o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Moje doświadczenia w związku...
 » Odpowiedz na ten temat

Marynarzowe

   1 2 3 4 5   » 7 Strony tematu:
[28.01.2008] 16:08
EX9999
Pracowalem na statkach ladnych pare lat. Bylem kawalerem.
W rejsach do portow niektorych panstw afrykanskich, azjatyckich lub ameryki poludniowej zawsze bywal czas aby wyjsc na lad. Pobyty przed portami ( na redzie ) sa praktycznie porownywalne z pobytami w portach, statki sa pelne handlarzy oraz prostytutek. Przebywaja na pokladzie nierzadko, dzien i noc, na burcie panuje atmosfera "bazarowo-burdelowa. W krajach tych za przyslowiowa garsc $ mozna otrzymac prawie wszystko.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12124209]
[29.01.2008] 13:02
słomianka
Zgadzam sie z tobą są to kraje bardzo biedne gdzie niezatko rodzina sprzedaje swoje corki aby mic za co przezyc. Ale przyznasz ze wszystko zalezy od czlowieka czy chce z tego skorzystac czy nie. Wiem równiez ze są firmy które odgórnie zabraniają wpuszczania na pokład takich osób jak również wychodzenia na zewnątrz pracownikom.
A u nas w Polsce nie ma takich pań co stoją przy drogach i machają? Są! I tez napewno są chętni na ich usługi. Wiec nie tylko marynarze mają okazję do skoku w bok...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12129253]
[01.02.2008] 20:04
nie zdradzona
nie wiem jak jest w afryce, bo mój m nie pływa po takich krajach. co mi z resztą odpowiada, nie żebym mu nie ufała, ale po prostu pływając po europie ( a tak właśnie pływa mój chłopak) mamy kontakt ze sobą prawie codziennie. w każdym razie porty zmieniają się często i nie ma za bardzo czasu zejścia na ląd. jeśli chodzi o przesyłki to tak jak ktoś tu j€ pisał udaj się do jego agencji jak ktoś będzie jechał na jego statek to zabierze to co mu wysyłasz ze sobą. nie może to być zbyt duże( chodzi o to żeby nie robić kłopotu, na lotnisku każdy kg się liczy) i najlepiej w podpisanej jego imieniem i nazwiskiem kopercie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12151417]
[14.02.2008] 19:51
marynarzowa
Rejsy rejsy rejsy, a co jak marynarz nawiazuja kontakt w kraju z zona kolegi marynarza? wyczuwa maz niezaradny zona obrotna bo firma np na czas nie placi i kontaktuja sie... z zona bo kolega mowi ze zona lepiej to zalatwi. z czasem kolega wyczuwa ze zona warta zainteresowania, bo maz dupa. i co ??? maz marynarz zdradza w kraju z zona marynarza. fajnie co? to mnie spotkalo. po co porty i prostytutki.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12229035]
[16.02.2008] 17:37
tęsknotka
Tak, marynarze odwiedzają kluby...mój marynarz nie lubi takich miejsc, ale chodzi czasem ze względu na towarzyszy ze statków...gdy oni poszli do burdelu -on dzwonił do mnie ze statku, 3 godziny rozmowy.
Gdy nie chciał z nimi iść słyszał,że jest głupi, bo ja nie czekam na niego, tylko na jego pieniądze, że pewnie zabawiam się z kimś, gdy on jest na statku.Takich miał kolegów!!!!!

Jakie to przykre, nie dość,że to niebezpieczna praca i nie pływa tam dla przyjemności, to taki jeden z drugim wchodzą z butami w jego życie
i próbują szydzić...

Dodam,że co niektórzy żonaci i dzieciaci, a do burdelu latali przy każdej okazji...
I opowieści,że jak on był w jego wieku to żadnej nie przepuścił- pytanie i co z tego?? i ma się czym chwalić?? że robiła mu loda brazylijka, która robiła też loda jego kolegom i innym facetom?? Że posuwał dziwkę, którą posuwało wielu mężczyzn i to za pieniądze...że nie szanuje żony i dzieci?? bo jak się człowiek sam nie uszanuje, to go nikt nie uszanuje...

Ufam mojemu mężczyźnie...opowiadał mi o tym...On wie, że gdy zdradzi to z nami koniec...
Może powstać stwierdzenie, że kiedyś ulegnie pokusie lub namowom kolegów...
Tego nigdy nie mogę byc pewna, że tak się nie stanie- ani tam ani tu na lądzie.Lecz cóż jest warta miłość bez zaufania, ryzyka...niczego nie możemy być pewni. Zarówno On jak i Ja.

Mam nadzieję, że nie uraziłam nikogo powyższymi stwierdzeniami

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12239287]
[21.12.2014] 21:46
[19.02.2008] 13:05
nie zdradzona
to prawda marynarz marynarzowi nie równy, tak jak facet facetowi. I tyle nie ważne kto jaki ma zawód, ważne kto jakim jest człowiekiem. Ponoć okazja czyni złodzieja. To fakt, ale okazja czyni złodziejem tylko tego kto ma złodziejską natur (moim zdaniem). I tyle mam do dodania na ten temat.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12255678]
[17.04.2008] 17:40
Dw  dwojcik@tlen.pl
dativ48 (07.07.07 22:14):
Jestem w związku marynarskim od 30 lat Dalej czuję się dziewczyną marynarza. Najpiękniesze w takim związku jest brak nudy,przyzwyczajenia a jest ciągłe odkrywania nowego i nowego w każdej dziedzinie życia.Dzis po tylu latach też bym podjeła decyzję o wyjściu za marynarza.Nasz związek opiera się na wspólnym zaufaniu,tolerancji.Związek dowartościowuje każdego z nas bo wytrwać w nim nie jest łatwo.Wiadomo długotrwale rozłąki.Są one wynagradzane wspaniałym odczuwaniem i przeżyciami powitań dwojga zakochanych w sobie ludzi.Szczury lądowe nie znają tego uczucia.Przeczytałam wszystkie posty i musialam odpowiedzieć.Pozdrawiam wszystkie żony marynarzy.Prawda jest taka że marynarzową może być każda ale żoną marynarza juz nie.


Popieram w 100%. Tez tesknie za swoim Marynarzem, chociaz w tym przypadku moj Marynarz jest moim tata. Moi rodzice obchodza w tym roku 30 rocznice slubu. Nie jest to jedyna rodzina marynarska w moim srodowisku. Ale wszystkie laczy jedno - to najszczesliwsze malzenstwa jakie znam.Z prawdziwego zdarzenia, nigdy nie sa znudzone soba, oparte na prawdziwej przyjazni i zaufaniu.
Pozdr

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12590119]
[18.05.2008] 09:53
Advena
zapraszam do lektury historii Marty na

http://floos.pl/index.php?option=com_content &task=view&id=373&Itemid=9

opiszemy także i Twoją historię Anna Putek
floos.pl

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12777934]
[21.06.2008] 01:10
smutna zona marynarza
a ja juz sobie nie radze z tesknota, z problemami, ktore sa teraz tylko moje, z niepewnoscia i oczekiwaniem na jego nieczeste telefony... mam mase zajec, zajeta kazda minute, by nie myslec, a i tak w duszy caly czas placze... nie wiem co dalej bedzie

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12970857]
[15.07.2008] 15:36
Kasiulaaa79
Byłam do niedawna dziewczyną marynarza. Zerwałam z nim jak tylko pojechał w pierwszy rejs. Wcześniej był na lądzie przez kilka miesięcy i tak się poznaliśmy. Potem wyjechał na jakiś kurs oficerski nad morze. Przed jego wyjazdem i po przyjeździe dużo rozmawialiśmy i wychodziło na to, że jest z niego miły facet, że chciałby miec rodzinę i żeby ktoś na niego zawsze czekał po powrocie. Rzuciłam go, bo był beznadziejny w łóżku. Liczyła się dla niego tylko jego własna satysfakcja. Czy to nie przypomina Wam typowego marynarza, który w każdym porcie ma inną ? Taki, który zapomniał co to czułosc i troska o dziewczynę? Podejrzewam, że mimo, iż mówił, że dzisiaj wielu marynarzu po zejściu ze statku biegnie prosto do budki telefonicznej, żeby zadzwonic do dziewczyny, to jednak myślę, że to, jak się zachowuje w łóżku, świadczyło o tym, że jednak korzysta z różnych "przygód" na statku.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13110448]
[03.08.2008] 17:03
notosienaczytalam
No to sie naczytalam, a mozecie opowiedziec jak to jest na trasie europa-południowa afryka? Jakie "radosci" tam czekaja na marynarzy, bo moj chlopak tam wlasnie polynal, a tu tyle naczytalam sie wiem, ze sa burdele portowe, wiem ze koledzy namawiaja, ale wiem ze i sami szukaja przygod .Moze jakis marynarz cos napisze, przeciez tu anonimowo, wiec za prawde nikt nic nie zrobi, a mnie oswieci czego mam sie bac, na co uwazac i przede wszystkim co on tam moze porabiac i gdzie albo z kim.P{ozdrawiam i licze na odpowiedz.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13210675]
[12.08.2008] 20:52
Booinka
Ja tam nie wiem czy będe wiarygodna, bo to moje pierwsze rozstanie z moim Marineiro . I nigdy nie zdecydowałabym się na ten związek bez zaufania - obopólnego. Czytam te forum i widze, że niektóre posty piszą kobiety o tym jacy to meżczyzni sa okropni, chamy bez serca itd - jak jest dalek to na pewno zdradzi...takie tam - i racja sa tacy faceci. Ale drogie Panie - wsrod nas tez sa kobiety, ktore bezczelnie oszukuja i zdradzaja - znam takie przypaki kobiet marynarzy - on wyjezdza - ona zostaje - wierzcie mi ze ma wiecej opcji.
Podsumowując - nie mozna generalizowac. Ja zostalam tu i bede na Niego czekac, on plywa i tez bedzie na mnie czekac, i ja to wiem, po prostu .
Pozdrawiam wszystkie czekające

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13260595]
[14.08.2008] 19:29
BlauBaby  blaubaby@tlen.pl
Mam wielu kolegów, którzy są marynarzami, znam ich żony, dziewczyny i narzeczone, i tak naprawdę wszystko zależy od siły charakteru danej osoby i o mocy miłości jaką pała do swojej drugiej połówki, jeśli kocha nie zdradzi, jeśli jest z kobietą aby być i aby mieć do kogo wracać po rejsie, to będzie zdradzał...Nie to, że czepiam się marynarzy, bo tak nie jest, wiele rzeczy słyszałam, wiele wiem, i nie jest to wcale głupie gadanie tylko fakty... Wielu z nich zdradzało, ale byli też wierni swoim kobietom (z mojej strony wielki szacunek ich osobom , ale widziałam też jak dziewczyny potrafią sobie zorganizować czas podczas nie obecności swojego ukochanego (nie ładnieee).
Nie jestem kobietą marynarza, ale człowieka, który również pracuje przy statkach i który ma możliwość wyjazdu na kontrakt...Nie wyjedzie, bo nie wyobrażamy sobie dnia bez siebie, oczywiście zdarzają się rozłąki na kilka dni, tydzień, dwa, i myślę że to nam w zupełności wystarczy Po prostu chcemy uczestniczyć w swoim życiu, chcemy razem budować nasz związek bez pauz wszelkiego rodzaju, chcemy razem wyczekiwać narodzin naszych dzieci i razem patrzeć jak rosną każdego dnia
Pozdrawiam wszystkie Marynarzowe, oby wasza wzajemna miłość przetrwała każdą rozłąkę bo stereotyp prawdy nie powie, to tylko domysł i wzorzec przekazywany i rozpowszechniany przez społeczeństwo "(...)Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą(...)"

http://suwaczki.maluchy.pl/sl-17985.png [/img][/url]

"(...)Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą(...)"

"(...)Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe(...)"

"(...)Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest Miłość...(...)"

(1 List do Koryntian 13.1 - 13)



   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13271841]
[16.08.2008] 23:00
DziewczynaŻołnierza
hej, przypadkiem natrafiłam na ten temat
Może nie mam chłopaka - Marynarza, ale mam chłopaka w wojsku i wiem, że jest ciężko... no a Wam w szczególności...
Życzę Wam dużo wytrwałości i cierpliwości
Nie słuchajcie głupich uwag, że marynarzowie i żołnierze zdradzaja...
Bo nie wszyscy są tacy jak ich inni opisują...
Ja ufam swojemu żołnierzowi bezgranicznie więc głupie \"rady\" itp. nie dla mnie
pozdrawiam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13283486]
[19.08.2008] 10:38
kochajacaM
Ja kocham mojego M i ufam mu, jest wspaniałym i dobrym człowiekiem, wole być z nim pół roku w roku niz z kims innym przez cały czas. Napiszcie jak radzicie sobie z tesknotą.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13296505]
[29.08.2008] 04:06
czeslaw121212
marynarzowa (07.01.15 03:27):
Witam dziewczyny.
Tak sie sklada ze ja plywam i troche sie tu naogladalam.Aktualnie pracuje w Afryce i jeszcze czegos takiego w swoim zyciu nie widzialam.jest 43 facetow na burcie i cale 43 regularnie chodzilo na dziwki gdy bylismy na stoczni.Jestem zalamana.Ludzie po ktorych naprawde bym sie tego nie spodziewla,wydawali sie byc na poziomie nie zalowali sobie ani troche.Byli tacy co sie zakochali mimo ze rok wczesniej koles wzial slub.Powiem szczerze ze gdybym wczesniej nie poznala swojego meza to chyba bym sie juz z nikim nie zwiazala.Rozumiem ze dziewczyny tu sa ladne,tanie(za dolara zrobi wszystko) ale ci ludzie maja zony,male dzieci a tu szaleje Aids.Jakos nie bardzo chce mi sie wierzyc ze sie zabezpieczaja. Nie chce was dolowac ale tak jest tu w Afryce.Wczesniej plywalam na statkach handlowych,po Europie i bardziej cywilizowanych krajach i czegos takiego nie widzialam.Pytanie tylko czy to dlatego ze w europie nie ma takich mozliwosci czy ludzie sa inni?W normalnym kraju trzeba sie postarac zeby poderwac dziewczyne a tu nie wazne czy sie jest przystojniakiem czy ma sie wielki brzuch najwazniejsze ze jest sie bialym bo wtedy wiadomo ze ma sie kase.Mozna sie naprawde zalamac.
A juz najbardziej mnie wkurza jak taki koles potem opowiada ze ma synka 1.5rocznego i jak on pieknie zaczyna mowic i tam te wszystkie bzdury.Obrzydliwe.Naprawde.Nie uwierze juz ze jakis bedac w afryce i majac mozliwosc zejscia na lad nie skorzystal z okazji.Mam nadz ze wasi mezowie czy faceci w tych rejonach nie bywaja.
Mozecie mi nie wierzyc ale tak sie sklada ze jest nas tu kilka i kazda ma takie same zdanie.

Kolezanka mnie tu przyslala bo sie nasmiac nie mogla. Co ty kobieto za bzdury piszesz? Czepiasz sie facetow a sama lepsza bylas? Taka swieta?? Tez troche plywam i spotkalem ludzi ktorzy chodzili z nami do barow z dziwkami na ameryce polodniowej, pili i jak wiedzieli ze miekna to wrazali na statek, SAMI. Wiec ty trafilas na ludzi bez charakteru. Nie spotkalem sie osobiscie lub przez znajomych zeby cala zaloga na dziwki chodzila. 90% tak, ale byli ludzie ok. Za dolara robi co chcesz? To gdzie ty bylas? Takie kraje to byly jakies 20 lat temu. Na afryce minimum to jakies 15-20$

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13359719]
[06.09.2008] 14:56
kasiek 80
Jestem Marynarzem i jestem z Marynarzem. Rzadko udaję się razem wypłynąć, ale wcale nie czuję się mniej pewna za mojego mężczyzną kiedy razem nie pływamy. Z punktu widzenia kobiety nie ma się ochoty zdradzić, bo większość Marynarzy to brudne łajzy, bez wykształcenia, ambicji, rodzin i wartości. Są jednak tacy mężczyźni na których i ja chętnie oko powieszę. Ale co z tego? Środowisko marynarskie jest dość hermetyczne, bardzo łatwo doszłoby do przecieku i na co mi to? Komu normalnemu zależy na chwilowym romansiku, kiedy konsekwencją owego romansu jest utrata dotychczasowego, często nie złego życia? Tak samo wygląda to z punktu widzenia Marynarza. Jeśli jakikolwiek kolega ze statku jest Waszym wspólnym znajomym na lądzie i pojawiają się jakieś głupie żarty, docinki itp. nie marnuj czasu, bo to oznacza, że przynajmniej kilka razy już zahaczył o portówkę. Te żarty się nie biorą z nikąd. Tak jak mówię: jest skutek, bo jest przyczyna. Na statku wcale nie jest trudniej być wiernym niż na lądzie! Poprostu tam jest okazja, że się nie dowiesz!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13408321]
[02.11.2008] 20:36
małgosia 83
Nie jestem kobietą marynarza, ale człowieka, który również pracuje przy statkach i który ma możliwość wyjazdu na kontrakt...Nie wyjedzie, bo nie wyobrażamy sobie dnia bez siebie, oczywiście zdarzają się rozłąki na kilka dni, tydzień, dwa, i myślę że to nam w zupełności wystarczy Po prostu chcemy uczestniczyć w swoim życiu, chcemy razem budować nasz związek bez pauz wszelkiego rodzaju, chcemy razem wyczekiwać narodzin naszych dzieci i razem patrzeć jak rosną każdego dnia
można wiedzieć gdzie pracuje Twój mężczyzna????13355487to moje gg , bo ja też nie chce żeby mój marynarz pływał

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13748705]
[18.11.2008] 16:24
bezatu
jestem zona marynarza 25 lat. jasne ze sie kurwia w portach , chlaja i sie kurwia. to jest wpisane w ich zawod . ale bez emocjii dziewczyny , nigdy zadna z was sie nie dowie o swoim. bzykal to bzykal i co ztego ci z ladu tez bzykaja cudze..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13849162]
[27.12.2008] 22:26
dulaczek12  dulaczek12@tlen.pl
Haha ta ostatnia odpowiedź była genialna. Fakt jest taki, że to więcej żony zdradzają swoich marynarzy. Zresztą czy to marynarz, czy prawnik, czy ktokolwiek inny. Zdrady będą zawsze. A raczej Ci pracujący na lądzie mają częstszą okazję do tego, niż faceci 2 miesiące płynący do kolejnego portu.Byłam na takim rejsie kiedyś i uwierzcie mi,że nie jest im tam tak wesoło.Po pracy ok godz 19 zazwyczaj wszyscy rozchodzą się do swoich kabin.Nielicznym chce się lecieć na miasto się napić. Poza tym nie przychodzi wam pensja męża na konto? Nie wiecie ile on zarabia i ile sobie pieniędzy zostawia?Normalnej, w miarę fajnej nie wyrywa się w godzinę i sypia za darmo.Dziewczyny w takich portowych miastach nie są takie głupie,a prostytutki nie kosztują dolara.Oczywiście jak ktoś szuka okazji to ją znajdzie, ale spójrzmy prawdzie w oczy czy wszystkie jesteście takie pewne swoich mężów. Skąd ta teoria,że to najgorsi są marynarze,którzy w ciągu pół roku do portu cumują kilka razy.Może przyjrzeć się trzeba lepiej koleżankom z pracy lub sąsiadkom pozostałych mężów Oni codziennie są narażeni na obecność innych kobiet. To co tutaj przeczytałam, to jakaś obsesja, ludzie trzeba się leczyć.Gdybym cały czas myślała,że mąż mnie zdradza, to szpital murowany.Nie macie innych problemów?Bardzo dziwne, w jakim celu w takim razie być ze sobą jeśli każdy wyjazd wiąże się z takimi myślami?To co mówią inni jest najmniej ważne i nie wciągajcie się w takie tematy.Nawet na takim forum widać kto kogo zdradził po tych jadliwych słowach, szkoda tylko,że swoją chorobą chcą zarazić innych. Pozdrawiam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14076057]
[12.01.2009] 16:39
majka2345
pewnie jest jak mowicie ale ja znam jednego marynarza, osobę którą darzę ogromnym zaufaniem i szacunkiem, człowiek mądry, z zadadami... mimo piekła które zgotowała mu jego żona wiem że nigdy jej nie zdradził. oczywiście że ma okazję, do tego jest przystojny, czarujący i szarmancki. błagam was, dajcie wiarę że tacy ludzie istnieją. Nie, bo.....nie to takie proste. w takim specyficznym zawodzie trzeba miec czego się chwytac...swój sposób na przeżycie. dla niego życie w zgodzie z tym co obiecal przy ołtarzu jest prioryttetem. to człowiek przez duże C. życzę wam wszystkim jesli nie takiego męża to chociaz przyjaciela. to co mnie w życiu najlepszego spotkalo to znajomość z tym czlowiekiem.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14176922]
[31.01.2009] 21:48
lloret6
dativ48 (07.07.07 22:14):
Jestem w związku marynarskim od 30 lat Dalej czuję się dziewczyną marynarza. Najpiękniesze w takim związku jest brak nudy,przyzwyczajenia a jest ciągłe odkrywania nowego i nowego w każdej dziedzinie życia.Dzis po tylu latach też bym podjeła decyzję o wyjściu za marynarza.Nasz związek opiera się na wspólnym zaufaniu,tolerancji.Związek dowartościowuje każdego z nas bo wytrwać w nim nie jest łatwo.Wiadomo długotrwale rozłąki.Są one wynagradzane wspaniałym odczuwaniem i przeżyciami powitań dwojga zakochanych w sobie ludzi.Szczury lądowe nie znają tego uczucia.Przeczytałam wszystkie posty i musialam odpowiedzieć.Pozdrawiam wszystkie żony marynarzy.Prawda jest taka że marynarzową może być każda ale żoną marynarza juz nie.

Dziękuje Ci za tę wypowiedz-żona wiernego marynarza od roku

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14300254]
[07.02.2009] 11:43
alex123
Witajcie wszystkie kobiety...a która była w sytuacji, że mąż wrócił z 5-miesięcznego rejsu i po kilku dniach przyznał się, że był na dziwkach...Oczywiście wtedy wchodził w grę alkohol-a raczej koszmarnie duże ilości alkoholu...I ekipa na statku, która juz dała tak w kość i zwykły popęd męski...Byłam w szoku!!!!PO co mi w ogóle powiedział???A powiedział ponieważ tak bardzo mnie kocha i nie potrafił mnie oszukiwać, schudł chyba z 10 kilo...Powiedział że więcej się to nie powtórzy, że nie opłaca się za tę chwilę później tak cierpieć...I co?wierzę mu...Teraz znów wypłynął,ja jestem w ciąży...Jest mi źle, ale czekam i ufam mu bo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego...Mamy trzyletniego synka, drugie w drodze...Prawdopodobnie nie będzie go na porodzie, no cóż, takie zycie,ale przecież wróci i wtedy posiedzi przynajmniej z cztery miesiące Każdy popełnia błędy...miłość to także sztuka wybaczania..Do dzisiaj gdy słyszę Brazylia ściska mnie w żołądku, ale nie myślę o tym...zwariowałabym przecież Pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedź, czy jest jakaś kobieta której mąż przyznał się do zwykłego skoku w bok...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14340948]
[08.02.2009] 15:50
Gabryska
Po przeczytaniu Twojego posta zastanawiam sie nad pytaniem, ktore zadalas - \"Po co on mi w ogole powiedzial?!\". Gdyby to mnie spotkala taka sytuacja nie wiem jak bym sie zachowala... gdy wszystko jest tylko gadaniem pseudo-zyczliwych znajomych zamaiata sie taki temat pod dywan. Z jednej strony sadze, ze dobrze ze Ci powiedzial... widac meczylo go to i jesli nie za szybko mu wybaczysz to jest szansa, ze wiecej tego bledu nie popelni. Moj M wyplywa w pierwszy rejs w czerwcu. Nie jestesmy malzenstwem i nie mamy dzieci i jesli po powrocie by mnie tak \"oswiecil\" odeszlabym natychmiast chociaz bardzo go kocham. Gdybysmy mieli dzieci, sadze, ze zastanowila bym sie nad tym dluzej...chociazby nad tym rozwod czy separacja i jak to wytlumaczyc dzieciom. Znam siebie i zdrady bym nie wybaczyla... w najlepszym wypadku oszukiwalibysmy siebie nawzajem i do konca zycia patrzyla bym na niego z wyrzutem jak mogl mi to zrobic a to chyba gorsze dla dzieci- patrzec na niekochajacych sie rodzicow...
Mam pytanie- z jakiego wzgledu Ty wybaczylas swojemu mezowi???

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14349089]
[11.02.2009] 15:51
alex123
Gdy czytam Twój post to mam wrażenie, ze to moja wypowiedź sprzed lat Oczywiście gdybym była panienką bez dziecka to pewnie bym zostawiła takiego faceta na 100% Jednak ja jestem już mężatką od czterech lat i mamy trzyletniego synka I przez dłuższy czas twierdziłam, ze nie wyobrażam sobie dalszego życia po zdradzie…jak się okazało do czasu…
Gdy stajemy w obliczu takich sytuacji zachowujemy się całkiem inaczej niż można to było przewidzieć…Przynajmniej ja patrząc z perspektywy czasu dziwię się sobie-byłam opanowana, stanowcza, nie robiłam awantur, nie krzyczałam, nie wyprowadzałam się w domu…Były tylko spokojne rozmowy i dyskusje prowadzone z mężem.
Pierwszego dnia oczywiście był płacz i lament, myśli o rozwodzie bądź separacji, drugiego dnia się otrząsnęłam i nie rozmawiałam z mężem, przez kilka dni między nami panowała absolutna cisza i ignorancja z mojej strony- musiałam dać sobie czas, przemyśleć i poukładać. A potem rozmowy, o tym co się stało i jak to będzie dalej..
Jedno wiedziałam na pewno-nie wyobrażałam sobie, żebym mogła przekreślić to wszystko co nas łączyło i łączy. Nie mogłam skreślić całej przeszłości przez tą jedną chwilę słabości, zapomnienia…W końcu jesteśmy tylko ludźmi, przed którymi tyle pokus…Przecież człowiek całe życie się uczy na swoich błędach i z każdej sytuacji wychodzi mądrzejszy, rozsądniejszy…
Wybaczyłam swojemu mężowi i mam taką dziwna pewność, że to była dobra decyzja Wiem, że dużo nas to kosztowało i dużo nas nauczyło. Od tamtej pory jest inaczej…bardziej siebie szanujemy i liczymy się ze sobą. Wierzę, że drugiej takiej sytuacji nie będzie (przynajmniej przez kilkanaście lat)
Poza tym tak sobie myślę, że może w przyszłości to ja popełnię błąd i to ja będę oczekiwała, aby ktoś dał mi jeszcze jedną szansę. A wierzę, że każdy na nią zasługuje…każdy człowiek.
I wiem jedno nie ważne czy jestem żoną marynarza – zdrada może dopaść wszystkich.
I nie zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami-co port to dziewczyna itd. A kierowcy ciężarówek? A żołnierze? A piloci? A chociażby fotograf robiący zdjęcia pięknym modelkom? A biznesmeni wyjeżdżający w delegację? Ten temat dotyczy absolutnie wszystkich. Nie ma reguły! Marynarz to zawód jak każdy inny, a w tych długich rejsach wierzę, że człowiek docenia właśnie przede wszystkim swoja rodzinę i nas małżonki
Wszystko zależy od człowieka, jego siły i charakteru.
Pozdrawiam wszystkie czekające panie na swych mężów. Wspierajmy ich i bądźmy silne

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14368015]
[23.02.2009] 18:00
Yankee78
Meskim okiem.

Port to dla mnie miejsce, ktore chce miec za soba jak najszybciej. Praca wlasciwie 24/7. Jesli mam chwile wolnego to mysle tylko o spaniu, bo za chwile znowu zadzwonia. Do tego te tabuny visitors, kontroli i innych podobnych, ktorzy za wszelka cene chca pokazac ze sa lepsi od nas. Czlowiek zabija sie zastanawiajac sie czy wszystko dopiete, bo przeciez za to mi placa.
W wolnym czasie, biegne z laptopem na gore i modle sie zeby znalezc jakas silna niezabezpieczona siec i moc przez chwile uslyszec jej glos. Nawet ona nie jest zla ze budze ja w srodku nocy, bo u mnie wlasnie przerwa po lunchu i mam chwile czasu. W portach budek telefonicznych coraz mniej a tesknimy wszyscy tak samo.
Nie chce nikogo ranic. Nie rzucam sie na kazda ktora wypina do mnie tylek - nawet w Brazylii. Doceniam dobre wspomnienia z domu. Tesknie za swoim lozkiem, za atmosfera jaka buduje dla mnie moja kobieta i za tym jak patrzy na mnie po seksie. Nie potrafilbym spojrzec na swoje odbicie, gdyby z mojej winy czyms sie ode mnie zarazila.
Wiec kiedy juz miniemy glowki portu. Zwykle w jeden dzien porzadkuje ten bajzel z pokladem i dokumentami i wreszcie czuje sie zrelaksowany. Znow codzinna rutyna, wachty, film lub silownia w czasie wolnym, znowu nasze maile, czasem telefony Jesli komus udalo sie przemycic jakas butelke na burte to sobotni wieczor tez bedzie wesoly. To nasza jedyna przyjemnosc...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14435815]
[01.03.2009] 20:30
dufrese
ale najsmiesznejsze jest to ze znam przypadki gdzie maz pracuje na ladzie pieknie z zona i dziecmi mieszka i zyje a babe ma w bloku obok,! nie trzeba plywac by miec kogos jeszcze,,,

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14471140]
[04.05.2009] 14:42
ewele_22
Dzien dobry!
jestesm studentka III roku socjologii ogolnej na uniwersytecie Mikolaja Kopernika w Toruniu. Pisze prace dyplomowa na temat srodowiska wychowawczego w rodzinach marynarzy.
Pilnie szukam zon marynarzy, aby przeprowadzic z nimi wywiad... Moze ktoraz z pan zechcialaby udzielic mi odpowiedzi na kilka pytan? Prosze o pomoc...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [14815881]
[19.08.2009] 02:06
Marynarka
Jestem tzw. marynarzowa. Na moim morzu lez plywaja teraz Wasi narzeczeni i mezowie.

Maz moj jest czlowiekiem wyksztalconym, pochodzi z tzw. dobrej rodziny, jest przystojny, ma poczucie humoru, (byl) solidny, w ogole doskonaly material na meza. Kochalam go, podziwialam i czulam sie kochana.

O jego pierwszej przygodzie uslyszalam od jego kolegi ze statku, ktory zwrocil sie do mojego meza: "A pamietasz te dwie Dunki, ktore wzielismy na statek?" A do mnie: "Zadne dziwki, porzadne, normalne dziewczyny." Odeszlam od niego, ale pozniej wrocilam: Mielismy wtedy malego 2-letniego synka. O jego pierwszej ewidentnej zdradzie (Tubarao/Brazylia) dowiedzialam sie zaraz po rejsie, gdyz pojechalam przywitac go to portu a nie zdazyl jeszcze wyleczyc trypra... Podobno bylo morze wodki... Bylo to w piatym roku malzenstwa. Odeszlam ale pozniej wrocilam: Syn mial tylko 4 lata. Jestem przekonana, ze zawsze miewal przygody i mnie zdradzal. Bylam w wielu rejsach, napatrzylam sie na "Mazowsze" (dziwki na lodziach, potem oczywiscie na statku), na przygotowania marynarzy na wyjscie do portu i ich powroty: zapici, glaszczacy sie po rozporkach, bo nareszcie "wytrzepali worki"... i tak prawie w kazdym porcie. Moj maz i jego koledzy mowili mi z gory, dokad nie wolno mi pojsc w porcie!? A w polskich portach grali pozniej stesknionych narzeczonych i mezow. Chcialo mi sie wymiotowac!!! Takie same historie opowiadaly mi inne marynarzowe. Wspaniale kobiety, teraz juz wiekszosc rozwiedziona.

Wyjechalam z Polski z synem, poszlam na studia, dostalam dobra prace. Maz przyjechal za nami. Nie dostal tu pracy na statkach pelnomorskich wiec plywa na szuwarowo-bagiennych. Nigdy, nigdy wiecej nie zostalabym zona marynarza. Wychodzilam za niego majac 19 lat, bylam ladna i wesola dziewczyna. Jego zdrady wpedzily mnie w depresje, odebraly radosc zycia. Moglabym go zabic, ale nie pojde za skurwiela siedziec. Najgorsze, ze do dzisiaj ten zazdrosnik probuje mi wmowic rzekome zdrady. Jakze ja go za to nienawidze!

Nie spotkalam ani jednego marynarza, ktory nie chodzi na dziwki.

Zycze Wam Dziewczyny i Kobiety zdrowia, mocnych nerwow i umiejetnosci podjecia szybkich, odwaznych decyzji.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [15358950]
[25.08.2009] 02:07
wieczny marynarz
http://www.morzaioceany.com.pl/

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [15386763]

   1 2 3 4 5   » 7 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat