o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum o2.pl / Opinie czytelników do artykułów
 » Odpowiedz na ten temat

Oddać do domu starców

    1 2 3   » 7 Strony tematu:
[07.12.2007] 14:23
Redakcja o2.pl
Zapraszamy do komentowania artykułu:

Prawie każdy stanie kiedyś wobec tej decyzji: czy oddać matkę lub ojca do domu opieki zwanego potocznie domem starców. Ci, którzy się na to zdecydują, będą żyli z piętnem wyrodnych dzieci. Ci, którzy zatrzymają starzejących się rodziców we własnym domu, mogą taką decyzją zamienić swoje życie w piekło.

http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=10131 --
Redakcja o2.pl

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[07.12.2007] 21:09
midnight_78
czy wy, kochani, komentujecie artykul czy wklejacie bezsensowne brednie nie majace nic w swojej tresci. troche powagi, bo widze ze nudzicie sie, sleczac kazdy artykul na tym portalu i podpisujecie sie cieszac jak dzieci, ze jestescie na pierwszej stronie forum. wasze tresci nic nie przedstawiaja. cisnie mi sie na usta cytat: przerost formy nad trescia. co do artykulu, wiekszosc z nas stanie predzej czy pozniej przed tym dylematem. nie chce myslec jaka bylaby moja decyzja.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11802756]
[08.12.2007] 00:33
JUSTYNA agata
To nie jest łatwe i jednoznaczne - co zrobić w takiej sytuacji. Z jednej strony poczucie obowiązku, a z drugiej wyrzuty sumienia i poczucie winy. Z jednej strony starszej osobie może być lepiej wśród grona innych staruszków, ma z kim porozmawiać, wspólne zajęcia, spacery, opieka pielęgniarska itp. Z drugiej - staruszka może siedzieć sama całymi dniami w domu, bo dzieci lub wnuki muszą iść do pracy, mają swoje obowiązki i nie mogą non stop siedzieć i zajmować się dziadkami.
Co zatem jest lepsze - dziadek czy babcia przy rodzinie, ale samotni wśród zabieganych ludzi, czy zadbani wśród emerytów?

Czemu ktoś ma być zaraz wyrodny skoro odda samotnego i schorowanego rodzica do domu opieki, ale go odwiedza codziennie lub kilka razy w tygodniu, zabiera do domu na weekendy, święta itp.?
Czemu w Polsce każdy osądza także matki za złe, które oddają dzieci do żłobków lub zatrudniają na etat opiekunki lub nie same gotują?

Ale...czy ja sama chciałabym być na starość umieszczona w domu opieki i żyć obok mojej rodziny równolegle z tą świadomością, że są niedaleko, ale osobno?
Myślę, że jakbym była bardzo schorowana i wymagała ciągłej opieki to chyba sama bym się zdecydowała, bo miałabym opiekę a rodzinę na co dzień przy odwiedzinach.Ale jakbym była w miarę sprawna, to lepiej z rodziną, a samotność jakoś bym sobie wypełniała i organizowała zajęcia.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804251]
[08.12.2007] 00:46
Paul86
Jednym z moich marzeń jest nigdy nie być ciężarem dla rodziny. Stąd nie palę i unikam zadymionych miejsc, nie piję do nieprzytomności, za to łażę po górach i jeżdżę na rowerze. Ale tak porządnie, po 70 kilometrów! Kiedy będzie mnie na to stać chciałbym zająć się alpinizmem i speleologią. Narazie jakoś się trzymam: mówią mi Duracell Za to jakież było moje zdziwienie kiedy moja cztery lata młodsza koleżanka dostała niezłej zadyszki na może trzydziestometrowej górce. Papierosy! Lub robić coś. Kochaj kogoś. Nie bądź gałganem! żyj porządnie.
(T. Kotarbiński)

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804309]
[08.12.2007] 01:08
leffe
Coż ,przeżyłem opiekę mojej Mamy, byłem sam nikt mi nie pomagał. Matka była schorowana bardzo poważnie, miała choroby od A do Z czyli Alzheimer , poważna choroba wieńcowa od 35 lat, osteoporoza ze żlamaniem kręgosłupa, z przejściem w Onkologii + inne pomniejsze choroby a było ich jeszcze parę. Czy można sobie wyobrazić "lepszy obiekt kliniczny?"Tak pisze z sarkazmem, bo lekarze
tzw pierwszego kontaktu, a może "ostatniego" przepisywali tylko leki, ale mieli głęboko w d.....poszanowanie dla pacjentki,i wcale nie jest to przypadek odosobniony. Byłem zdany tylko na siebie. Prowadziłem firmę, ale nie można trzymać dwóch srok za ogon. i tu dylemat jaki dom zapewni opiekę właściwą? odpowiedź jest jedna ŻADEN.
Nie ma takiego. Co przeżyłem to jest moje, ale uważam ,że opieka nad Matką jest moim obowiązkim, bez względu na co przeżyłem( a wierzcie tonie była sielanka) i co straciłem (finansowo),ale nie żałuję, mam tylko jedno do wyrzucenia, że może mogłem więcej. I ztym dylematem żyję, a czy to jeszcze ma coś wspólnego z radością, mając na uwadze ,że mogłem zrobić coś więcej, a czy mogłem? Nie wiem

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804410]
[24.07.2014] 23:39
[08.12.2007] 01:14
tatq
Karzemy ludzi za znęcanie się nad zwierzętami, nie karzemy ludzi za znęcanie się na starcach. to jest wina rządu i prawa, dopóki to się nie zmieni stale będą starcy proszący o śmierć, i pomyśleć że nasz kochany rząd dopłaca do tego aby ktoś mógł upadlać drugiego człowieka. widocznie kaci z domów starców mają swoich krewnych w rządzie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804437]
[08.12.2007] 01:21
pawel p
JUSTYNA agata (07.12.08 00:33):
To nie jest łatwe i jednoznaczne - co zrobić w takiej sytuacji. Z jednej strony poczucie obowiązku, a z drugiej wyrzuty sumienia i poczucie winy. Z jednej strony starszej osobie może być lepiej wśród grona innych staruszków, ma z kim porozmawiać, wspólne zajęcia, spacery, opieka pielęgniarska itp. Z drugiej - staruszka może siedzieć sama całymi dniami w domu, bo dzieci lub wnuki muszą iść do pracy, mają swoje obowiązki i nie mogą non stop siedzieć i zajmować się dziadkami.
Co zatem jest lepsze - dziadek czy babcia przy rodzinie, ale samotni wśród zabieganych ludzi, czy zadbani wśród emerytów?

Czemu ktoś ma być zaraz wyrodny skoro odda samotnego i schorowanego rodzica do domu opieki, ale go odwiedza codziennie lub kilka razy w tygodniu, zabiera do domu na weekendy, święta itp.?
Czemu w Polsce każdy osądza także matki za złe, które oddają dzieci do żłobków lub zatrudniają na etat opiekunki lub nie same gotują?

Ale...czy ja sama chciałabym być na starość umieszczona w domu opieki i żyć obok mojej rodziny równolegle z tą świadomością, że są niedaleko, ale osobno?
Myślę, że jakbym była bardzo schorowana i wymagała ciągłej opieki to chyba sama bym się zdecydowała, bo miałabym opiekę a rodzinę na co dzień przy odwiedzinach.Ale jakbym była w miarę sprawna, to lepiej z rodziną, a samotność jakoś bym sobie wypełniała i organizowała zajęcia.

mój znajomy odpowiada na taki bełkot jak twój :"co ty @@@isz"
często mnie denerwuje ten jego tekst ale tez bardzo często ma racje.
Psim obowiązkiem dziecka jest zapewnić rodzicowi opiekę do śmierci i nie widzę powodu żeby się nad tym zastanawiać.
to nie jest je ban a gra komuterowa tylko życie więc wbijcie sobie matołki do łbów że nie ma resetu i zabawy od nowa. jak coś s@@@isz w życiu to takie będie i koniec,nie ma innej opcji.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804461]
[08.12.2007] 01:34
amata
Przyznaję, że to jest dylemat w naszej, polskiej mentalności. Na Zachodzie to norma. I zapewne nawet ktoś zdesperowany, kto wobec własnego rodzica stosuje takie rozwiązanie nie dopuszcza nawet myśli, że i jego to może spotkać. A dlaczego tak nie myśleć? Dlaczego takie rozwiązanie na starość traktowane jest przez samego starego człowieka, jako najgorsze z możliwych? Dlaczego nie myśli się o tym, jako o rozwiązaniu WŁASNEGO problemu, a nie problemu z rodzicem?
Ja mam uprzywilejowaną pozycję. Mam ponad 40 lat i nie mam dzieci. I wiem, że jak dozyję, to mnie to spotka. I nie tragizuję z tego powodu. Już teraz myślę jak zabezpieczyć sobie na starość najlepszy komfort w takiej placówce. Którą sama dofinasuję, choćby zapisując prawa do mieszkania towarzystwu emerytalnemu jakie powstanie za niemały dodatek do moich świadczeń emerytalnych. I jedno mnie ominie na starość. Żal do potomków i całego świata, za własny los. I zgorzknienie tym spowodowane.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804494]
[08.12.2007] 02:22
slut
ja juz sie ugadalam z moja mama ze oddam ja do domu starcow ... ona sama jest za tym bo wie jak to jest i ze kazdy ma swoje zycie ... a ja jak bede miala kiedys dzieci to napewno nie bede robic tak jak ci straszy ludzie ktorzy obarczaja soba swoje dzieci ... nigdy w zyciu .... dom starcow to jest jedyne wyjscie i najlepsze....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804576]
[08.12.2007] 05:15
blind_sefir
Trzeba być prawdziwą wywłoką, żeby za utrzymywanie, karmienie, wychowywanie i wspieranie wrzucić kogoś do "domu spokojnej starości" dla świętego spokoju.
To tak jakby ktoś przyjmował kopa w dup* w podziękowaniu, w ramach miłości.
Nie dajmy się zwariować - to co jest "fajne" na zachodzie, nie musi przenikać do naszego społeczeństwa. Miejmy swoją tożsamość i z nią nie zrywajmy.
Pamiętajcie, że to wasi rodzice, a rodziny się nie wybiera (...)

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804701]
[08.12.2007] 05:26
blind_sefir
amata (07.12.08 01:34):
Przyznaję, że to jest dylemat w naszej, polskiej mentalności. Na Zachodzie to norma. I zapewne nawet ktoś zdesperowany, kto wobec własnego rodzica stosuje takie rozwiązanie nie dopuszcza nawet myśli, że i jego to może spotkać. A dlaczego tak nie myśleć? Dlaczego takie rozwiązanie na starość traktowane jest przez samego starego człowieka, jako najgorsze z możliwych? Dlaczego nie myśli się o tym, jako o rozwiązaniu WŁASNEGO problemu, a nie problemu z rodzicem?
Ja mam uprzywilejowaną pozycję. Mam ponad 40 lat i nie mam dzieci. I wiem, że jak dozyję, to mnie to spotka. I nie tragizuję z tego powodu. Już teraz myślę jak zabezpieczyć sobie na starość najlepszy komfort w takiej placówce. Którą sama dofinasuję, choćby zapisując prawa do mieszkania towarzystwu emerytalnemu jakie powstanie za niemały dodatek do moich świadczeń emerytalnych. I jedno mnie ominie na starość. Żal do potomków i całego świata, za własny los. I zgorzknienie tym spowodowane.


Nie chcę być chamski, ale na starość prawdopodobnie pomyślisz, że tak naprawdę nikogo nie masz. Nie będziesz miała komu poopowiadać, z kim spędzać wolny czas, a w trudnych chwilach nie znajdziesz oparcia.
Żadna przyjaźń nie zastąpi miłości od rodziny płynącej.

leffe (07.12.08 01:08):
Coż ,przeżyłem opiekę mojej Mamy, byłem sam nikt mi nie pomagał.
(...)


I prawidłowo. O rodzinę się dba, bo jest skarbem.

tatq (07.12.08 01:14):
Karzemy ludzi za znęcanie się nad zwierzętami, nie karzemy ludzi za znęcanie się na starcach. to jest wina rządu i prawa, dopóki to się nie zmieni stale będą starcy proszący o śmierć, i pomyśleć że nasz kochany rząd dopłaca do tego aby ktoś mógł upadlać drugiego człowieka. widocznie kaci z domów starców mają swoich krewnych w rządzie.


Szybciej można tutaj mówić o winie ludzi, ew złym doborze kadr (jeśli mówimy o domach starców).

pawel p (07.12.08 01:21):
mój znajomy odpowiada na taki bełkot jak twój :"co ty @@@isz"
często mnie denerwuje ten jego tekst ale tez bardzo często ma racje.
Psim obowiązkiem dziecka jest zapewnić rodzicowi opiekę do śmierci i nie widzę powodu żeby się nad tym zastanawiać.
to nie jest je ban a gra komuterowa tylko życie więc wbijcie sobie matołki do łbów że nie ma resetu i zabawy od nowa. jak coś s@@@isz w życiu to takie będie i koniec,nie ma innej opcji.


W zupełności się zgadzam. Sam lepiej bym tego nie ujął.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804706]
[08.12.2007] 05:59
Jack55
DOMY starcow z dobra opieka to dobrodziejstwo dla rodzica i dzieci.Starszy czlowiek ma calodobowa opieke pielegniarska,towarzystwo rowiesnikow,rozne zajecia.Mam na mysli ty7lko dobrze prowadzone domy/o ile takie w polsce istnieja/ i przestanmy w koncu robic potwory z dzieci ktore musza wybierac taka opcje.napewno zawsze to trudna decyzja ale najczesciej lepszej nie ma.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804719]
[08.12.2007] 08:35
Matka i córka
Nie przeczytałam całego artykułu, bo mam tylko chwilkę wolnego czasu.
Temat jest ważny, dlatego postanowiłam wypowiedzieć się na łamach forum.
Przez całe swoje życie - RODZICE dają dzieciom wszystko, co najlepsze - swój czas, serce, miłość, swoje życie. Rezygnują ze swoich planów i marzeń. Zwiedzanie świata, piękne ciuchy, kino, teatr, opera - często zostają niezrealizowane, bo.... wszystko dla dzieci. Dzieci muszą mieć ciuchy, wakacje, drogie rowery itp. itd.
W zamian możemy im dać tylko jedno SWOJĄ miłość. A miłość nie pozwoli pozbyć się \"nieużytecznych\" już i nieprzynoszących konretnych korzyści rodziców, jak śmieci - na złom.
Teraz czas na nas.
DAJMY IM TROCHĘ SIEBIE!!!!!
Matka i córka

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804829]
[08.12.2007] 08:54
warsaw
blind_sefir (07.12.08 05:15):
Trzeba być prawdziwą wywłoką, żeby za utrzymywanie, karmienie, wychowywanie i wspieranie wrzucić kogoś do \\\"domu spokojnej starości\\\" dla świętego spokoju.
To tak jakby ktoś przyjmował kopa w dup* w podziękowaniu, w ramach miłości.
Nie dajmy się zwariować - to co jest \\\"fajne\\\" na zachodzie, nie musi przenikać do naszego społeczeństwa. Miejmy swoją tożsamość i z nią nie zrywajmy.
Pamiętajcie, że to wasi rodzice, a rodziny się nie wybiera (...)

nawet psa się nie wyrzuca... niech tacy ludzie oddadzą dzieci- i spróbuja odebrać jak będą \"gotowe\"- ciekawe które będzie ich chciało.. nie podoba mi się ten [pomysł bo jest głupi- jest dla ludzi pozbawionych serca i sumienia- życze im gnijącej samotności w takim ośrodku
artykuł jest tak głupi- że aż nie chce sie komentować, jakby napisał go uczeń drugiej klasy LO, porażka:/

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804846]
[08.12.2007] 09:29
smieszka po 30 wr
Witam Was.
2 lata temu stanelam przed takim problemem ja i moje starsze rodzenstwo.
Co zrobic jak pogodzic swoje zycie z choroba mamy..... cukrzyca i alzheimer nie mozna bylo jej zostawic samej....Najstarsza siostra pomimo wieku 60 lat przez ten czas zyla pomiedzy domem mamy i swoim.Zaznaczam ,ze mam nie chciala zamieszkac u zadnego z nas.Zeby odciazyc siostre bralismy tzw dyzury ja niestety rzadziej bo mieszkam od rodzinnego miasta ponad 40 km.Niestety przyszedl czas kiedy nie moglismy dac sobie rady z postepujaca choroby mamy ,alzheimer postepowal do tego mama przestala chodzic.Siostra tez juz wiekowa i w pewnym czasie zaniemogla,wysiadl jej kregoslup Zglosilismy sie osrodka, musielismy czekac na miejsce ok pol roku na miejsce.Mama nawet nie byla do konca swiadoma gdzie jest.Myslala ,ze to szpital.....i w przeblyskach swiiadomosci byla zdziwiona ,ze w szpitalu jest tak dobra opieka itp.Kazdy z z nas wiedzial ,ze mama jest w dobrych rekach,nic jej nie grozi.Atmosfera byla tam bardzo rodzinna,odwiedziny bez ograniczen.Niestety choroba poczynila takie spostoszenie w organizmie ....mama zmarla 3 miesiace temu.Dzis wiem ,ze ostatnie miesiace swojego zycia przezyla godnie pod profesjonalna opieka i w otoczeniu rodziny i osob jej zyczliwych.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11804899]
[08.12.2007] 10:23
problemik
wiem dokładnie o co chodzi, mam 25 lat i juz stoje w obliczu takiej decyji, tzn n ie chce oddawac ojca niegdzie! ale musze sie nim zając , od 3 lat jeździ na wóżku i nie potrafi zyc bez pomocy osób 3. Od 4 roku studiów zajmuje si enim, myje, zmieniam pampersy pomogam w dołkach i spełniam każde jego zachcianki. Zaciskam zęby bo chce zevy jego zycie było pogodne i dobre. a sama nocami płacze w poduszke i zale sie narzeczonemu co robic dalej? jestm ju zpo studiach i chce podjac prace ale nie mam z kim taty zostawic. moja mama wyjechała za granice i zostawiła mnie z tym dylematem. Niedługo slub i powielu litrach gorzkich łez postanowiłam ze wprowadze sie do tesciów, zeby odzyskac zdrowie psychiczne i swoja wolność. Co oczywiscie wiaze sie z nieprzespanymi nocam zwiazanymi z martwieniem sie o ojca, którym zajac ma sie pielegniarka lub opiekunka( za 2 miesiace sie ewyprowadzam a on jeszcze jej nie szuka, jakby chciał mnie na siłe w domu trzymac )

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805013]
[08.12.2007] 11:03
Sławek001
>leffe (07.12.08 01:08):
>Coż ,przeżyłem opiekę mojej Mamy,

Jestem w takiej samej sytuacji. Nikogo nie oceniam, również tych którzy oddają swoich rodziców do domu opieki. To jest trudne. Wymaga dużego poświęcania i rezygnacji z własnego życia osobistego.

Chciałbym wytrwać do końca. Być może będę tego kiedyś żałował, sam nie wiem, ale mam nadzieję że nie.

Sam mam właściwie jedno pragninie. Chciałbym umrzeć szybko i nie być dla nikogo ciężarem na starość. Być może w drodze rewanżu los mi w tym względzie odpłaci, a być może nie. Zobaczymy.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805152]
[08.12.2007] 11:11
herbata malinowa
Opieka jest obowiązkiem. Ale dziecko nigdy nie jest rodzone dla tej opieki. nie jest rodzone by słyszeć spierd... bo dawkuje leki zgodnie z zaleceniami lekarza a nie tak jak sobie starzec wymyślił, słyszeć. słyszeć, że urządziło sobie życie za darmow luksusie bo jest na garnuszku starca, bo opieka nad nim uniemożliwia wyjście z domu do pracy. by słyszeć, że całe dnie nic nie robi przy staruszku w czasie gdy człowiek pada z niewyspania i zmęczenia ponieważ ma tylko tyle snu co starzec, przerywanego wstawaniem na podawanie mu kaczki. Nie ejst od tego by czyścić pokój z kupy bo według starca opiekun cos zrobił źle więc starzec go ukarze. Nie jest od tego, żeby nie móc mieć własnej rodziny i dzieci, bo opieka nad starcem nawet nie pozwala mu na wyjście aby nawiązać jakieś zanjomości.
Pomyślcie o tym ludzie, zanim napiszecie i napiętnujecie dzieci czy wnuki starców.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805183]
[08.12.2007] 11:27
uczynna
Kto oddaje rodziców do domu starców nie ma serca. Che mnieć jeden kłopot z głowy. Wstydźcie się.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805246]
[08.12.2007] 11:42
Aniutekkkkkkk
leffe (07.12.08 01:08):
Coż ,przeżyłem opiekę mojej Mamy, byłem sam nikt mi nie pomagał. Matka była schorowana bardzo poważnie, miała choroby od A do Z czyli Alzheimer , poważna choroba wieńcowa od 35 lat, osteoporoza ze żlamaniem kręgosłupa, z przejściem w Onkologii + inne pomniejsze choroby a było ich jeszcze parę. Czy można sobie wyobrazić \"lepszy obiekt kliniczny?\"Tak pisze z sarkazmem, bo lekarze
tzw pierwszego kontaktu, a może \"ostatniego\" przepisywali tylko leki, ale mieli głęboko w d.....poszanowanie dla pacjentki,i wcale nie jest to przypadek odosobniony. Byłem zdany tylko na siebie. Prowadziłem firmę, ale nie można trzymać dwóch srok za ogon. i tu dylemat jaki dom zapewni opiekę właściwą? odpowiedź jest jedna ŻADEN.
Nie ma takiego. Co przeżyłem to jest moje, ale uważam ,że opieka nad Matką jest moim obowiązkim, bez względu na co przeżyłem( a wierzcie tonie była sielanka) i co straciłem (finansowo),ale nie żałuję, mam tylko jedno do wyrzucenia, że może mogłem więcej. I ztym dylematem żyję, a czy to jeszcze ma coś wspólnego z radością, mając na uwadze ,że mogłem zrobić coś więcej, a czy mogłem? Nie wiem


Podziwiam autora tej wypowiedzi.On doświadczył opieki nad ciężko chorą matką i nadal uwaza ze Dom opieki to nie miejsce dla matki/ojca, a wy którzy tego nie przezyliscie tak łatwo mówicie ze "dobry" dom opieki to jest rozwiązanie....a ja sie pytam co to znaczy "dobry"...nie ma takiego i nigdy nie bedzie. Wypowiedz laffe dedykuje wszystkim którzy się zastanawiają czy oddać czy nie.To jest postawa dziecka które towarzyszy swojemu rodzicowi w ostatniej drodze z godnoscią, poświęceniem, to jest podziekowanie za życie które mu dała i poświęciła, ze nie oddała go do ludzi kiedy był mały i nieznośny. Nie wyobrazam sobie oddania maoich rodziców do domu opieki

a w moim przypadku jest jeszcze cięzko chory brat którym gdy rodzice juz nie beda mogli, ja będę sie opiekować sama. I zrobię to do końca, to jest dla mnie oczywiste i naturalne.NIE MA INNEGO ROZWIĄZANIA.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805299]
[08.12.2007] 11:43
kluchek
blind_sefir (07.12.08 05:15):
Trzeba być prawdziwą wywłoką, żeby za utrzymywanie, karmienie, wychowywanie i wspieranie wrzucić kogoś do \"domu spokojnej starości\" dla świętego spokoju.
To tak jakby ktoś przyjmował kopa w dup* w podziękowaniu, w ramach miłości.
Nie dajmy się zwariować - to co jest \"fajne\" na zachodzie, nie musi przenikać do naszego społeczeństwa. Miejmy swoją tożsamość i z nią nie zrywajmy.
Pamiętajcie, że to wasi rodzice, a rodziny się nie wybiera (...)


Człowieku nie masz zielonego pojęcia co znaczy opieka nad starszą osobą.Ja się cieszę, że istnieją domy opieki, które mogą w jakimś stopniu pomóc wielu rodzinom.Czy rozumiecie co znaczy wstawać co pół godziny w nocy,żeby zaprowadzić starszą osobę do ubikacji?Czy rozumiecie co znaczy demencja,starcza agresja?To nie jest wina ludzi,że się starzeją,że chorują.Ale w momencie kiedy w domu jest babcia z poważnymi dolegliwościami oraz cała reszta rodziny (córka,jej mąż i dzieci)to uwierzcie mi,ale nie sposób prowadzić normalny tryb życia.I tacy zacofańcy co tu wypisują,że "psim obowiązkiem" jest opieka dziecka nad rodzicem bredzą niemiłosiernie.Bo w pierszej kolejności jest rodzina, którą się zakłada (mąż i dzieci).Nie ma takiego obowiązku,takiej zasady,która mówi "masz się opiekować rodzicami kosztem swojego męża/żony,dzieci"...W momencie, gdy ktoś wyprowadza się z domu i zaczyna żyć na "własny rachunek", to nawet rodzic staje się przenośnie "obcą osobą" w nowozałożonym domu.A każdy wie,że obca osoba w domu rozbija porządek w rodzinie.Dlatego domy opieki są dobrym rozwiązaniem.To indywidualna kwestia kto na co się zdecyduje...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805300]
[08.12.2007] 11:52
Aniutekkkkkkk
kluchek (07.12.08 11:43):
blind_sefir (07.12.08 05:15):
Trzeba być prawdziwą wywłoką, żeby za utrzymywanie, karmienie, wychowywanie i wspieranie wrzucić kogoś do \\\"domu spokojnej starości\\\" dla świętego spokoju.
To tak jakby ktoś przyjmował kopa w dup* w podziękowaniu, w ramach miłości.
Nie dajmy się zwariować - to co jest \\\"fajne\\\" na zachodzie, nie musi przenikać do naszego społeczeństwa. Miejmy swoją tożsamość i z nią nie zrywajmy.
Pamiętajcie, że to wasi rodzice, a rodziny się nie wybiera (...)


Czy rozumiecie co znaczy wstawać co pół godziny w nocy,żeby zaprowadzić starszą osobę do ubikacji? tak rozumiem bo mam brata cięzko chorego na dystrofie i co 2 godziny w nocy wstaje do niego by go przewrócic na drugi bok!!I to jest naturalne! Człowiek sie przyzwyczaja i chodzi jak w zegarku...juz mi to nie przeszkadza.Niewykonalne sie wydaje kiedy teoretyzujesz, ale kiedy cie to spotka i podejdziesz do tego ze zrozumieniem i miłością to zobaczysz ze do wszystkiego mozna sie przyzywyczaic!To jest matka, ojciec lub brat

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805338]
[08.12.2007] 12:04
anna milenka
jak czytam opinie o tym aby sie mieli wstydzic ci, ktorzy oddaja swoich rodzicow do domow starcow, to naprawde sie denerwuje. i choc nie mam zbyt wiele czasu dzis, poświęcę chwilę na to, aby wyrazić swoją opinię.
moj tata oddal swoja mame do domu opieki. przed tym dlugi czas ja odwiedzal. miala dlugo osobe ktora jej pomagala. czesto chciala sie zwolnic, bo jego mama byla nieznośna. moj tata jest odpowiedzialny za 200 ludzi. rzadko bywa w domu. moja mama prowadzi dom i maleńką firmę. nie lubi swojej teściowej, a raczej nie ma z nią żadnej więzi. ona zawsze ją krytykowala, nigdy nie pomogla im w usamodzielnieniu sie, jak zaczeli budowac "wlasne gniazdo". Dala im pralkę. To byl jedyny prezent na cale lata, a byla bardzo dobrze finansowo ustawiona. Nie pomagala w opiece nad dziecmi - to glowny argument - to jej mama przyjeżdzala 300 km aby sie nami zaopiekować - a mama mojego taty nie, chociaż byla 5 razy bliżej.
Moja babcia wreszcie bardzo podupadla na zdrowiu. Mimo wizyt nas i pomocy już dwóch pań stalo się jasne, że nie może dłużej sama mieszkać. Moja mama i tato uznali, że będzie lepiej jak oddadzą babcię do domu opieki. Moj tato odwiedza ją kilka razy w tygodniu.
Moja mama wiedziala bowiem, ze to ONA musialaby się opiekować babcią i że byłaby z tym NIESZCZĘŚLIWA. Uwazam, ze tutaj wlasnie najważniejsza jest szczerosc - coż warta jest opieka nad kims, gdy ma się poczucie zmarnowanego życia i nienawidzi tych czynnosci,a wkrotce tej osoby? Nic....
i jeszcze jedno... dzieci na świat się nie proszą. winne są szacunku dla rodzicow, lecz, moim zdaniem nie poświęcania dla nich swojego życia. tych ktorzy potępiają i wolaja, że obowiazkiem dzieci jest "byc wdziecznym" i "poświęcac się" pytam : a niby dlaczego? dla kogo chcecie mieć dzieci? dla nich samych jako dar życia? czy z wlasnego egoizmu, liczac na ich "wdzięczność", odpłacenie? to nie jest wiec miłość. miłość to jest dar i miłość to jest wolność. prawdziwa wdziecznosc jest wtedy gdy za dar dajemy dar.
bede sie opiekować swoimi rodzicami, ale nigdy nie zrezygnuje z wlasnego zycia na tyle, aby byc z tym nieszczesliwa.... nieszczesliwy opiekun raczej nie da szczescia osobie, ktora sie opiekuje.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805398]
[08.12.2007] 12:08
emilka28
Nigdy w życiu do domu starcow. Matka czy ojciec nie zasługuja na to ludzie!Przez lata podcierali wam tyłki,opiekowali sie wami a wy co?To nie piesek nie kotek to wasi rodzice!A wy myslicie ze gdy oddacie ich do domu starcow to jaka was czeka starosc?Taka sama!Jak tak można sie tlumaczyc ze pracujecie to wezcie opiekunke w domu i niech rodzice sa z wami, odwdzieczcie sie za ten trud za milosc gdyby rodzice mysleli waszymi kategoriami to po co was wychowywac, mogli odrazu oddac do domu dziecka.Niech wasze serca nie beda takie nieczule i pomyslcie nad swoim zyciem.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805423]
[08.12.2007] 12:11
tatq
Decyzja dać czy nie dać kogoś do domu starców to indywidualna sprawa każdego z nas. Nie potępiajmy tych co oddają swoich rodziców do domu starców, lecz tych którzy się nad nimi znęcają. A przecież to takie proste, jest dom starców zarejestrowany, właściciel znęca sie nad nimi lub wykorzystuje ich, kiedy daleko opieka odbiega od tego co można nazwać opieką, wsadzamy właściciela za kraty przepadek całkowity mienia. Zmienić prawo tak aby każde dziecko widząc że jego rodzicem sie żle opiekują mógł go w każdej chwili odebrać. Niestety tak nie jest widocznie rząd czerpie zbyt wielkie zyski na tych starcach.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805437]
[08.12.2007] 12:15
tolerancja
niektorzy z was na prawde nie wiedza o czym pisza.
ja rozumiem ze rodzice nas wychowuja, otaczaja miloscia i my tez powinnismy im pomagac kiedy juz sami nie potrafia.
decyzja o zostawieniu bliskiej osoby jest bardzo ciezka, na pewno wszystko zalezy od mozliwosci dzieci. ale ludzie nie uogolniajcie!
moja prababcia miala aichaimera, pol roku spedzala u swojej corki, a mojej prawie 70-letniej babci,ktora mieszka sama i pol u swojego syna i jego rodziny. to bylo okropne. z poczatku babcia tylko czasem zapominala, pozniej robila na zlosc, plula na podloge, cale dnie plakala albo "harczała". nie specjalnie-po prostu choroba, ona sama nie wiedziala dlaczego to robi, nie wiedziala nawet ze w ogole to robi. ludzie ja męczyli, czula sie zagubiona, pozniej nie rozpoznawala juz nawet najblizszek rodziny, ciagle chciala wychodzic z domu, przypominali jej sie rodzice, chciala wrocic do domu w ktorym zyla jako dziecko.osob i miejsc w ktorych zyla w ciagu ostatnich kilkudziesieciu lat w ogole nie rozpoznawala. pozniej nie mogla juz chodzic, caly dzien siedziala na lozku i spala, pozniej juz tylko lezala, nie jadla, nie rozumiala najprostszych slow typu "otworz buzie".moja babcia nie miala sily na to wszystko, dostala depresji, nie mogla ruszyc sie z domu, z nikim spotkac, cale dnie sama z chora osoba, czesto mowila ze chcialaby umrzec. fizycznie tez nie dawala rady, moja mama przychodzila zeby pomoc wykapac prababcie ale to byl straszny czas. dla calej rodziny.ostatnie miesiace prababcia spedzila u syna, nie wiedziala juz kompletnie gdzie jest i co sie z nia dzieje. umarla w lutym tego roku.
a teraz..tata mojej mamy zachorowal. miazdzyca i rowniez postepujacy aichaimer. zaczelo sie od tego ze w nocy wychodzil z domu (np w zimie boso) i nie potrafil potem wrocic, odmrozil kiedys rece.cizagle sie zapominal, oskarza wszystkich o kradzieze, nie poznaje nas, teraaz jeszcze trafil do szpitala. podobno kiedy wroci do domu nie bedzie juz chodzil. z kolei jego zona, mama mojej mamy miala wylew i prawie nic nie widzi. dziadkowie maja zapewniona opieke opiekunek w ciagu tygodnia w nocy i prawie caly dzien. przez 24h sami byli jedynie przez 4. a moja babcia nie mogla wytrzymac z dziadkiem w tym czasie. on mowil rozne glupoty a ona klocila sie z nim zamiast spokojnie wytlumaczyc albo zgodzic sie z tym co mowi, dla spokoju. rozdrazniala go jeszcze bardziej po czym moja mama albo ciocia musialy przychodzic by go uspokoic. z kolei w weekendy mama i ciocia na zmiane tam spia. ciocia mieszka blisko nich wiec jest tam codziennie. babcia i tak ma ciagle pretensje, ze cos zle, ze za malo, placze. ona tez zaczyna sie gubic. z dziadkiem, wszyscy wiemy juz ze bedzie tylko gorzej, znamy ta chorobe. wszyscy maja poczucie winy. uwazacie ze to jest normalne zycie? ze ciocia z mama powinny zrezygnowac z pracy, z zycia, z rodziny, z przyjaciol?
widze jak obie sie zamartwiaja. nie maja czasu dla wlasnych dzieci (ja i brat poradzimy sobie, bo przeciez rozumiemy ze tak musi byc, ale ciociA ma 7letnia corke ktora potrzebuje matki)

ludzie jesli nigdy nie przezyliscie tak powaznej choroby bliskiej osoby, po prostu nie piszcie bzdur. to nie jest takie proste. i zamiast byc dla takiej osoby podpora mozemy nawet podswiadomie miec do niej zal. wiadomo ze choroba nie wybiera. ale poczucie beznadziei narasta w czlowieku.
czasem moze lepiej zalatwic dobry dom opieki. oczywiscie nie mowie o tym zeby zapomniec o rodzicach i ich tam zostawic. jednak mozna uratowac dobre relacje w ten sposob, odwiedzajac ich w miare mozliwosci.
i jeszcze raz. nie przezyliscie tego- nie oceniajcie innych. ...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805460]
[08.12.2007] 12:17
amata
"Nie chcę być chamski, ale na starość prawdopodobnie pomyślisz, że tak naprawdę nikogo nie masz. Nie będziesz miała komu poopowiadać, z kim spędzać wolny czas, a w trudnych chwilach nie znajdziesz oparcia.
Żadna przyjaźń nie zastąpi miłości od rodziny płynącej."

Gratuluję optymizmu. Mam nadzieję, że odpowiednio inwestujesz (emocjonalnie, nie materialnie) we własną rodzinę, która bedzie Ci zmieniać pampersy "z pieśnią na ustach" i promiennym uśmiechem. Tylko dlaczego ci starzy ludzie, którzy i są umieszczeni w placówkach i dochodzą swoich dni w domach rodzinnych są mimo wszystko nieszczęśliwi? Sama widzę jak wnuki moich teściów ich obecnie traktują. Jak relikt z dawnej epoki, z którym nie ma żadnej płaszczyzny porozumienia. BO NIE MA. Świat idzie do przodu. I naprawdę mało kogo ze współczesnej młodzieży obchodzą cytowane wspominki z okresu kolejkowego PRL. O tym można pozrzędzić jedynie z rówieśnikami. A nie sądzę żebyś był za kilkadziesiąt lat równorzędnym partnerem w dyskusjach o nowych technologiach informatycznych
Ale życzę Ci tego. Zrozumienia oparcia rodziny na starość i wyrozumiałości dla Twojego starczego infantylizmu.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805470]
[08.12.2007] 12:19
Katya18
Moim zdaniem jest to dobre roziazanie poniewaz starsi ludzie cierpia na ruzne choroby czesto nie swiadomi tej choroby np. maja alchajmera ciezko jest mieskac z takm czlowiekiem wiem po mojej babci mieszka z nami o wszystko sie kluci wsszystko wie najlepiej placze o byle co kiedys jezeli zajdzie taka potrzeba napewno oddam moich rodzicow do dobrego domu opieki niestey moi bracia sa przeciwni uwazaja ze to ja mam sie zajac rodzicami ;/

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805478]
[08.12.2007] 12:25
herbata malinowa
Emilko, życie nie jest takie proste.
Jest duża róznica w opiece nad dzieckiem a osobą starą.
Przy dziecku zazwyczaj siedzi się w domu póki nie pójdzie do przedszkola. Jeśli matak wcześneij pracowała to zawzywczaj dosataje określone pieniądze przez ten czas. Jak siedzisz ze starym człowiekm nie dostajesz nic, nie możesz pójść do pracy. A taka opieka 24 h czasem trwa nawet i 15-20 lat.
Małe dziecko włożysz w wózek i pójdziesz z nim do sklepu albo lekarza w swojej sprawie. Ze strym tak nei zrobisz. Przykuty jest do łóżka, nie wychodzi z domu.
Opiekunka? daj spokój, opiekunki do starych ludzi są droższe, mało kogo na to stać.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805507]
[08.12.2007] 12:31
tolerancja
jeszcze cos dodam. jesli bede miala dzieci to na pewno nie po to zeby zmarnowaly swoje zycie i zajmowali sie mna kiedy bede ciazko chora. mam nadzieje ze beda mieli dla mnie szacunek i pomoga mi na tyle na ile beda mogli. ale NIGDY. nigdy nie chcialabym zeby np moja corka musiala poswiecac swoje zycie i swoja rodzine po to zeby sie mna zajmowac. i bede to mowic moim dzieciom zawsze. niech maja do mnie szacunek, znajda jak najlepsza opieke i dom i odwiedzaja mnie bez poczucia winy a tym bardziej bez jakiejs zlosci na moja starosc. nie wyborazam sobie innego wyjscia. dzieci tez maja prawo do normalnego zycia. ...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805534]
[08.12.2007] 12:35
herbata malinowa
Jeszcze jedno, chyba najważniejsze.
Piszecie, że rodzice się nami opiekowali więc my musimy się odwdzięczyć. A jeśli się nie opiekowali to co?
Mną ojciec się nie opiekował. Tylko mama. On był pełnoetatowym mężczyznom na grzybach i rybach. Po mieście poruszął się autem. W domu nic nie robił. Wszystko było na głowie mamy, nawet zakupy w czasach głębokiego PRL, z dwojegiem dzieci na ręku, w domu 5 km od skepu i komunikacji miejskiej przez wiele lat. Nawet jak byłam już na tyle dużym dzieckiem, że sama się oborządziłam, tata nie miał dla mnie czasu. Wakacje to cały czas był jego czas z jego bratankiem, któego kocha nad życie. Do tej pory tata nic w domu nie robi. Do tego znęca się psychicznie nad wszystkimi. Za co ja mam się odwdzięczyć?

Za co mają się odwdzięczyć dzieci pijaków, któe nie miały w czym chodzić bo rodzice wszystko przepijali a dziecko babcia wychowała? Za co mają odwdzięczyć się dzieci wykorzystywane seksualnie przez rodziców?

Psi obowiązek? Nie rozsmieszajcie mnie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [11805554]

    1 2 3   » 7 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat