| |
|
[21.01] 08:48 |
|
abyss
|
Bardzo prosze WSZYSTKICH ktorzy rzucili badz nosza sie z zamiarem (powaznym) rzucenia PALENIA o wszelakie uwagi, wnioski, doswiadczenia itp.
Życie jest jak szachy - raz posuwamy królową, raz walimy konia
|
|
|
|
|
[21.01] 09:52 |
|
Gosc
|
Za kilkanaście dni mija równy rok, od mojego ostatniego. Wcześniej, starałem się ograniczać liczbę wypalanych papierosów dziennie, ale gdy dopadał mnie stres, kilka dni, a nawet tygodni mojego wysiłku szło na marne. Ta metoda u mnie się nie sprawdziła. Zacząłem sobie tlumaczyć, dlaczego chcę to zrobić, co zyskam, co stracę. Gdy byłem psychicznie gotowy (u mnie trwało to 2 tygodznie) powiedziałem: \"od dziś nie palę\". Nikt nie chciał mi wierzyć, ale udało się. Najgorsze były pierwsze 2 tygodnie a po ok. miesiącu znowu miałem \"kryzys\". Czułem nadmiar energii, ciągle byłem poddenerwowany. Dobrze jest sobie \"zapełnić\" wolny czas. Częściej wychodziłem z domu, gdy pogoda sprzyjała umawialiśmy się ze znajomymi na wycieczki rowerowe itd. No i... udało wygrać z papierosem
Zyczę powodzenia
"kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"
|
|
|
|
|
[22.01] 16:09 |
|
abyss
|
Dzieki Gosciu, fajny z Ciebie gosc! Gratuluje wygranej. Mnie to czeka od poniedzialku - tak sobie postanowilam, bo nie bedzie mna rzadzila papierowa rurka w 4/5 wypelniona wysuszonym chwastem a 1/5 wata! Motywacje mam dosc silna i mam rowniez wrazenie, ze jestem gotowa - dotychczas nie odczuwalam tego, tzn. nie chcialam widocznie rzucic palenia - ale zrobimy to razem z mezem i bedziemy sie na duchu podtrzymywac nawzajem. Poza tym jest to jedno z moich postanowien noworocznych i zamierzam go dotrzymac.
Życie jest jak szachy - raz posuwamy królową, raz walimy konia
|
|
|
|
|
[23.01] 09:08 |
|
Gosc
|
Teraz ja dziękuję i życzę podwójnej wygranej (skoro postanowiliście razem). Jeśli się czegoś bardzo chcę, na pewno się uda
Pozdrwawiam
"kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"
|
|
|
|
|
[23.01] 13:13 |
|
marconi1000
|
Abyss...
Ja przestałem palić dwa lata temu - akurat tak się zdarzyło, że trafiłem do szpitala, gdzie jak wiadomo, nie wolno palić, ale palacze tego nie przestrzegają i palą w ubikacjach... Ja musiałem leżeć i nie moglem zapalić, ale ponieważ przedtem już zacząłem ograniczać ilość papierosów - to skorzystałem z okazji, żeby całkiem się wyzwolić z nałogu. I po wyjściu ze szpitala - do chwili obecnej nie zapaliłem ani jednego papierosa ! (poprzednio 2 paczki Ekstra Mocnych dziennie). W pierwszym okresie brakuje nie tyle palenia, ile pewnych gestów, ruchów związanych z paleniem, i to w tych sytuacjach, kiedy zawsze paliliśmy: przy kawie porannej i każdej w ciągu dnia, po posiłkach, w czasie rozmów z kimś,np. telefonicznych, itp. Dobrze wtedy mieć jakiś drobiazg w ręku i bawić się nim ( moj znajomy używał do tego kasztana z przewleczonym sznureczkiem) kiedy czujemy, że koniecznie chcielibysmy zapalić.
Po miesiącu niepalenia - już mi przestał nawet przeszkadzać dym, kiedy ktoś przy mnie palił.
A -przede wszystkim - w pierwszym okresie nie wolno ani razu się ugiąć....i zapalić \" no, tylko tego jednego...\"
Życzę powodzenia!
marc
Prażę się w słońcu, gałgan stary...
Leżę, wyciągam się i ziewam.
Stary ja jestem, ale jary:
Jak tęgi łyk pociągnę z czary,
To śpiewam.
/J.Tuwim - "Sokrates tańczący"/
|
|
|
|
| [22.05] 20:21 |
|
|
[29.01] 13:03 |
|
abyss
|
Bardzo a to bardzo Wam wszystkim dziekuje i spiesze z informacja ze wlasnie to zrobilam - Marconi masz swieta racje, tych gestow brakuje a przez to jest za duzo czasu do zagospodarowania (zakladajac ze przeznaczalismy na 1 papierosa ok 3-5 min latwo policzyc ile czasu nagle mamy wolnego ale z drugiej strony - ile czasu zmarnowalismy przepalajac go). Tylko problem w tym, ze trzeba wiele rzeczy SAMEMU zrozumiec - a jak sie juz zrozumie to 3/4 sukcesu. Nie ciagnie mnie zeby zapalic (dziwne, prawda) - bo skoro postanowilam nie palic to po jaka cholere zaczynac apiat\' to samo? Albo sie decydujemy i jestesmy konsekwentni albo lepiej dac sobie spokoj. Wiele tez zalezy od motywacji - moja byla swiadomosc, ze jestem zalezna od papierosa, ze nie jestem czlowiekiem calkowicie wolnym bo jak nie mam fajki to mnie nosi i zrobie wszystko, nawet pojde 3km do sklepu zeby kupic paczke a to juz totalna glupota. Druga czesc motywacji to finanse - jednak te fajki sa drogie (u nas 5.80 euro paczka). Trzecia to zdrowie i lepsze samopoczucie.
Drodzy ex-palacze! Rzucajac palenie zrobilismy jedna z najmadrzejszych rzeczy w swoim zyciu i powinnismy byc z tego dumni bo nareszcie jestesmy wolni!
Życie jest jak szachy - raz posuwamy królową, raz walimy konia
|
|
|
|
|
[29.01] 15:00 |
|
Amelka
|
po raz kolejny rzucilam palenie, tym razem nie pale prawie miesiac nie jest latwo ale jakos sie staram, uzywalam nikklitin w plasterkach, ale to drogie i sie odklejalo, teraz walcze ze stresem i apetytem, sama za siebie trzymam kciuki i wierze ze wam tez sie uda
|
|
|
|
|
[29.01] 15:46 |
|
gosc
|
Abyss,
Cieszy mnie Twój optymizm. Czytając zakończenie odniosłem wrażenie, że nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych, coś jak dodatkowa porcja energi
Amelka,
Ostrożnie z tymi \"kolejnymi razami\" bo każdy kolejny przychodzi z większym trudem.
Pozdrawiam wszystkich
"kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"
|
|
|
|
|
[29.01] 15:58 |
|
Amelka
|
ale mam nadzieje ze to juz ostatni raz i w dodatku skuteczny, jestem pelna optymizmu rowniez
|
|
|
|
|
[29.01] 18:27 |
|
ani
|
Kiedys juz o tym opowiadalam ale nie musialas tego czytac abyss wiec pozwole sobie powtorzyc .
Sytuacja wygladala tak: siedem lat palenia , paczka dziennie a podczas imprez etc . wiecej .
W sumie moja opowieść nie bedzie miec instruktazowego charakteru ale ..było tak:
Nie pale od ubieglego roku , ooo to juz jednak wiecej bo chodziło mi o grudzien 2002 . Wtedy zachorowalam (jakies przeziebienie ale dosc ciezkie) . Nie palilam jakies 3-4 dni . Potem kiedy juz znowu mialam ochote ..(ale niezbyt wielka) nagle pomyslalam: a moze by taak ... moze by zrobic sobie przerwe?Powiedzmy male \"zimowe odtruwanie organizmu?\"- smialam sie .
Zeby nie przedluzac - ta chwila \"niepalenia\"trwa do dzis. A co najciekawsze- nie mialam nigdy glodu nikotyny w tym okresie . Nie bylam poddenerwowana ani nic w tym stylu . Troche moze zaskakujace bo kilka razy probowalam rzucac ( nie udalo mi sie ) , jak nie mialam papierosow w domu to lecialam do nocnego lub na stacje benzynowa (niezaleznie od pogody i pory).
Po rzuceniu przytylam jakies 3 kg ale zrzucilam.
I to wszystko . Opowiadam bo ..moze i komus z was to moze sie przydarzyc? A wiec : uwazajcie na przeziebienia !
Aha .. nie dziwi wiec chyba ze uwazam ze najlepsza jest metoda \"radykalnego ciecia\". Uwazam ze metoda polegajaca na stopniowym ograniczaniu wypalanych papierosow jest malo skuteczna . W moim przypadku nie sprawdzala sie nigdy .
Pozdrawiam .
" życie to je bajka ..dla odwaznych ..dla mnie !"
|
|
|
|
|
[29.01] 18:36 |
|
no coz...
|
palilem, pale i palic bede..
chyba zebym mial tak jak marconi.. hehe he ale jak na razie to pale sobie na zdrowie..
|
|
|
|
|
[01.02] 00:13 |
|
abyss
|
Coz - mija prawie tydzien a ja wciaz obstaje przy swoim... Dla wyjasnienia - palilam przez 23 lata (wlasnie teraz, po napisaniu tych slow dostrzeglam, ze uzylam ich w CZASIE PRZESZLYM - niby szczegol ale istotny, jesli spojrzy sie z psychologicznego punktu widzenia; ergo: pozytywnie rokuje), ograniczalam trzy razy (ale nie rzucalam calkowicie na okres dluzszy niz 1 dzien) ale nie bylam jeszcze wtedy takim zaprzysieglym nalogiem jak w przeciagu ostatnich 10 lat, kiedy bywalo, ze wypalalam do 3 paczek dziennie. W ostatnim roku ograniczylam do 1 paczki (albo i mniej - przyszlo latwo) i czulam, ze dojrzewam do rzucenia chwasta w cholere. W czasie palenia chorowalam, bywalam w szpitalach nawet i nie pomoglo. Podobnie bylo z ciaza. Owszem - rzucilam na dwa tygodnie w 1992 ale albo to nie byl najlepszy dla mnie czas albo jeszcze nie dojrzalam bo bardzo sie wqrwilam i pierwsza rzecza jaka zrobilam bylo (latwo zgadnac) zakupienie paczki fajek.
Maz mi sie troche \"lamie\", nerwowy sie zrobil jakis... Gorzej to przechodzi i wcale sie nie zdziwie jak wroci do palenia - podtrzymuje go jak umiem na duchu ale cos mi sie wydaje ze jeszcze nie dojrzal i robi to bardziej ze wzgledu na mnie niz na siebie samego - co jest warunkiem absolutnym - robisz to dla siebie samego a nie dla kogos. Oczywiscie nie neguje jakiejkolwiek motywacji bo cel jest szlachetny.
Naprawde - mimo tych wszystkich lat z papierosem - nie przezywam jakichs horrorow (jak mnie uprzedzano, ach, nasluchalam sie historii o rzucaniu ze az sie rzucac odechciewalo), wszystko przebiega wzglednie normalnie, nie \"nosi\" mnie, wybuchowa tez sie nie stalam a jak mi przyjdzie na mysl ow gest wytrenowany przez dobrych kilka lat - po prostu przypominam sobie, ze juz jest mi niepotrzebny - i jest OK.
Wspomagam sie plasterkami Niquitin - owszem, tanie nie sa ale tansze niz wypalenie 7 paczek papierosow (paczka plasterkow starcza na tydzien), zawsze to jakies oparcie moralne i naprawde dzialaja - wprowadzaja do organizmu nikotyne aby zmniejszyc syndrom odstawienia. Ja naprawde CHCE zeby mi sie udalo! Jutro sprawdze sie w pubie przy piwie...
A przede wszystkim dziekuje Wam za Wasze zwierzenia i opinie.
PS. A jak milo i przyjemnie jest bez tego smrodu, nieprawdaz?
Życie jest jak szachy - raz posuwamy królową, raz walimy konia
|
|
|
|
|
[01.02] 00:26 |
|
Yoyoyo
|
Ja tam nigdy nie zapaliłem i nie zapalę, bo zapach dymu wywołuje u mnie cofkę, odruch wymiotny i wytrzesz oczek. I jestem z siebie dumny jak cholera. Moja dziewczyna też nigdy nie paliła a co za tym idzie zawsze pachnie sobą. Całuję jej usta a nie wylizuję popielniczkę.
|
|
|
|
|
[01.02] 09:36 |
|
abyss
|
Yoyoyo - dzieki za zachete do niepalenia, wlasnie o takie wypowiedzi mi chodzilo ale tez o tych, ktorzy palili i rzucili, udalo im sie i teraz jest fajniej niz bylo. Glupio tak mowic - ale zawsze zalowalam pierwszego w zyciu zapalonego papierosa po potem poleciala reszta i ponad 20 lat przepalone...
A niepalenie coraz bardziej mi sie podoba.
Życie jest jak szachy - raz posuwamy królową, raz walimy konia
|
|
|
|
|
[01.02] 10:18 |
|
samniewiemkto
|
Nie rozumiem tych \"rozterek\"...
Chcę- palę, nie chcę-wdycham zapach rajskich ogrodow...
To tylko trochę woli...
|
|
|
|
|
[01.02] 10:24 |
|
Amelka
|
Witam, i chcialam sie pochwalic ze dalej nie pale, jak sie zgubiliscie to juz miesiac.
Abyss mam nadzieje ze jednak wierzysz we mnie pozdrawiam
Jakos coraz rzadziej mnie ciagnie, chyba bedzie dobrze
|
|
|
|
|
[01.02] 12:32 |
|
abyss
|
Amelka - jasne ze w Ciebie wierze i zycze zeby tak dalej - sorry, nie zycze tylko wiem, ze miesiac temu to byl Twoj ostatni... Myslalam, ze malzonek mi sie wylamie ale chyba dlatego, ze tez w niego wierze, nadal trwa w postanowieniu rzucenia chwasta i nadal nie zapalil choc byl tego bardzo bliski i "nosilo go" jak cholera bo robi z siebie bohatera i nie przylepi plasterka, bez niego wytrzyma ale po paru minutach pyta, gdzie je polozylam... Dzis bedzie chrzest bojowy w pubie - moze wogole nie pojdziemy bo maz bedzie sie obawial, ze go przy piwie zlamie i zapali. Caly sek w tym, zeby sie nie dac - ja sobie piwko wypije, czemu nie - czlowiekowi po pracowitym tygodniu cos sie nalezy z rozrywki - z ludzmi pogadam a przeciez nie pale bo nie chce to niby czego sie mam obawiac?
Samniewiemkto - widac nie byles prawdziwym nalogowcem skoro tych rozterek nie rozumiesz. Po dwudziestu kilku latach ciaglego palenia nie mozna ot-tak sobie powiedziec chce - pale, chce - nie pale. Tzn. powiedziec mozna - gorzej z wykonaniem. Najpierw trzeba chciec, naprawde gleboko chciec nie palic. Wiesz, z czym sie to wiaze? To tak, jakbys nagle mial sie stac kims innym bo dotad identyfikowales sam siebie jako palacza przez wiele lat (w moim przypadku - wiecej niz polowa dotychczasowego zycia, cale dorosle zycie), bylo to czescia Twojej osobowosci - i nagle to ma sie zmienic... Glod nikotynowy latwo zabic nicoretkami, niquitinem itp i to skutkuje - ale co z reszta, zo z psychika? Nad odruchem tez latwo zapanowac. Najpierw trzeba zaczac pracowac nad soba jak nad przyszlym niepalacym i wpisac w swoja osobowosc niepalenie zamiast palenia.
To JEST problem - i na pewno kazdy, kto pali dlugo przyzna mi racje. Dlatego tak bardzo potrzebujemy wsparcia innych, przykladow ze im sie kiedys udalo itp.
Podobnie, jak nie sadze, ze wszystko to silna wola - to tez tylko skladnik. Najwazniejsze to przestac postrzegac siebie jako palacza.
Milego weekendu wszystkim - palacym i niepalacym - zyczy niepalaca.
Racja jest jak dupa - kazdy ma swoja
|
|
|
|
|
[01.02] 12:48 |
|
Amelka
|
Dzieki za wsparcie, wypowiedzi super nic dodac nic ujac, pozdrawiam cie abyss
|
|
|
|
|
[01.02] 13:46 |
|
MeeMento
|
A to gdzieś kiedyś czytałem: kiedy już nie będziecie mogli się powstrzymać od zapalenia powiedzcie sobie tak- ok za godzinę muszę koniecznie absolutnie zapalić papierosa, mija godzina i sobie wtedy mówicie- jak to muszę, nikt mi nie będzie mówił co muszę a co nie, zapalę za dwie godziny i to na 100%. po 2 godz jednak znów stawiacie sobie podobne pytanie
i tak dalej...podstawa to wmówić sobie że to ktoś zmusza was do palenia a wy na złość jemu odwlekacie tą chwilę coraz dalej i dalej. powodzenia wszystkim rzucającym czyli i dla mnie.
Dum spiro spero
|
|
|
|
|
[01.02] 19:04 |
|
abyss
|
MeeMento - musze Twoje slowa mezowi sprzedac bo dzisiaj to biedaczek ma kryzys straszny i o niczym innym nie mowi tylko zeby sobie zapalic \"jednego, dwa\"... Nic na sile - mowie mu wiec ze jesli nie czuje sie, ze \"dojrzal\" to niech pali, przeciez to wcale nie musi byc tak ze obydwoje rzuca, jedno uchachane a drugie sie tylko meczy. Obiecal, ze sie glebiej nad problemem zastanowi ale jak dotychczas to tylko gada o paleniu a nie zrobil w tym kierunku najmniejszego kroku. Czyli chyba jednak chce przestac. A co bedzie - zobaczymy, bo nadal gra bohatera z nie przyklejaniem plasterka (twierdzi, ze nie chce sie od plasterka UZALEZNIAC - ja mu na to: no comments i dogadalismy sie jak slepy z niemowa) ale jak w koncu sobie przyklei to kladzie sie na pol godziny i mu mijaja humory. Za to ja mam dzis juz grubo po czasie, powinnam nakleic cztery godziny temu (wydawalo mi sie, ze przykleilam wczoraj kolo piatej a to bylo wczesniej bo mi sie poprzedni odkleil - ale i tak odczekalam potem z godzinke) i jakos mnie nie tlucze, wogole spokojna jestem a jezeli mnie cos wqrwi to to samo co zazwyczaj, na nadwrazliwosc tez sie nie uskarzam. Przykleje sobie tego plastra przed wyjsciem do pubu ale watpie, zeby mnie ciagnelo bo mnie wogole jakos nie ciagnie (w sensie: musze zapalic bo mnie szlag trafi; co najwyzej mysle sobie spokojnie: a jakby tak zapalic... no to po cholere rzucac? i mysl o zapaleniu przechodzi ale to jest tylko mysl bo checi nie ma) do fajek, czego najbardziej sie balam decydujac na rozstanie z papierosem - ze ulegne checi bo, jak mi powiadano, z tym bardzo ciezko walczyc. Gowno za przeproszeniem prawda - to do wiadomosci tych, ktorzy nie moga sie zdecydowac na rzucenie - nie taki diabel straszny a ludzie lubia przesadzac. Da sie wytrzymac - znam gorsze rzeczy.
Alez ja sie ciesze, ze jest nas tak wiele i ze sie rozumiemy! Jednoczesnie zapraszam wszystkich kandydatow na niepalacych do naszego topiku - podtrzymamy na duchu, wspomozemy moralnie i jakos wspolnie sobie z tym nalogiem poradzimy, no nie?
Racja jest jak dupa - kazdy ma swoja
|
|
|
|
|
[01.02] 19:14 |
|
Palący
|
Palę i będę palił, chyba że ten topik przezyje tydzień, wtedy pomyśle
|
|
|
|
|
[01.02] 19:27 |
|
Amelka
|
To ja tu będę zaglądać codziennie, tylko czy aby napewno?
|
|
|
|
|
[01.02] 19:40 |
|
samniewiemkto
|
Zapewne, ale po siedemnastu jak widać mozna
O, przepraszam, ja widze.
Wytrwałosci życze i zapewniam mozna.
Pozdrawiam.
|
|
|
|
|
[01.02] 21:38 |
|
pinokio
|
rzucajcie - bedziecie modni
nie wazne sa zalecenia zdrowotne - w to nikt nie uwierzy
ale byc modnym to jest to
i mozna znowu cos poczuc np. zapach choinki (zywej)
ja rzucilem 1,5 roku temu i jakos sie trzymam
troszke przytylem itd
ale najwazniejsze jest to ze pokonalem cos co mna rzadzilo
co kazalo wstac i isc do kiosku i kupic i palic
czasami juz mi to nosem wychodzilo i uszami i mialo sie tego serdecznie dosc
ale wstawal nowy dzien i trzeba go bylo jakos uroczyscie zaczac
rzucajcie na pochybel monopolowi panstwowemu
punk's not dead
|
|
|
|
|
[01.02] 23:58 |
|
Pola
|
Tez próbowałam, ale nie było łatwo. Wszyscy znajomi palący, dym zewsząd. Dziwnie nie zapalić przy kawce u kumpeli czy przy piwku. Nie paliłam prawie 2 tygodnie, ale znowu zaczęłam. Jednak chciałbym przestać! tylko że narazie nie jestem na to przygotowana. Jak będę gotowa to się pochwalę.
Jeśli trzymasz miłość zbyt słabo, odleci; jeśli ją ściśniesz za mocno, umrze. Oto jedna z zagadek.
|
|
|
|
|
[03.02] 00:04 |
|
Amelka
|
No i jak palacy? Rzucisz? A moze sie wycofasz? to tak nie po mesku.Ty tez, wiesz ze do Ciebie to mowie, tez rzuc, bardzo proszeeeeee. Ja ciagle nie pale, i chyba juz nie bede!!!
|
|
|
|
|
[03.02] 01:48 |
|
kufel
|
........NAŁOGOWIEC.......piękny fach....po 22 latach palenia w pewnym fajnym dniu dla nałogowców(sylwester) rzuciliśwa ścierwo wespół w zespół...........ale jaja .
Po tygodniu nie paliłem już tylko ja ,nie wiem jak udało się 4 lata nie kurzyć .
teraz znowu palę, od kilku lat . Nigdy póżniej nie udało mi się uzyskać takiego wyniku,
chociaż bardzo się starałem.
Każdy ma własną drogę ...wejścia i wyjścia ...nie ma reguły uniwersalnej,w moim
przypadku pomogło wsparcie otoczenia w pracy i domu. Myślę ze to był decydujący czynnik,
którego w póżniejszych próbach nie było ;.
A z zamiarem to ja się nnnnooooooooszę i nnoooszę!!!
|
|
|
|
|
[03.02] 08:33 |
|
waldeq
|
Zabierałem się do tego bez przekonania-zawsze myślałem-co ja będę robił bez tych przeklętych-kochanych fajek -nie dam rady-i wymyśliłem.Namówiłem moją mamę która ma 69 lat ipaliła od 40 że jak ona rzuci to ja też.Nakupowałem gum nikorette i w sylwestra za 2 min. 24 wypaliliśmy po ostatnim i koniec -ciągnęlo nie powiem,ale nie braliśmy gum,bo doszesłem do wniosku,że to też jest nikotyna,tylko podana w innej formie.To niejes aż taki problem .to nie ciągnie aż tak żeby człowiek miał zemdleć,po prostu cały czas czegoś brakuje-nie wolno siedzieć i cały czas o tym myśleć,jakieś zajęcie i dużo o tym rozmawiać-ciągnęło nas z 10 dni-ale już "po bólu"-na alkohol też znalazłem " sposób "-powodzenia
|
|
|
|
|
[03.02] 08:42 |
|
beeper
|
Ja też rzucałem w Sylwestra, 10 lat temu. Tylko że ja nawet nie próbowałem tego zrobić tak od razu. Powiedziałem sobie że żadnej tragedii nie będzie jeśli w nowym roku od czasu do czasu zakurzę. Stąd popalałem, najpierw 2-3 dziennie, potem jednego, jescze później 2-3 w tygodniu, i tak przestałem całkiem. Chyba skutecznie. Wydaje mi się, że w ten sposób wyeliminowałem groźbę \" przełamania \" się po zapaleniu pierwszego papierosa od postanowienia.
|
|
|
|
|
[03.02] 08:58 |
|
abyss
|
No witam, witam szanowne zgromadzenie rozrastajace nam sie tak pieknie! Prowokowalam demona w sobote w pubie - i nic. Wypilam dobrych kilka piwek, pogadalam ze znajomymi - jak zwykle, tylko bez papierosa. Od soboty wieczorem plasterka nie naklejam bo jakos palenie stalo sie dla mnie rzecza calkowicie obojetna - co mnie bardzo zaskakuje, bo - jak pewnie uprzednio wspominalam - bylam przygotowana na cos w rodzaju dantejskich mak. Maz mial takie ciagoty ze az mu sie rece trzesly - strzelil sobie dwa machy i mu przeszlo. Skadinad slyszalam, ze to tez dobra metoda - pociagnac pare razy jak juz naprawde nie mozna wytrzymac.
Dobrze jest miec kogos, z kim sie rzuca bo to podtrzymuje moralnie obie strony. Oczywiscie - nie jest to dla nikogo zobowiazujace bo - prawdziwe rzucenie polega na wolnym wyborze - nie chcesz palic i juz. Wtedy to i samemu jest latwiej.
Poza tym przekonalam sie ze nie przeszkadzaja mi palacy w otoczeniu (tzn. sa mi rowniez obojetni, ani mnie nie ciagnie ani mi nie smierdzi - ale watpie czy scierpialabym ten zapach w domu na dluzsza mete, wyostrza sie wech i czuje kazdy niuans tak, ze maz ma przewalone gdyby tak sobie skarpetek nie zmienil ) i raczej nie bede strasznym neofita nawracajacych wszystko co wypuszcza kleby lacznie z kominem na dachu. Zreszta jestem tolerancyjna z natury.
A jeszcze do niedawna nie wyobrazalam sobie, jak moze wygladac zycie bez fajki... Tak, tak - to prawda a pisze ja po to, by watpiacy uwierzyli, ze jak sie chce rzucic to kurestwo to mozna. Najwazniejszy i decydujacy czynnik to CHCIEC.
Waldeq - to jest dokladnie tak, do wytrzymania ale jak sie pali ponad 20 lat to jednak ten poziom nikotyny w organizmie jest i to spory - dlaczego sobie nie pomoc chocby guma czy plasterkiem - dopoki trzeba, producent twierdzi, ze cala terapia powinna trwac 10 tygodni ale to zwykla propaganda i wyciaganie klientowi kasy z kieszeni, kazdy sam wie kiedy tego potrzebuje.
Beeper - Twoja metoda jest idealna dla mojego malzonka i to samo mowil jeden znajomy - mam na mysli mniejsze ilosci i tylko w razie silnej potrzeby. A najlepiej skreta z tytoniu, ktory jeszcze w domu sie ostal i pewnie wysuszony jak cholera (wyobrazacie sobie cos takiego zapalic? Pluca urywa na miejscu.)
Trzymajcie sie wszyscy i oby ten tydzien byl milszy niz miniony!
Racja jest jak dupa - kazdy ma swoja
|
|
|
|
|
[03.02] 14:57 |
|
wredny
|
Witam, witam.
Właśnie udało mi się doczołgać do kompa...
Jeśli wierzyć rtęci to mam 39° i dwie kreski, głowa pęka, mięśnie bolą, halucynacje, \'przesłychy i przewidy\', kaszel, katar.
To trwa już od 3 dni a co za tym idzie; grypa pomaga mi w rzucaniu palenia, bo przestałem palić od 3 dni (papierosy dziwnie smakują) a wszystkie objawy, które występowały przy rzucaniu będąc zdrowym, występują teraz i owszem, ale zwalam to na grype, że to ona jest tego przyczyną.
Ok, wracam do łóżka... jak przeżyje to dam znać.
Mam nadzieje wygrać z grypą i z papierosami.
Ps. 10 lat palenia
Pa.
To chyba wszystko na ten temat.
|
|
|
|