narzucać to chyba masz rację
a co za problem napisać sms-a, zadzwonić, zapytać się co słychać itp, sprawdzić grunt, tzn jak się będzie do Ciebie odnosił, niechcący powspominać jak Wam było dobrze itp.Jeśli połknie haczyk to powinno być dobrze, jeśli nie to chyba jest za późno.Ja czekam aż moja Pani się odezwie, kocham ją nadal, ale olała mnie gdy chciałem porozmawiać, miała wątpliwości, niby się ich pozbyła i później znowu to samo, wieć chciałem proozmawiać szczerze, ale zbywała mnie i rzuciła słuchawką.Od tamtej pory, poza życzeniami świątecznymi i małym liścikiem z jej strony, cisza.Specjalnie na nią nie czekam, bo życie leci nadal, ale jeszcze ma szanse, gorzej dla niej jak się zwiąże z inną.Podobnie u Ciebie z każdym dniem on może szukać innej miłości i będzie wtedy dla Ciebie za późno

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394855]
[18.05.2011] 15:54
z drugiej strony
evelynnn (11.05.18 12:34):
z drugiej strony (11.05.18 11:59):
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.
Chodzi o to, ze mu przestalo w koncu zalezec. Niby twierdzil odwrotnie ale widzialam, ze cos się zmienilo.
Niestety przy rozstaniu powiedzial, ze chcial zaprosic mnie na rozmowę, ale w koncu doszedl do wniosku, ze to bez sensu. Po tych slowach czulam się fatalnie, bo zawsze twierdzilismy, ze za malo rozmawiamy o naszych problemach.
Po 2 miesiącach pierwsza się odezwalam, spotkalismy się. Widzialam po nim, ze strasznie tęsknil, ze przezywal rozstanie. Niestety nie wiem, co nam zaszkodzilo - strach? Bol? Lęk? ale nie doszlismy do wniosku. Po prostu się splawil, zacząl mnie olewac.
Minęlo pol roku, a wciąz we mnie rozpiera te przykre uczucie, ze gdybym się bardziej postarala, mozliwie bylibysmy teraz razem..
wątpie, jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, to nie szukaj specjalnie.Widocznie z jego strony nie była to miłośc, może się znudził.Wiem, że to przykre, ale otrząśnij się, tego kwiatu jest pół światu, trafisz innego, pokochasz i o tym zapomnisz.Być może będzie to za miesiać, może za rok, ale napewno.Nie był Cie widocznie wart, więc go olej, bo pomyśli, że zawsze będziesz jego kołem ratunkowym i będzie wracał kiedy będzie chciał.Choćby na sex.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394873]
[18.05.2011] 15:58
kika
evelynnn (11.05.18 15:25):
kika (11.05.18 14:03):
nie mam z nim żadnego kontaktu i on rówiez nie odzywa sie do mnie chętnie bym się z nim umówiła, ale nie mam jak.. A z tym żeby się nie narzucać to chyba masz rację
jezeli chcialabys porozmawiac,
pisz mi na maila : lonelyblackswan@o2.pl
z chęcią bym pomogla. Moze u Ciebie jeszcze nie wszystko stracone..
dziękuję pomyśle o tym porozmawiać bardzo chętnie mogę, ale na pewno nie w tym miejscu..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394884]
[18.05.2011] 16:07
evelynnn
z drugiej strony (11.05.18 15:54):
evelynnn (11.05.18 12:34):
z drugiej strony (11.05.18 11:59):
Myślę, że mam podobnie, z tym, że stoję po drugiej stronie barykady.Mianowicie czułem od swojej kobiety jakąś granicę, niby kochała, mówiła, pokazywała to, ale...jednak gdzieś czułem, że się chamuje z uczuciami, nie może otworzyć do końca. Noi w końcu się rozstaliśmy.Dlaczego?do dziś niewiem, miała jakieś wątpliwości.Chciałem porozmawiać, ona nie chciała noi o d 2-óch miesięcy cisza.Iteraz pomyśl, co Twój facet ma o tym myśleć.Pewnie zalewa/zalewało go setki myśli, co się dzieje?Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa.Wyjawiłąbyś mu wszystkie swoje wątpliwości i on by podjął decyzje, czy chce być w związku z kobietą, któa ma jakieś-ale, czy rozstać się.Ty miałabyś wybór, albo coś w sobie poprawić, albo też odejść.A tak tylko komplikuje się swoje i cudze życie.
Chodzi o to, ze mu przestalo w koncu zalezec. Niby twierdzil odwrotnie ale widzialam, ze cos się zmienilo.
Niestety przy rozstaniu powiedzial, ze chcial zaprosic mnie na rozmowę, ale w koncu doszedl do wniosku, ze to bez sensu. Po tych slowach czulam się fatalnie, bo zawsze twierdzilismy, ze za malo rozmawiamy o naszych problemach.
Po 2 miesiącach pierwsza się odezwalam, spotkalismy się. Widzialam po nim, ze strasznie tęsknil, ze przezywal rozstanie. Niestety nie wiem, co nam zaszkodzilo - strach? Bol? Lęk? ale nie doszlismy do wniosku. Po prostu się splawil, zacząl mnie olewac.
Minęlo pol roku, a wciąz we mnie rozpiera te przykre uczucie, ze gdybym się bardziej postarala, mozliwie bylibysmy teraz razem..
wątpie, jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, to nie szukaj specjalnie.Widocznie z jego strony nie była to miłośc, może się znudził.Wiem, że to przykre, ale otrząśnij się, tego kwiatu jest pół światu, trafisz innego, pokochasz i o tym zapomnisz.Być może będzie to za miesiać, może za rok, ale napewno.Nie był Cie widocznie wart, więc go olej, bo pomyśli, że zawsze będziesz jego kołem ratunkowym i będzie wracał kiedy będzie chciał.Choćby na sex.
akurat mam sobie kilka rzeczy do zarzucenia. I jest mi strasznie glupio, ze nie poszlam wczesniej do glowy po rozum.. zawsze twierdzil, ze jestem beznadziejnie uparta i to, w gruncie, byl powod do rozstania. Duzo nad sobą pracowalam, szukalam pomocy u psychologa w tej kwestii ale chyba go teraz malo obchodzi.. mam wrazenie, ze wciąz nie jest pewny swego wyboru, i jak pisales -ma setki mysli w glowie- bo kontaktując się z nim bywa wobec mnie albo mega obrazony, albo mega dobry.
Bylismy ze sobą 2,5 lat ale do seksu nie doszlo, więc robię przypuszczenie, ze i to mogl byc powod do rozstania.. nie wiem. Co do Twojego wypadku, to chyba radzilabym nie zwlekac.
Jak się mowi -kobiecie nie wypada- więc moze wlasnie z tej przyczyny nie odezwie się pierwsza. Napisz, zapytaj jak się ma. Zrob niby przypadkowe spotkanie.. pokarz, ze Ci obchodzi. Nie myslę, ze zostanie obojętna. Chociazby z szacunku do Ciebie zgodzilaby się na rozmowę aby porozstawiac wszystkie kropki.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394919]
[18.05.2011] 16:10
evelynnn
kika (11.05.18 15:58):
evelynnn (11.05.18 15:25):
kika (11.05.18 14:03):
nie mam z nim żadnego kontaktu i on rówiez nie odzywa sie do mnie chętnie bym się z nim umówiła, ale nie mam jak.. A z tym żeby się nie narzucać to chyba masz rację
jezeli chcialabys porozmawiac,
pisz mi na maila : lonelyblackswan@o2.pl
z chęcią bym pomogla. Moze u Ciebie jeszcze nie wszystko stracone..
dziękuję pomyśle o tym porozmawiać bardzo chętnie mogę, ale na pewno nie w tym miejscu..
wlasnie dlatego padalam mail

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394930]
[18.05.2011] 16:26
z drugiej strony
evelynnn (11.05.18 16:07):
z drugiej strony (11.05.18 15:54):
evelynnn (11.05.18 12:34):
z drugiej strony (11.05.18 11:59): akurat mam sobie kilka rzeczy do zarzucenia. I jest mi strasznie glupio, ze nie poszlam wczesniej do glowy po rozum.. zawsze twierdzil, ze jestem beznadziejnie uparta i to, w gruncie, byl powod do rozstania. Duzo nad sobą pracowalam, szukalam pomocy u psychologa w tej kwestii ale chyba go teraz malo obchodzi.. mam wrazenie, ze wciąz nie jest pewny swego wyboru, i jak pisales -ma setki mysli w glowie- bo kontaktując się z nim bywa wobec mnie albo mega obrazony, albo mega dobry.
Bylismy ze sobą 2,5 lat ale do seksu nie doszlo, więc robię przypuszczenie, ze i to mogl byc powod do rozstania.. nie wiem. Co do Twojego wypadku, to chyba radzilabym nie zwlekac.
Jak się mowi -kobiecie nie wypada- więc moze wlasnie z tej przyczyny nie odezwie się pierwsza. Napisz, zapytaj jak się ma. Zrob niby przypadkowe spotkanie.. pokarz, ze Ci obchodzi. Nie myslę, ze zostanie obojętna. Chociazby z szacunku do Ciebie zgodzilaby się na rozmowę aby porozstawiac wszystkie kropki.
Bez sexu 2,5 roku???!!!!!Sorry, ale ile Wy macie lat?No chyba, że jakaś specjalna religia, nie wnikam.
Nie wydaje mi się, że przez to że byłaś uparta, bo jeśli by tak było i udowodniłabyś mu, że się zmieniłaś, bądź zmienisz to by wrócił.Sex??hmmmm, 2,5 roku to szmat czasu, jeśli tyle wytrzymał to wytrzymałby i dłużej.
Co do mnie, to nie będe się narzucał, chciałęm rozmowy kilkakrotnie, olała, jej sprawa.I niema, że kobiecie nie wypada.Nabroiła niech posprząta...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18394982]
[18.05.2011] 16:44
evelynnn
z drugiej strony (11.05.18 16:26):
evelynnn (11.05.18 16:07):
z drugiej strony (11.05.18 15:54):
evelynnn (11.05.18 12:34):
z drugiej strony (11.05.18 11:59): akurat mam sobie kilka rzeczy do zarzucenia. I jest mi strasznie glupio, ze nie poszlam wczesniej do glowy po rozum.. zawsze twierdzil, ze jestem beznadziejnie uparta i to, w gruncie, byl powod do rozstania. Duzo nad sobą pracowalam, szukalam pomocy u psychologa w tej kwestii ale chyba go teraz malo obchodzi.. mam wrazenie, ze wciąz nie jest pewny swego wyboru, i jak pisales -ma setki mysli w glowie- bo kontaktując się z nim bywa wobec mnie albo mega obrazony, albo mega dobry.
Bylismy ze sobą 2,5 lat ale do seksu nie doszlo, więc robię przypuszczenie, ze i to mogl byc powod do rozstania.. nie wiem. Co do Twojego wypadku, to chyba radzilabym nie zwlekac.
Jak się mowi -kobiecie nie wypada- więc moze wlasnie z tej przyczyny nie odezwie się pierwsza. Napisz, zapytaj jak się ma. Zrob niby przypadkowe spotkanie.. pokarz, ze Ci obchodzi. Nie myslę, ze zostanie obojętna. Chociazby z szacunku do Ciebie zgodzilaby się na rozmowę aby porozstawiac wszystkie kropki.
Bez sexu 2,5 roku???!!!!!Sorry, ale ile Wy macie lat?No chyba, że jakaś specjalna religia, nie wnikam.
Nie wydaje mi się, że przez to że byłaś uparta, bo jeśli by tak było i udowodniłabyś mu, że się zmieniłaś, bądź zmienisz to by wrócił.Sex??hmmmm, 2,5 roku to szmat czasu, jeśli tyle wytrzymał to wytrzymałby i dłużej.
Co do mnie, to nie będe się narzucał, chciałęm rozmowy kilkakrotnie, olała, jej sprawa.I niema, że kobiecie nie wypada.Nabroiła niech posprząta...
wiem, wiem. Sama się dziwię, ze tak dlugo wytrzymalismy.
Przypuszczam, ze przez pierwsze dwa lata nie chodzilo mu o sam sex. Dobrze wiedzielismy, ze ta chwila kiedykolwiek nastąpi ale jakos się nam nie spieszylo.. po prostu nie zdawalismy sobie sprawy, ze zakonczymy nasz związek poprzez jakąs glupotę w szybkim czasie.
Sama mam 21 on o kilka lat starszy. A moze wlasnie w tym i polegala cala moja upartosc? Kto wie. Chyba juz za pozno abym poznala prawdę.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18395039]
[25.02.2015] 23:18
michael4575
żal mi wszystkich po rozstaniach,ale tak widocznie miało być...nie raz kochałem i byłem kochany a potem zawsze ból ten sam.To nie ja rzucam,to one mnie,bo mam kredyty i nie mogę im zapewnic przyszłości.Kredyty się przecież skończą a miłość powinna trwać wiecznie w jednym związku. Jednak ostatnio postanowilem coś z tym zrobić. Zamowilem urok milosny ze strony http://magicznerytualy.pl i ukochana wróciła do mnie teraz jest między nami tak jak powinno być.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21639174]
[24.03.2015] 18:45
fkOSWKgv  EmbqG0Fqd@tlen.pl
No niestety ;( Dziewczyna wpadła przez własną głupotę . Przechodziła przez tory spjzroała się w lewo ale już w prawo nie a do tego miała bardzo głośno puszczoną muzyke w słuchawkach pociąg trąbił a ona nie usłyszła Wyobrażam sobie załamanie jej rodzicf3w ;([*]

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21685595]
[25.03.2015] 04:38
k8Y3A0qt  KyRlWAey7qxK@tlen.pl
Pani red. Wrzesień, czy mogłaby pani nie zachowywać się pbdnooie jak red. Moniki Olejnik, tzn. nie wchodzić swojemu rozmf3wcy w słowo, notorycznie przerywając mu jego wypowiedź . To bardzo niekulturalnie

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21686257]
[17.09.2015] 13:38
basia87
Nasz zwiazek trwal piec i pol roku. Jak to w kazdym zwiazku raz bylo lepiej raz gorzej, ale zawsze udawalo nam sie rozwiazywac problemy... Bardzo sie kochalismy l.. po pieciu latach moj chlopak powiedzial mi ze jednak nie jest gotowy na powazny zwiazek, ze teraz chce byc sam.. ze nie mysli o malzenstwie, dzieciach, ze wie ze juz nigdy nie bedzie mial takiej dziewczyny jak ja....ale nie chce teraz byc z nikim...Dodam ze ja bylam jego pierwsza dziewczyna... Ja mam 26 lat on jest o rok mlodszy, wiadomo kazdy w jakis sposob planuje sobie przyszlosc.. ja planowalam z nim bo czulam ze to jest wlasnie ta moja druga polowa... nie mogąc go stracić zwrócilam się o pomoc do rytualisty perun72@interia.pl kazał mi czekać na efekty tygodni, czekałam i czekałam jednak nic się nie działa. Kiedy już całkiem utraciłam nadzieję ukochany się odezwał i znowu jesteśmy razem!!! Moje szczęscie jest teraz nie do opisania, on już też teraz jest pewny że jestem ta jedyną.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21971641]
[27.02.2017] 10:08
jakna
Ja również nie potrafiłam dojść do siebie po rozstaniu. Zawsze byłam bardzo wrażliwą osobą, ale kiedy dowiedziałam się o zdradzie i się pożegnaliśmy na dobre, bardzo to przeżyłam. Wpadłam w depresję, nie miałam po co wstawać z łóżka, autentycznie świat zawalił mi się na głowę. Nie miałam chęci ani siły, by coś zrobić ze swoim życiem. Mama mi pomogła, zauważyła problem i mnie nie zostawiła. To dzięki niej trafiłam do psychologa - Małgorzaty Różyckiej z Psychologgii. Od razu udało się nam nawiązać kontakt, bez problemu rozmawiałam o tym, co mnie trapi. Wiele zrozumiałam, przede wszystkim to, że moje życie się nie skończyło, że mam wiele perspektyw przed sobą. Daję radę.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22660202]
[27.02.2017] 23:55
hiszle23
jakna (17.02.2017.27 10:08):
Ja również nie potrafiłam dojść do siebie po rozstaniu. Zawsze byłam bardzo wrażliwą osobą, ale kiedy dowiedziałam się o zdradzie i się pożegnaliśmy na dobre, bardzo to przeżyłam. Wpadłam w depresję, nie miałam po co wstawać z łóżka, autentycznie świat zawalił mi się na głowę. Nie miałam chęci ani siły, by coś zrobić ze swoim życiem. Mama mi pomogła, zauważyła problem i mnie nie zostawiła. To dzięki niej trafiłam do psychologa - Małgorzaty Różyckiej z Psychologgii. Od razu udało się nam nawiązać kontakt, bez problemu rozmawiałam o tym, co mnie trapi. Wiele zrozumiałam, przede wszystkim to, że moje życie się nie skończyło, że mam wiele perspektyw przed sobą. Daję radę.

Ja tez nie moglam sobie poradzic po rozstaniu Nadszeldzien w ktorym szczescie sie do nie usmiechnelo Poznalam ciacho faceta Pare razy zaprosil mnie na kawe w resteuracji podjelam decyje ze sie zrewanzuje Wymyslilam ze najblizszy weekend z nim spedze, Tak sie stalo to spotkanie zaczelo sie bardzo niewinnie ale po chwili juz bylam gotowa oddac sie mu w kazdej pozycji i tak sie stalo polozylam sie na plscy nogi do gory uiosla ze az pietami o raniona dotknelam cala cipke widzialam ale tez ujrzalam jakiego duzego kutasa bede musiala w sobie zmiescic. Juz tak mokra bylam ze za jednym pchnieciem az pojaja wszedl we mnie tylko sobie kwiklam i o wszystkich troskach zapomiala tak sie swietnie poczulam i czulam ze jestem dokladnie wypeniona Tak wspaniale to jeszcze w zyciu nie bylam posuwana, w dupe mnie uderzal a to to lubialam jak facet uderza mnie w posladki, Tylko sie mu pokladalam zeby jak najglebiej go czulam, tak miela nocka cala a jak nie zapomne nigdy ile rozkoszy przezylam i ze na maxka nie tyko zjechana bylam ale tez wspaniale przerznieta czego nie zaluje

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22661179]
[28.02.2017] 18:39
Jarkus83
Byłem prawie 10 lat żonaty. Ostatnio się rozstałem z żoną, bo poznała młodszego faceta. Chętnie bym z kimś porozmawiał. Jeśli ktoś chętny, mogę podać GG albo profil na http://snapczat.pl .
Pozdrawiam,
Jarek

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22662053]

 » Odpowiedz na ten temat