o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Fantazje i opowiadania
 » Odpowiedz na ten temat

Sikanie w miejscach publicznych

    1 2
[10.11.2009] 14:35
Condor00
Mam pytanie do kobiet i facetów -czy kiedyś odlaliście się publicznie ,w miejscu do tego nieprzeznaczonym albo przy świadkach / Zwłaszcza jak byliście na trzeżwo ? .. A ktoś obcy się gapił ?

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[10.11.2009] 17:58
Paco..
Zdarzyło się pare razy.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [15772478]
[10.11.2009] 21:31
rafaldus
moja żona często tak robi,jak jedziemy w trasę samochodem to nigdy nie sika na stacjach benzynowych i w innych miejscach do tego przeznaczonych, sika na ogół przy drodze,gdzies na parkingach,wypinajać dupkę tak żeby inni widzieli

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [15773642]
[12.11.2009] 15:53
darrek
Jakiś miesiąc temu widziałem rozimprewowane (na posesji przedszkola -chi chi) laski w wieku gimnazjum. Był wieczór ale jeszcze jasno . W pewnym momencie zakrzyknęły że muszą się wysikać i poszły za mały krzaczek -wypieły tyłki i w 3 się odlały . Widziałem z okna ..szkoda że nie miałem swego Nikona z zoomem .. Dodam że lały przy płocie ,ludzie z ulicy mogli wszystko widzieć .. Ja widziałem jak kucają jedna lała prawie na stojąco ..
Nic się nie krępowały -nawalone były ale lekko.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [15782747]
[30.12.2009] 10:44
robek14
jak bylem maly to sikalismy na trwae razem z chlopakami z podworka kazdy patrzyl na kazdegoa i jeszcze ktorego siki dalej poleca mialem 9 10 lat

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16015877]
[29.07.2014] 14:42
[30.12.2009] 22:56
luccio1
Wdowi welon - i goła d... Pogrzeb jednego z profesorów ASP w Krakowie - na Cmentarzu Salwatorskim , tym "najlepszym" w rankingu cmentarzy w całym mieście. Rzecz działa się ponad 10 lat temu - cmentarz (parafialny - nie komunalny!) nie miał ani jednej toalety - zarówno "na terenie", jak i w sąsiedztwie. Zatem tuż po zakończonej uroczystości Pani Profesorowa, tylko co znalazłszy się przed bramą główną, odeszła nieco na bok pod ogrodzenie śmietnika i tam, doskonale widoczna, ściągnęła po kolei jedną i drugą rękawiczkę, wkładając obie do kieszeni żakietu; potem podniosła swoją czarną spódnicę i podciągnęła halkę, pokazując wszem wobec, jak wysoko sięgają jej czarne pończochy i na ilu podwiązkach się trzymają; następnie zdjęła majtki, kucnęła wypinając gołą d... opiętą pasem elastycznym prosto na stertę śmieci, które przesypały się przez murek - a potem bardzo długo załatwiała się na zeschłe wieńce, na wdeptane w ziemię nieaktualne "Ostatnie Pożegnania", na gnijące kwiaty i wypalone znicze... Przy tym przez cały czas niosła dumnie na głowie symbol wdowieństwa: kapelusz z ciężkim nieprzejrzystym welonem spływającym na twarz - tak jak go założyła zaraz po wyjściu z samochodu, a jeszcze przed wejściem na cmentarz!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16020515]
[30.12.2009] 23:04
luccio1
ZA PRZYCHODNIĘ – I KIECKA W GÓRĘ…

Nowy rewelacyjny pomysł służby zdrowia:

Toaleta w przychodni zamknięta na klucz. “Zastawem” za klucz jest dowód osobisty lub legitymacja ubezpieczeniowa. Klucz można otrzymać dopiero po zarejestrowaniu się na dany dzień do konkretnego lekarza -
tj. w dniu, na który ma się termin, i tylko wtedy, gdy oczekuje się w kolejce przed gabinetem (pani w rejestracji zagląda do komputera, by potwierdzić fakt zarejestrowania się) -
jeśli wychodzi się z gabinetu po wizycie – klucza się nie dostanie (nie jest się już pacjentem!);
podobnie, jeśli miejsc do lekarza na dziś brakło i trzeba próbować ponownie jutro (jeszcze nie jest się pacjentem!).

Zobaczmy teraz sytuację: ktoś przychodzi zarejestrować się do swego lekarza – dowiaduje się, że na dziś nie ma już miejsca – klucza nie dostanie.

Albo jeszcze lepiej:
Starsza Pani wychodzi z gabinetu po wizycie u lekarza; czując pilną potrzebę właśnie teraz (przecież nie da się do końca przewidzieć, kiedy przypadnie!), zgłasza się do rejestracji po klucz.
- Nie mogę wydać! mówi rejestratorka – Pani już na dziś zakończyła, Pani nie jest już pacjentką. Tu, o na kartce ma Pani wydrukowane: tylko dla pacjentów!
Pacjentka-niepacjentka “po wizycie” próbuje negocjować:
- widzi Pani, mnie aż niezręcznie mówić, ale potrzebuję bardzo…
- I co z tego! Nic tu po Pani, widzi Pani sama, mam tu kolejkę ludzi, których muszę obsłużyć – jedno, co może Pani zrobić teraz, to jak najszybciej stąd wyjść. Albo to nie ma Pani łazienki w domu?!
Starsza Pani najpierw niemieje. Potem błyskawicznie przypomina się jej obraz sprzed 50 lat: prosi w kawiarni o udostępnienie toalety – szatniarz-ubek krzyczy: “Pani przyszła z ulicy, żeby srać u mnie – Pani wraca srać na ulicę”. Zdumienie zmienia się w chłodną wściekłość – Starsza Pani wywołuje na twarz uśmiech i mówi głosem jak można najspokojniejszym, jak można najłagodniejszym:
- Najmocniej Panią przepraszam, nie chciałam absolutnie przeszkadzać Pani w pracy, ani tym bardziej zmuszać Panią do łamania zarządzeń…
Chwila wahania rejestratorki:
- Ale…?
- Nie, nie! Naprawdę nic nie trzeba! Dam sobie radę! Do widzenia Pani – życzę miłego dnia!

Starsza Pani zbiera się i zmierza ku wyjściu. Tak jak ją widzę oczyma wyobraźni: wdowa w czerni (noszonej nieprzerwanie od 20 lat, gdy męża brakło); tylko trochę srebra na klapie żakietu – jakaś mała broszka; jakaś mała spinka trzyma pod szyją kołnierzyk bluzki; pod czarnym kapeluszem szlachetna twarz i siwe włosy upięte w ko@@@ Pani prawą ręką wspiera się na lasce – nogi po latach nie chcą już służyć, jak dawniej; w lewej dźwiga dwie czarne siaty – była na sprawunkach w mieście, przed gabinetem znalazła się niemal punktualnie o czasie, w którym miał wchodzić jej numer, jaki miała na bloczku otrzymanym dwie godziny wcześniej – była długo poza domem, przed wizytą lekarską skorzystać z toalety po prostu nie zdążyła. A teraz potrzeba zaczyna naglić…

Pani jest już na ulicy przed przychodnią – i uświadamia sobie, że prawdopodobnie z obydwu spraw, domagających się szybkiego załatwienia, nie doniesie do domu ani jednej, ani drugiej.
Przychodnia znajduje się w wolnostojącym pawilonie z końca lat 70. – więc Pani prawie automatycznie zmierza z ulicy w alejkę osiedlową skręcającą w lewo i idzie nią powoli; skręca jeszcze raz w lewo, kuśtyka przez “podwórze” za przychodnią, mija zaparkowane samochody – i jest! jest miejsce! Przy ścianie pawilonu zauważa pudło kontenera na śmieci, a obok niego sporo wolnej przestrzeni…
Na pudle śmietnika Pani znajduje czop, na którym można powiesić siatki ze sprawunkami; torebkę, przewieszoną na pasku przez pierś, pozostawia przy sobie. Potem ustawia się tyłem do budynku, mając za plecami nieco powyżej oświetlone o@@@ w których pracują lekarze, pielęgniarki…; laskę opiera o ścianę po swojej prawej stronie – wolnej; z tej zresztą strony jest doskonale widoczna, nawet z dala…

“Zawłaszczywszy” i oznaczywszy w ten sposób chwilowo kawałeczek przestrzeni jako “swój”, Pani ściąga po kolei czarne rękawiczki z jednej i drugiej ręki, wtyka je do kieszeni żakietu, i rozpina jego najniższy guzik. Ręce zatrzymują się na spódnicy i tak zastygają na chwilę – przez głowę Pani przelatuje myśl: “magisterium filologii romańskiej, magisterium filologii angielskiej, doktorat z pogranicza obu dyscyplin – czy mnie, akurat mnie, wypada?”
Potrzeba okazuje się silniejsza: czarna spódnica jedzie w górę, za nią koronkowy rąbek błękitnej halki; nagle odsłania się skóra
powyżej pończoch, pożyłkowana jak marmur maleńkimi naczyńkami krwionośnymi [Pani trzyma się pończoch wiernie - rajstop nie założyła dotychczas ani razu!]; widać pionowe krechy różowych podwiązek, zakończonych metalowymi klamerkami wpiętymi gdzieś na wysokości połowy uda w pogrubione górne krawędzie czarnych pończoch; widać kawałek pasa, seledynowe “niewymowne”…
Jeszcze chwila wahania: “teraz już tylko emerytka, czyli nikt – ale przedtem 40 lat w bibliotece uniwersyteckiej… – może ubrać się, i donieść jednak do domu?”
Ale po chwili wiadomo, że to niemożliwe. Fizjologia znów zwycięża – tym razem ostatecznie.
I oto Pani z podwójnym cenzusem akademickim zdejmuje majtki i kuca – po

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16020557]
[30.12.2009] 23:27
malwinkaaaa
A chłopy, to nie leją? Mam okno prosto na bar i bardzo często po wyjściu z bary wyjmuję jeden z drugim fujarę i leje mi pod okno, zrobiłam kilka zdjęć taki lejcom, ale wstydzę się zanieść na policję.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16020687]
[01.01.2010] 14:30
oj to współczuję
malwinkaaaa (09.12.30 23:27):
A chłopy, to nie leją? Mam okno prosto na bar i bardzo często po wyjściu z bary wyjmuję jeden z drugim fujarę i leje mi pod okno, zrobiłam kilka zdjęć taki lejcom, ale wstydzę się zanieść na policję.

No i ten smród

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16027724]
[14.01.2010] 03:01
luccio1
Kraków, jesień 2008. Patrzę z tramwaju przez przednie drzwi - posuwam się wraz z tramwajem skokami dosłownie metr-dwa, tkwiąc w korku na ulicy Dunajewskiego na dojeździe do przystanku przy Bagateli. Trochę przede mną podobnymi "skokami" posuwa się samochód, w którym młoda mamusia odwozi dokądś dzieci.
W pewnym momencie wspomniana mamusia otwiera drzwi, wykracza lewą nogą z miejsca kierowcy na jezdnię, podnosi spódnicę pokazując pończochy samonośne, szybciuteńko stringi na bok i puszcza strumień...
chusteczkę higieniczną po użyciu gniecie w kulkę i rzuca za siebie.
Trwało to minutę, może trochę dłużej...
Padał deszcz i spłukał wszystko, że po chwili nie zostało śladu.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16097527]
[14.01.2010] 03:06
luccio1
Wbrew pozorom, dawniej usankcjonowana obyczajem tolerancja społeczna w "tych" sprawach była znacznie większa.
Minęło dobrze ponad 40 lat - a wciąż mam przed oczyma:
skończył się pogrzeb Babci, jesteśmy - już "po" - znów przed bramą cmentarza -
i w tym momencie moja Mama, Ciocie i jeszcze jakieś Kuzynki ustawiają się rzędem na ulicy pod murem,
poczym te 6-7, a może i więcej różnowiekowych Pań w czerni jednocześnie podnosi spódnice i kuca na chodniku...
Wówczas "nazywało się", że w tak wyjątkowy dzień wolno ot tak, po prostu - bez zagwozdki, gdzie szukać toalety (której najczęściej i tak w okolicy nie było...).

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16097529]
[14.02.2010] 14:01
siuska
ja kiedys przegralam z kolegami zaklad. kara mialo byc wymyslone przez nich wyzwanie. bylo ono nastepujace: musialam nasusiac w miejscu publicznym w bialy dzien na ulicy na ktorej beda jacys ludzie. po siusianiu mialam tez zrobic kupke. dodatkowo zastrzegli sobie ze musze byc w dzinsach i do siusiania spuscic je i majtusie do kostek.
wybrali dzien byl styczen a ja musialam gola sikorke pokazac publicznie. wybrali deptak. dali mi masakrycznie duzo wody do picia i zastrzegli sobie ze mam sikac przez co najmniej 3 minuty. poszlismy tam. po deptaku szlo kilka osob ale naszczescie nie bylo tlumu. chlopaki kazali mi stnac na srodku i odslonic cipulinke i dupke. spuscilam wszystko na dol. mijajacy ludzie gapili sie z usmieszkiem. napoczatu stalam tak z 5min z gola sikora bo ze stresu nie moglam sie zalatwiec. w koncu zaczelo leciec. tak bardzo mi sie chcialo sikac ze siuralam w nieskonczonosc az mi cipka zmarzla. grupka ludzi ustawila sie w okol mnie i sie gapila. wszyscy widziali moja rozowa siuske. chlopaki mi kibicowali. sikalam na stojaco z nogami szeroko i wypieta dupka zeby nie zasikac gaci.
potem musialam jeszcze oddac kal. tym razem pozwolili mi przykucnac. zaczelam stekac, wolno mi szlo. spodnie nadal musialam miec cakiem spuszczone, wialo mi w cipe. w koncu zrobilam. niektorzy przechodnie bili mi brawo, inni patrzyli z obrzydzeniem, a czesc mezczyzn komentowala glosno 'ale ma fajne cipsko'. na koniec jeden kumel podszedl do mnie zhusteczkami higienicznymi i publicznie wytarl mi dupsko. potem dal mi klapsa w tylek i szybko zmyslismy sie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16264456]
[17.02.2010] 13:25
dawiddek
EE piszcie prawdę ostatnie to ściema ....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16277090]
[18.02.2010] 00:11
STRAŻ MIEJSKA juz czeka
żeby wlepić wam 50 PLN mandatu.


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16280451]
[28.02.2010] 11:42
to jest nie na temat
fooooooooooooooookkkaaa (10.02.28 10:35):
użyj jakichś żeli podniecających i rozgrzewających łechtaczkę http://dyskrecja.pl/sklep.php/k113-Zele.html

A może podbijasz temat????

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16324893]
[27.03.2010] 18:22
17latka
ostatnio byłam na wycieczce z moją klasą. kiedy wracaliśmy do domku mielismy postój na parkingu w lesie. nie było toalet, więc wszyscy poszli w krzaki. poszłam dośc głęboko w las, ściągnęłam dżnisy i majtusie całkiem do kostek, wypięłam dupkę i zaczęłam siusiac. miałam strasznie pełny pęcherz, bo wcześniej dużo piłam wody. sisusiałam tak przez kilka minut, cipsko i dupkę całe miałam na wierzchu. Nagle usłyszałam szeleszczenie w krzakach. okazało się, że koledzy z klasy podglądali mnie jak sisuiałam. widzieli moje cipsko i dupkę w całej okazałosci. wstydziłam się na nich spojrzec przez kilka mieisęcy.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16456196]
[28.03.2010] 00:47
migd
filmik z sikania w miejscach publicznych.Warto zobaczyć.
http://uploading.com/files/23d2m31f/Szaleni% 2BJapo%25C5%2584czycy%2B-%2Bpodczas%2Brobienia%2Bsiusiu.rar/

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16458487]
[30.05.2010] 08:59
referfre
Moja narzeczona mi wczoraj nasikała na twarz ale super

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [16734157]
[15.07.2011] 18:09
ABC
Zdarzyło się pare razy... Pewnego razu jak sikałem za garażami to mnie jakiś facet widział z balkonu... PANOWIE, gdzie najczęściej w miejscu publicznym sikaliście?
Ja raz użyłem metody z gazetą
http://www.hanter.pl/articles/3493-szalony-p oradnik-jak-sikac-w-miejscach-publicznych

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18604135]
[15.07.2011] 23:36
Dre
hehe fajne

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18605333]
[23.10.2011] 13:16
pioeo
Kiedys sikałem za wiatą przystankową na jakiejś wsi, bo dalej było ogłoszenie, innym razem na poboczu drogi, a kiedys w parku i widziała to akurat przechodząca obok laska

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [18940977]
[24.01.2012] 08:10
maro79
Na trawnik obok chodnika przy ulicy - przejeżdżający samochodami widzieli Goło jest wesoło

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [19260714]
[14.02.2012] 21:00
simekkk
dzisiaj bylem znowu na przystanku ,czekalem na kolezanke .w domu tak duzo wypilem ze musialem na przystanku sikac.nie zdązylem nawet za przystanek dojsc to musialem gacie sciagnac i sikac tak zeby nikt nie widzial . Spróbowalem sposobem dziewczyn ,ze kleknalem sobie i nikt nic nie podejzewal.a jezdnia byla ruchliwa .potem moja kolezanka przyjechala i jej tez sie sikac chcialo no to tez nie poszla za przystanek i siknela se przedemna . ona sie chyba niczego nie wstydzi bo mi cipke pokazala .no ale co to za roznica przeciez kazdy czlowiek musi to robic nawet publicznie

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [19321963]
[14.02.2012] 21:05
simekkk
kiedys zyla tak glupia baba ,ona byla wstretna caly czas robila cos obrzydliwego.pewnego dnia z kolegami (razem bylo nas az 10 ) widzielismy ją jak srala i sikala na srodku ulicy ,nawet sie podtarla ,a auta kolo niej jezdzily

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [19321976]
[03.04.2012] 12:20
Redus
Cały czas jak nie jestem w domu to sie wszedzie wysikam
Byłem u kumpla ,nocowalem u niego.Oglądalismy horrory ,on poszedl do kibla żeby się odlać,ja wstałem,ukleklem przed jego poduszkom podniosłem ja i się wysikałem,
w szkole na sali gimnastycznej mamy materace do ćwiczeń,jak nikt nie był na sali poszedlem żeby się odlać na nie albo do kosza na śmieci
kiedyś mieliśmy wf na podwórku a mi się chciało sikać ,nie chciałem szukać ustronnego miejsca na to to podszedłem przed kumpla no i się wylałem

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [19443981]
[11.04.2013] 14:00
Olek z TM
Kiedyś zobaczyłem przez okno, jak szła znajoma z psem. Zachciało się jej, to stanęła przodem do krzaka, ściągnęła majtki, schowała do torebki, tak samo stanik i się wysikała. Potem poprawiła ubranie i poszła dalej.
podobnie, jeśli miejsc do lekarza na dziś brakło i trzeba próbować ponownie jutro (jeszcze nie jest się pacjentem!).
Zobaczmy teraz sytuację: ktoś przychodzi zarejestrować się do swego lekarza dowiaduje się, że na dziś nie ma już miejsca klucza nie dostanie.
Albo jeszcze lepiej:
Starsza Pani wychodzi z gabinetu po wizycie u lekarza; czując pilną potrzebę właśnie teraz (przecież nie da się do końca przewidzieć, kiedy przypadnie!), zgłasza się do rejestracji po klucz.
- Nie mogę wydać! mówi rejestratorka Pani już na dziś zakończyła, Pani nie jest już pacjentką. Tu, o na kartce ma Pani wydrukowane: tylko dla pacjentów!
Pacjentka-niepacjentka po wizycie próbuje negocjować:
- widzi Pani, mnie aż niezręcznie mówić, ale potrzebuję bardzo
- I co z tego! Nic tu po Pani, widzi Pani sama, mam tu kolejkę ludzi, których muszę obsłużyć jedno, co może Pani zrobić teraz, to jak najszybciej stąd wyjść. Albo to nie ma Pani łazienki w domu?!
Starsza Pani najpierw niemieje. Potem błyskawicznie przypomina się jej obraz sprzed 50 lat: prosi w kawiarni o udostępnienie toalety szatniarz-ubek krzyczy: Pani przyszła z ulicy, żeby srać u mnie Pani wraca srać na ulicę. Zdumienie zmienia się w chłodną wściekłość Starsza Pani wywołuje na twarz uśmiech i mówi głosem jak można najspokojniejszym, jak można najłagodniejszym:
- Najmocniej Panią przepraszam, nie chciałam absolutnie przeszkadzać Pani w pracy, ani tym bardziej zmuszać Panią do łamania zarządzeń
Chwila wahania rejestratorki:
- Ale?
- Nie, nie! Naprawdę nic nie trzeba! Dam sobie radę! Do widzenia Pani życzę miłego dnia!
Starsza Pani zbiera się i zmierza ku wyjściu. Tak jak ją widzę oczyma wyobraźni: wdowa w czerni (noszonej nieprzerwanie od 20 lat, gdy męża brakło); tylko trochę srebra na klapie żakietu jakaś mała broszka; jakaś mała spinka trzyma pod szyją kołnierzyk bluzki; pod czarnym kapeluszem szlachetna twarz i siwe włosy upięte w ko@@@ Pani prawą ręką wspiera się na lasce nogi po latach nie chcą już służyć, jak dawniej; w lewej dźwiga dwie czarne siaty była na sprawunkach w mieście, przed gabinetem znalazła się niemal punktualnie o czasie, w którym miał wchodzić jej numer, jaki miała na bloczku otrzymanym dwie godziny wcześniej była długo poza domem, przed wizytą lekarską skorzystać z toalety po prostu nie zdążyła. A teraz potrzeba zaczyna naglić
Pani jest już na ulicy przed przychodnią i uświadamia sobie, że prawdopodobnie z obydwu spraw, domagających się szybkiego załatwienia, nie doniesie do domu ani jednej, ani drugiej.
Przychodnia znajduje się w wolnostojącym pawilonie z końca lat 70. więc Pani prawie automatycznie zmierza z ulicy w alejkę osiedlową skręcającą w lewo i idzie nią powoli; skręca jeszcze raz w lewo, kuśtyka przez podwórze za przychodnią, mija zaparkowane samochody i jest! jest miejsce! Przy ścianie pawilonu zauważa pudło kontenera na śmieci, a obok niego sporo wolnej przestrzeni
Na pudle śmietnika Pani znajduje czop, na którym można powiesić siatki ze sprawunkami; torebkę, przewieszoną na pasku przez pierś, pozostawia przy sobie. Potem ustawia się tyłem do budynku, mając za plecami nieco powyżej oświetlone o@@@ w których pracują lekarze, pielęgniarki; laskę opiera o ścianę po swojej prawej stronie wolnej; z tej zresztą strony jest doskonale widoczna, nawet z dala
Zawłaszczywszy i oznaczywszy w ten sposób chwilowo kawałeczek przestrzeni jako swój, Pani ściąga po kolei czarne rękawiczki z jednej i drugiej ręki, wtyka je do kieszeni żakietu, i rozpina jego najniższy guzik. Ręce zatrzymują się na spódnicy i tak zastygają na chwilę przez głowę Pani przelatuje myśl: magisterium filologii romańskiej, magisterium filologii angielskiej, doktorat z pogranicza obu dyscyplin czy mnie, akurat mnie, wypada?
Potrzeba okazuje się silniejsza: czarna spódnica jedzie w górę, za nią koronkowy rąbek błękitnej halki; nagle odsłania się skóra
powyżej pończoch, pożyłkowana jak marmur maleńkimi naczyńkami krwionośnymi [Pani trzyma się pończoch wiernie - rajstop nie założyła dotychczas ani razu!]; widać pionowe krechy różowych podwiązek, zakończonych metalowymi klamerkami wpiętymi gdzieś na wysokości połowy uda w pogrubione górne krawędzie czarnych pończoch; widać kawałek pasa, seledynowe niewymowne
Jeszcze chwila wahania: teraz już tylko emerytka, czyli nikt ale przedtem 40 lat w bibliotece uniwersyteckiej może ubrać się, i donieść jednak do domu?
Ale po chwili wiadomo, że to niemożliwe. Fizjologia znów zwycięża tym razem ostatecznie.
I oto Pani z podwójnym cenzusem akademickim zdejmuje majtki i kuca po chwili robi już kupę, a potem przez niemal dwie minuty potężny żółty strumień rozpryskuje się z hałasem o poszczerbione płyty chodniczka otaczającego przychodnię, i ścieka niżej, na asfalt, gdzie rozlewa się ogromna kałuża
Ulga. Teraz tylko zrobić użytek z chusteczek ligninowych, rzucić zużyte pod siebie, wstać, ubrać się i można już iść do domu.
Następnym razem Pani nie będzie już prosić o klucz. Będzie w potrzebie przeprosi współkolejkowiczów, że musi wyjść i pójdzie dokładnie w to samo miejsce, zrobi dokładnie to samo po czym wróci do kolejki i zasiądzie swoje krzesło;
jeśli potrzeba nadejdzie już w drodze do przychodni pójdzie tam jeszcze przed zarejestrowaniem się;
jeśli po wizycie lekarskiej zrobi to po wyjściu z przychodni

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20402084]
[11.04.2013] 14:16
Olek z TM
Kiedyś widziałem przez okno znajomą z psem. Zachciało jej się sikać, stanęła przodem do krzaka, ściągnęła majtki, schowała do torebki, potem tak samo stanik i się wysikała. Poprawiła ubranie i poszła dalej. To było w lecie. Ja też nie raz. I jeszcze nie raz widziałem i widuję.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20402117]
[12.04.2013] 14:21
xyzzxyhyetsydts
simekkk (12.02.14 21:00):
dzisiaj bylem znowu na przystanku ,czekalem na kolezanke .w domu tak duzo wypilem ze musialem na przystanku sikac.nie zdązylem nawet za przystanek dojsc to musialem gacie sciagnac i sikac tak zeby nikt nie widzial . Spróbowalem sposobem dziewczyn ,ze kleknalem sobie i nikt nic nie podejzewal.a jezdnia byla ruchliwa .potem moja kolezanka przyjechala i jej tez sie sikac chcialo no to tez nie poszla za przystanek i siknela se przedemna . ona sie chyba niczego nie wstydzi bo mi cipke pokazala .no ale co to za roznica przeciez kazdy czlowiek musi to robic nawet publicznie

Czasami tez tak bywa R3HRqr r

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20405183]
[13.04.2013] 15:11
julian123
leje gdzie popadnie....w autobusie...sklepie....na klatce..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20408954]
[26.06.2013] 15:51
mirellii
jak latem mam wejść do śmierdzącego WC to wole przysiąść i wysikać się na ławce w parku

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20575428]
[26.06.2013] 15:53
mirellii
Olek z TM (13.04.11 14:16):
Kiedyś widziałem przez okno znajomą z psem. Zachciało jej się sikać, stanęła przodem do krzaka, ściągnęła majtki, schowała do torebki, potem tak samo stanik i się wysikała. Poprawiła ubranie i poszła dalej. To było w lecie. Ja też nie raz. I jeszcze nie raz widziałem i widuję.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [20575435]

    1 2
 » Odpowiedz na ten temat