o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Moje doświadczenia w związku...
 » Odpowiedz na ten temat

rozstanie, depresja, bol

[01.03.2009] 14:12
sylwia170
wiem ze to co napisze bedzie bardzo dlugie. ze najprawdopodobniej nikomu nie bedzie chcialo sie tego czytac. ale prosze o zrozumienie. nie mam gdzie szukac wsparcia i zrozumienia. zostal mi tylko interent a ostatnie dni to najgorsze dni mojego zycia. mysle tylko o smierci. wszystko zaczelo sie walic po kolei. jestem studentka 4 roku. w tym semestrze, pod koniec stycznia wyjechalam na wymiane do holandii. niestety moja uczelnia s@@@ila sprawe i musialam wrocic do polski. jestem od kilku dni w polsce. ten wyjazd to bylo moje marzenie ktore lego w gruzach. ale to byl dopiero poczatek. ktos kogo kocham zrujnowal mi zycie, wykonczyl mnie psychicznie. mialam chlopaka. bylismy razem 5 lat. rozstalismy sie 2 lata temu. ale bylismy przyjeciolmi. bardzo dobrymi. w zasadzie to byl moj jedyny przyjeciel. nie mam innych. w tamtym roku mialam problemy z mieszkaniem (bo studiuje w innym miescie) i zamieszkalam u mojego bylego bo mial cale mieszkanie dla siebie. to byl dobry czas. czulam sie bezpiecznie, czulam ze nadal go kocham. kilka miesiecy temu stwierdzilismy ze nadal sie kochamy i chcemy sprobowac raz jeszcze zebym ostatecznie sie przekonac czy jestesmy sobie pisani. stwierdzilismy ze moj wyjazd na studia za granice bedzie dobra okazja do sprawdzenia czy zatesknimy za soba, i po moim powrocie sprobujemy raz jeszcze. wczesniej rozsatlismy sie bo moj facet przestal sie starac. zawsze byl bierny. to ja myslalam zeby pojsc do kina, jechac na wakacje, musialam pamietac o wszytskim take za niego. byl pod duzym wplywem wlasnej matki. nie staral sie o mnie. teraz obiecal ze wszystko bedzie inaczej. wyjechalm do holandi. pisal do mnie ze moj wyjazd uswiadomil mu jak bardzo mnie kocha, ze chce spedzic ze mna reszte zycia. w walentynki pisal ze mnie kocha. obiecywal ze po moim powrocie wszystko bedzie inaczej. beda kawity, kino, wakacje ktore on zorganizuje i bedzie zabieral problemy z mojej glowy bo do tej pory ja myslalam o wszytskim. zaczelam mu wierzyc. kiedy okazalo sie ze musze wracac do polski bylam w strasznym stanie. plakalam cale dnie. zadzownil i powiedzial ze przyjedza po mnie i zabiera mnie stamtad bo sie martwi o mnie i ze mam nie plakac bo wroce, jedziemy do kina, na wycieczke, ze nawet nie zauwaze ze wrocilam. ze swiat sie na tym nie konczy. uspokoilam sie. jednak po 3 dniach zadzwonil i powiedzial ze nie przyjedzie po mnie bo mu .... mama auta nie da!! jego wlasnego auta, a on ma 26 lat!!! powiedzialam mu ze zachowuje sie jak mamisynek. ze slowa jego matki to swietosc! ze ma 26 lat a zachowuje sie na 6. ja nie mialam jak wrocic sama. za duzo rzeczy, poza tym mialam problemy ze zdrowiem juz wtedy. w koncu przyjechal po mnie pociagiem. przyjechal i zawalil mi sie swiat. ani mnie nie przytulil, ani nie usciskal, ani prawie nic nie mowil. pytam sie co sie dzieje a on nic. w koncu po awanturze pytam o co chodzi? czy mnie kocha czy tez mnie oszukiwal? a on dopiero gdy odwrocilam sie plecami powiedzial " nie kocham cie"!!!!!!!! nie w twarz tylko w plecy!! a dwa dni temu jeszcze chcail spedzic ze mna zycie i pisal ze mnie kocha! nie mozna sie przeciez odkochac w ciagu 2 dni!! powiedzial ze chce byc nadal moim prztjecielm, ze i tak pojedzimey do kina, i tak moge mieszkac u niego, zawsze liczyc na niego, ze mi pomoze i nigdy nie zostawi. w pociagu mnie przytulal, uspokojal. ale potem.... wrocilam do domu, przyszedl tego samego dnia wieczorem i powiedzial ze nie moge mieszkac u niego!!! dobrze wie ze nie mam gdzie mieszkac w miescie w ktorym studiuje i w jakim jestem stanie! powiedzial ze najlepiej jelsi zerwiemy kontakt ze soba!! a przeciez 5 godz wczesniej mowil ze jest moim przyjecielm!!!!!! czy tak robi przyjeciel. wpadlam w straszna rozpacz. nie moglam zrozumiec co sie z nim dzieje. wczesniej byl dobry, opikeunczy, troskliwy, spokojny. a teraz wsciekly i totalnie obojetny na moje cierpienie! nic go nie ruszalo! nawet nie chcial mnie przytulic. doatalam ataku paniki. nie moglam zlapac oddechu, czulam przerazajacy strach! a on zamaist mnie uspokoic, zlapal mnie za ramiona zaczal szarpac i krzyczec z taka zloscia w oczach ze mam sie uspokoic!! zrobilo sie jeszcze gorzej. wiedzial ze mam juz depresje. wyszedl. na do widzenia powiedzial z ei tak jest przyjecielem! jakim przyjecielem!!!! przyjeciel sie martwi gdy drugiej osobie dzieja sie takie rzeczy, przytula, pyta co moze zrobic a nie tak jak on! obojetny, oschly, wsciekly!! moja mama zadzwonila po lekarza. przyjechal do domu. stwierdzil ze mam depresje lekowa. przepisal leki. biore drugi dzien ale nie czuje by pomogly! na drugi dzien chcialam sie tylko zabic. zadzownilam do niego, bo zostalam sama w domu i ogarnal mnie niewyobrazalny strach!!!!! powiedzilam ze jestem sama, ze sie strasznie boje,ze chyab sobie cos zrobie. a on- NIC!!!!! stwierdzil ze nie bedzie ze mna rozmawiac!!!! a ma do mnie 3 minuty!! czy przyjaecil w takiej chcwili nie probuje ratowac drugiej osoby?? zaczelam szukac tabeltek nasennych. znalazlam 4. za malo. musze miec wiecej. potem on przyszedl znowu, rano. zapytac sie co lekarz powiedzial. nie przejal sie jednak. stwierdzil ze mamy ograniczyc kontakt. ale ze wie ze w srode musze jechac na uczlenie, on tez jedzie wiec moge jechac z nim. po czym kilka godz pozniej napisal ze "musisz poradzic sobie sama w srode bo ja sobie z tym nie radze i jade do psychologa...........z mama!!!!!!!" on sobie nie radzi??????? mezczyna 26 lat, nie radzi sobie nawet nie wiem z czym i jedzie do psychologa z... mama! a skoro z mama to ja nie moge jechac i mam radzic sobie sama. 2 dni nie wyszlam z lozka. od 3 dni mysle tylko o smierci. on mnie upokorzyl. zrobil metlik w glowie. jak mozna zmieniac zdanie co 5 godz na temat uczuc!!!!!! tyle obiecywal, a tak oszukal!!!! czuje sie samotna jak nigdy w zyciu. nie wiem co robic. mysle tylko o smierci. schudlam 3 kilo. nie jestem w stanie jesc. wymiotuje. nie moge uwierzyc co on ze mna zrobil! bylam silna, pewna siebie. najlepsza studentka na roku. a teraz mysle zeby rzucic studia i wyjechac gdziekolwie

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[02.03.2009] 11:54
meteor_
Przeczytałem Sylwiu...
wiem że to co napiszę, wyda się tobie banałem...
ale przestań mysleć o smierci, bo nie o tą grasz jeszcze stawkę...
wiem że łatwo to się tylko mówi, ale TY dopiero zaczynasz... a nie kończysz. Przestań myśleć o tym wszystkim, przestań ciągle wracać wspomnieniami, a przede wszystkim wróć do normalnego życia, wróć na studia. Facet ewidentnie nie jest Ciebie wart...a to żę teraz rozstanie boli... tak już jest... lepiej że o wszystkim dowiedziałaś sie teraz niz np 3lata po ślubie, kiedy są już dzieci itd.
Nawet najgorszy ból z czasem mija, a Ty jesteś jeszcze taka młoda, że na 100% ułożysz sobie życie,tylko się nie poddawaj.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14473559]
[02.03.2009] 12:35
sylwia170
dokladnie tak jest... latwo powiedziec ale ciezko zrobic. narazie wszystko wydaje mi sie niemozliwoscia. nawet nie wiem co bardziej boli-to ze wiem ze nigdy nie bedziemy razem czy to ze stracilam przyjeciela. bo przez 2 lata byl dla mnie najlepszym i jedynym przyjecielem. a najbardziej boli ze jemu wszytsko tak latwo przyszlo. zerwal kontakt ze mna, zostawil z problemami i niczym sie nie przejal. jego obojetnosc mnie zabija. nawet sie nie interesuje co ze mna.. czy zyje czy nie... jesli jest sie dla siebie przyjecielem to jak mozna tak bezbolesnie zerwac kontakt z dnia na dzien? wczesneij prawie kazdy dzien spedzalismy razem. moi znajomi mowili ze bylismy tak zzyci ze soba ze jedno za drugim by w ogien skoczylo nawet wtedy gdy nie bylismy razem. a teraz on zmienil sie tak w ciagu kilku dni ze to do mnie zuplenie nie dociera... czy mozna zmienic uczucia w ciagu jednego dnia?

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14473801]
[02.03.2009] 17:43
meteor_
''...czy mozna zmienic uczucia w ciagu jednego dnia?'''
Może nie wciągu jednego dnia, ale w przeciągu paru dni na pewno...smutne to ale jakże to ludzkie, arcyludzkie...
Sylwiu, nie próbuj uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania w ciągu jednego dosłownie dnia. Odpowiedź na pytanie o wszystkie motywy postepowania Twojego ex-przyjdzie z czasem, zwykle przychodzi z czasem, gdy emocje troche już opadną i nabierzemy odrobiny dystansu do całej sytuacji, a i przypadkowo często dowiadujemy się o rzeczach o których do tej pory nie wiedzieliśmy...
Przede wszystkim musisz przestać mysleć o tym wszystkim choc przez chwilę... to i tak niczego już nie zmieni, a Tobie przynosi tylko dodatkową dawkę cierpienia. Wyjdź gdzieś z domu, nie ważne gdzie, choćby tylko na pół godziny, poszukaj sobie jakiekolwiek zajęcie, w które choć trochę się zaangażujesz... Nie dziel włosa na czworo...to i tak już dziś niczego nie zmieni...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14475017]
[10.03.2009] 13:18
Ewa280
Sylwio,

Rozumiem Cie, chociaż moja sytuacja jest inna, ale w sumie podobna.
Rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 6 lat (znalazl sobie inna).
Przez te 6 bylismy również przyjaciółmi, i było to dla mnie najbliższa osoba. Teraz cierpie straciłam chłopaka i najbliższą mi osobe. Czuje sie samotna.
Cierpie i jest mi bardzo przykro. również dlatego, ze on zyje sobie dalej jakby nigdy nic, wesoły, jakby tych 6 lat nie było...i nawet sie nie zainteresuje jak ja się czuje....
Próbuje sobie wmawiać, ze to dupek.....ale bol i samotnosc pozostaje.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14516103]
[25.11.2017] 03:13
[10.03.2009] 16:35
babeczka118
Ewa280 (09.03.10 13:18):
Sylwio,

Rozumiem Cie, chociaż moja sytuacja jest inna, ale w sumie podobna.
Rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 6 lat (znalazl sobie inna).
Przez te 6 bylismy również przyjaciółmi, i było to dla mnie najbliższa osoba. Teraz cierpie straciłam chłopaka i najbliższą mi osobe. Czuje sie samotna.
Cierpie i jest mi bardzo przykro. również dlatego, ze on zyje sobie dalej jakby nigdy nic, wesoły, jakby tych 6 lat nie było...i nawet sie nie zainteresuje jak ja się czuje....
Próbuje sobie wmawiać, ze to dupek.....ale bol i samotnosc pozostaje.


Witam

zapraszam wszystkich do mojego forum możemu podagać o wszystkim

www.babskieforum.forompl

Zapraszam serdecznie może rozmawiać o wszystkim.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14517084]
[10.03.2009] 22:26
sylwia171
Ewa280 (09.03.10 13:18):
Sylwio,

Rozumiem Cie, chociaż moja sytuacja jest inna, ale w sumie podobna.
Rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 6 lat (znalazl sobie inna).
Przez te 6 bylismy również przyjaciółmi, i było to dla mnie najbliższa osoba. Teraz cierpie straciłam chłopaka i najbliższą mi osobe. Czuje sie samotna.
Cierpie i jest mi bardzo przykro. również dlatego, ze on zyje sobie dalej jakby nigdy nic, wesoły, jakby tych 6 lat nie było...i nawet sie nie zainteresuje jak ja się czuje....
Próbuje sobie wmawiać, ze to dupek.....ale bol i samotnosc pozostaje.

mysle ze mamy wiele wspolnego. moj byly nie ma co prawda niekogo i nie zosatwil mnie dla innej ale zyje tak jakby tych 7 lat znajomosci nie bylo. ani 5 lat zwiazku. ja cierpie. czuje sie samotna. a on zmienia uczucia co 5 minut. i ja jestem w totalnej rozpaczy. a on wesoly, spokojny. jakgdyby nigdy nic. to zabija. po prostu zabija.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14519143]
[03.02.2015] 17:48
flame12398
Byłam sama, porzucona z mężem nie miałam kontaktu, on tylko dzwonił ale jak odbierałam to się nic nie odzywał.
Poza tym któregoś dnia, przypadkowo zobaczyłam jego kochankę.... wtedy to mnie tak coś ruszyło, ze szok. wiedziałam ze musze go odzyskać. Posunelam się do ostateczności. Zamowiłam urok miłosny z http://magicznerytualy.pl. Po miesiącu zjawił sie u mnie z kwiatami i przepraszał na kolanach. Pwoiedział że zdał sobie sprawę że mnie kocha. Wybaczyłam, co miałam zrobić. Znowu cieszymy się szczęściem.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21598942]
[02.04.2015] 16:36
marlena875
Ja nie dałam rady poradzić sobie z rozstaniem. Zamówiłam urok miłosny na powrót ukochanego na http://urokmilosny24.pl . I udało się go odzyskać. W innym wypadku nie wiem czy bym przeżyła.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [21700095]
[15.02.2017] 13:02
minna
Rozstanie z moim narzeczonym było jednym z gorszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu. Miałam naprawdę wiele planów na wspólne życie, zresztą w momencie kiedy mi się oświadczył było dla mnie naturalne, że mam prawo sądzić, że będziemy razem na zawsze. Stało się inaczej. Zdradził mnie... Nie mogłam mu tego wybaczyć, odeszłam. Niestety nie umiałam sobie poradzić z bólem. Obwiniałam się o jego zdradę i strasznie obniżyła się moja samoocena. Przyjaciółka doradziła mi wizytę u psychologa, od pewnego czasu chodziła do Eweliny Bazyluk na Chmielnej w Wawie. Nie powiem, że byłam zachwycona tym pomysłem. Wstydziłam się komuś przyznać, że zostałam zdradzona. Wiedziała tylko przyjaciółka... Jednak poszłam, kilka spotkań i zaczęłam myśleć o sobie, o nim, o tym co się stało zupełnie inaczej. Na pewno nie była to moja wina i to, że ona się tak zachował nie znaczyło o tym, że to ja jestem nic nie warta... Wiele zrozumiałam, pomogło.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22646697]

 » Odpowiedz na ten temat