o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Moje doświadczenia w związku...
 » Odpowiedz na ten temat

Mój mężczyzna nie chce się ze mną kochać...

    1 2 3   » 28 Strony tematu:
[09.03.2005] 00:49
Aurelia81
Od jakiegoś czasu po prostu nie ma ochoty na seks, dla mnie jest on ważną częścią związku. Nie jestem nimfomanką, nie chcę się kochać codziennie, ale wcale to moim zdaniem przesada. Wcześniej kochaliśmy się 2-3 razy w tygodniu, teraz może raz na dwa tygodnie i to też tylko wtedy gdy ja zacznę. Co się dzieje? Wiem że kobiety majączasem takie okresy, że nie potrzebują seksu, ale mężczyźni - o tym nie słyszałam. Boję się że coś jest nie tak, ostatnio nie za bardzo nam się układa, nie potrafimy rozmawiać, spędzamy ze sobą mało czasu...

   (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane.
[11.10.2005] 09:12
elektronik-+-
To wprost niemozliwe,JA mam 25 l . stazu z zono i jeszcze mi sie nie zdazylo zebym ja nie mial ochoty na sex. NIE moge wytrzymac jak zona ma przerwe raz w miesiocu bo to trwa 7 dni. tadeusz

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5220652]
[13.10.2005] 11:38
Marry Popins
Hmmm. Nieciekawie to wyglada Mozliwe, ze a) ma kogos /oby nie/
b) ma problemy w pracy? ze zdrowiem? psychicznie sie czuje fatalnie?
Musisz go zmusic do rozmowy, liczac sie z tym, ze wszystko byc moze. "Choćbyś uciekał to ją gonisz "

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5236210]
[16.10.2005] 18:43
Marry Popins
Cosmopolitan??? Hahaha, dobre sobie. "Choćbyś uciekał to ją gonisz "

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5258578]
[17.10.2005] 16:14
Marry Popins
No, bez przesady, pewna byc nie moze! "Choćbyś uciekał to ją gonisz "

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5264362]
[16.09.2014] 06:53
[18.10.2005] 14:15
Znikający_Uśmiech_Kota
Zdrada?
Choroba?
Niekoniecznie!
Raczej znudzenie.Jedna z oznak wypalenia się związku dwoja ludzi.
Niestety.
Ale zgadzam się po części z Marry Popins - trzeba Wam rozmowy! Kraina cieni.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5270937]
[12.11.2005] 12:01
Sivane
Carlos von Musztarda (05.11.02 16:18):
Acha , jeszcze jedno- czy ta liczba przy twoim nicku (81) to twój wiek ?


raczej rok urodzenia Nie jestem niegrzeszną dziewczynką

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5479658]
[18.11.2005] 23:14
akibg
taak, znam to z autopsji. nie znam niestety odpowiedzi dlaczego tak sie dzieje, a z tego co wiem dzieje sie dosc czesto i o dziwo w zwiazkach o krotkim stazu...zdrada? w wiekszoszci przypadkow, to by bylo zbyt proste. wedlug mnie w gre moze wchodzic kilka czynnikow: znudzenie sie partnerka, naturalnie niski poped seksualny, masturbacja jako srodek zastepczy, zmeczenie itp. dla nas kobiet jest to zdecydowanie trudna sytuacja, tracimy wiare w siebie i nasza atrakcyjnosc.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5541526]
[21.11.2005] 17:23
motylekblue
jak to nie chce... moze jest gejem...oni zawsze chca to robic..nawet przez sen... to jest jedyna rzecz która sie im chyba nigdy nie znudzi

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [5564506]
[30.01.2006] 15:47
kammka1
mój mężczyzna też nie chce ze mną sypiać i odkryłam któregoś dnia dlaczego, po prostu znalazł sobie zastępstwo ze starszą o15 lat kobietą.jestem teraz w kropce,nigdy przez 20 kilka lat go nie zdradzałam,a teraz czuję że bez seksu,a trwa to już blisko rok oszaleję.czuję się jak 40 letnia dziewica strrraszne.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6180974]
[30.01.2006] 21:48
malutka_dziewczynka
może ma inną... moja przyjaciółka była w takim zwiazku... facet ją zdradzał... i nie chciał się kochać... proste... faceci nie wytrzymują bez seksu... ... nie zawsze trzeba usłyszeć trzask ... aby wiedzieć, że ktoś zamknął drzwi ...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6184567]
[31.01.2006] 22:21
jhygt
poprostu znudziło mu się twoje ciało i nie wiem co bys robiła bedzie coraz gorzej

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6195423]
[06.02.2006] 18:05
DLATEGO111
NIE MAM OCHOTY SYPIAC Z WLASNA MALZONKA,
NIGDY JEJ NIE ZDRADZILEM,

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [6250753]
[08.06.2008] 13:31
Pytam się ja Was
Dlatego - a dlaczego? Z jakich powodów?

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12895287]
[14.06.2008] 13:30
zachowanie
Mój mąz tez tak miał i to po 6 miesiącach małżeństwa.Nie wiedziałam co sie stało i oczywiści emyślałam,że mnie zaczął zdradzać albo znudził sie mną.Zdecydowałam sie na rozmowe i to taka bardzo szczerą i bez owijania w bawełnę.Mąz kończy studia,zbliżała sie sesja i to go tak paralizowało,nie chciał mi powiedzieć żeby nie wyjść na mięczaka.Miał mnustwo stresów,zaliczenia i przygotowania do egzaminów i ciągle myslał o uczelni i popostu nie miał ochoty na seks.Wróciło wszystko do normy,mimo że sesja sie ni eskończyła jeszcze.poprostu lekarstwem była nasza rozmowa.podzielił sie z kims zmartwieniem i pomogło.POlecam to samo

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12929401]
[18.06.2008] 05:24
ino baca
Zadne tam lekarstwa ,najlepszym rozwiazaniem jest mloda kobieta zpragniona seksu.jak to nie zadziala to juz nic niepomoze.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [12952853]
[31.07.2008] 12:37
yourmystery
Powiem wam, że sytuacja nie jest taka prosta, że drada, stres lub zmiana orientacji seksualnej. Ja juz od 9 miesięcy z żoną teo nie robiłem. Małżeństwem jestemy od roku. Przez ten czas zrobiliśmy to może z 10 razy. Juz wyjasniam dlaczego i nadmieniam, że żony nie zdradzam, chcę trzymać fason mimo wszystko, to porządna kobieta i nie zasługuje na zdradę.
Na to że nie chcę z nią seksu składa się kilka czynników:
1. Tuż przed ślubem uzmysłowiłem sobie, że posiągają mnie zupełnie inne kobiety niz moja żona. O innej budowie ciała, przywiązujące wręcz pedantyczną uwagę do swojego wyglądu, no i o nieco innej osobowości. Wyjde na miasto, patrzę ide tych cudów chodzi po ulicach, potem wracam do domu patrzę na owszem zadbaną i pachnącą zonę ale to nie to, to daleko nie to i odczówam frustrację. Frustrację tak dużą, że poprostu dochodze do wniosku, że nie będe uprawiał seksu z zona tylko dlatego, że jest moją żoną. Jeśłi mnie nie pociąga to się nie poniżę. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego się z nią ożeniłem skoro już przed slubem czułem, że to nie to. Otóż nie miałem pewności, cos mnie gryzło ale nie wiedziałem co. Żona ma wiele zalet, to mądra, wierna i zaradna kobieta. Sądziłem że się ułoży, wszystko było juz zaplanowane, zespół na wesele wynajęty, sala i jedzenie opłacone. Kto to przeżył wie, jak trudno sie wycofać w takiej sytuacji.

2. Drugi powód to różnice między mną a żoną w sprawach życiowych, światopoglądowych i innych dziedzinach. Szczerze mówiąc w małżeństwie czuję się osaczony. Wolnośc ktorą ceniłem najbardziej w życiu została mi odebrana. Małżeństwo odebrało mi wszystko co kochałem a uraczyło wartościami, zasadami i obowiązkami które nic dla mnie nie znaczą i są tylko kulą u nogi. Oczywiście wywiązuję się z obowiązków, pomagam, staram się byc użyteczny, wspierać żonę itd. ale wiem że robie to tylko po to by nie robić jej przykrości. Ponadto staram się poprostu żyć przyzwoicie w taki sposób by zona nie była osamotniona w problemach dnia codziennego. Jednak to wszystko co opisałem w tym punkcie powoduje, że moja frustrcja narasta jeszcze bardziej a róznice poglądowe z żona powodują, że często odczówam złośc z powodu jej zachowania. A jak mozna uprawiać seks z kims na kogo człowiek się złości lub kogo uważa za jedno ze źródeł swojej frustracji.
Właściwie jedynym pozytywnym akcentem tego małżeństwa jest nasze cudowne maleństwo które kocham nad życie. Nawet dla samego dziecka warto było i nadal warto cierpieć. Dlatego pewnie nigdy sie nie rozwiodę. Dziecko zasługuje na komletną rodzinę.

To może tyle. Uf, trochę mi ulżyło. Nie mam się komu z tego wygadać, cisne to w sobie w obawie przed miażdżąca krytyką i reakcją rodziny. To taki cięzki balast. Przez to wszystko czuję się zmęczony, wyczerpany jakbym 10 lat w kamieniołomach przepracował.Staciłem już nadzieję na szczęście w życiu i prawdziwą miłość. Chyba nic cudownego poza rzemieślniczym wypełnianiem roli meża i ojca juz mnie w życiu osobistym nie czeka, bo to zycie sobie i pewnie zonie też zmarnowałem. Tak oto w zasadzie sam wpedziłem się w wielomiesięczny celibat. Ale sam tego chciałem. Teraz czekam, aż żona nie wytrzyma i sama zacznie rozmawiać co jest grane bo mnie poraz kolejny brak odwagi.A nawet jak ona zacznie to tez wcale nie wiem czy starczy mi odwagi by powiedziec jej wszystko wprost. Pewnie wymyślę jakąs łagodniejszą wersję. szczera prawda zraniłaby ja zbyt mocno na całe życie.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13197372]
[11.09.2008] 07:08
kobieta123
pewnie lepiej zyc w klamstwie cale zyce,tylko czy ona tez tego chce, w koncu kiedys zrozumie to sama i znajdzie kogos kto ja pokocha

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13434052]
[11.09.2008] 16:28
-ona-
oj, yourmystery, to nie ma zartow. kapela i wesele w ta czy wewta, ale uswiadom sobie, ze przez twoje ustawienie do tego malzenstwa odbierasz takze i zonie mozliwosc znalezienia szczesliwego i spelnionego zycia. twoja zona ma prawo do prawdy dotyczacej twoich uczuc i mysli. jak sie wkoncu spyta co jest grane to badz na tyle mezszczyzna (jak juz nie byles takim przed slubem), zeby jej wszystko wyznac. lepiej teraz niz pozniej, bo wasze malzenstwo w takich warunkach i tak i tak sie rozpadnie. chyba twoja zona nie zasluzyla na takie dlugie bezsensowne meczenie sie z toba. to, ze jej pomagasz czy ja wspierasz - wiesz, ja bym bardzo podziekowala, ale nie potrzeba. bym byla okropnie wskiekla jakbym sie dopiero po latach dowiedziala co jest grane i ze mnie caly czas tak potwornie oklamywales. to, ze cos boli, nie znaczy, ze lepiej tego nie wypowiedziec.
nie bede juz o tym wspominac, ze i sobie zycie zmarnujesz jak bedziesz to dalej ciagnac.
dogadajcie sie w spokoju, rozstancie sie z honorem i ulozcie sobie nowe zycie z kims innym. corke i zone mozesz przeciez i tak nadal wspierac, nawet jak odejdziesz. nieraz w zyciu nie mozna sobie pozwolic na tchurzostwo. po prostu nie mozna, bo sa wazniejsze wartosci niz swoj wlasny komfort. rozumiesz?

-ona-

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13436380]
[11.09.2008] 16:39
-ona-
a ogolnie kobietki: jak wasi mezowie/partnerzy nie chca z wami sypiac, to na mur beton cos jest nie tak, bo faceci kochaja seks! pytajcie sie ich, pytajcie i jeszcze raz pytajcie. pani "zachowanie", ktora powyzej pisala, bardzo dobrze zrobila. nie bojcie sie rozmawiac z mezami! pomyslcie: jezeli cos jest nie tak bo maja kochanki itp. to i tak nic przez milczenie w tym nie zmienicie. nie zludzajcie sie tym, ze to cos zmieni, ze pewnego dnia bedzie wszystko w porzadku. napewno nie. a jesli chodzi tylko o stres to pomozecie przeciez tylko swojemu facetowi jak zaczniecie rozmowe. spokojnie, miejcie zrozumienie, zadnych wyzutow. tak czy inaczej - tylko rozmowa pomoze kazdej stronie.

-ona-

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13436447]
[23.09.2008] 14:38
darioz
a co zrobic jak kobieta nie chce sie ze mna kochac?.Dla niej sex moze nie istniec

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13509385]
[23.09.2008] 22:29
sara84
Z moim mezem mam podobny problem. Jesteśmy małżeństwem niespełna półtora roku a już wszystko jest nie tak, przed ślubem seks sprawiał nam wielką przyjemnosć kochaliśmy się bardzo często , niestety teraz to tylko wspomnienia on nie chce tego robić. Owszem czasami \\\\\\\"wykona swoj obowiązek\\\\\\\" jednak to ja zawsze jestem inicjatorką wszystkiego. Najczesciej niestety słyszę jutro, jestem zmęczony, nie chce mi się. Zazwyczaj jutro słysze przez kolejnych pare dni az w koncu dojdzie do czegos ale mam wrazenie ze to jest tak na odczep sie. Probuje z nim rozmawiac jednak on zawsze woli ogladac telewizor, posiedziec na komputerze albo wtulic sie w poduszke... nie mam juz dluzej sily tego znosic powtarzam mu to ze cos jest nie w porzadku i trzeba to zmienic ale on w ogole nie liczy sie z moim zdaniem. mysle ( raczej jestem pewna) ze nie ma kochanki ale ta sytuacja coraz bardziej mnie przytłacza

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13512844]
[04.10.2008] 16:51
Markowskix
Faceci nie wytrzymują bez seksu tak jak napisała kturaś z Pań to jest szczera prawda, jeśli sie nie kocha z żoną to musi z inną ja tam moge i 3 razy dziennie ale mojej partnerce wystarczy i tak jest raz na dwa tygodnie, jeśli tak dalej będzie to niewiem co zrobje. niekture kobiety sie bardzo cieszą z tego jak ich partnet sie kocha raz na miesiądz i są szczęśliwe z tego powodu nie podejżewając niczego pozdrawiam serdecznie i życze miłego dnia

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13570369]
[04.10.2008] 17:12
garidka00
Ja mam to samo....nie kochamy sie prawie wcale...nie wiem co mam myslec...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13570472]
[08.10.2008] 13:11
Kasia2310
garidka00 (08.10.04 17:12):
Ja mam to samo....nie kochamy sie prawie wcale...nie wiem co mam myslec...


No własnie, czytam wasze wątki i też tam mam, mieszkamy razem 3 lata i mi sie chce kochać a jemu nie kompetnie sobie nie radze nie wiem co sie dzieje mamy po 24 lata

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13592053]
[11.10.2008] 18:55
pani na wysokosciach
yourmystery (08.07.31 12:37):
Powiem wam, że sytuacja nie jest taka prosta, że drada, stres lub zmiana orientacji seksualnej. Ja juz od 9 miesięcy z żoną teo nie robiłem. Małżeństwem jestemy od roku. Przez ten czas zrobiliśmy to może z 10 razy. Juz wyjasniam dlaczego i nadmieniam, że żony nie zdradzam, chcę trzymać fason mimo wszystko, to porządna kobieta i nie zasługuje na zdradę.
Na to że nie chcę z nią seksu składa się kilka czynników:
1. Tuż przed ślubem uzmysłowiłem sobie, że posiągają mnie zupełnie inne kobiety niz moja żona. O innej budowie ciała, przywiązujące wręcz pedantyczną uwagę do swojego wyglądu, no i o nieco innej osobowości. Wyjde na miasto, patrzę ide tych cudów chodzi po ulicach, potem wracam do domu patrzę na owszem zadbaną i pachnącą zonę ale to nie to, to daleko nie to i odczówam frustrację. Frustrację tak dużą, że poprostu dochodze do wniosku, że nie będe uprawiał seksu z zona tylko dlatego, że jest moją żoną. Jeśłi mnie nie pociąga to się nie poniżę. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego się z nią ożeniłem skoro już przed slubem czułem, że to nie to. Otóż nie miałem pewności, cos mnie gryzło ale nie wiedziałem co. Żona ma wiele zalet, to mądra, wierna i zaradna kobieta. Sądziłem że się ułoży, wszystko było juz zaplanowane, zespół na wesele wynajęty, sala i jedzenie opłacone. Kto to przeżył wie, jak trudno sie wycofać w takiej sytuacji.

2. Drugi powód to różnice między mną a żoną w sprawach życiowych, światopoglądowych i innych dziedzinach. Szczerze mówiąc w małżeństwie czuję się osaczony. Wolnośc ktorą ceniłem najbardziej w życiu została mi odebrana. Małżeństwo odebrało mi wszystko co kochałem a uraczyło wartościami, zasadami i obowiązkami które nic dla mnie nie znaczą i są tylko kulą u nogi. Oczywiście wywiązuję się z obowiązków, pomagam, staram się byc użyteczny, wspierać żonę itd. ale wiem że robie to tylko po to by nie robić jej przykrości. Ponadto staram się poprostu żyć przyzwoicie w taki sposób by zona nie była osamotniona w problemach dnia codziennego. Jednak to wszystko co opisałem w tym punkcie powoduje, że moja frustrcja narasta jeszcze bardziej a róznice poglądowe z żona powodują, że często odczówam złośc z powodu jej zachowania. A jak mozna uprawiać seks z kims na kogo człowiek się złości lub kogo uważa za jedno ze źródeł swojej frustracji.
Właściwie jedynym pozytywnym akcentem tego małżeństwa jest nasze cudowne maleństwo które kocham nad życie. Nawet dla samego dziecka warto było i nadal warto cierpieć. Dlatego pewnie nigdy sie nie rozwiodę. Dziecko zasługuje na komletną rodzinę.

To może tyle. Uf, trochę mi ulżyło. Nie mam się komu z tego wygadać, cisne to w sobie w obawie przed miażdżąca krytyką i reakcją rodziny. To taki cięzki balast. Przez to wszystko czuję się zmęczony, wyczerpany jakbym 10 lat w kamieniołomach przepracował.Staciłem już nad Czytam co piszesz i własnym oczom nie wierzę...jak można brać ślub
z powodu tego, że kapela była zamówiona, że jedzenie etc. Człowieku
ciebie nie ma co podziwiać tylko współczuć tej rodzinie i w przyszłości córce, na której na pewno odbije się ta wasza beznamiętna twoja i żony, więź emocjonalna. Wziąłeś sobie słabą psychicznie kobietę na matkę dziecka, kobietę, która o ile ma za grosz inteligencji i wrażliwości już dawno powinna "wyczuć", że to papierowe małżeństwo. I wybacz, ale tobie nie ma co współczuć tego życiowego przegrania ale głupoty ogromnej. Gdzie nie będąc pewien uczucia ani przyszłości jasnej tego związku wpakowałeś siebie i tę jak się domyślam dobrotliwą kobitę w całe życie takiego smutnego wspólnego wegetowania uczuciowego....Chyba bym wolała sobie w łeb palnąć niż pakować się w coś takiego...Chłopie poszukaj jajek w majtkach...może jeszcze ci nie zanikły!!!!! Unieszczęśliwiłeś 3 osoby siebie żonę i córkę...I mów co chcesz, czas ci to pięknie zweryfikuje....nie nagrodzi za obowiązkowość bo to nie wyczyn, ale rozliczy z uczuciowego kłamstwa, oszustwa raczej...Wprowadzi cię w ogromne frustracje seksualne, emocjonalne i odbije się na twojej i tej całej chorej rodziny, psychice...Popełniłeś zbrodnie i samobójstwo zarazem .Twój wybór fakt, ale zacznij się przyzwyczajać do myśli, że już zawsze będziesz takim smutnym, cierpiącym, usychającym, człowieczkiem...a twoja naiwna żonka...pewnie
w swoim naiwnym oderwanym od rzeczywistości świecie do śmierci lub starości będzie żyła w kłamliwym przekonaniu, że wszystko jest cacy...Ty za jakiś czas zaczniesz odwiedzać burdel lub spotykać się z małolatami, twoja córka nasiąknie tą nie zdrową, zakłamaną atmosferą i będzie na 1000% miała problemy z własnym życiem z mężczyznami w przyszłości...zapisz sobie moje słowa bo tak będzie...Do tego dochodzą jeszcze inne kwestie, które pominę z uwagi na to, aby cie zbytnio nie dołować, bo skoczysz

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13612846]
[17.10.2008] 09:24
annusia
yourmystery (08.07.31 12:37):
Powiem wam, że sytuacja nie jest taka prosta, że drada, stres lub zmiana orientacji seksualnej. Ja juz od 9 miesięcy z żoną teo nie robiłem. Małżeństwem jestemy od roku. Przez ten czas zrobiliśmy to może z 10 razy. Juz wyjasniam dlaczego i nadmieniam, że żony nie zdradzam, chcę trzymać fason mimo wszystko, to porządna kobieta i nie zasługuje na zdradę.
Na to że nie chcę z nią seksu składa się kilka czynników:
1. Tuż przed ślubem uzmysłowiłem sobie, że posiągają mnie zupełnie inne kobiety niz moja żona. O innej budowie ciała, przywiązujące wręcz pedantyczną uwagę do swojego wyglądu, no i o nieco innej osobowości. Wyjde na miasto, patrzę ide tych cudów chodzi po ulicach, potem wracam do domu patrzę na owszem zadbaną i pachnącą zonę ale to nie to, to daleko nie to i odczówam frustrację. Frustrację tak dużą, że poprostu dochodze do wniosku, że nie będe uprawiał seksu z zona tylko dlatego, że jest moją żoną. Jeśłi mnie nie pociąga to się nie poniżę. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego się z nią ożeniłem skoro już przed slubem czułem, że to nie to. Otóż nie miałem pewności, cos mnie gryzło ale nie wiedziałem co. Żona ma wiele zalet, to mądra, wierna i zaradna kobieta. Sądziłem że się ułoży, wszystko było juz zaplanowane, zespół na wesele wynajęty, sala i jedzenie opłacone. Kto to przeżył wie, jak trudno sie wycofać w takiej sytuacji.

2. Drugi powód to różnice między mną a żoną w sprawach życiowych, światopoglądowych i innych dziedzinach. Szczerze mówiąc w małżeństwie czuję się osaczony. Wolnośc ktorą ceniłem najbardziej w życiu została mi odebrana. Małżeństwo odebrało mi wszystko co kochałem a uraczyło wartościami, zasadami i obowiązkami które nic dla mnie nie znaczą i są tylko kulą u nogi. Oczywiście wywiązuję się z obowiązków, pomagam, staram się byc użyteczny, wspierać żonę itd. ale wiem że robie to tylko po to by nie robić jej przykrości. Ponadto staram się poprostu żyć przyzwoicie w taki sposób by zona nie była osamotniona w problemach dnia codziennego. Jednak to wszystko co opisałem w tym punkcie powoduje, że moja frustrcja narasta jeszcze bardziej a róznice poglądowe z żona powodują, że często odczówam złośc z powodu jej zachowania. A jak mozna uprawiać seks z kims na kogo człowiek się złości lub kogo uważa za jedno ze źródeł swojej frustracji.
Właściwie jedynym pozytywnym akcentem tego małżeństwa jest nasze cudowne maleństwo które kocham nad życie. Nawet dla samego dziecka warto było i nadal warto cierpieć. Dlatego pewnie nigdy sie nie rozwiodę. Dziecko zasługuje na komletną rodzinę.

To może tyle. Uf, trochę mi ulżyło. Nie mam się komu z tego wygadać, cisne to w sobie w obawie przed miażdżąca krytyką i reakcją rodziny. To taki cięzki balast. Przez to wszystko czuję się zmęczony, wyczerpany jakbym 10 lat w kamieniołomach przepracował.Staciłem już nadzieję na szczęście w życiu i prawdziwą miłość. Chyba nic cudownego poza rzemieślniczym wypełnianiem roli meża i ojca juz mnie w życiu osobistym nie czeka, bo to zycie sobie i pewnie zonie też zmarnowałem. Tak oto w zasadzie sam wpedziłem się w wielomiesięczny celibat. Ale sam tego chciałem. Teraz czekam, aż żona nie wytrzyma i sama zacznie rozmawiać co jest grane bo mnie poraz kolejny brak odwagi.A nawet jak ona zacznie to tez wcale nie wiem czy starczy mi odwagi by powiedziec jej wszystko wprost. Pewnie wymyślę jakąs łagodniejszą wersję. szczera prawda zraniłaby ja zbyt mocno na całe życie.


jesteś nienormalny.

radzę udać się do jakiegoś psychiatry lub seksuologa...

i strasznie współczuje żonie. Pewnie jest piękną i pociągającą kobietą... i że też musiała trafić na takiego śmiecia jak ty...

szczerze mi jej żal...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13646671]
[17.10.2008] 16:55
biała84
Kasia2310 (08.10.08 13:11):
garidka00 (08.10.04 17:12):
Ja mam to samo....nie kochamy sie prawie wcale...nie wiem co mam myslec...


No własnie, czytam wasze wątki i też tam mam, mieszkamy razem 3 lata i mi sie chce kochać a jemu nie kompetnie sobie nie radze nie wiem co sie dzieje mamy po 24 lata

ja jestem w identycznej sytuacji. Mam 24 lata mój mężczyzna jest rok młodszy.Mieszkamy ze sobą od ponad dwóch lat. Wszystko jest w porządku zapewnia mnie że mnie kocha i okazuje mi to i naprawde wszystko jest ok....z wyjątkiem seksu. Kiedyś kochalismy sie non-stop prawie codziennie i było mi z tym dobrze a teraz jest masakra. Kochamy się raz na 3 tygodnie. Czy możliwe ze sie mna znudzil? Staram sie urozmaicać nasz seks ale to nie pomaga.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13649146]
[27.10.2008] 14:14
xxx1
sara84 (08.09.23 22:29):
Z moim mezem mam podobny problem. Jesteśmy małżeństwem niespełna półtora roku a już wszystko jest nie tak, przed ślubem seks sprawiał nam wielką przyjemnosć kochaliśmy się bardzo często , niestety teraz to tylko wspomnienia on nie chce tego robić. Owszem czasami \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\"wykona swoj obowiązek\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\" jednak to ja zawsze jestem inicjatorką wszystkiego. Najczesciej niestety słyszę jutro, jestem zmęczony, nie chce mi się. Zazwyczaj jutro słysze przez kolejnych pare dni az w koncu dojdzie do czegos ale mam wrazenie ze to jest tak na odczep sie. Probuje z nim rozmawiac jednak on zawsze woli ogladac telewizor, posiedziec na komputerze albo wtulic sie w poduszke... nie mam juz dluzej sily tego znosic powtarzam mu to ze cos jest nie w porzadku i trzeba to zmienic ale on w ogole nie liczy sie z moim zdaniem. mysle ( raczej jestem pewna) ze nie ma kochanki ale ta sytuacja coraz bardziej mnie przytłacza

No kochana to ja mam chyba klona w domku ... i też nic nie pomaga telewizor jest najlepszą \"partnerką\" mnie również przytłacza nie mam już sposobu jak dotrzec rozmowy nic nie dają może pora ... czas na zmiany

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13710648]
[31.10.2008] 12:40
dzami
ja mam identyczną sytuację, od roku kochaliśmy się może z 10 razy, co bym nie robiła, czy tańczyła, czy gorsety wkładała, czy striptiz robiła zawsze nie; zawsze inicjatywa po mojej stronie i zawsze kończyło się to to stwierdzeniem z jego strony: że nie ma ochoty; straciłam nadzieję, że pod tym względem może nam się ułożyć, ale zrozumiałam, że nawet długie rozmowy nie przynoszą efektu, że on woli po prostu magazyn z kolorowymi dziewczynami i masturbację; nie ma w tym ani jego ani mojej winy; problem polega raczej na tym, że chcemy być atrakcyjne i nasi partnerzy, ich stosunek do nas, naszego ciała jest dla nas wyznacznikiem naszej atrakcyjności; a oni pragną - sami nie wiedzą czego; są pewne wyjścia z takich sytuacji; nie zawsze zdrowe emocjonalnie i niekoniecznie słuszne etycznie, ale przynoszą one wiarę w siebie i swoją kobiecość;
mi związek z mężczyzną, który jest w podobnej do mnie sytuacji(jego żona nie chce się z nim kochać) pomógł bardzo; zaryzykowałabym stwierdzeniem, że nawet moje małżeństwo uratował;
tłumaczę dlaczego:
od czasu mojego romansu zaczęłam się bardziej sobie podobać, stałam się pewniejsza a przez to atrakcyjniejsza dla mężczyzn; mój mąż to zauważył, poczuł się zazdrosny i zrozumiał, że musi walczyć o swoje; częstotliwość seksu wzrosła, atmosfera w domu się poprawiła, po prostu nam lepiej;
czasem po prostu dobrze być egoistką, bo może to pomóc innym

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13736196]
[11.11.2008] 02:13
chrupka210  chrupka210@tlen.pl
Jestes w o tyle lepszej sytuacji, ze przynajmniej uprawialsicie seks kiedys..my jestesmy razem 3,5 roku i zero..nic..jest to dla mnie niewiarygodne sama sie sobei dziwie jak ja tak wytrzymuje ale probouje sobie wytlumaczyc ze seks nie jest wazny..ale chyba jest jestesmy razem szczesliwi, on mnie kocha szanuje mamy pododbny punky widzenia-oprocz seksu.Ogolnie jest cudownie ale on nie chce sie kochac..i nie jest w stanie mi powiedziec dlaczego, powiedzail ze nei chodzi mu ze ze mna tylko tak ogolnie nie chce..Na pewno mnie nie zdradza, nie wierze tez ze od 3,5 roku moze byc w stresujacej sytuacji..a gejem to juz na pewneo nie jest!nie wiem , na prawde nie wiem co mam zrobic nie wiem jak ma do niego dotrzec..czy wazniejsze jest to ze on nie chce niz to ze ja tak bardzo chce?a moje poczucie wlasnej wartosci i to co ja czuje....eh...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [13802655]

    1 2 3   » 28 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat