o2.pl forum.o2.pl
poczta.o2.pl
E-mail 20GB
Pudelek.pl - plotki, zdjęcia, sensacje
Pudelek
Wrzuta.pl - video, muzyka, mp3
Wideo+mp3
Login: @o2.pl Hasło:
  Strona główna» forum Po 30-tce - ogólna dyskusja
 » Odpowiedz na ten temat

Najbardziej żenujące sytuacje w moim życiu

    1 2 3 4 5   » 16 Strony tematu:
[17.05.2005] 13:18
jethro
Jeszcze coś z ogólniajka. Podkochiwałem się w jednej z koleżanek w klasie. Dziewczyna długo była bardzo na dystans, ale już zaczeliśmy trochę łapać kontakt... no się wydarzyło. To był czas pierwszej telenoweli pt. "Niewolnica Izaura" (teraz to chyba powtarzają, ale to nie istotne). Do Polski przyjechali główni aktorzy tego "dzieła", byli witani nas lotnisku jak półbogowie. Ludzie gromadzili się pod ambasadą brazylijską (chyba tam mieszkali?). W jakimś luźniejszym momecie w szkole staliśmy w większym gronie, mój obiekt westchnień też tam był, i rozmowa zeszła na wizytę tych aktorów i całej otoczki. Ja niedługo namyślając się powiedziałem co myślę o tych tłumach pod ambasadą, używając słów ciemana masa, totalne odmóżdżenie, itd. itp. Nagle wszyscy zaczeli się nam mnie dziwnie patrzeć, kolega dostał ataku głośnego kaszlu, drugi prubował zmienić temat, a ja dalej jechałem z tym tematem. Chwilę później najlepsza koleżanka mojej sympatii uświadomiła mnie na boku, że moja [w tym momenie już niedoszła] symaptioa jest fanką tej superprodykcji i też była pod ambasadą.....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280224]
[17.05.2005] 13:46
Draniel
Ogólniak - najbardziej stresujący przedmiot- matematyka (do dziś czasami mam senne koszmary, a minęło od tego czasu kilkanaście lat). Tak zwany profesor ma dodatkowo zły dzień, co powoduje, że poziom stresu nie pozwala na logiczne (a właściwie jakiekolwiek) myślenie. Rozwiązywane jest zadanie przy tablicy. Co chwila inna osoba podchodzi do tablicy i próbuje pociągnąć zadanie, a każda pomyłka to powrót z dwóją do ławki + złośliwy komentarz na temat inteligencji delikwenta i kolejny nieszczęśliwiec staje przed plutonem egzekucyjnym (czyli tablicą ). Z upływem czasu (i kolejnych stawianych dwój) zadanie dochodzi do końca: koleżanka pisze znak "=" i wpisuje ostateczny wynik. Tylko nie potrafi powiedzieć, czy ze znakiem "+" czy "-" (nawet nie próbowała strzelać - tak była rozdygotana). Dostała lacza i usiadła w ławce. Ostatni, kulminacyjny akt dramatu - ktoś musi opowiedzieć się za jednym z tych znaków. Chwila niepewności - i padło na mnie. Podchodzę do tablicy - widzę tylko jej zieleń i jakieś zygzaki namalowane kredą - poza tym jedna wielka pustka. Biorę głęboki oddech i strzelam: minus! Trafiłem! Mogę wrócić do ławki. Wykrzykuję sobie w myślach: "@@@! Ale mi się udało!". Siadam w ławce - panuje nienaturalna cisza. Przerywa ją nauczyciel: "Daniel, ale ty jesteś kulturalny!"
Jak się domyślacie, wcale nie powiedziałem tego w myślach...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280374]
[17.05.2005] 14:44
Elka - butelka
Pod koniec szkoły podstawowej byłam na koloniach na Słowacji. Dużo jeździliśmy i zwiedzaliśmy m.in. wdrapywaliśmy się lub wjeżdżaliśmy wyciągami na różniste góry. A tam na szczycie - a to jakaś restauracja, a to inny kiosk z pamiątkami. Pod koniec turnusu przypomniałam sobie, że trzeba pamiątki jakieś kupić rodzicom. Stojąc w kolejce wypatrzyłam zgrabną ciupagę z napisem gdzie została kupiona. Kiedy doszła moja kolej poprosiłam o ciupagę. Miły młody chłopak za ladą nie rozumiał. To ja wolno i wyraźnie powtarzam: CIUUU PA GĘ.Chłopak dalej nic. Więc zdesperowana rzucam głośno ze złością - NO LASKĘ!!!. On zrobił oczy jak spodki i coś tam szybko opowiedział. Cała kolejka zaczęła się śmiać i tylko ja nie wiedziałam czemu. Koleżanka, która nieco znała słowacki odciągnęła mnie ze śmiechem na bok i tam krztusząc się powtórzyła mi co powiedział sprzedawca. (Laska - po czesku i słowacku - miłość a w języku potocznym również seks) Więc na moją prośbę o "laskę" chłopak opowiedział że i owszem nie ma nic przeciwko tylko ma zaplecze za małe. . Do końca turnusu gdy chciałam coś kupić pokazywałam bez słowa palcem.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280702]
[17.05.2005] 14:44
mordtka
To bylo kilka lat temu. Pewien bardzo przystojny chlopak z mojej szkoly umowil sie ze mna na "randke". Była to zima, a pokoj ogrzewalam piecykiem na butle gazowa - chyba kazdy wie jak wyglada. Taki piecyk ma kratke z przodu na calej powierzchni , ktora nagrzewa sie gdy piec dlugo chodzi. Otóz dzien przed spotkaniem siedzialam sobie na dywanie przed tym piecykiem, z rekami w kieszeni i kiedy chcialam wstac stracilam rownowage (nie mialam sie jak podepszec bo rece siedzialy w obcislych spodanich) i wyrznelam glowa prosto w piec.
Przez kilka dni mialam wypalona kratke na czole... poszlam jednak na spotkanie z chlopakiem, niestety nie mial poczucia humoru. Juz nigdy wiecej sie nie spotkalismy.



   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280704]
[17.05.2005] 14:57
ogrokrutny
jestem alergikiem, był lipiec, zapuchłem, oczka czerwone.. pracowałem wtedy z Panią.. nazwijmy Ją Ingą.. geodetka, ok 50-tki, szczupła, a jako że kilka lat przepracowała w budownictwie miała dość "bezpośredni" sposób zwracania sie do współpracowników.. i tak było tego poranka. Spojrzała na mnie i zadala to nieszczęsne pytanie:
- Pochlałeś wczoraj niechybnie dziecko???
na co ja:
- ależ skąd, Pani Ingo, jestem suchy jak łydka starej panny - zażartowalem..
i zobaczyłem jak mojemu koledze szczęka bardzo wyraźnie i szybko opada.. ONA BYŁA PANNĄ!!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280781]
[26.04.2017] 04:16
[17.05.2005] 15:18
przytrafiło mi sie
wybierałam sie wieczorem po synka ,który był u kolegi z klasy na urodzinach .
Roibiło sie już ciemnawa ,ale było bardzo ciepło wiec szłam sobie piechotą . I zachciało mi się sikac . Nie było po drodze żadnego krzaczka i musiałam trzymac . Kiedy doszłąm do domu kolegi mojego syna ucieszyłam sie i pomyśłalam ,ze tam skorzystam z toalety . Niestety stałam pod bramką i czekałam aż ktos mi otworzy .W końcu moje zawoty pekły i krótko mówiac posikałam sie . Wtedy wyszła na ganek mama tego chłopczyka i zaczęła zapraszać mnie do srodka .Ale ja miałam mokre spodnie i musialam podziękowac , poczekalam chwile na syna i wróciliśmy do domu . Kiedy sie rozbierałam w domu mialam wszystko mokre i w butach też . Wszyscy w domu mieli ubaw a mi było tak wstyd .

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280906]
[17.05.2005] 15:36
Elka - butelka
Historia opowiedziana przez mojego ginekologa. Mój ginekolog jest eleganckim panem około 50 -siątki o specyficznym poczuciu humoru.
Rozmowa z pacjentką:
- Panie doktorze chcę zajść w ciążę! Byłam u 15 ginekologów i nic!
- No, bardzo mi przyjemnie, że wzięła mnie Pani pod uwagę. Ale tylu fachowców i żaden nie dał rady a ja wiekowy pan mam to zrobić?!
Podobno Pani pojęła dowcip dopiero za 5 min. Ale minę musiała mieć

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4280992]
[17.05.2005] 15:39
Elka - butelka
Historia opowiedziana przez mojego ginekologa. Mój ginekolog jest eleganckim panem około 50 -siątki o specyficznym poczuciu humoru.
Rozmowa z pacjentką:
- Panie doktorze chcę zajść w ciążę! Byłam u 15 ginekologów i nic!
- No, bardzo mi przyjemnie, że wzięła mnie Pani pod uwagę. Ale tylu fachowców i żaden nie dał rady a ja wiekowy pan mam to zrobić?!
Podobno Pani pojęła dowcip dopiero za 5 min. Ale minę musiała mieć

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281008]
[17.05.2005] 15:53
bunia
1.Kiedyś podczas nocy czuwania, w kościele panowała cisza, a mnie się w nosie zakręciło - n i kichnęłam - puszczając bąka jednocześnie.
2. Koleżanka z klasy opowiadała, jak to wyszła ze szkolnej dyskoteki (LO) na spacer z kolegą (który się podobał) - była zima... Ona mówi: zimno trochę w ręce... On: nooo i chowa ręce do kieszeni
3. Kupowałam zeszyt w papierniczym (zależałomi na jakimś zabawnym i ładnym rysunku). Poprosiłam pana o pokazanie kilku, żebym mogła coś wybrać... przyniósł a ja upatrzyłam sobie jakiś i mówię: podoba mi się, na to koleżanka, z którą byłam: pan, czy zeszyt?
4. LO - kolega miał nogę w gipsie i chciałam go odwiedzić - musiałam się zwolnić z "podstaw prawa". Idę do profesora i pytam: Czy mogę... i nie zdążyłam dokończyć, bo profesor wtrącił: no wiesz, jeśli ja jeszcze mogę, ty Ty tym bardziej...


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281068]
[17.05.2005] 17:37
Amorka
kiedys załozyłam się z koleżanką, ze zarwiemy jakiegoś "cukiereczka" no i pieknego czerwcowego popołudnia wyszłysmy na spacer extra odpicowane i ujrzałam pięknego cukiereczka siedzącego na ławce w parku... super facet dłuższe ciemne włosy umięśniony no po prfostu ideał....WOW... moja kumpela" nie pocałujesz go! Ja: CO??? żałożysz sie??? i czym predzej podbiegłam do kolegi od tyłu i pocałowałam go!! wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie jak ujrzałam koloratkę....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281540]
[17.05.2005] 18:21
aoke
to jest gorzej niz żenujące: z życia wzięte, ja w roli głównej.. mieszkam na osiedlu tzw. snobów, obiekt monitorowany, po posesji przechadza sie pan ochroniarz, nad zielenią otoczenia obiektu czuwa ogrodnik itp. Towarzystwo mieszkańców osiedla jeździ dobrymi samochodami i jest bardzo bardzo wysokiego mniemania o sobie. Mieszkanie w tym cool miejscu zajmuję z matką, siostrą i psem. Pies lat 13, rasy owczarek niemiecki, dla niego taki wiek oznacza coś około późnej emerytury; oczywiście w tak późnym wieku dopadają różne choroby-tego psa również, głównie kłopoty jelitow-żołądkowe objawiające się- za przeproszeniem- sraczką (biegunką, jesli ktoś woli dyplomację). Ponieważ pies nie umie, niestety, mówić i nie komunikuje, że własnie zbliża się mu kolejna fala biegunki-sraczki, zdarza sie, że na chodniku przed stróżówką panów ochroniarzy, a tuż przed bramką wyjściową, owa sraka-biegunka eksploduje z psa wielką falą, najczęściej ciągnąca się za psem na przestrzeni długości chodnika, po którym to psa dosłownie ciągnę.. ponieważ właściciele psów powinni sprzątać po swoich "ulubieńcach" sprzątam te sraki z chodnika, a od czasu do czasu jakiś mieszkaniec luksusowego osiedla przemknie bokiem chodnika, ew. samochód wjedzie lub wyjedzie z tegoż własnie osiedla, a pan ochroniarz z zażenowania opuszcza swoje miejsce dyżurowania i krąży niedaleko obserwując z oddali społeczne zjawisko właściciela psa z luksusowego osiedla...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281730]
[17.05.2005] 18:48
pipiotr
jest tajna imprezka u kumpla / starzy nic mieli nie wiedzieć / kumpel poszedł z dziewczyną do sypialni jego rodziców .
Na drugi dzień matka kolegi pyta się go - słuchaj czy ktoś wczoraj był u nas ?
Nie tylko jeden kolega .
kolega? naprawde kolega ? . Tak mamo.
Matka zmieniła pościel , Jak się okazało tamten koleś z panienką zabrudzili prześcieradło.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281835]
[17.05.2005] 19:01
Podroznik z mroku
W czasach liceum bylem na tzw rajdzie- chodzilo sie jak glupi kilknascie kilometrow. W pewnym momencie rajdu zorganizowano przerwe na szczocha . Ide se w las, wyjmuje fujare i szczam, pod koniec zachcialo mi sie pierdziec- wiec pierdze. Mysle se- jakis mokry wyszedl, patrze w gacie- i okazuje sie ze z kleksem poszedl. Koniec przerwy zaraz, a ja mysle- co tu zrobic? Chusteczek nie mialem, lisci nie bylo, czas juz sie skonczyl, wiec ubralem gacie i z powrotem ruszylem w droge. Wazne podkreslenia jest to ze maszerowalem jeszcze ok 10km z gownem w gaciach, caly czas martwiac sie czy ode mnie nie bije lajnem. Zenada

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4281894]
[17.05.2005] 20:00
anka kanka
to było jeszcze na studiach (jakieś 2 lata temu), kolejny egzamin profesor mówi koniec czasu,odkładamy długopisy, wyrwało mi sie "jeszcze nie" a on na to: jak mi kobieta mówi jeszcze nie to wpadam w kompleksy...


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282179]
[17.05.2005] 20:29
ehh
juz nie raz zdarzyło nam sie ze posikałyśmy sie ze smiechu naszej koleznaki (ma bardzo specyficzny s miech-rechot no wiec razu pewnego gdy w bradzo słoneczny dzin wracałysmy z jakiegos merketu,gdy przechodzilysmy kolo boiska gdzie grało kilkunastu naszych kloegów,wyminął nas pewnien chłopak..wyglądał bardzo śmiesznie,nie pamietam szczegółów ale wiem ze mial spodnie lekko nad kostkę..
-Chłopek-roztropek! wykrzyknęła paulina(właścicileka "rechotu") noj zaczeło sie....zaczełyśmy sikac na czach naszych kolegów...
ale siara noj potem wracałyśmy z mokrymi spodniczkami

p0zdr0

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282301]
[17.05.2005] 20:33
Nie mogę się zalogować
Moja jest żenująca, ale chyba mało zabawna. Zimą na zajęciach z neonatologii miałam badać noworodki. Ja od rana bez śniadania, okutana w ciepłe swetry, na oddziale było ze 100 stopni- i nagle poczułam, ze robi mi się słabo. Przeszłam na drugi koniec sali, zeby sobie posiedzieć na krzesełku z głową na dól, myślałam, że mi przejdzie. Co jakiś czas probowałam wracać do grupy i asystentki, która coś tam omawiała, ale czułam się coraz gorzej- zaliczyłam więc kilka kursów asystentka- krzesełko. Ta wreszcie zauważyła moje podchody i musiałam wyglądać naprawdę tragicznie, bo nagle stałam się obiektem zainteresowania. Dostałam nawet wody i przez chwilę było mi lepiej, ale nagle woda zaczęła wracać drogą wlotową... Zerwałam sie biegiem do łazienki, ale jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że drzwi oddziału są zamknięte na klucz, a łazienka jest na zewnątrz! Utknęłam na dobre w przeszklonym łączniku, przyklejona do kosza na śmieci. Po wszystkim do łącznika wparowała asystentka z grupą lekarek (chciały mnie ratować), a ja cienkim głosikiem stwierdziłam, że trzeba wezwać salową do wytarcia podłogi, bo się zabrudziła. Zapach wymiocin bylo chyba czuć na całym oddziale, a mi było potwornie głupio...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282318]
[17.05.2005] 20:40
czerwony jak cegła
moi dwaj kumple mieli śmieszną wpadkę, a raczej jeden z nich! lecieli w zeszłym roku z londynu do warszawy. lot może niezbyt długi ale po wylądowaniu obaj poszli do WC za potrzebą (tą mniejszą) na lotnisku etiuda. (jak ktoś z was miał okazję korzystać z toalety na etiudzie wie że nie ma tam komfortowych warunków jak na międzynarodowe lotnisko przystało , jeden pisuar i jeden kibelek). pierwszy z pisuaru korzystał mirek , cały czas w między czasie coś mówił bo myślał że za nim stoi i czeka na swoją kolej paweł. paweł nie mógł czekać i wszedł do kibelka o bok. w między czasie przyszedł gość i stanął za mirkiem i czeka.i tu jest najśmieszniejsze, jak to miedzy starymi kumplami mirek chciał zrobić świński dowcip pawłowi i jak skończył "siusiać" , zapiął spodnie pochylił się do przodu i puścił "głośnego śmięrdzącego bąka!!" ...trochę spalił cegłę jak się odwrócił i zobaczył za sobą obcego faceta który kompletnie zdębiał i nic nie powiedział ( był to anglik który leciał z nimi do polski tym samym rejsem) jak to teraz obaj opowiadają nieraz przy piwku zawsze jest niezła polewka !!

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282350]
[17.05.2005] 20:41
Już wiem czemu nie mogłam
Teraz sprzedaję historię kolegi: siedział przed zająciami i szlifował naszą prezentację nt. chorob genetycznych. Koleżanka z grupy próbowała zagaić rozmowę i zainteresowała się tematem pracy. M. wyjaśnił jej, że czyta o zespole Marfana. Brnął dalej w wywodach, ze są dwie choroby genetyczne, zależne od sędziwego wieku ojca (a nie matki jak np. w zespole Downa)- zespól Marfana (chorzy są b. wysocy) i hipochondroplazja ( czyli karłowatość). Potem M. rzucił filozoficzne stwierdzenie, że nie wiadomo, co jest gorsze- mieć giganta, czy karła? Potem śmiertelnie się zdziwił, bo koleżanka, która ma jakieś 155cm wzrostu, śmiertelnie się obraziła A on, biedak, nie zarejestrował po prostu z kim rozmawia...

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282355]
[17.05.2005] 21:00
mindanao

Właściwie to nie ja jestem autorem żenady a jedynie jej uczestnikiem

Miły wieczór moich 30 - tych urodzin. Móje ówczesne szczęście przyniosło zachwycający
bukiet trzydziestu metrowych pąsowych róż. Przy kolacji, gdzieś tak przed deserem nagle wypalił : "O, wiesz kochanie, to nie była taka łatwa sprawa z tymi różami, u nas na osiedlu nie mieli trzydziestu, mieli tylko 21, musiałem podjechać na główny dworzec i dokupić te 9 i tam mi składali je w wiązankę"

Moja refleksja była mniej więcej taka: "O Boże, za długo żyję? " Minę musiałam mieć
nietęgą - jego zażenowanie trwało chyba ze dwie godziny



   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282441]
[17.05.2005] 22:34
mFXm
heh

wyobrazcie sobie kwiecien 2000 roku
Ciepło miło Byłem w technikum, pisalismy z kolega na spolke prace dyplomową, robilismy multimedialna encyklopedie fauny lasow polski. Co jakis czas dawalismy do oceny na plycie naszemu promotorowi efekty pracy.
Niemniej - czasy to byly piekne, wchodzily filmy DivX, i w ogole wychodzilo takie pisemko z dolaczana plytą TURBO CD. Na tej plycie byly rozne zdjecia XXX pogrupowane w kategorie - klasycznie, analnie, pary, lesbijki, itp itd
I ktoregos dnia trafila mi sie w rece taka plyta, powiedzialem o tym koledze a on na to - to super, przegraj mi. Oczywiscie przegralem.
Pech chcial ze dzien wczesniej promotor sie zwrocil do mnie - marcinie i jak tam praca ? jakies postepy ? Postepy oczywiscie byly, nagralem promotorowi na plytke te postepy pracy, i mialem dac. Mialem, ale zapomnialem o jeden dzien.
Była piekna sroda, kiedy rano zaczepil mnie promotor i mowi - masz moze ta prace ? a ja - mam mam, plecak, wyjmuje, cd, daje.
Na 1 lekcji widze sie z kolega, mowie mu stary nagralem ci ta plytke z tymi fotkami,masz...!
dzieeeki
I poszedlem do domu.
Po poludniu telefon - dzwoni kolega. Ej @@@....a po co mi ta nasza praca ? ja prace mam..
Nogi mi sie ugiely.....

promotorowi dalem plytke ze zdjeciami porno....a koledze z pracą....
pomylilem plytki !

na drugi dzien....
eh
był roz@@@, okazalo sie ze facet zaprosil do domu nadlesniczego ( bo to technikum lesne bylo ), swoja zone i jeszcze jednego psora by sie pochwalic jakich zdolnych uczniow ma, zapuscil plytke, a tam menu samostartujace....pokaz zdjęć
a potem wybor kategorii ANALNE ORALNE LESBIJKI PARY

nie chcieli mnie do matury dopuscic, chcieli wywalic ze szkoly, i ogolnie to bylo parenascie dni przed matura
ale tata posmarował coś i zalatwil

eh, teraz sie z tego smieje
ale wtedy...



   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4282877]
[17.05.2005] 23:48
mefiu
Historia ta wydarzyła się około 20 lat temu,kiedy byłem na obozie ohp w NRD,to takie obozy na których młodziez pracowała i zarobione pieniadze przeznaczała na zakup deficytowego towaru w kraju i powiekszała swe zasoby finasowe sprzedając koszulki,rodzynki lalki czy simsony na targowiskach czy po znajomych.Chodziliśmy z kumplem po Berlinie Wschodnim wtedy i ja byłem przewodnikiem jako że byłem po pierwszej klasie liceum i "zapoznałem sie z językiem niemieckim" Nie stroniliśmy od piwa i po pewnym czasie już nieźle nam szumiało w głowach,idziemy ulica a kumpel mówi zobacz banany sprzedają(nieosiągalne w kraju),patrze faktycznie na metalowym stoliku leżą banany przy jakis ludziach,rozgladam się i widze metalową budke na której jest narysowany banan z wielkim napisem Bockwurst,więc podchodze i pytam "nienagannym" niemieckim ile kosztuje kilogram Bockwurst,Pan sprzedawca zwariował i tłumaczył mi że nie na kilogramy tylko na sztuki sprzedają a że cena za sztuke nie była super atrakcyjna to kumpel mówi - to powiedz mu żeby dał nam po trzy,zawsze coś,jak się powiedziało tak się zamówiło i dopiero gdy Pan podał mi tacki z potrójną porcja kiełbaski oprzytomniałem i wytrzeżwiałem,poczułem się jak idiota a kumpel prawie awanture chciał zrobić co to za porządki że my tu banany a ten nam kiełbase,takie były wesołe czasy

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4283206]
[18.05.2005] 10:16
Mistle
To na szczęście nie mnie spotkało, ale siedziałam w pierwszym rzędzie.
Byłyśmy z kumpelą na kolonii. Jak to nad wodą bywa, główną atrakcją chłopców było wrzucanie nas do wody. Pod wieczór po kilku godzinach pływania leżałyśmy na kocyku, a że robiło się chłodno, część z nas zdjęła już mokre góry stroi kompielowych ubierając bluzy i podkoszulki. Nagle pojawił się chłopak, który był w kumpeli zakochany i nie przepuścił żadnej okazji, żeby jej nie wrzucić do jeziora. Ona niewiele myśląc skorzystała z okazji, że zostało mu do nas kilka metrów, rzuciła się biegiem w stronę jeziora ściągając po drodze bluzę i chciała sama wskoczyć do wody odbirając mu przyjemność z szarpaniny. Powstrzymał ją nasz wrzask, odwróciła się nie wiedząc o co nam chodzi i zobaczyła, że nie ma stanika...
Bluza leżała gdzieś w połowie drogi do nas ....
Ale w sumie, to chłopak speszył się bardziej niż ona.

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284275]
[18.05.2005] 10:23
Mistle
A co mi tam, o sobie też opowiem.
Wzięłam młodszego brata do kościoła. Cisza pełno ludzi, a on puścił głośno bąka, patrzę na niego wściekła, wzrokiem, który mógłby zabić, widzę że też mu głupio i nagle wypala do mnie "Co ty robisz!?"
Myślałam, że go zabiję

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284300]
[18.05.2005] 10:31
nOObek
Ogolniak 1sza klasa. Siedzimy na fuzyce - pan tzw. profesor do lotnych nie nalezal. Jako ze z fizy bylem dobry zadanko zrobilem wczesniej i slucham jak tlumaczy je klasnie. Znudzona minka, ziewanie itp, itd. Nikt niczego nie kuma o co chodzi facetowi ale twardo kazdy udaje ze wie. Nagle facio spostrzega mnie (2ga lawka) i pyta: a ty rozumiesz?? Ja na to nie rozumiem p. prof. ale zadanie mam rozwiazane. A on w przyplywie chyba dobrych uczuc: A czego nie rozumiesz?? Na co ja bez namyslu: "panskiego toku rozumowania..."
Od tego czasu niemialem wesolo z tym panem - uparl sie zeby mi wyperswadowac moj tok myslenia...


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284338]
[18.05.2005] 11:12
Draniel
Święta Bożego Narodzenia 1994 roku. Przez kilka lat z kolesiami kultywowaliśmy tradycję kolędy – przebieraliśmy się w jakieś szmaty (że niby trzej królowie, diabeł, śmierć itp.), brałem gitarę, jakieś tandetne, często wymyślone na bieżąco rymowane teksty i szliśmy do wszystkich mieszkań we wsi. Generalnie ludzie byli bardzo zadowoleni; zdarzali się też malkontenci – ale jak już otworzyli drzwi i dało się nogę w szczelinę wsadzić, to już nie było zmiłuj: wchodziliśmy i śpiewem zagłuszaliśmy wszystkie głosy sprzeciwu. Ale nie o tym chciałem pisać.
Oczywiście niemal w każdym domu podejmowano nas jakimś alkoholem. A że były one bardzo różnych gatunków i jakości, a mieszkań kilkadziesiąt, to w ostatnich domach było już ciekawie: a to trzeba było diabła wynosić, a to jeden z trzech króli ubrudził komuś łazienkę i zasnął z twarzą w sedesie, a to komuś zrobiliśmy dziurę w suficie, a to ktoś już nie był w stanie wypowiedzieć swojej kwestii i wychodził tylko jeden bełkot.... Z tego powodu mieszkania rodzin uczestników kolędy obchodziliśmy na samym początku, żeby domownikom zaoszczędzić przykrego widoku.
Jakoś ta kolęda dobiegła końca. Wtedy resztkami świadomości stwierdziłem, że zostało nas już tylko dwóch króli (wtedy to mogliśmy wypić...). Koleś, potężne chłopisko osunął się na śnieg i zaczął coś bełkotać. Ja chciałem go podnieść i razem się zawaliliśmy – jakoś tak nieszczęśliwie, że on mnie przygniótł, a ja nie miałem sił się podnieść. I tak leżeliśmy: mróz 20 stopni, ja na drodze twarzą do ziemi i wydzieram się: pomóżcie mi!!! Koleś leży na mnie w poprzek, cały goły brzuch na wierzchu, macha rękami i nogami jak żółw położony na plecach i tylko coś bełkoce... Gdzieś z boku gitara. Najgorsze, że przyjechał autobus. Wysiadła z niego kupa ludzi i mieli widowisko. Najcelniejszy komentarz to: Kolędnicy są zmęczeni. Na szczęście zobaczył nas młodszy brat tego kolesia, co leżał na mnie, wpadł do domu i krzyknął do rodziców „Trzeba Zbyńka przynieść!” - ”Co!?” – „No, przynieść...”.
Uwolnili mnie. Przez parę dni głupio mi było po wsi chodzić. A wtedy byłem jedynym studentem w miejscowości... Elita...


   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284534]
[18.05.2005] 11:22
wstyd przyznac
pomylilem numery i zamiast do przyjaciolki wyslalem sms do zony. ale byla wtopa

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284577]
[18.05.2005] 11:54
komornikk
Raz w kościele stała przede mną rodzina - rodzice i 2 córki , małe dziewczynki , ta większa dość przy kości . W pewnym momencie trzeba było przyklęknąć - i ta dziewczynka klękając puściła głośnego bąka . Jej rodzice nie mogli się powstrzymać , cali się trzęśli od śmiechu , a jak już wstali to powiedzieli do niej "nie klękaj już"

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284715]
[18.05.2005] 12:02
oluniaaa
heh jak juz tu jestem to i opowiem co mi sie przutrafilo.


W drugiej klasie liceum pojechalismy na wycieczke klasową w pieniny bylo oczywiscie odlotowo. Jedna czesc klasy poszla gdzies tam a jedna zostala ja i moi znajomi najlepsi zostalismy i wybralismy sie na pizze i na pifko. Obczailismy co ile kosztuje zrobilismy zrzute dalismy pieniadze koledze z kolezanka poszlysmy do toalety wracamy pizza juz jest, zjedlismy wypilismy co mielismy wipic no to co idziemy, no idziemy. Wyszlismy odeszlismy juz z 200 metrów nagle wypada jakas baba z baru i sie drze: Ej a kto zaplaci!!!!! za nami szedl kierwca naszego autokaru odwrocił sie pyta sie "ja??" a my dalej nic ona sie drze nie tamci. I dopiero sie zorientowalismy ze nie zaplailismy za pizze kolega schowal pieniadze do kieszeni i zapomniał :/ Niezly ubaw mamy z tego do dzisiaj. Ale rozmowa z wlascicielami nie była miła chcieli wzywac policje ale całe szczescie ze bylismy tylko wycieczką

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284754]
[18.05.2005] 12:23
przzzzzemo
Kiedyś poszedłem po kumplad do jego bloku, drzwi zamknięte na klatce więc używam domofonu, słysząc znajomy głos mówię: "Trolu wciagaj spodnie na dupę i idziemy na browar"
okazało sie że ten znajomy głos nie należał do mojego kumpla tylko do jego ojca, którego również dobrze znałem....
o tamtego czasu już nie był dla mnie taki miły....

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284834]
[18.05.2005] 12:26
z maj mam w roli głównej  ksieskakurwamac@tlen.pl
pojechali my nad jeziorko: ja, siorka, starzy i chłopcy: mój osobisty kochanek i drugi mojej sioreczki, jest noc, starzy & siora już śpią w domku, my siedzimy sobie przed i coś tam jeszcze chlejemy przy ogrodowym stoliku... jedyne oświetlone miejsce to ganek, bo tak pada światło z jedynej lampy... nagle z domku wypada moja matka, patrzy na nas, bełkocze chwilę, wreszcie mówi przepraszam i zamyka drzwi, ja ryję się ze śmiechu, prawie pod stołem leżę i leję po gaciach, chłopaki zażenowani nic nie mówią, dopiero po dłuższej chwili mój kochanek stwierdza, że pierwszy raz widział moją matkę w takim stanie (tzn. pijaną i bez majtek, bo pijaną już widział wcześniej), matka rano tego nie pamiętała, ale po powrocie z jeziorka uświadomiłam dopiero mojemu kochankowi, że widział cipkę mojej mamy, bo on cały czas myślał (sobie biedak wkręcił dla złagodzenia szoku), że maj mam była w bieliźnie, hihihi

   (Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [4284844]

    1 2 3 4 5   » 16 Strony tematu:
 » Odpowiedz na ten temat