o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Moje doświadczenia w związku...
 » Odpowiedz na ten temat

Czy samotna 25 latka ma jeszcze szansę na miłość?

    1 2
[22.12.2016] 22:30
kathreena
Ja mam lat 24 i pół, nigdy nie byłam w związku, nie licząc kilku bardzo przelotnych znajomości w wieku nastoletnim. Potem zero, nigdy nic 'na poważnie'. Albo chociaż trochę poważnie. Zastanawiam się co jest nie tak, bo brzydsze i głupsze ode mnie są w szczęśliwych związkach. Pech po prostu? Nie wiem, ale o ile do niedawna w ogóle żadnej potrzeby związku nie odczuwałam, tak teraz jest jakby na to czas. I nic. Wszyscy dokoła kogoś mają albo się z kimś spotykają, flirtują, piszą, cokolwiek. A jak jakby poza nawiasem. Mam wrażenie, że całe życie będę sama.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22569942]
[16.02.2017] 00:07
Coteee
kathreena (16.12.2016.22 22:30):
Ja mam lat 24 i pół, nigdy nie byłam w związku, nie licząc kilku bardzo przelotnych znajomości w wieku nastoletnim. Potem zero, nigdy nic 'na poważnie'. Albo chociaż trochę poważnie. Zastanawiam się co jest nie tak, bo brzydsze i głupsze ode mnie są w szczęśliwych związkach. Pech po prostu? Nie wiem, ale o ile do niedawna w ogóle żadnej potrzeby związku nie odczuwałam, tak teraz jest jakby na to czas. I nic. Wszyscy dokoła kogoś mają albo się z kimś spotykają, flirtują, piszą, cokolwiek. A jak jakby poza nawiasem. Mam wrażenie, że całe życie będę sama.

kathreena (16.12.2016.22 22:30):
Ja mam lat 24 i pół, nigdy nie byłam w związku, nie licząc kilku bardzo przelotnych znajomości w wieku nastoletnim. Potem zero, nigdy nic 'na poważnie'. Albo chociaż trochę poważnie. Zastanawiam się co jest nie tak, bo brzydsze i głupsze ode mnie są w szczęśliwych związkach. Pech po prostu? Nie wiem, ale o ile do niedawna w ogóle żadnej potrzeby związku nie odczuwałam, tak teraz jest jakby na to czas. I nic. Wszyscy dokoła kogoś mają albo się z kimś spotykają, flirtują, piszą, cokolwiek. A jak jakby poza nawiasem. Mam wrażenie, że całe życie będę sama.

O, to witaj w klubie W zeszłym roku byłam co prawda (styczeń-marzec 2016) w związku... A może "w związku"? Jak widać: trwał 3 miesiące, a zakończył się zerwaniem przez mojego chłopaka... w prima aprilis... przez smsa. Przebijcie to. Poza tym były jakieś znajomości, czasem wydawało się, że TAK, to jest TO! (zwłaszcza wtedy, w zeszłym roku)... i DUPA. Jestem atrakcyjną młodą kobietą, mam rocznikowo 24 lata (metrykalnie niecałe 23 i pół), odczuwam niekiedy wielkie zainteresowanie moją osobą ze strony facetów... I jestem sama. Nadal. Zwłaszcza w kontekście wczorajszych walentynek i tego, że teraz to już serio WSZYSCY chyba moi znajomi są w związkach tylko w różnych jego fazach - no, doskwiera. Tak, wiem - mam pracę, kończę studia, mam swoje pasje w stylu sport, muzyka czy literatura. Próbuję nowych rzeczy, chodzę - nawet sama! - na imprezy, naprawdę nie jestem taką szarą myszą... No i co? I nic. Samotność jak była, tak jest. Wydaje się wręcz, że była całe życie ze mną - bo poza tym jednym okresem trzymiesięcznym tudzież innymi, jeszcze mniej trwałymi, znajomościami (zwłaszcza jedną) - nie byłam w związku. Mam mnóstwo kolegów, ale żaden nie zainteresował mnie - czy to psychicznie się różnimy za bardzo czy fizycznie mnie nie pociąga (TAK, nie będę pieprzyć, że wygląd nie ma znaczenia), no, albo to oni nie byli w danym momencie zainteresowani mną. I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz... Anyway, naprawdę czasem jest mi już STRASZNIE ciężko z tą samotnością. I choć wiem, że związki na siłę są jeszcze bardziej bez sensu niż samotność, i choć wiem, że mam czas na samorealizację... Hej... Wiem też, że to wszystko mi nie zastąpi poczucia czyjejś obecności, przytulenia, pocałunku, psychicznego porozumienia, poczucia bycia kochaną.
I czy to się zmieni? A cholera wie... Sporo osób mówi, że warto czekać nawet bardzo długo na tę właściwą osobę. A ja jakby... Jakkolwiek nadal gdzieś tam we mnie tli się nadzieja, że może jednak, że może kiedyś - to z drugiej strony jakby powoli się przyzwyczajam, że widocznie taki mój los. Że wszyscy są w związkach, a ja nie; że trudno, gdy mnie Bóg stwarzał, to że stałam w jakiejś innej kolejce i na tę ze związkami już się nie załapałam. I jest mi z tego powodu smutno. Ba, "smutno" to mało powiedziane.
I cóż mogę rzec... Łączę się z Wami we wszystkich uczuciach, single circa 25 r.ż., postaram się tu napisać jeszcze za jakiś czas, gdy - who knows - a nuż się coś odmieni... A może i się nie odmieni... Podzielę się może jeszcze jakimiś uwagami, bo jak wiadomo, czas uczy wielu rzeczy!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22647446]
[02.04.2017] 17:04
marzenkew
Mlode jestescke a zachowujecie jakbyscie staly jedna noga w grobie.
Ja jestem w zwiazku 1,5 roku a i tak nie czuje ani zrozumienia ani bliskosci, chlopak caly czas gra, bywa wredny i niemily. Rozwazam odejscie (mam 23 lata). Zwiazek nie gwarantuje szczescia o jakim marzycie

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22698968]
[02.05.2017] 20:01
ixipe017
moja ciocia znalazła miłość swojego życia w wieku 65 lat ogólnie gdzieś czytałem że człowiek kilka razy w ciągu życia się zako@@@e, więc myślę że warto czekać na tę miłość niż być z kimś z rozumu a potem tracić okazję na miłość przez bycie z kimś byle kim..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22726298]

    1 2
 » Odpowiedz na ten temat