o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Związki: wszystko na temat
 » Odpowiedz na ten temat

Klub Rozwodnika, Rozwódki

    1 «   39 40 41 Strony tematu:
[07.12.2015] 17:46
LadyAnniee
możecie polecić jakiegos dobrego prawnika który zajmie się sporządzaniem majątkowej umowy małżeńskiej z Wrocka? Mam dylemat a jak na razie najwięcej dobrych opinii słyszałam o tym notariuszu http://www.kancelariarejenta.pl/.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22097860]
[07.12.2015] 18:08
lesio_
LadyAnniee (15.12.2015.07 17:46):
możecie polecić jakiegos dobrego prawnika który zajmie się sporządzaniem majątkowej umowy małżeńskiej z Wrocka? Mam dylemat a jak na razie najwięcej dobrych opinii słyszałam o tym notariuszu http://www.kancelariarejenta.pl/.

http://www.cww.pl/3/21/306/Anna_Sierczynska. html "He who fears he will suffer, already suffers because of his fear"

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22097901]
[09.12.2015] 20:10
jimmi
Ewela, nie możesz się poddać!!!Walcz o swoje i do przodu.Może zdziwi Cię to,że pisze facet , ale ja już drugi ro trwam od momentu,gdy złożyłem pozew.Ty mas la kogo żyć, jatą wiarę straciłem gdy dowiedziałem się,że 5cio letni dzieciak z małżeństwa nie jest ój.....ale o przodu bo życie przed nami i wcale nie mam urazu do kobiet.Po prostu le trafiłem.Jak coś lukasz13108@wp.pl.Pozdrawiam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22101224]
[10.12.2015] 11:28
ewela855
jimmi (15.12.2015.09 20:10):
Ewela, nie możesz się poddać!!!Walcz o swoje i do przodu.Może zdziwi Cię to,że pisze facet , ale ja już drugi ro trwam od momentu,gdy złożyłem pozew.Ty mas la kogo żyć, jatą wiarę straciłem gdy dowiedziałem się,że 5cio letni dzieciak z małżeństwa nie jest ój.....ale o przodu bo życie przed nami i wcale nie mam urazu do kobiet.Po prostu le trafiłem.Jak coś lukasz13108@wp.pl.Pozdrawiam[/cytat/
O matko :/ to takie rzeczy się na prawdę zdarzają jak można tak kłamać że dziecko jest twoje a tak na prawde nie jest
Dziękuje za wsparcie,było ciężko,ogromny stres,strach ale nie poszło za dobrze bo następną sprawa w Lutym a do tego ten kretyn nagrał całą rozprawę na telefonie i wszystkim ją puszcza :/ po co? w jakim celu? tego nie wiem,wiem że jego cel w życiu to zniszczyć moje życie ale to racja ja mam dla kogo żyć i dopóki mam to się nie dam!
Przykro mi że tak zostałeś oszukany tyle lat,tyle wspomnien z dzieckiem a teraz to wszystko niszczy myśl "że to nie moje dziecko" będzie dobrze,musi być pozdrawiam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22101961]
[18.12.2015] 15:33
szagi28  szagi1309@tlen.pl
Natalka439 (15.10.2015.29 16:46):
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedź uświadomiłyście mnie, że jednak mam racje i wiem czego chce naprawdę, że to nie we mnie jest problem tylko w tym chorym związku którego już od dawna tak naprawdę nie ma. Czy ja oczekiwałam tak wiele - jakiś zachowań nie możliwych, dziwnych innych ja po prostu chciałam żeby mnie ktoś przytulił, zapytał jak w pracy? Albo zwyczajnie posiedział pomilczał... ale razem
Ciesze się że Wam się ułożyło i jesteście szczęśliwe. Ja na dzień dzisiejszy nie mam różowego scenariusza na moją przyszłość ale wiem przynajmniej, że mam bliskich którzy mnie wspierają a może kiedyś znajdzie się ktoś kto nas pokocha

Witaj sam jestem po rozwodzie i wiem co czujesz jesli chcialabys pogadac to podaje maila. Szagi1309@tlen.pl

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22113344]
[29.03.2017] 05:15
[28.12.2015] 12:47
Prymus
RODZINA - SZKOŁĄ MIŁOSIERDZIA - List Pasterski Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny
http://episkopat.pl/dokumenty/listy_pastersk ie/7043.1 ,RODZINA_SZKOLA_MILOSIERDZIA_List_Pasterski_Episkopatu_P olski_na_Niedziele_Swietej_Rodziny.html

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22125485]
[02.01.2016] 16:19
Prymus
Nie bądź pewny, że masz czas bo pewność niepewna... ks. Jan Twardowski

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22133705]
[04.01.2016] 12:21
Prymus
Zachęcam.
Siódmy rozdział. Modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne
autor: O. Augustyn Pelanowski OSPPE

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22136479]
[05.01.2016] 17:17
Prymus
Polecam.
Dla samotnych.
Pokonaj samotność ze św. Józefem
(www.dla-samotnych.pl)
Czy modlisz się do św. Józefa? Tak.
Nie. Nie wierzę, że to pomoże ...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22138399]
[13.02.2016] 16:20
Prymus
Kto nie zna prawdy lub nie chce jej poznać, jest głupcem. Zaś ten, kto ją zna i nazywa kłamstwem, jest ostatnim łotrem. B. Brecht

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22194155]
[08.04.2016] 17:38
Prymus
Nie można zniszczyć dzieła pochodzącego od Boga z Dziejów Apostolskich 5,34-42
Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem. Usłuchali go.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22264893]
[14.06.2016] 08:45
Ramzes
Witam wszystkich forumowiczów,
Najprawdopodobniej za jakiś czas dołączę do Waszego grona (o zgrozo, zaraz będę po rozwodzie, to nie możliwe).
Dzisiaj moja żona idzie do prawnika pisać pozew i będzie go składać.
Wczoraj pierwszy raz się przez to popłakałem. Ja, twardy facet, typowy samiec Alfa ryczałem jak dziecko i paliłem papierosa za papierosem.
Najgorsze jest to, że ten rozwód to MOJA wina. Małżeństwo trwało prawie 3 lata, trzy lata w których kłóciliśmy się co chwilę, ale i przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil. Co do kłótni, to były one potworne, wyzywaliśmy się od wszystkich, przekraczaliśmy wszystkie możliwe granice, nawet fizyczne, ale po nich i tak sobie wybaczaliśmy i próbowaliśmy od nowa, kolejny raz i kolejny. Do wczoraj miałem cichą nadzieję (tak wiem po tym wszystkim nie zasługiwałem nawet na nią), że może uda się to jeszcze naprawić. Jestem już umówiony z psychoterapeutą, żeby pracować nad sobą, bo wczoraj zrozumiałem jakim jestem potworem. I chcę się zmienić i tym razem wiem, że by mi się udało, bo Ją KOCHAM !!!
Tylko zastanawiam się czy warto. Bo po co mam to robić skoro moje małżeństwo się kończy, moje życie się kończy.
Nie potrafię się z tym pogodzić. A jak sobie wyobrażam, że stanę tam (na sali rozpraw)na przeciw mojej jedynej miłości i będziemy mówić że chcemy rozwodu, to znowu zaczynam płakać. Cały czas w uszach słyszę "ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cie nie opuszczę, aż do śmierci". Cały czas mi to w uszach dudni.
A jak usłyszę od sędziego, że to małżeństwo rozwiązuje, to chyba nie wytrzymam.
Nie wiem, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez mojej żony, bez mojej Justyny (bo tak ma na imię).
Po mimo tego, że to ja zniszczyłem to małżeństwo i Jej psychikę tymi kłótniami, to nie potrafię myśleć, że mogę Ją stracić.
Próbowałem już wszystkiego, przepraszałem Ją, kupowałem kwiaty, prosiłem błagałem, ale żadnej szansy nie dostałem.
Dzisiaj potwierdziło się też to, że Justyna poznała nową osobę, faceta. Z tego co dowiedziałem się to dopiero początek znajomości. Pomimo tego, że jak się to potwierdziło, poczułem jakby ktoś mi nożem serce przebił, to nie jestem na Nią zły, nie mogę, bo to było pewne, że kogoś zapozna, że ktoś zajmie moje miejsce. Ona jest tak piękną i świetną kobietą, że to było pewne, że moment znajdzie się osoba, która zajmie moje miejsce.
Wiem za mocno się rozpisałem, ale potrzebowałem miejsca, gdzie będę mógł to wszystko z siebie wyrzucić.
Spodziewam się, że większość z Was powie "chłopie daj jej ten rozwód, przestań Ją niszczyć i pozwól być szczęśliwą" i na pewno będziecie mieli rację, dlatego samej sprawy nie będę Justynie utrudniał, jeśli tego będzie chciała wezmę całą winę na siebie. Bo wiem, że to moja wina i nie zasługuję na kolejną szanse, żeby odbudować to małżeństwo, ale jakoś nie mogę się z tym pogodzić, nie mogę tego zaakceptować.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22344383]
[26.06.2016] 06:19
rozwódka
Ramzes (16.06.2016.14 08:45):
Witam wszystkich forumowiczów,
Najprawdopodobniej za jakiś czas dołączę do Waszego grona (o zgrozo, zaraz będę po rozwodzie, to nie możliwe).
Dzisiaj moja żona idzie do prawnika pisać pozew i będzie go składać.
Wczoraj pierwszy raz się przez to popłakałem. Ja, twardy facet, typowy samiec Alfa ryczałem jak dziecko i paliłem papierosa za papierosem.
Najgorsze jest to, że ten rozwód to MOJA wina. Małżeństwo trwało prawie 3 lata, trzy lata w których kłóciliśmy się co chwilę, ale i przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil. Co do kłótni, to były one potworne, wyzywaliśmy się od wszystkich, przekraczaliśmy wszystkie możliwe granice, nawet fizyczne, ale po nich i tak sobie wybaczaliśmy i próbowaliśmy od nowa, kolejny raz i kolejny. Do wczoraj miałem cichą nadzieję (tak wiem po tym wszystkim nie zasługiwałem nawet na nią), że może uda się to jeszcze naprawić. Jestem już umówiony z psychoterapeutą, żeby pracować nad sobą, bo wczoraj zrozumiałem jakim jestem potworem. I chcę się zmienić i tym razem wiem, że by mi się udało, bo Ją KOCHAM !!!
Tylko zastanawiam się czy warto. Bo po co mam to robić skoro moje małżeństwo się kończy, moje życie się kończy.
Nie potrafię się z tym pogodzić. A jak sobie wyobrażam, że stanę tam (na sali rozpraw)na przeciw mojej jedynej miłości i będziemy mówić że chcemy rozwodu, to znowu zaczynam płakać. Cały czas w uszach słyszę "ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cie nie opuszczę, aż do śmierci". Cały czas mi to w uszach dudni.
A jak usłyszę od sędziego, że to małżeństwo rozwiązuje, to chyba nie wytrzymam.
Nie wiem, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez mojej żony, bez mojej Justyny (bo tak ma na imię).
Po mimo tego, że to ja zniszczyłem to małżeństwo i Jej psychikę tymi kłótniami, to nie potrafię myśleć, że mogę Ją stracić.
Próbowałem już wszystkiego, przepraszałem Ją, kupowałem kwiaty, prosiłem błagałem, ale żadnej szansy nie dostałem.
Dzisiaj potwierdziło się też to, że Justyna poznała nową osobę, faceta. Z tego co dowiedziałem się to dopiero początek znajomości. Pomimo tego, że jak się to potwierdziło, poczułem jakby ktoś mi nożem serce przebił, to nie jestem na Nią zły, nie mogę, bo to było pewne, że kogoś zapozna, że ktoś zajmie moje miejsce. Ona jest tak piękną i świetną kobietą, że to było pewne, że moment znajdzie się osoba, która zajmie moje miejsce.
Wiem za mocno się rozpisałem, ale potrzebowałem miejsca, gdzie będę mógł to wszystko z siebie wyrzucić.
Spodziewam się, że większość z Was powie "chłopie daj jej ten rozwód, przestań Ją niszczyć i pozwól być szczęśliwą" i na pewno będziecie mieli rację, dlatego samej sprawy nie będę Justynie utrudniał, jeśli tego będzie chciała wezmę całą winę na siebie. Bo wiem, że to moja wina i nie zasługuję na kolejną szanse, żeby odbudować to małżeństwo, ale jakoś nie mogę się z tym pogodzić, nie mogę tego zaakceptować.

Rozwiodłam się 20 lat temu. Wcale mi Ciebie nie żal. Dobrze, że Twoja żona oprzytomniała i wniosła pozew o rozwód zanim ja zniszczyłeś do reszty. Takich facetów jak Ty i Tobie podobni powinno się kastrować, żeby nie skrzywdzili już więcej żadnej kobiety.Mama za sobą małżeństwo z kimś Tobie podobnym, trwałam w nim 17 lat ze względu na dzieci. Kilka lat temu poznałam faceta wydawał się normalnym, ciepłym i serdecznym człowiekiem. Ale to były pozory. Okazał się starym zgredem,skąpcem, zazdrośnikiem bez przyczyny i awanturnikiem. Czy wszyscy faceci, którzy maja poukładane w głowie w sensie zawodowym i życiowym są wredni dla swojej kobiety? Czy to kwestia niedoboru albo ułomności jakichś komórek mózgowych?

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22357266]
[27.08.2016] 14:40
jena fil
Witajcie.
Jestem prawie albo już za kilka dni 5 lat po ślubie. Mamy dwójkę małych dzieci. Mąż pol roku temu obwieścił mi że chce rozwodu. Od pół roku wychodzi wieczorami (podobno do kolegow/kolegi), czasami nie wraca na noc a jak wraca to jest 4 nad ranem i w dodatku pijany. Wtedy jestem całkiem sama w domu ze spiacymi dziećmi. Przeprowadzilam się do meza po ślubie do jego własnościowego mieszkania. On ma pełno znajomych a ja gdy zmieniłam otoczenie nie mam nikogo. Żadnej koleżanki żeby pogadać. Maz woli chodzić sam niż ze mną. I do tej pory tak jest. Jestem sama z dziećmi w domu. Straciłam pracę przez chorobę zagrazajaca zyciu. Po operacji roczna rehabilitacja i tak zostalam zwolniona. Nie mam pracy, znajomych. Mąż chce żebym opuściła mieszkanie bo to jego i ja tu nie mam prawa mieszkać. Jestem z niczym, dwójka dzieci które muszą gdzieś mieszkać. Płacze praktycznie codziennie, nie widzę szans żeby ratować małżeństwo bo mąż nie chce nawet słyszeć o naprawianiu czegokolwiek. Kocham go ale to już nie ma dla niego znaczenia. Codziennie traktuje mnie jak powietrze, olewa to co mówię o robię. Nie mam już sił walczyć. Codziennie rujnuje mnie psychicznie tą jego obojętność. I co ja mam robić ? Stracić wszystko go mam i kocham, bo ktoś ma to gdzieś. To tak bardzo boli

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22425244]
[11.09.2016] 22:03
Blueray
jena fil (16.08.2016.27 14:40):
Witajcie.
Jestem prawie albo już za kilka dni 5 lat po ślubie. Mamy dwójkę małych dzieci. Mąż pol roku temu obwieścił mi że chce rozwodu. Od pół roku wychodzi wieczorami (podobno do kolegow/kolegi), czasami nie wraca na noc a jak wraca to jest 4 nad ranem i w dodatku pijany. Wtedy jestem całkiem sama w domu ze spiacymi dziećmi. Przeprowadzilam się do meza po ślubie do jego własnościowego mieszkania. On ma pełno znajomych a ja gdy zmieniłam otoczenie nie mam nikogo. Żadnej koleżanki żeby pogadać. Maz woli chodzić sam niż ze mną. I do tej pory tak jest. Jestem sama z dziećmi w domu. Straciłam pracę przez chorobę zagrazajaca zyciu. Po operacji roczna rehabilitacja i tak zostalam zwolniona. Nie mam pracy, znajomych. Mąż chce żebym opuściła mieszkanie bo to jego i ja tu nie mam prawa mieszkać. Jestem z niczym, dwójka dzieci które muszą gdzieś mieszkać. Płacze praktycznie codziennie, nie widzę szans żeby ratować małżeństwo bo mąż nie chce nawet słyszeć o naprawianiu czegokolwiek. Kocham go ale to już nie ma dla niego znaczenia. Codziennie traktuje mnie jak powietrze, olewa to co mówię o robię. Nie mam już sił walczyć. Codziennie rujnuje mnie psychicznie tą jego obojętność. I co ja mam robić ? Stracić wszystko go mam i kocham, bo ktoś ma to gdzieś. To tak bardzo boli

Bardzo smutna jest ta Twoja historia.Tym bardziej ,ze masz dwoje małych dzieci, dla których musisz być silna.Ja równiez nie mialam lekko chociaz mam tylko jedna córkę, trudno bylo pogodzic sie ze wspolnie podjęta decyzją o rozwodzie ale czasami wychodzi to na lepsze. Znowu poczułam sie wartosciowa, nikt nie mogł juz mnie dołowac.Jestem sama juz od 7 lat i mimo iz mialam po drodze jakies tam nieudane związki to nie żałuję.Jak masz chęc pogadac to zostaw jakiegos maila.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22441056]
[23.10.2016] 17:24
nieudacznik
Witam Przede mną takze rozwod.Jestesmy z zoną 14 lat.Dla Niej chyba za długo.Kłócimy się coraz częściej,zwykle idzie o błahostki.Mamy cudownego synka,obydwoje pracujemy nie mamy problemów finansowych.Próbuję załagodzić sytuację,ale ona ma to gdzieś.Nie chce rozmawiać,coraz częściej wychodzi wieczorami i zostajemy sami z synem.Chyba kogoś ma ,bo nie wiem czym to tłumaczyć.Ostatnio wyrzuciła mi nawet,ze jestem nieudacznikiem,bo nie mam wyzszego wykształcenia.Fakt skonczyłem szkołe srednią,ale był to mój wybór.Obecnie zarabiam ok4000tys netto i nie mamy kredytu,więc nie wiem co ma do tego wykształcenie.Kocham ją i próbuję się dogadać jednak mam już coraz mniej siły.Naprawdę nie wiem w czym rzecz....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22490006]
[23.02.2017] 17:29
Prymus
Szczęśliwy ten, kto wszystko, co czyni, czyni z miłością i z czystą intencją.
Tomasz Kempis

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22655997]

    1 «   39 40 41 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat