o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Historia
 » Odpowiedz na ten temat

Powstanie Warszawskie Głupota Czy Bohaterstwo?

    1 2 3 4 Strony tematu:
[01.08.2006] 14:49
Paragon Sklepowy
dla mnie jako młodego człowieka to była głupota,źli i niedouczeni dowódcy podjeli decyzję do beznadziejnej walki młodzieży,ludności cywilnej z regularnym wojskiem,wiem że ruscy nie pomogli,ale chyba ówczesni decydenci mogli to przewidzieć,bohaterska walka zgadza się-ale głupia walka,dlaczego nie mówi się głośno i z nazwiska o tych co są odpowiedzialni za wybuch powstania,dlaczego tak gloryfikuje się w mediach powstanie nie przedstawiając innych stron tego powstania
odpowie mi ktoś?

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[02.08.2006] 00:26
Cthulhu87
Dla mnie odpowiedź jest prosta: Głupota I Bohaterstwo. "U kresu żywota, kiedy nienawistne błahostki szarej egzystencji zaczęły wpędzać mnie w szaleństwo, upodobałem sobie pełne radości ucieczki w sen. Wędrując przez prastare krainy, olśniewające ogrody i zaklęte lasy odnajdywałem okruchy tego piękna, którego na próżno dotąd poszukiwałem" - H.P.Lovecraft


Opowiadania autorskie:
http://mstachelski.prv.pl ... Zapraszam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7756822]
[02.08.2006] 00:27
Cthulhu87
Poza tym skłaniam się do opinii samych Powstańców: Lepiej jest zginąć z karabinem w ręku - z honorem, niż pod ścianą.
O nas nie mowi sie glupich zartow typu: "Dlaczego żydzi nie brali udziału w wojnie - bo byli na obozie" "U kresu żywota, kiedy nienawistne błahostki szarej egzystencji zaczęły wpędzać mnie w szaleństwo, upodobałem sobie pełne radości ucieczki w sen. Wędrując przez prastare krainy, olśniewające ogrody i zaklęte lasy odnajdywałem okruchy tego piękna, którego na próżno dotąd poszukiwałem" - H.P.Lovecraft


Opowiadania autorskie:
http://mstachelski.prv.pl ... Zapraszam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7756837]
[02.08.2006] 10:17
Janek znowu nadaje
ZEUS (06.08.02 00:42):
Cthulhu87 (06.08.02 00:26):
Dla mnie odpowiedź jest prosta: Głupota I Bohaterstwo.

Posywłąnie dzieci na pewną smierc to tylko głupota.


to zbrodnia, zbrodnia przeciw narodowi polskiemu
1, kilka miesiecy wcześniej warszawa została w sposób dosłowny oczyszczona z broni-przekazanow 75% magazynów oddziałom leśnym. warszawa ruszyła do boju nieuzbrojona
2, plany operacyjne powstania zakładały rozpoczecie walki w nocy.
3, ogłoszenie alarmu nastąpiło na 2-3 godziny przed planowanym rozpoczęciem walk
4, o planowanych akcjach niemiecki kontrwywiad wojskowy wiedział 2 dni przed akcją
5, niemieckie jednostki frontowe po panice z ostatnich dni lipca odzywskały pełna zdolność bojową
6, w dniach poprzedzających powstanie wojska radzieckie rozpoczęły operację Bagration zakładającą szeroką akcję na terenie Węgier i Słowacji- nawet gdyby nie było przeszkód politycznych Rosjanie tak czy inaczej nie mogliby udzielić pomocy
7, dowódcy powstania wykazali się daleko idaca nierozwaga liczac na to,iz Stalion bedzie przyjacieleme POlski- Stalin chciał Polskę podporzadkować, był zbrodniazrem i zniszczenia, które Powstanie wywołalo tylko ułatwily mu komunizację Polski.
8, żaden frontopwy dowódca nie będzie tolerować na swoim terenie zbrojnych oddziałów, które są mu wrogie- to się tyczy zarówno wojsk niemieckich jak i radzieckich.

jednym słowem bylismy ofiara własnej nierozwagi.
decyzja o godzinie W była czystą głupotą zarówno pod wzgledem militarnym, politycznym jak i czysto ludzkim Brunner Ty świnio

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7758145]
[02.08.2006] 14:15
mfea
Zawsze myślałam, że to była głupota.

Rok temu po raz pierwszy usłyszałam Lao Che. I rok temu pierwszy raz zaczęłam się nad tym zastanawiać.

Dla mnie to nie była ani głupota ani bohaterstwo.

To była tragedia. Straszna tragedia młodych, oszukanych ludzi.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7760760]
[22.05.2017] 17:25
[02.08.2006] 17:12
Luxo
Zadna glupota!
Tylko walka o honor i godnosc ludzka! Co wy teraz moze o tym wiedziec, patrzac z perspektywy 60 lat, i brakiem patryjotyzmu w sercach. To byla inna polska, inni ludzie - mieli inne wartosci.
Pragneli wolnosci jak niczego innego, zwyciezylo serce a nie rozum. Nikt nie mogl przypuszczac ze niemcy zrujnuja doszczetnie cale miasto. Gdy po kapitulacji powstancy opuszczali miasto mieli podniesione glowy!
"lepiej umrzec stojac, niz zyc na kolanach"
Hwala zyjacym i umarlym!!!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7762890]
[02.08.2006] 18:44
Luxo
Sorka za literowke

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7763645]
[02.08.2006] 20:08
Cthulhu87
1, kilka miesiecy wcześniej warszawa została w sposób dosłowny oczyszczona z broni-przekazanow 75% magazynów oddziałom leśnym. "U kresu żywota, kiedy nienawistne błahostki szarej egzystencji zaczęły wpędzać mnie w szaleństwo, upodobałem sobie pełne radości ucieczki w sen. Wędrując przez prastare krainy, olśniewające ogrody i zaklęte lasy odnajdywałem okruchy tego piękna, którego na próżno dotąd poszukiwałem" - H.P.Lovecraft


Opowiadania autorskie:
http://mstachelski.prv.pl ... Zapraszam

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7764490]
[04.08.2006] 12:19
gordes
bohaterstwo a nie głupota

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7779904]
[04.08.2006] 15:40
Domen niezalogowany
To nie była ani głupota, ani bohaterstwo, to była KONIECZNOŚĆ. Gdyby nie wybuchło powstanie warszawskie, Polski po wojnie wogóle by nie było, stałaby się jedną z republik związku radzieckiego.

Poza tym jeszcze kiedy trwały walki o Warszawę w kampanii wrześniowej, ludność już przygotowywała się do podjęcia w przyszłości powstania. Uzgadniano szczegóły z aliantami - Francuzami i Anglikami.

Po wybuchu powstania w warszawie, na pomoc AK miała zostać tutaj przerzucona Pierwsza Polska Samodzielna Brygada Spadochronowa, gen. Sosabowskiego.

Tak naprawdę została ona utworzona TYLKO PO TO, by pomóc powstaniu w stolicy. I TYLKO PO TO była jednostką samodzielną, wszystkie inne polskie wojska - I Korpus, II Korpus, 1 Dywizja Pancerna, Polskie SIły Powietrzne na zachodzie i wschodzie, 1 Armia i 2 Armia, były pod kontrolą dowództwa aliantów - Anglików lub Rosjan.

Jedynie I SBS była pod bezpośrednim dowództwem polskiego rządu na uchodźstwie i miała być wysłana do Warszawy, a nie do Arnhem (jak to się stało).

Tak naprawdę to nie dowództwo AK chciało powstania, to LUDNOŚĆ WARSZAWY go chciała. Gdyby dowództwo AK nie zgodziło się na wybuch powstania, zostałoby ZLINCZOWANE.

A to, że Bór-Komorowski dobrze wiedział, jaki los czeka powstańców Warszawy i samą stolicę, nie miało wtedy nic do rzeczy.

Bór-Komorowski dobrze znał sytuację polityczną i dobrze wiedział, że Rosjanie (mimo że sami naowoływali w Radiu Moskwa do wybuchu powstania w Warszawie!!!), nie pomogą, tak samo nie pomogą Amerykanie, którzy bali się Stalina, i tak samo nie pomogą Brytyjczycy, którzy bez Amerykanów nie dali by rady.

Cytuję Bora-Komorowskiego, w telegramie do Brytyjskiego sztabu:

"Walki w mieście wybuchną, czy my tego chcemy, czy nie. Niech pan sobie wyobrazi człowieka, który przez pięć lat rozpędza się do skoku przez jakiś mur, biegnie coraz szybciej i o krok przed przeszkodą pada komenda: stop! On tak się już rozpędził, że zatrzymać się nie może. Jeśli nie skoczy - rozbije się o mur. Tak jest właśnie z nami. Za dzień, dwa a może trzy Warszawa będzie w pierwszej linii frontu".

W takiej właśnie sytuacji byli wtedy Warszawiacy - rozpętali by to powstanie nawet bez dowódców.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7782299]
[04.08.2006] 16:20
Domen niezalogowany
Luxo (06.08.02 17:12):
Zadna glupota!
Tylko walka o honor i godnosc ludzka! Co wy teraz moze o tym wiedziec, patrzac z perspektywy 60 lat, i brakiem patryjotyzmu w sercach. To byla inna polska, inni ludzie - mieli inne wartosci.
Pragneli wolnosci jak niczego innego, zwyciezylo serce a nie rozum. Nikt nie mogl przypuszczac ze niemcy zrujnuja doszczetnie cale miasto. Gdy po kapitulacji powstancy opuszczali miasto mieli podniesione glowy!
\"lepiej umrzec stojac, niz zyc na kolanach\"
Hwala zyjacym i umarlym!!!


Z drugiej strony to ci ludzie nie byli aż takimi "HURRA patriotami".

Oni po prostu WIERZYLI W ZWYCIĘSTWO, PONIEWAŻ OD PAŹDZIERNIKA 1939 ROKU MÓWIONO IM, ŻE ALIANCI PRZYŚLĄ IM Z POMOCĄ CAŁE SWOJE LOTNICTWO, CAŁĄ FLOTĘ I CAŁĄ ARMIĘ, a oni uwierzyli.

Oczywiście w obowiązku Aliantów było nam pomóc, jako sojusznikom i jako tym, którzy pomogli im (Bitwa o Brytanię, Monte Cassino, Narwik, etc.).

Niestety, o ile w 1939 nie można mówić raczej o alianckiej zdradzie, a jedynie o niewypełnieniu zobowiązań sojuszniczych, to już w 1943 roku oni naprawdę nas zdradzili. Już na konferencji w Teheranie Roosvelt, a także Churchill pod naciskiem Roosvelta (Brytyjczycy byli zdecydowanie bardziej naszymi przyjaciółmi niż Amerykanie, z których tylko nieliczni interesowali się sprawami Polski, natomiast Brytania właściwie przystąpiła do wojny w obronie "kraju nad Wisłą") obiecali Stalinowi spełnić wszystkie jego rządania wobec Polski, tymczasem Polskim politykom wciąż mydlili oczy, np. Churchill powiedział Mikołajczykowi, że "nie dopuści do żadnych zmian terytorialnych Polski", a Roosvelt że "w decydującym momencie poprze sprawę polską".

Nic takiego nie zrobili.

Oczywiście przez całą wojnę Stalin okręcał sobie Amerykanów i Brytyjczyków wokół palca. Jeśli z dzisiejszej perspektywy patrzeć na tamte wydarzenia, to widać przy poziomie dyplomacji Stalina, dwaj pozostali przywódcy "TRÓJKI" "wielcy" z pewnością nie byli, byli na poziomie 2-letnich dzieci, które potrafią tylko przytakiwać:

"Tak wujaszku Joe", "Tak wielki wuju".

Widać też kto naprawdę był najważniejszy w "Wielkiej Trójce" - ZSRR, a nie USA czy Wielka Brytania.

Było tak nawet mimo tegoi, że Alianci zachodni mieli olbrzymiego asa w rękawie, którym mogli właściwie zmusić Stalina do wszystkiego, gdyby tylko zdobyli się na odwagę - LAND LEASE...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7782671]
[04.08.2006] 17:32
Domen niezalogowany
Dodać trzeba tylko, że Powstanie w Paryżu, które wybuchło właściwie bez zgody aliantów, otrzymało 10-razy większe wsparcie lotnicze niż Powstanie w Warszawie, do tego Paryż został wyzwolony przez wojska lądowe aliantów.

Natomiast Powstanie w Warszawie, o którym brytyjscy i polscy, a potem amerykańscy planiści rozmawiali już od 1939 roku, nie dostało prawie żadnych zrzutów (a te co były to pod koniec powstania, tak że większość zaopatrzenia wpadła w ręce Niemców), o pomocy wojsk lądowych już nie mówiąc.

Jednak walki o Warszawę w 1944 były najbardziej krwawymi walkami miejskimi, poza frontem wschodnim. Żadna inna bitwa o miasto nie pochłonęła tylu ofiar ze strony niemieckiej. Zginęło ich tam od 10 do 17 tysięcy.

Dla porównania w całej wojnie straty niemieckie, według źródeł niemieckich, to:

- 2,230,324 zabitych, z czego prawie 85% przypada na Front Wschodni - na ZSRR.

A np. W całej kampanii w Normandii i na terenach Francji, od D-Day do 30 listopada 1944 roku, zginęło zaledwie 66,000 Niemców.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7783350]
[04.08.2006] 22:47
Arka Szatana
A teraz radze sie zastanowic - bitwa pod Legnicą Głupota czy bohaterstwo ? To ma taki sam sens jak rozwodzenie sie nad powstnaiem warszawskim Jedno i drugie to historia która prawde mówic mało kogo juz obchodzi na codzien Mnie intersuje (jak i wiekszosc młodych ludzi) dobra praca i życie na poziomie a nie czy trupów w jakims powstaniu bylo 10 000 w tą czy w tą
Powstanie warszawskie to fascynujacy temat Niczym akcja "Nad Niemnem" Orzeszkowej

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7787199]
[04.08.2006] 23:26
Kipol  yadeya@tlen.pl
Domen niezalogowany (06.08.04 17:32):
Dodać trzeba tylko, że Powstanie w Paryżu, które wybuchło właściwie bez zgody aliantów, otrzymało 10-razy większe wsparcie lotnicze niż Powstanie w Warszawie, do tego Paryż został wyzwolony przez wojska lądowe aliantów.

Natomiast Powstanie w Warszawie, o którym brytyjscy i polscy, a potem amerykańscy planiści rozmawiali już od 1939 roku, nie dostało prawie żadnych zrzutów (a te co były to pod koniec powstania, tak że większość zaopatrzenia wpadła w ręce Niemców), o pomocy wojsk lądowych już nie mówiąc.

Jednak walki o Warszawę w 1944 były najbardziej krwawymi walkami miejskimi, poza frontem wschodnim. Żadna inna bitwa o miasto nie pochłonęła tylu ofiar ze strony niemieckiej. Zginęło ich tam od 10 do 17 tysięcy.

Dla porównania w całej wojnie straty niemieckie, według źródeł niemieckich, to:

- 2,230,324 zabitych, z czego prawie 85% przypada na Front Wschodni - na ZSRR.

A np. W całej kampanii w Normandii i na terenach Francji, od D-Day do 30 listopada 1944 roku, zginęło zaledwie 66,000 Niemców.

Strasznie niskie te straty.Co z jeńcami?Przecież z np.armii Paulusa wróciło 10tyś ludzi... żadna gwara, nieuku, to nieznany ci język polski..

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7787848]
[05.08.2006] 02:34
prosty człowiek ze wsi-new
POmarańczko: Jesteś zwyczajnym chamem i niczym więcej!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7789243]
[05.08.2006] 14:44
Domen niezalogowany
Kipol (06.08.04 23:26):
Domen niezalogowany (06.08.04 17:32):
Dodać trzeba tylko, że Powstanie w Paryżu, które wybuchło właściwie bez zgody aliantów, otrzymało 10-razy większe wsparcie lotnicze niż Powstanie w Warszawie, do tego Paryż został wyzwolony przez wojska lądowe aliantów.

Natomiast Powstanie w Warszawie, o którym brytyjscy i polscy, a potem amerykańscy planiści rozmawiali już od 1939 roku, nie dostało prawie żadnych zrzutów (a te co były to pod koniec powstania, tak że większość zaopatrzenia wpadła w ręce Niemców), o pomocy wojsk lądowych już nie mówiąc.

Jednak walki o Warszawę w 1944 były najbardziej krwawymi walkami miejskimi, poza frontem wschodnim. Żadna inna bitwa o miasto nie pochłonęła tylu ofiar ze strony niemieckiej. Zginęło ich tam od 10 do 17 tysięcy.

Dla porównania w całej wojnie straty niemieckie, według źródeł niemieckich, to:

- 2,230,324 zabitych, z czego prawie 85% przypada na Front Wschodni - na ZSRR.

A np. W całej kampanii w Normandii i na terenach Francji, od D-Day do 30 listopada 1944 roku, zginęło zaledwie 66,000 Niemców.

Strasznie niskie te straty.Co z jeńcami?Przecież z np.armii Paulusa wróciło 10tyś ludzi...


Podałem straty w zabitych, zaginionych było ok. 2,850,000 (większość zaginionych = jeńcy)

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7792481]
[05.08.2006] 14:51
Domen niezalogowany
Pozostali zaginieni to zazwyczaj = dezercje. Wystarczy dodać, że co najmniej 100,000 Polaków, którzy znajdowali się w Polskich Siłach Zbrojnych na zachodzie, to dezerterzy z Wehrmachtu (jak dziadek niedoszłego prezydenta ~~).

Amerykańscy czołgiści, którzy ćwiczyli z polskimi, dziwili się jak to możliwe że Polacy trafiają prawie 80% celów, a oni nie dają rady więcej niż 65%.

Potem okazało się, że ci Polacy byli weteranami Afrika Korps ^^...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7792568]
[05.08.2006] 15:17
Domen niezalogowany
W walkach na zachodzie od D-Day do 30 listopada 1944 roku, zginęło tylko o 2 tysiące więcej Niemców, niż od 6 października 1939 do 30 listopada 1944 na terenach okupowanej Polski i Generalnego Gubernaterstwa.

Tutaj rozpiska strat Niemców na wszystkich frontach w okresie do 30 listopada 1944, źródło archiwa wojenne Werhmachtu:

"Personelle Ausfalle Des Feldheeres", Anlage 1 zu OKH/GenStdH Gen Qu/Abteilung 3, Nr.: 20/45 g.Kdos. vom 6 Februar 1945. NARA T78 R40 F6002979-80

Rozpiska (okres 1 wrzesień 1939 - 30 listopad 1944):

Od września 1939 roku, do listopada 1944 roku, ich straty wyniosły na wszystkich frontach i we wszystkich rodzajach wojsk 1,725,827 poległych, z czego na froncie wschodnim wyniosły w tym okresie 1,419,728 poległych (82,3% strat w poległych), na wszystkich innych frontach 306,099 poległych (17,7% strat w poległych)

A tak to się ma w rozkładzie na poszczególne fronty i kampanie:

FRONT ZACHODNI:
- Norwegia 1940 - 4,975 zabitych
- Francja 1940 - 46,000+ (!!!)
- od końca kampanii we Francji do D-Day - 20,000+
- od D-Day do końca listopada 1944 - 66,266

BAŁKANY:
- kampania bałkańska 1941 - 1,206
- Bałkany 1941 - listopad 1944 - 24,267

FRONT WSCHODNI:
- Polska 1939 - 16,343 zabitych
- Rosja 22 czerwca 1941 - 30 listopada 1944 - 1,419,728
- kraje okupowane i tereny Rzeszy (Polska, Generalne Gubernatorstwo, zajęte ziemie ZSRR) - 6 października 1939 - 30 listopada 1944 - 64,055 poległych

AFRYKA:
- 1940 - maj 1943 - 12,808

FRONT WŁOSKI
- Sycylia i Włochy - 1943 - listopad 1944 - 47,873

Teraz zaginieni:

W okresie 1 września 1939 - 30 listopada 1944 we wszystkich rodzajach wojsk, we wszystkich kampaniach - 1,538,048:

Z tego 1,538,048 zaginionych, 997,056 przypada na front wschodni, czyli tylko trochę więcej niż 64,8%. 540,992 na innych frontach. Tutaj widać, że Niemcy częściej poddawali się, lub dezerterowali odp. prosta jak barszcz ----> po tym terminie administracja Wehrchmachtu załamała się, tak jak i większość frontów...

Ale znane są straty ogólne:

Ogólnie straty w całej wojnie, wśród wojsk III Rzeszy wyniosły:

- 2,230,324 zabitych (z czego 1,725,827 do końca listopada, a od 1 grudnia do końca wojny 504,497 - 22,6% - obrazuje to jak wykrwawił się WH (wehrmacht) w końcowych kilku miesiącach wojny. Prawdopopodobnie o ile do końca listopada 44, 82,3% strat w zabitych przypadało na wojnę z ZSRR, to po tym terminie odsetek zabitych na wschodzie jeszcze wzrósł, może nawet do 85%, w samej Bitwie o Berlin Niemcy bronili się przecież do ostatniego żołnierza, posyłano też Folksturm do odparcia radzieckich czołgów ~~, natomiast na zachodzie żołnierze chętniej się poddawali i nie walczyli do końca - alianci rzadziej zabijali jeńców)

- 2,870,404 zaginionych (z tego jak widać do końca listopada 44 roku przypada 1,538,048, a po tym terminie aż 1,332,356. Obrazuje to "masowe poddawanie się" i dezercje w Wechrmahcie pod koniec wojny.
Z czego być może więcej procent niż wcześniejsze 64,8 przypada na front wschodni (błyskawiczne zwycięstwa, zdobycie Berlina), a może więcej niż wcześniejsze 35,2% na inne fronty (Niemcy woleli poddać się aliantom).

- 5,240,000 rannych (z czego zdecydowana większość oczywiście tradycyjnie na walki z ZSRR).

RAZEM STRATY WH: 10,340,728

WBREW TEMU CO NAPISAŁ KIPOL, JEST TO BAAAAAARDZO DUŻO.

WYSTARCZY WSPOMNIEĆ, ŻE PRZEZ CAŁĄ WOJNĘ PRZEZ SZEREGI WH PRZEWINĘŁO SIĘ "ZALEDWIE" 17,893,200 żołnierzy.

Najliczniejszy Wehrmacht był w 1944 roku - 12,070,000, najmniej liczny w 1939 - 4,722,000

Okazuje się więc, że w sumie mniej niż co 2-gi niemiecki żołnierz który poszedł na tę wojnę, wrócił cały i zdrowy fizycznie i psychicznie.

Więcej niż co 2 albo zginął, albo wrócił "bez ręki, bez nogi lub bez jaj", albo poszedł na wiele lat siedzieć "zgodnie z konwencją genewską" jako jeniec do sowieckiego łagru, czy alianckiego obozu, i wrócił mocno "porażony" psychicznie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7792772]
[05.08.2006] 15:27
Domen niezalogowany
Co 136 niemiecki żołnierz, który zginął w II WŚ, zginął w kampanii wrześniowej (16,343)

Co 131 zginął w powstaniu warszawskim (ok. 17,000)

Co 5,576 zginął gdzie indziej niż w wojnie z ZSRR (ok. 400,000)

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7792869]
[05.08.2006] 15:43
Domen niezalogowany
Kipol (06.08.04 23:26):
Domen niezalogowany (06.08.04 17:32):
Dodać trzeba tylko, że Powstanie w Paryżu, które wybuchło właściwie bez zgody aliantów, otrzymało 10-razy większe wsparcie lotnicze niż Powstanie w Warszawie, do tego Paryż został wyzwolony przez wojska lądowe aliantów.

Natomiast Powstanie w Warszawie, o którym brytyjscy i polscy, a potem amerykańscy planiści rozmawiali już od 1939 roku, nie dostało prawie żadnych zrzutów (a te co były to pod koniec powstania, tak że większość zaopatrzenia wpadła w ręce Niemców), o pomocy wojsk lądowych już nie mówiąc.

Jednak walki o Warszawę w 1944 były najbardziej krwawymi walkami miejskimi, poza frontem wschodnim. Żadna inna bitwa o miasto nie pochłonęła tylu ofiar ze strony niemieckiej. Zginęło ich tam od 10 do 17 tysięcy.

Dla porównania w całej wojnie straty niemieckie, według źródeł niemieckich, to:

- 2,230,324 zabitych, z czego prawie 85% przypada na Front Wschodni - na ZSRR.

A np. W całej kampanii w Normandii i na terenach Francji, od D-Day do 30 listopada 1944 roku, zginęło zaledwie 66,000 Niemców.

Strasznie niskie te straty.Co z jeńcami?Przecież z np.armii Paulusa wróciło 10tyś ludzi...


Można powiedzieć, że co 5 lub co 6 żołnierz niemiecki zginął gdzie indziej, niż na Froncie Wschodnim w walkach z AC.

Nie powiedziałbym, że takie straty były niskie, patrząc na straty w żołnierzach innych głównych państw tej wojny:

ZSRR - 8,000,000
GB - 373,000
USA - 408,000 zabitych żołnierzy, 671,000 rannych
PL - 290,000 (włączając w to wojsko Państwa Podziemnego, PSZ na zachodzie (26,000 zabitych) i LWP na wschodzie)
Japonia - 1,200,000
Chiny - 4,000,000
Francja - 212,000
Rumunia - 316,000
Węgry - 300,000
Włochy - 306,400
Bułgaria - 22,000
Australia - 40,400
Nowa Zelandia - 11,900
Kanada - 45,300

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7793028]
[05.08.2006] 15:46
Domen niezalogowany
Tylko 2 państwa poniosły większe straty - ZSRR, z którymi walczyła III Rzesza, i Chiny w walce z Japonią.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7793047]
[05.08.2006] 15:52
Domen niezalogowany
A co do jeńców, to w czasie wojny Niemcy wymordowali od 1,800,000 do 2,600,000 sowieckich jeńców, spośród 5,700,000 schwytanych.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7793106]
[06.08.2006] 16:31
dzieciak warszawski
no no Jósef tez ci troche dopomógł,nie robiąc nic

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7803334]
[16.08.2006] 12:48
Ster_Ridder
Powstanie było głupotą.
Nie było koniecznością - los Polski już był określony dość dokładnie od prawie roku (Teheran!!!).
Powstanie było także ogromną klęską militarną - poza dzielnicami mieszkaniowymi powstańcy nie zdobyli NIC, żadnego strategicznego obiektu...
Ale to oczywiście moje zdanie. Good is a point of view...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7903619]
[17.08.2006] 15:20
s.k.u.r.w.y.s.y.nstwo
bo niedosc ze zniczyli jedno miasto (o ludziach nie wspomne) to po wojnie na odbudowe zrujnowali Wroclaw i Szczecin "bo to nie nasze miasta"

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [7915598]
[29.08.2006] 15:52
zro
Luxo (06.08.02 17:12):
Zadna glupota!
Tylko walka o honor i godnosc ludzka! Co wy teraz moze o tym wiedziec, patrzac z perspektywy 60 lat, i brakiem patryjotyzmu w sercach. To byla inna polska, inni ludzie - mieli inne wartosci.
Pragneli wolnosci jak niczego innego, zwyciezylo serce a nie rozum. Nikt nie mogl przypuszczac ze niemcy zrujnuja doszczetnie cale miasto. Gdy po kapitulacji powstancy opuszczali miasto mieli podniesione glowy!
\"lepiej umrzec stojac, niz zyc na kolanach\"
Hwala zyjacym i umarlym!!!

Honor!to prawda ale nie dla wywołujących taką masakrę,historia uczy ,że powstanie było wywołane przeciw ruskim a nie przeciw niemcom.Chyba ktoś nierozsądny liczył na to ,że Stalin zaakceptuje warszawskie władze jakie zastanie w Warszawie.Użycie dzieci w Powstaniu Warszawskim to zbrodnia.Tak robią teraz muzułmańscy ekstermiści.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8039682]
[04.09.2006] 16:52
Domen niezalogowany
"Powstanie było głupotą.
Nie było koniecznością - los Polski już był określony dość dokładnie od prawie roku (Teheran!!!).
Powstanie było także ogromną klęską militarną - poza dzielnicami mieszkaniowymi powstańcy nie zdobyli NIC, żadnego strategicznego obiektu..."

Po pierwsze - o Teheranie nikt nie wiedział w Polsce, bo Roosvelt zapewniał Polaków o czymś zupełnie innym. Poza tym gdyby powstanie zakończyło się zwycięsko, z pewnością Roosvelt i jego zasrany amerykański sztab nie mogli by już dłużej sprzedawać Stalinowi Polski.

Po drugie - zajęli bardzo dużo strategicznych obiektów - WIELE niemieckich asrenałów, Prudential (najwyższy budynek w Warszawie - punkt obserwacyjny), pocztę, gmach radia, fabryki, itp. itd.

Po trzecie - w powstaniu zginęło w ciągu 2 miesięcy 17,000 Niemców.

Na zachodzie Europy po alianckim lądowaniu w Normandii zginęło w ciągu prawie 6 miesięcy 66,266 Niemców (co prawda kilkaset tysięcy poszlo do niewoli, a w powstaniu prawie nikt).

Nie na darmo Bach-Zelewski napisał do Himmlera że to najkrwawsze walki od czasów Stalingradu.

I miał rację, walki w Warszawie były najbardziej zaciętymi walkami miejskimi od czasu Stalingradu, i chyba wogóle w historii.

W sumie w czasie całej wojny w Warszawie zginęło tylko ok. 3 razy mniej ludzi niż w Leningradzie przez 4 lata oblężenia.

Tak jak dla Rosjan Leningrad jest jednym z symboli oporu hitleryzmowi, tak dla nas powinna być Warszawa - miasto które chciało przetrwać.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8102460]
[04.09.2006] 16:55
Domen niezalogowany
"Użycie dzieci w Powstaniu Warszawskim to zbrodnia."

Te dzieci same zgłosiły się na ochotnika, bo w przeciwieństwie do dzisiejszych debili z zawodówek pokroju Dasdasa, wiedziały w jakim kraju żyją i o co walczą.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8102487]
[04.09.2006] 16:57
Domen niezalogowany
"Tak robią teraz muzułmańscy ekstermiści."

Nazywasz ich ekstermistami, a o Polakach którzy walczyli z hitleryzmem mówisz, że to bohaterowie. Zastanów się, dla ciebie oni są ekstermistami, ale dla dziadka jednego z tych "ekstremistów" twój pradziadek służący w AK też mógł być takim samym ekstremistą.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8102509]
[05.09.2006] 20:22
emil +
(...)Nie można żadnego narodu jako całości nazwać \"narodem morderców\" tylko dlatego, że część jego członków dopuściła się zbrodni. Idąc tym tropem, my Polacy także jesteśmy \"narodem morderców i na dokładkę bratobójców\" - wystarczy wspomnieć takie miejsca jak Brześć (jeszcze przed IIWŚ) i los jeńców rosyjskich po wojnie z lat 1919-1920, wymieniane już Łambinowice, więzienie na Rakowieckiej w Warszawie czy na Montelupich w Krakowie, własnych żołnierzy skierowanych do pracy przymusowej w kopalniach uranu, Poznań \'56, marzec \'68, stan wojenny, Popiełuszkę...
I co? Też nie jesteśmy tacy święci jak chcielibyśmy być... Za to bardzo łatwo przychodzi nam negatywne ocenianie innych i wszechobecne stereotypy - Niemcy-mordercy, Ukraińcy-mordercy, Żydzi-spiskowcy i złodzieje, Czesi-tchórze, Rosjanie-dzikusi itp. Tego typu myślenie nie prowadzi do niczego konstruktywnego. Co więcej, to właśnie takie negatywne stereotypy wykorzystali naziści do rozpowszechnienia swojej chorej ideologii.

i jej druga część:

Najłatwiej jest odsądzać od czci i wiary przegranch. Rosjanie w Norymberdze mówili o \"zbrodni ludobójstwa w Katyniu\" oskarżając o nią Niemców, a gdy wreszcie wyszło na jaw czyja to sprawka, nagle zmienili zdanie na temat klasyfikacji tego wydarzenia.
Zresztą w Rosji Radzieckiej zgładzono o wiele więcej ludzi niż zrobili to w czasie wojny Niemcy. I co? I nic! No przecież nikt nie będzie mówił swoim sojusznikom, że są mordercami i bandytami. Głupio być sojuszikiem zabójców... Do tej pory jest zresztą mało informacji na temat na temat ilości ofiar radzieckiego terroru we własnym kraju i na jego terytoriach zależnych - np. na Ukrainie, gdzie przed wojną doprowadzono do śmierci głodowej kilka milionów osób. Także decyzja o pozostawieniu ludności cywilnej w Leningradzie zapadła w Moskwie, mimo iż Stalin wiedział, że nie będzie możliwości dostarczenia wszystkim oblężonym zaopatrzenia. Moim zdaniem taka decyzja to zwykłe ludobójstwo, a jakie korzyści: nie dość że pozbyto się w ten sposób znacznej części inteligencji, to jeszcze można było to zwalić na barbarzyństwo Niemców. Józio postąpił zresztą podobnie w 1944 - zatrzymując swoje wojska na prawym brzegu Wisły i nie wydając zgody na lądowanie alianckich samolotów z zaopatrzeniem dla Warszawy na zajętych przez siebie terenach.
Dlaczego do tej pory nie osądzono takich zbrodni? Bo sądzi się tylko pokonanych a nie zwycięzców...
Zresztą w Chinach i Korei Północnej obozy koncentracyjne są do tej pory i jakoś to mało komu przeszkadza.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8114841]
[06.09.2006] 21:08
No i co z tego
?
JAJCO

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [8124146]

    1 2 3 4 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat